23-06-2009, 10:13 AM
23-06-2009, 11:19 AM
gosia3ek napisał(a):
Santo, jakbym te "widoki" z Tarnicy już gdzieś widziała... i nie wierz Marcie - za drugim razem było tak samo
Dlaczego ? 
Ja drugim razem miałam szczęście. Ale może dlatego, że był to Sylwester i Królowa Tarnica chciała dobrze się prezentować w świetle fajerwerków?
23-06-2009, 11:30 AM
Pablo napisał(a):
mar.an napisał(a):
... witam Zyrafa i Anastazego ...- pozdrowienia Łukasz!
Przeca nie mamy na forum Anastazego żadnego 
Atanazy - Anastazy to tylko "s" + mały anagram. Można się pomylić.
W każdym razie dzięki za powitanie, no i niniejszym przedstawiam się na tym wątku:
l. 29
płeć męska
mieszkam sobie blisko morza (kiedyś babie doły - teraz oksywie)
znaki szczególne: long hair, patrzałki, mało sportowa sylwetka
Zainteresowania: domyślam się, że zbieżne z zainteresowaniami większości z forumowiczów (jeden wyjątek - lubię język polski 
)
23-06-2009, 11:38 AM
Uwaga na styl i gramatykę - belfer
powitać, powitać jeszcze raz
3city rośnie w siłę
powitać, powitać jeszcze raz

3city rośnie w siłę

magda.s.77
23-06-2009, 11:54 AM
Atanazy, Babie Doły powiadasz... 
Więc witam dawnego sąsiada
Lepiej późno niż wcale...

Więc witam dawnego sąsiada

Lepiej późno niż wcale...
23-06-2009, 08:28 PM
Witam nowo przybyłych (Santo i Anastazy). Bawcie się dobrze i postarajcie się nie wpaść w padół zapomnienia 

23-06-2009, 09:23 PM
Ja już co prawda wcześniej pisałem tutaj na forum, ale nie podejrzewałem, że zostanę tu na dłużej. Jednakże miła atmosfera mnie do tego przekonała
Więc oficjalnie : Witam wszystkich !
Jak łatwo się domyślić - jestem z Przemyśla. Południowy - wschód Polski
miejscowość głównie znana z przemytów papierosów i alkoholu zza wschodniej miedzy
Przedmurze Bieszczad.
Jak by ktoś nie był to polecam - naprawdę ! Bardzo ciekawe miasto, w którym nie sposób się nudzić !
Największe wrażenie robi gdy wjeżdża się od strony Rzeszowa. Całe miasto wydaje się być osadzone na wzgórzu, które przed nami się rozciąga
Jeśli ktoś był to myślę, że potwierdzi
Mam 18 lat i od wielu wielu lat gram w koszykówkę, ale to tak na marginesie
W góry jeżdżę tak często jak tylko się da. Bieszczady dla mnie to już raczej otwarta karta, bo zszedłem je wzdłuż i wszerz (w granicach Polski), ale jednak Tatry to moje ulubione góry i tam lubie wracać najbardziej !
Nie będę już przynudzać - więc jeszcze raz tylko powiem: Witam Wszystkich !

Więc oficjalnie : Witam wszystkich !
Jak łatwo się domyślić - jestem z Przemyśla. Południowy - wschód Polski
miejscowość głównie znana z przemytów papierosów i alkoholu zza wschodniej miedzy
Przedmurze Bieszczad.Jak by ktoś nie był to polecam - naprawdę ! Bardzo ciekawe miasto, w którym nie sposób się nudzić !
Największe wrażenie robi gdy wjeżdża się od strony Rzeszowa. Całe miasto wydaje się być osadzone na wzgórzu, które przed nami się rozciąga
Jeśli ktoś był to myślę, że potwierdzi
Mam 18 lat i od wielu wielu lat gram w koszykówkę, ale to tak na marginesie

W góry jeżdżę tak często jak tylko się da. Bieszczady dla mnie to już raczej otwarta karta, bo zszedłem je wzdłuż i wszerz (w granicach Polski), ale jednak Tatry to moje ulubione góry i tam lubie wracać najbardziej !

Nie będę już przynudzać - więc jeszcze raz tylko powiem: Witam Wszystkich !

23-06-2009, 09:27 PM
Bartek_Przemyśl napisał(a):
(...)Nie będę już przynudzać - więc jeszcze raz tylko powiem: Witam Wszystkich !

Czołem Kreciku!
Witaj na Forum i miłego pisania
29-06-2009, 06:14 PM
Witam wszystkich forumowiczów!
Jak nie trudno się domyślić - po ilości postów - debiutuję na tym forum i jak bardzo miły zwyczaj nakazuje, chciałbym się wszystkim szerzej przedstawić. Do tej pory, byłem tylko biernym i anonimowym czytelnikiem tego zacnego forum i uznałem, że najwyższy czas to zmienić, co niniejszym czynię. Mam na imię Marek, i jak na rodowitego "cieszyniaka" przystało, zaliczam się do górali niskopiennych. Kiedy moi rodzice postanowili wdrożyć w życie swój plan mojego poczęcia, był rok 1964 i zgodnie z cyklem natury, w lipcu 1965 roku w jednym z cieszyńskich szpitali, cały świat usłyszał mój pierwszy krzyk. Bliskość Beskidu Śląskiego, który tak ukochałem sprawiła, że już od najmłodszych lat wędrowałem z plecakiem po beskidzkich szlakach. Najpierw pod baczną pieczą rodziców, później realizowałem samotne eskapady, a teraz w gronie najbliższych mi osób, czyli całej mojej rodziny. Pasją do gór, na szczęście, udało mi się zarazić moje dzieci. Dzisiaj, dwudziestoletniego syna Michała oraz piętnastoletnią córkę, Karolinę. Jednak największym swoim sukcesem, jaki w tej materii udało mi się osiągnąć, było namówienie mojej żony do spróbowania górskiej turystyki. A jako, że pochodzi z nizin i zaliczała się do typowych przedstawicieli kanapowego trybu życia, wierzcie, nie było to łatwe zadanie. Sapie, stęka, marudzi pod nosem, rzuca wyzwiskami pod moim adresem, ale sunie powoli jak lokomotywa zdobywając każdy metr wysokości. Kiedy już jednak zdobędzie szczyt, zapomina o wszystkim i na powrót jest moją słodką żoneczką. Od jakiegoś już czasu, wędruje również z nami nasza wierna przyjaciółka, sześcioletnia czarna labladorka o imieniu Puma. Niestety, kiedy w grę wchodzi penetracja Parków Narodowych, biedactwo musi zostać w domu pod opieką swojej "pani". Nie wiem, czy jeszcze chce się komuś dalej czytać, więc może jeszcze tylko napomknę, że jako zagorzały zwolennik czystej, niczym nie skażonej natury i szeroko pojętej ekologi, pracuję w Cieszyńskiej Oczyszczalni Ścieków, w której jestem, na swojej zmianie, odpowiedzialny za prawidłowy przebieg procesu technologicznego oczyszczania ścieków, utrzymania w ruchu wszystkich, aktualnie pracujących urządzeń oraz monitorowania systemu sterującego wszystkimi zadanymi parametrami. Trochę to skomplikowane, ale w rzeczywistości takie nie jest. Turystyka, to nie wszystkie moje zainteresowania. O palmę pierwszeństwa rywalizuje z nią muzyka, której główne nurty stanowią free jazz oraz współczesna klasyka. A jeżeli komuś jeszcze mało, to przyznaję się, mam kompletnego fioła na punkcie jakości słyszanego dźwięku, co w fachowej nomenklaturze nazywa się audiofilizmem. Nie mylić, proszę, z debilizmem, co poniekąd nie wiele mija się z prawdą. Mam jednak do wszystkich moich pasji "zdrowy" stosunek i dużo dystansu do samego siebie, co w znaczny sposób ułatwia mi bezproblemowe pogodzenia całego "towarzystwa". Pozwoliłem sobie na bardzo rozpasłą autobiografię i jeżeli kogoś nią zmęczyłem, to bardzo przepraszam, ale kto wie, czy nie będzie to jedyna moja szansa zaistnienia w waszej świadomości, więc postanowiłem skwapliwie z niej skorzystać. Moje kilkudziesięcioletnie doświadczenie górołaza, może jest i duże, ale jego zasięg maluczki, co w porównaniu z waszymi wyczynami, jest tylko marną namiastką. Obiecuję jednak, że jeżeli trafi się temat, w którym będę mógł coś od siebie dorzucić, to z całą pewnością to uczynię. Uff......jakoś poszło.
Jak nie trudno się domyślić - po ilości postów - debiutuję na tym forum i jak bardzo miły zwyczaj nakazuje, chciałbym się wszystkim szerzej przedstawić. Do tej pory, byłem tylko biernym i anonimowym czytelnikiem tego zacnego forum i uznałem, że najwyższy czas to zmienić, co niniejszym czynię. Mam na imię Marek, i jak na rodowitego "cieszyniaka" przystało, zaliczam się do górali niskopiennych. Kiedy moi rodzice postanowili wdrożyć w życie swój plan mojego poczęcia, był rok 1964 i zgodnie z cyklem natury, w lipcu 1965 roku w jednym z cieszyńskich szpitali, cały świat usłyszał mój pierwszy krzyk. Bliskość Beskidu Śląskiego, który tak ukochałem sprawiła, że już od najmłodszych lat wędrowałem z plecakiem po beskidzkich szlakach. Najpierw pod baczną pieczą rodziców, później realizowałem samotne eskapady, a teraz w gronie najbliższych mi osób, czyli całej mojej rodziny. Pasją do gór, na szczęście, udało mi się zarazić moje dzieci. Dzisiaj, dwudziestoletniego syna Michała oraz piętnastoletnią córkę, Karolinę. Jednak największym swoim sukcesem, jaki w tej materii udało mi się osiągnąć, było namówienie mojej żony do spróbowania górskiej turystyki. A jako, że pochodzi z nizin i zaliczała się do typowych przedstawicieli kanapowego trybu życia, wierzcie, nie było to łatwe zadanie. Sapie, stęka, marudzi pod nosem, rzuca wyzwiskami pod moim adresem, ale sunie powoli jak lokomotywa zdobywając każdy metr wysokości. Kiedy już jednak zdobędzie szczyt, zapomina o wszystkim i na powrót jest moją słodką żoneczką. Od jakiegoś już czasu, wędruje również z nami nasza wierna przyjaciółka, sześcioletnia czarna labladorka o imieniu Puma. Niestety, kiedy w grę wchodzi penetracja Parków Narodowych, biedactwo musi zostać w domu pod opieką swojej "pani". Nie wiem, czy jeszcze chce się komuś dalej czytać, więc może jeszcze tylko napomknę, że jako zagorzały zwolennik czystej, niczym nie skażonej natury i szeroko pojętej ekologi, pracuję w Cieszyńskiej Oczyszczalni Ścieków, w której jestem, na swojej zmianie, odpowiedzialny za prawidłowy przebieg procesu technologicznego oczyszczania ścieków, utrzymania w ruchu wszystkich, aktualnie pracujących urządzeń oraz monitorowania systemu sterującego wszystkimi zadanymi parametrami. Trochę to skomplikowane, ale w rzeczywistości takie nie jest. Turystyka, to nie wszystkie moje zainteresowania. O palmę pierwszeństwa rywalizuje z nią muzyka, której główne nurty stanowią free jazz oraz współczesna klasyka. A jeżeli komuś jeszcze mało, to przyznaję się, mam kompletnego fioła na punkcie jakości słyszanego dźwięku, co w fachowej nomenklaturze nazywa się audiofilizmem. Nie mylić, proszę, z debilizmem, co poniekąd nie wiele mija się z prawdą. Mam jednak do wszystkich moich pasji "zdrowy" stosunek i dużo dystansu do samego siebie, co w znaczny sposób ułatwia mi bezproblemowe pogodzenia całego "towarzystwa". Pozwoliłem sobie na bardzo rozpasłą autobiografię i jeżeli kogoś nią zmęczyłem, to bardzo przepraszam, ale kto wie, czy nie będzie to jedyna moja szansa zaistnienia w waszej świadomości, więc postanowiłem skwapliwie z niej skorzystać. Moje kilkudziesięcioletnie doświadczenie górołaza, może jest i duże, ale jego zasięg maluczki, co w porównaniu z waszymi wyczynami, jest tylko marną namiastką. Obiecuję jednak, że jeżeli trafi się temat, w którym będę mógł coś od siebie dorzucić, to z całą pewnością to uczynię. Uff......jakoś poszło.
29-06-2009, 06:30 PM
No Lapikusie, fajnie się rozpisłeś. Żeby tylko Twoje relacyjki z kopczyków były też takie bogate. Szkoda, że nie napisałeś swoich osiągnięć. Jednak u Tomtura będziesz miał wielki +. On też jest od kanałów i mieszka niedaleko od Ciebie 
Powodzenia

Powodzenia

29-06-2009, 06:47 PM
Witam Lapikusie no to jak my sie spotkamy ,to produkt do biomasy bedzie sie lał strumieniami ,a osad wylewał oknami co prawda po pewnej dawce pewnego zacnego napoju 
My z Stachem czesto zaczynamy wycieczki od spotkania w Czeskim cieszynie obok Bili,wiec pewner ze sie kiedys umówimy 

My z Stachem czesto zaczynamy wycieczki od spotkania w Czeskim cieszynie obok Bili,wiec pewner ze sie kiedys umówimy 
29-06-2009, 06:49 PM
lapikus - mało chyba komu chciało by się tyle pisać na wstępie...fajnie
tak sobie myśle że zdobywać góry to jedno, a namówić żone na nie (choć nic o tym nie wiem tak naprawde) to pewnie jeszcze trudniejsze
Witam!
tak sobie myśle że zdobywać góry to jedno, a namówić żone na nie (choć nic o tym nie wiem tak naprawde) to pewnie jeszcze trudniejsze
Witam!

Sokół
29-06-2009, 06:50 PM
Siema, ja mam w papierach "eksploatacja złóż i ZAGOSPODAROWANIE ODPADÓW" wiec znajdziemy wspólny język. A i do Cieszyna via Jastrzębie blisko....
29-06-2009, 07:20 PM
Stasiu!
Jeżeli tylko któraś z wypraw, będzie godna relacji z niej, to nie omieszkam się z Wami tym podzielić. O osiągnięciach nic nie pisałem, bo ich po prostu nie ma. Zwykłe wędrówki dla przyjemności i napasienia oczu - ot, i to wszystko. Dopiero od niedawna myślę o jakiś dalszych i bardziej wymagających szlakach, ale cudów się nie spodziewam, ponieważ matka natura tak zaprogramowała mój błędnik, że jak tylko poczuje zbyt dużo przestrzeni z którejś strony, to od razu proponuje mi darmową naukę latania w przestworzach. Zdaję się, że nazywa się to lekiem przestrzeni, albo wysokości, jak kto woli. U mnie na dodatek, występuje on w formie podwójnie zmutowanej, czyli połączenia strachu i paraliżu w jednym. Pozostają mi jedynie tatrzańskie dolinki, mało wymagające technicznie przełęcze i niewysokie kopczyki. Cóż zrobić, natura czasami złośliwa bywa w swoich paradoksach. Być może, kiedy już zdecyduję podjąć jakąś próbę zaprzyjaźnienia się ze skała i poczuję się pewniej, może dojdzie w końcu do wysokogórskiej inicjacji. Na razie, pozostają mi tylko marzenia i wiara, że wszystko jeszcze przede mną.
Jeżeli tylko któraś z wypraw, będzie godna relacji z niej, to nie omieszkam się z Wami tym podzielić. O osiągnięciach nic nie pisałem, bo ich po prostu nie ma. Zwykłe wędrówki dla przyjemności i napasienia oczu - ot, i to wszystko. Dopiero od niedawna myślę o jakiś dalszych i bardziej wymagających szlakach, ale cudów się nie spodziewam, ponieważ matka natura tak zaprogramowała mój błędnik, że jak tylko poczuje zbyt dużo przestrzeni z którejś strony, to od razu proponuje mi darmową naukę latania w przestworzach. Zdaję się, że nazywa się to lekiem przestrzeni, albo wysokości, jak kto woli. U mnie na dodatek, występuje on w formie podwójnie zmutowanej, czyli połączenia strachu i paraliżu w jednym. Pozostają mi jedynie tatrzańskie dolinki, mało wymagające technicznie przełęcze i niewysokie kopczyki. Cóż zrobić, natura czasami złośliwa bywa w swoich paradoksach. Być może, kiedy już zdecyduję podjąć jakąś próbę zaprzyjaźnienia się ze skała i poczuję się pewniej, może dojdzie w końcu do wysokogórskiej inicjacji. Na razie, pozostają mi tylko marzenia i wiara, że wszystko jeszcze przede mną.
29-06-2009, 07:31 PM
Tee Lapik, Ty chyba mnie nie zrozumiałeś.
Na naszych stronach możesz opisywać i chodzenie po krecich kopczykach. Nie trzeba opisywać trasy, w relacji liczy się głównie subjektywne uczucie. Na opisywanie trasy mamy przewodniki
Trochę się nie doceniasz. Więcej wiary w siebie 
Na naszych stronach możesz opisywać i chodzenie po krecich kopczykach. Nie trzeba opisywać trasy, w relacji liczy się głównie subjektywne uczucie. Na opisywanie trasy mamy przewodniki
Trochę się nie doceniasz. Więcej wiary w siebie 
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257