29-09-2010, 11:11 AM
29-09-2010, 11:54 AM
Lucyna, Asyd Witajcie 
Parę lat temu nocowałam w Makowie Podhalańskim w Ośrodku Noclegowo - Sportowym Halniak; akurat było zakończenie sezonu; co tam się działo


Parę lat temu nocowałam w Makowie Podhalańskim w Ośrodku Noclegowo - Sportowym Halniak; akurat było zakończenie sezonu; co tam się działo

29-09-2010, 12:13 PM
Witam i ja nowo przybyłych górołazów i muszę przyznać, że gębula mi się uśmiechnęła, kiedy o zainteresowaniach przeczytałem.
Wymiana poglądów, może być bardzo interesująca
jeżeli oczywiście nie wpadliście jedynie przysłowiowej soli pożyczyć.
Tak czy owak, witam Państwa serdecznie!

Wymiana poglądów, może być bardzo interesująca
jeżeli oczywiście nie wpadliście jedynie przysłowiowej soli pożyczyć.
Tak czy owak, witam Państwa serdecznie!

29-09-2010, 12:43 PM
@Tenshi
Nocleg w Halniaku należy traktować jako rozwiązanie ostateczne...
Uszczerbku na zdrowiu chyba nie było co?
@Lapikus
może będzie kiedyś okazja, żeby w gronie wina dzikoróżanego i jeżynowego zdegustować :] Tak sie najlepiej wymienia poglądy i doświadczenia

Nocleg w Halniaku należy traktować jako rozwiązanie ostateczne...
Uszczerbku na zdrowiu chyba nie było co?
@Lapikus
może będzie kiedyś okazja, żeby w gronie wina dzikoróżanego i jeżynowego zdegustować :] Tak sie najlepiej wymienia poglądy i doświadczenia

29-09-2010, 12:50 PM
A ten ośrodek Harcerski (Hufca Żywiec) istnieje nadal?
On był za centrum Makowa (jadąc w str Jordanowa) po lewej stronie. Tak pod górkę się do niego wychodziło.
Sporo się tam działo kiedyś
On był za centrum Makowa (jadąc w str Jordanowa) po lewej stronie. Tak pod górkę się do niego wychodziło.
Sporo się tam działo kiedyś

29-09-2010, 01:06 PM
asyd napisał(a):
@Tenshi
Nocleg w Halniaku należy traktować jako rozwiązanie ostateczne...
Uszczerbku na zdrowiu chyba nie było co?
Nocleg w Halniaku należy traktować jako rozwiązanie ostateczne...
Uszczerbku na zdrowiu chyba nie było co?
Po trzech dniach noclegowych przekonałam się że winno to być rozwiązanie ostateczne ale było już za późno; warunki fatalne biorąc prysznic zauważyłam że cała podłoga w przedpokoju faluje 
W wyniku zażywania rozgrzewających trunków uniknęłam uszczerbku na zdrowiu 
29-09-2010, 01:07 PM
Tenshi - przyjedź na Zlot. Też ma być trzęsienie ziemi.
29-09-2010, 02:22 PM
Witam Lucynę i asyda
29-09-2010, 02:54 PM
witajcie przybysze
29-09-2010, 03:20 PM
Poszli WON.
29-09-2010, 04:22 PM
Dzięki za miłe przywitanie, tym milsze, że niespodziewane.
Łukaszu T wydałeś na siebie wyrok. Na III czy V rajdzie im. Żubryda wypijemy łyk przedniej nalewki na koniaku.
Zawsze mam ochotę na pogawędkę o Bieszczadach i o książkach ale czy
jesteście gotowi na tego rodzaju przeżycia?
Stosik książek po wczorajszym pobycie w Przemyślu wzrósł o kilka pozycji. Humor Kretyna spada na łeb i szyję, zamiast dobrego żarełka świński ogon na śniadanie. Smile O książkach poświęconych Twierdzy Przemyśl skrobnę później, dziś zajmę się tą, która wzbudziła mój zachwyt.
Wiedziałam, że Robert Bańkosz pisze nowy przewodnik po szlaku ikon, czekałam z niecierpliwością na jego wydanie. Niedawno ukazał się na rynku. Niestety, jego dystrybucja kuleje i to bardzo. Widziałam go tylko w sanockiej księgarni PTTK i w ośrodku Caritas w Myczkowcach.
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału "Cerkwi bieszczadzkich Bojków" wpadłam w zachwyt. Na szczęście Goście spóźnili się więc bez pośpiechu pochłonęłam w pięknych okolicznościach przyrody prawie całą książkę. Teraz czytam ją powtórnie, smakuję i usiłuję przyswoić sobie nowe informacje. Ta książka "powstała na specjalne zamówienie" Wink nas przewodników szkolonych przez lata przez Roberta. Idealnie wypełnia nasze luki w wiedzy. Może generalizuję, na pewno wypełnia moje luki w wiedzy poświęconej historii sztuki na naszym terenie. Ta książka w tytule ma słówko przewodnik i oczywiście jest przewodnikiem. Ale nie takim klasycznym prezentującym tylko atrakcje turystyczne. "Cerkwie bieszczadzkich Bojków" to druga książka Roberta poświęcona szlakowi ikon. Zarówno "Cerkwie szlaku ikon" jak i "Cerkwie bieszczadzkich Bojków" to kompendium wiedzy o zagadnieniu. W pierwszej Autor przedstawił: rys historyczno-etniczny omawianego terenu, mówił o budowie cerkwi, o Cerkwi Prawosławnej i Grekokatolickiej - o Jej powstaniu i dziejach współczesnych, wyjaśniał czym jest ikona i ikonostas oraz przekazał podstawy wiedzy z teologii ikony, w tej kontynuuje swój wykład. Przedstawia omawiany teren, opowiada o Bojkowszczyźnie, o krzyżach cerkiewnych, o ukraińskim historycyźmie galicyjskim. Zachwycona pierwszymi rozdziałami zadzwoniłam do Roberta i pogratulowałam , a przede wszystkim podziękowałam Mu za napisanie tej wyjątkowo interesującej książki. I tu miła niespodzianka. Robert kończy tworzenie następnej. Będzie ona poświęcona cerkwiom znajdującym się w okolicy Leska i ...beskidzkim zbójnikom. Jednym słowem chyba na początku przyszłego roku ukaże się następna "wydawnicza perełka".
Autor zna zagadnienie od podszewki, to On zajmował się wytyczaniem szlaków ikon doliny Sanu i Osławy. Jest wielkim pasjonatem i znakomitym przewodnikiem beskidzkim. Mam cichutką nadzieję, że kiedyś zbliżę się do poziomu prezentowanego przez Niego jako znawcy regionu. Na razie traktuję Go, nie jestem w tym odosobniona, jako Mistrza. Ten przewodnik to znakomita gawęda przewodnicka. Czytając książkę przypominałam sobie szkolenia prowadzone przez Autora. Robert przedstawia poszczególne świątynie tak jakby oprowadzał grupę. Bardzo podoba mi się styl Jego wypowiedzi, jest bardzo barwny. To nie tylko podawanie suchych faktów ale coś znacznie więcej. Co? Na to pytanie możecie sami sobie odpowiedzieć czytając ową książkę.
Spis treści
Od Strwiąża do połonin
Bojkowi i ich sąsiedzi
Ukraiński historycyzm galicyjski w architekturze cerkiewnej
Krzyż cerkiewny
Wędrówka śladami cerkwi Bojków
Ustrzyki Dolne
Ustrzyki Dolne - Strwiążyk
Ustianowa Górna
Równia
Hoszowczyk
Hoszów
Jałowe
Bandrów Narodowy
Moczary
Brzegi Dolne
Łodyna
Leszczowate
Krościenko
Liskowate
Jureczkowa
Wojtkowa
Żłobek
Rabe
Czarna Górna
Michniowiec
Bystre
Polana
Smolnik nad Sanem
Chmiel
Dwernik
Wybrana literatura tematu
Spis ilustracji
Tytuł: "Cerkwie bieszczadzkich Bojków"
Autor: Robert Bańkosz
Wydanie: I
Stron: 177 plus wkładka z fotografiami
ISBN: 978-83-62540-00-6
Wydawnictwo: Arete
Krosno 2010
Co wyróżnia przewodniki Roberta Bańkosza? Przede wszystkim dogłębna znajomość terenu, obiektu, zagadnienia. Takich przewodników górskich jak On niektórzy z braci przewodnickiej nazywają "lokalsami". Robert jest autochtonem, pracownikiem biura promocji miasta Sanoka, pracuje nad wytyczaniem szlaków, każda tego rodzaju praca poprzedzona jest kwerendą naukową. Korzysta w wielu niedostępnych materiałów, w tym nieopublikowanych i wewnętrznych np. sanockiego skansenu, z publikacji wydanych np. na Ukrainie. Dzięki temu te przewodniki są bardzo dobrym źródłem. Nie przez przypadek książkę tę otwierają podziękowanie składane przez Autora wielu osobom, przede wszystkim opiekunom poszczególnych świątyń. Wśród wymienionych jest ksiądz Bartnik (Górzanka, Łopienka), pani Hawrylec (cerkiew w Ustrzykach Dolnych), bracia Austynowie (TOnZ Oddział Bieszczadzki, rocznik "Bieszczad", cerkiew w Bystrem).
Czytając niektóre "książkowe przewodniki" widzę jak na dłoni z jakich materiałów korzystał autor, czasami jest to zwykłe zerżnięcie z innych publikacji. Przy okazji powielane są błędy. Nie wspomnę już o takiej drobnostce jak nieznajomość terenu, często autor nawet nie widział danego obiektu czy miejsca. Tego nie uświadczy się w książkach napisanych przez Roberta Bańkosza. Ponad to Kolega czerpie pełną garścią z badań prowadzonych przez tutejszych naukowców np. prof. Czajkowskiego.
Książka jest bardzo ładnie wydana. Jej prawdziwą ozdobą podnoszącą wartość przewodnika są fotografie, w tym często archiwalne. Książka jest bardzo bogato ilustrowana czarno-białymi zdjęciami, rycinami, posiada też 26 stronicową wkładkę z kolorowymi fotografiami omawianych obiektów.
Długo zastanawiałam się, który fragment przewodnika mam przedstawić. Nic mądrego nie wymyśliłam więc los zdecydował, że będzie to początek rozdziału "Wędrówka śladami cerkwi Bojków" i fragment tekstu poświęcony cerkwi w Ustrzykach Dolnych str. 72-73.
" Ustrzyki Dolne
Pierwsza na szklaku cerkiew znajduje się w Ustrzykach Dolnych. Chociaż nie rzuca się w oczy z głównej drogi, bardzo łątwo do niej dotrzeć, gdyż jest położona w odległości ok. 5 min pieszo od Rynku w kierunku wschodnim, naprzeciwko Urzędu Miasta i Gminy. Przy świątyni jest niewielki parking na ok. 20 samochodów osobowych, co umożliwia dogodny dojazd.
Tutejsza parafialna cerkiew grekokatolicka pw. Zaśnięcia Bogurodzicy to budowla murowana z cegły i kamienia, następnie potynkowana. Świątynia została zbudowana i konsekrowana w 1847 r., a w 1937 została gruntownie odnowiona, m.in. na wcześniejszym goncie położono blachę. Gont zdjęto dopiero podczas ostatniego remontu, kiedy wymieniono poszycie dachowe. Uważa się, że wówczas także dodano charakterystyczną pseudokopułę w przedniej części świątyni.
W okresie międzywojennym działało tu tzw. bractwo świeczkowe i bractwo dziewczęce. Jako cerkiew budowla służyła do 1951 r., w którym dokonano wymiany obszarów przygranicznych pomiędzy PRL, a ZSRR. Bezpośrednio po zakończeniu tzw. akcji równania granic cerkiew służyła wiernym rzymskokatolickim, jednakże bardzo krótko - tylko do 1953 r. Następnie została zamieniona na magazyn nawozów sztucznych, a później magazyn-hurtownię materiałów budowlanych.
W tej mało sakralnej funkcji pozostawała aż do roku 1980, kiedy to ponownie przejęła ją miejscowa parafia rzymskokatolicka. W 1985 r. przeprowadzony został remont świątyni, a 22 grudnia tegoż roku została oficjalnie zwrócona wiernym grekokatolickim. Od tej pory nabożeństwa odprawiane są tu w każdą niedzielę. Świątynia ustrzycka jest obecnie cerkwią parafialną, lecz z braku własnego kapelana nabożeństwa odprawiają księża z parafii sanockiej. Pierwszym, który odprawił tu nabożeństwo grekokatolickie, był ks. Teodor Majkowycz, urodzony w Rzepedzi, późniejszy pierwszy biskup ordynariusz diecezji wrocławsko-gdańskiej.
Parafia grekokatolicka przeprowadziła kolejne remonty - w 2002 r. oraz gruntowny w ostatnich latach, połączony z renowacją ikonostasu. zamalowano wówczas także zniszczoną polichromię, w miejsce której powstała zupełnie nowa. Pod warstwą nowej dekoracji malarskiej zniknęła znajdująca się w nawie głównej iluzjonistyczna tablica poświęcona członkom miejscowego bractwa cerkiewnego, fundatorom polichromii oraz artystom, którzy ją wykonali (głównym był N. Żołnir). Do zniszczenia polichromii przyczyniło się przede wszystkim zawilgocenie murów z okresu, gdy wykorzystywano cerkiew jako magazyn nawozów sztucznych. Co więcej, z powodu zawilgocenia potrzebne było osuszenie fundamentów, ich odwilgocenie i wzmocnienie ścian.
Oryginalna polichromia zachowała się natomiast na stropie, mniej dotkniętym zgubnym działaniem środków chemicznych. Przedstawia ona nowotestamentową Trójcę Świętą, namalowaną w centrum gwiazdy Dawida. W narożnikach znajdują się postaci czterech ewangelistów. [...]"
A jest tego znacznie więcej, na kilku forach górskich

Łukaszu T wydałeś na siebie wyrok. Na III czy V rajdzie im. Żubryda wypijemy łyk przedniej nalewki na koniaku.

Zawsze mam ochotę na pogawędkę o Bieszczadach i o książkach ale czy
jesteście gotowi na tego rodzaju przeżycia?
Stosik książek po wczorajszym pobycie w Przemyślu wzrósł o kilka pozycji. Humor Kretyna spada na łeb i szyję, zamiast dobrego żarełka świński ogon na śniadanie. Smile O książkach poświęconych Twierdzy Przemyśl skrobnę później, dziś zajmę się tą, która wzbudziła mój zachwyt.
Wiedziałam, że Robert Bańkosz pisze nowy przewodnik po szlaku ikon, czekałam z niecierpliwością na jego wydanie. Niedawno ukazał się na rynku. Niestety, jego dystrybucja kuleje i to bardzo. Widziałam go tylko w sanockiej księgarni PTTK i w ośrodku Caritas w Myczkowcach.
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału "Cerkwi bieszczadzkich Bojków" wpadłam w zachwyt. Na szczęście Goście spóźnili się więc bez pośpiechu pochłonęłam w pięknych okolicznościach przyrody prawie całą książkę. Teraz czytam ją powtórnie, smakuję i usiłuję przyswoić sobie nowe informacje. Ta książka "powstała na specjalne zamówienie" Wink nas przewodników szkolonych przez lata przez Roberta. Idealnie wypełnia nasze luki w wiedzy. Może generalizuję, na pewno wypełnia moje luki w wiedzy poświęconej historii sztuki na naszym terenie. Ta książka w tytule ma słówko przewodnik i oczywiście jest przewodnikiem. Ale nie takim klasycznym prezentującym tylko atrakcje turystyczne. "Cerkwie bieszczadzkich Bojków" to druga książka Roberta poświęcona szlakowi ikon. Zarówno "Cerkwie szlaku ikon" jak i "Cerkwie bieszczadzkich Bojków" to kompendium wiedzy o zagadnieniu. W pierwszej Autor przedstawił: rys historyczno-etniczny omawianego terenu, mówił o budowie cerkwi, o Cerkwi Prawosławnej i Grekokatolickiej - o Jej powstaniu i dziejach współczesnych, wyjaśniał czym jest ikona i ikonostas oraz przekazał podstawy wiedzy z teologii ikony, w tej kontynuuje swój wykład. Przedstawia omawiany teren, opowiada o Bojkowszczyźnie, o krzyżach cerkiewnych, o ukraińskim historycyźmie galicyjskim. Zachwycona pierwszymi rozdziałami zadzwoniłam do Roberta i pogratulowałam , a przede wszystkim podziękowałam Mu za napisanie tej wyjątkowo interesującej książki. I tu miła niespodzianka. Robert kończy tworzenie następnej. Będzie ona poświęcona cerkwiom znajdującym się w okolicy Leska i ...beskidzkim zbójnikom. Jednym słowem chyba na początku przyszłego roku ukaże się następna "wydawnicza perełka".
Autor zna zagadnienie od podszewki, to On zajmował się wytyczaniem szlaków ikon doliny Sanu i Osławy. Jest wielkim pasjonatem i znakomitym przewodnikiem beskidzkim. Mam cichutką nadzieję, że kiedyś zbliżę się do poziomu prezentowanego przez Niego jako znawcy regionu. Na razie traktuję Go, nie jestem w tym odosobniona, jako Mistrza. Ten przewodnik to znakomita gawęda przewodnicka. Czytając książkę przypominałam sobie szkolenia prowadzone przez Autora. Robert przedstawia poszczególne świątynie tak jakby oprowadzał grupę. Bardzo podoba mi się styl Jego wypowiedzi, jest bardzo barwny. To nie tylko podawanie suchych faktów ale coś znacznie więcej. Co? Na to pytanie możecie sami sobie odpowiedzieć czytając ową książkę.
Spis treści
Od Strwiąża do połonin
Bojkowi i ich sąsiedzi
Ukraiński historycyzm galicyjski w architekturze cerkiewnej
Krzyż cerkiewny
Wędrówka śladami cerkwi Bojków
Ustrzyki Dolne
Ustrzyki Dolne - Strwiążyk
Ustianowa Górna
Równia
Hoszowczyk
Hoszów
Jałowe
Bandrów Narodowy
Moczary
Brzegi Dolne
Łodyna
Leszczowate
Krościenko
Liskowate
Jureczkowa
Wojtkowa
Żłobek
Rabe
Czarna Górna
Michniowiec
Bystre
Polana
Smolnik nad Sanem
Chmiel
Dwernik
Wybrana literatura tematu
Spis ilustracji
Tytuł: "Cerkwie bieszczadzkich Bojków"
Autor: Robert Bańkosz
Wydanie: I
Stron: 177 plus wkładka z fotografiami
ISBN: 978-83-62540-00-6
Wydawnictwo: Arete
Krosno 2010
Co wyróżnia przewodniki Roberta Bańkosza? Przede wszystkim dogłębna znajomość terenu, obiektu, zagadnienia. Takich przewodników górskich jak On niektórzy z braci przewodnickiej nazywają "lokalsami". Robert jest autochtonem, pracownikiem biura promocji miasta Sanoka, pracuje nad wytyczaniem szlaków, każda tego rodzaju praca poprzedzona jest kwerendą naukową. Korzysta w wielu niedostępnych materiałów, w tym nieopublikowanych i wewnętrznych np. sanockiego skansenu, z publikacji wydanych np. na Ukrainie. Dzięki temu te przewodniki są bardzo dobrym źródłem. Nie przez przypadek książkę tę otwierają podziękowanie składane przez Autora wielu osobom, przede wszystkim opiekunom poszczególnych świątyń. Wśród wymienionych jest ksiądz Bartnik (Górzanka, Łopienka), pani Hawrylec (cerkiew w Ustrzykach Dolnych), bracia Austynowie (TOnZ Oddział Bieszczadzki, rocznik "Bieszczad", cerkiew w Bystrem).
Czytając niektóre "książkowe przewodniki" widzę jak na dłoni z jakich materiałów korzystał autor, czasami jest to zwykłe zerżnięcie z innych publikacji. Przy okazji powielane są błędy. Nie wspomnę już o takiej drobnostce jak nieznajomość terenu, często autor nawet nie widział danego obiektu czy miejsca. Tego nie uświadczy się w książkach napisanych przez Roberta Bańkosza. Ponad to Kolega czerpie pełną garścią z badań prowadzonych przez tutejszych naukowców np. prof. Czajkowskiego.
Książka jest bardzo ładnie wydana. Jej prawdziwą ozdobą podnoszącą wartość przewodnika są fotografie, w tym często archiwalne. Książka jest bardzo bogato ilustrowana czarno-białymi zdjęciami, rycinami, posiada też 26 stronicową wkładkę z kolorowymi fotografiami omawianych obiektów.
Długo zastanawiałam się, który fragment przewodnika mam przedstawić. Nic mądrego nie wymyśliłam więc los zdecydował, że będzie to początek rozdziału "Wędrówka śladami cerkwi Bojków" i fragment tekstu poświęcony cerkwi w Ustrzykach Dolnych str. 72-73.
" Ustrzyki Dolne
Pierwsza na szklaku cerkiew znajduje się w Ustrzykach Dolnych. Chociaż nie rzuca się w oczy z głównej drogi, bardzo łątwo do niej dotrzeć, gdyż jest położona w odległości ok. 5 min pieszo od Rynku w kierunku wschodnim, naprzeciwko Urzędu Miasta i Gminy. Przy świątyni jest niewielki parking na ok. 20 samochodów osobowych, co umożliwia dogodny dojazd.
Tutejsza parafialna cerkiew grekokatolicka pw. Zaśnięcia Bogurodzicy to budowla murowana z cegły i kamienia, następnie potynkowana. Świątynia została zbudowana i konsekrowana w 1847 r., a w 1937 została gruntownie odnowiona, m.in. na wcześniejszym goncie położono blachę. Gont zdjęto dopiero podczas ostatniego remontu, kiedy wymieniono poszycie dachowe. Uważa się, że wówczas także dodano charakterystyczną pseudokopułę w przedniej części świątyni.
W okresie międzywojennym działało tu tzw. bractwo świeczkowe i bractwo dziewczęce. Jako cerkiew budowla służyła do 1951 r., w którym dokonano wymiany obszarów przygranicznych pomiędzy PRL, a ZSRR. Bezpośrednio po zakończeniu tzw. akcji równania granic cerkiew służyła wiernym rzymskokatolickim, jednakże bardzo krótko - tylko do 1953 r. Następnie została zamieniona na magazyn nawozów sztucznych, a później magazyn-hurtownię materiałów budowlanych.
W tej mało sakralnej funkcji pozostawała aż do roku 1980, kiedy to ponownie przejęła ją miejscowa parafia rzymskokatolicka. W 1985 r. przeprowadzony został remont świątyni, a 22 grudnia tegoż roku została oficjalnie zwrócona wiernym grekokatolickim. Od tej pory nabożeństwa odprawiane są tu w każdą niedzielę. Świątynia ustrzycka jest obecnie cerkwią parafialną, lecz z braku własnego kapelana nabożeństwa odprawiają księża z parafii sanockiej. Pierwszym, który odprawił tu nabożeństwo grekokatolickie, był ks. Teodor Majkowycz, urodzony w Rzepedzi, późniejszy pierwszy biskup ordynariusz diecezji wrocławsko-gdańskiej.
Parafia grekokatolicka przeprowadziła kolejne remonty - w 2002 r. oraz gruntowny w ostatnich latach, połączony z renowacją ikonostasu. zamalowano wówczas także zniszczoną polichromię, w miejsce której powstała zupełnie nowa. Pod warstwą nowej dekoracji malarskiej zniknęła znajdująca się w nawie głównej iluzjonistyczna tablica poświęcona członkom miejscowego bractwa cerkiewnego, fundatorom polichromii oraz artystom, którzy ją wykonali (głównym był N. Żołnir). Do zniszczenia polichromii przyczyniło się przede wszystkim zawilgocenie murów z okresu, gdy wykorzystywano cerkiew jako magazyn nawozów sztucznych. Co więcej, z powodu zawilgocenia potrzebne było osuszenie fundamentów, ich odwilgocenie i wzmocnienie ścian.
Oryginalna polichromia zachowała się natomiast na stropie, mniej dotkniętym zgubnym działaniem środków chemicznych. Przedstawia ona nowotestamentową Trójcę Świętą, namalowaną w centrum gwiazdy Dawida. W narożnikach znajdują się postaci czterech ewangelistów. [...]"
A jest tego znacznie więcej, na kilku forach górskich

Sokół
29-09-2010, 04:30 PM
Cześć Lucyna. Ostro wojowałaś z Jankiem na 321. Cieszę się, że byli kontynuatorzy tego nierównego boju, gdy mnie brakło.
Pisz - ale proszę, nie o polityce....
Pisz - ale proszę, nie o polityce....
29-09-2010, 04:46 PM
Sokół napisał(a):
Cześć Lucyna. Ostro wojowałaś z Jankiem na 321. Cieszę się, że byli kontynuatorzy tego nierównego boju, gdy mnie brakło.
Pisz - ale proszę, nie o polityce....
Pisz - ale proszę, nie o polityce....
Hmm. Nie pamiętam "politycznego epizodu", tam wojenka goniła wojenkę. Nie martw się, nie jestem politycznym zwierzakiem - musiałam im robić na złość, nie mam nawet telewizora i rzadko czytuję prasę.
Obawiam się tylko jednego, za mną mogą przyjść inni i tu może zrobić się niezbyt przyjemnie.
Mam nadzieję, że moje obawy są płonne.
Sokół
29-09-2010, 04:49 PM
Jak przyjdzie Janek weteran, to osobiście wypruję mu flaki. Zresztą.... jeden juz tu był - dał sie sprowokować i poszedł w niepamięć.
29-09-2010, 05:08 PM
Sokół napisał(a):
Jak przyjdzie Janek weteran, to osobiście wypruję mu flaki. Zresztą.... jeden juz tu był - dał sie sprowokować i poszedł w niepamięć.
Nie wiem czy tutaj zagrzeję miejsce. Chciałabym ale wszystko może się zdarzyć. Cieszę się, że miałam możliwość porozmawiania z Tobą.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257