Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Przedstaw sie...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam Wszystkich nowych forumowiczów.
Widzę,że część męska rośnie w siłęBig Grin

gosia3ek napisał(a):
Santo, jakbym te "widoki" z Tarnicy już gdzieś widziała... i nie wierz Marcie - za drugim razem było tak samo Wink


Dlaczego ? Toungue
Ja drugim razem miałam szczęście. Ale może dlatego, że był to Sylwester i Królowa Tarnica chciała dobrze się prezentować w świetle fajerwerków?

Pablo napisał(a):

mar.an napisał(a):
... witam Zyrafa i Anastazego ...- pozdrowienia Łukasz!

Przeca nie mamy na forum Anastazego żadnego Tongue2


Atanazy - Anastazy to tylko "s" + mały anagram. Można się pomylić.
W każdym razie dzięki za powitanie, no i niniejszym przedstawiam się na tym wątku:
l. 29
płeć męska
mieszkam sobie blisko morza (kiedyś babie doły - teraz oksywie)
znaki szczególne: long hair, patrzałki, mało sportowa sylwetka
Zainteresowania: domyślam się, że zbieżne z zainteresowaniami większości z forumowiczów (jeden wyjątek - lubię język polski giggleHuh)

Uwaga na styl i gramatykę - belfer Scary
powitać, powitać jeszcze raz Smile

3city rośnie w siłę Big Grin

magda.s.77

Atanazy, Babie Doły powiadasz... uhm
Więc witam dawnego sąsiada Smile
Lepiej późno niż wcale...
Witam nowo przybyłych (Santo i Anastazy). Bawcie się dobrze i postarajcie się nie wpaść w padół zapomnienia Sad
Ja już co prawda wcześniej pisałem tutaj na forum, ale nie podejrzewałem, że zostanę tu na dłużej. Jednakże miła atmosfera mnie do tego przekonałaSmile
Więc oficjalnie : Witam wszystkich !Big Grin
Jak łatwo się domyślić - jestem z Przemyśla. Południowy - wschód Polski Smile miejscowość głównie znana z przemytów papierosów i alkoholu zza wschodniej miedzy Big Grin Przedmurze Bieszczad.
Jak by ktoś nie był to polecam - naprawdę ! Bardzo ciekawe miasto, w którym nie sposób się nudzić !Big Grin Największe wrażenie robi gdy wjeżdża się od strony Rzeszowa. Całe miasto wydaje się być osadzone na wzgórzu, które przed nami się rozciąga Smile Jeśli ktoś był to myślę, że potwierdziSmile
Mam 18 lat i od wielu wielu lat gram w koszykówkę, ale to tak na marginesie Smile
W góry jeżdżę tak często jak tylko się da. Bieszczady dla mnie to już raczej otwarta karta, bo zszedłem je wzdłuż i wszerz (w granicach Polski), ale jednak Tatry to moje ulubione góry i tam lubie wracać najbardziej !Smile
Nie będę już przynudzać - więc jeszcze raz tylko powiem: Witam Wszystkich !Smile

Bartek_Przemyśl napisał(a):
(...)Nie będę już przynudzać - więc jeszcze raz tylko powiem: Witam Wszystkich !Smile

Czołem Kreciku!Wink
Witaj na Forum i miłego pisaniaSmile

Witam wszystkich forumowiczów!
Jak nie trudno się domyślić - po ilości postów - debiutuję na tym forum i jak bardzo miły zwyczaj nakazuje, chciałbym się wszystkim szerzej przedstawić. Do tej pory, byłem tylko biernym i anonimowym czytelnikiem tego zacnego forum i uznałem, że najwyższy czas to zmienić, co niniejszym czynię. Mam na imię Marek, i jak na rodowitego "cieszyniaka" przystało, zaliczam się do górali niskopiennych. Kiedy moi rodzice postanowili wdrożyć w życie swój plan mojego poczęcia, był rok 1964 i zgodnie z cyklem natury, w lipcu 1965 roku w jednym z cieszyńskich szpitali, cały świat usłyszał mój pierwszy krzyk. Bliskość Beskidu Śląskiego, który tak ukochałem sprawiła, że już od najmłodszych lat wędrowałem z plecakiem po beskidzkich szlakach. Najpierw pod baczną pieczą rodziców, później realizowałem samotne eskapady, a teraz w gronie najbliższych mi osób, czyli całej mojej rodziny. Pasją do gór, na szczęście, udało mi się zarazić moje dzieci. Dzisiaj, dwudziestoletniego syna Michała oraz piętnastoletnią córkę, Karolinę. Jednak największym swoim sukcesem, jaki w tej materii udało mi się osiągnąć, było namówienie mojej żony do spróbowania górskiej turystyki. A jako, że pochodzi z nizin i zaliczała się do typowych przedstawicieli kanapowego trybu życia, wierzcie, nie było to łatwe zadanie. Sapie, stęka, marudzi pod nosem, rzuca wyzwiskami pod moim adresem, ale sunie powoli jak lokomotywa zdobywając każdy metr wysokości. Kiedy już jednak zdobędzie szczyt, zapomina o wszystkim i na powrót jest moją słodką żoneczką. Od jakiegoś już czasu, wędruje również z nami nasza wierna przyjaciółka, sześcioletnia czarna labladorka o imieniu Puma. Niestety, kiedy w grę wchodzi penetracja Parków Narodowych, biedactwo musi zostać w domu pod opieką swojej "pani". Nie wiem, czy jeszcze chce się komuś dalej czytać, więc może jeszcze tylko napomknę, że jako zagorzały zwolennik czystej, niczym nie skażonej natury i szeroko pojętej ekologi, pracuję w Cieszyńskiej Oczyszczalni Ścieków, w której jestem, na swojej zmianie, odpowiedzialny za prawidłowy przebieg procesu technologicznego oczyszczania ścieków, utrzymania w ruchu wszystkich, aktualnie pracujących urządzeń oraz monitorowania systemu sterującego wszystkimi zadanymi parametrami. Trochę to skomplikowane, ale w rzeczywistości takie nie jest. Turystyka, to nie wszystkie moje zainteresowania. O palmę pierwszeństwa rywalizuje z nią muzyka, której główne nurty stanowią free jazz oraz współczesna klasyka. A jeżeli komuś jeszcze mało, to przyznaję się, mam kompletnego fioła na punkcie jakości słyszanego dźwięku, co w fachowej nomenklaturze nazywa się audiofilizmem. Nie mylić, proszę, z debilizmem, co poniekąd nie wiele mija się z prawdą. Mam jednak do wszystkich moich pasji "zdrowy" stosunek i dużo dystansu do samego siebie, co w znaczny sposób ułatwia mi bezproblemowe pogodzenia całego "towarzystwa". Pozwoliłem sobie na bardzo rozpasłą autobiografię i jeżeli kogoś nią zmęczyłem, to bardzo przepraszam, ale kto wie, czy nie będzie to jedyna moja szansa zaistnienia w waszej świadomości, więc postanowiłem skwapliwie z niej skorzystać. Moje kilkudziesięcioletnie doświadczenie górołaza, może jest i duże, ale jego zasięg maluczki, co w porównaniu z waszymi wyczynami, jest tylko marną namiastką. Obiecuję jednak, że jeżeli trafi się temat, w którym będę mógł coś od siebie dorzucić, to z całą pewnością to uczynię. Uff......jakoś poszło.
No Lapikusie, fajnie się rozpisłeś. Żeby tylko Twoje relacyjki z kopczyków były też takie bogate. Szkoda, że nie napisałeś swoich osiągnięć. Jednak u Tomtura będziesz miał wielki +. On też jest od kanałów i mieszka niedaleko od Ciebie giggle
Powodzenia ok
Witam Lapikusie no to jak my sie spotkamy ,to produkt do biomasy bedzie sie lał strumieniami ,a osad wylewał oknami co prawda po pewnej dawce pewnego zacnego napoju ShyBig GrinMy z Stachem czesto zaczynamy wycieczki od spotkania w Czeskim cieszynie obok Bili,wiec pewner ze sie kiedys umówimy ok
lapikus - mało chyba komu chciało by się tyle pisać na wstępie...fajnie
tak sobie myśle że zdobywać góry to jedno, a namówić żone na nie (choć nic o tym nie wiem tak naprawde) to pewnie jeszcze trudniejsze
Witam!Smile

Sokół

Siema, ja mam w papierach "eksploatacja złóż i ZAGOSPODAROWANIE ODPADÓW" wiec znajdziemy wspólny język. A i do Cieszyna via Jastrzębie blisko....
Stasiu!

Jeżeli tylko któraś z wypraw, będzie godna relacji z niej, to nie omieszkam się z Wami tym podzielić. O osiągnięciach nic nie pisałem, bo ich po prostu nie ma. Zwykłe wędrówki dla przyjemności i napasienia oczu - ot, i to wszystko. Dopiero od niedawna myślę o jakiś dalszych i bardziej wymagających szlakach, ale cudów się nie spodziewam, ponieważ matka natura tak zaprogramowała mój błędnik, że jak tylko poczuje zbyt dużo przestrzeni z którejś strony, to od razu proponuje mi darmową naukę latania w przestworzach. Zdaję się, że nazywa się to lekiem przestrzeni, albo wysokości, jak kto woli. U mnie na dodatek, występuje on w formie podwójnie zmutowanej, czyli połączenia strachu i paraliżu w jednym. Pozostają mi jedynie tatrzańskie dolinki, mało wymagające technicznie przełęcze i niewysokie kopczyki. Cóż zrobić, natura czasami złośliwa bywa w swoich paradoksach. Być może, kiedy już zdecyduję podjąć jakąś próbę zaprzyjaźnienia się ze skała i poczuję się pewniej, może dojdzie w końcu do wysokogórskiej inicjacji. Na razie, pozostają mi tylko marzenia i wiara, że wszystko jeszcze przede mną.
Tee Lapik, Ty chyba mnie nie zrozumiałeś. uhm Na naszych stronach możesz opisywać i chodzenie po krecich kopczykach. Nie trzeba opisywać trasy, w relacji liczy się głównie subjektywne uczucie. Na opisywanie trasy mamy przewodniki Big Grin Trochę się nie doceniasz. Więcej wiary w siebie ok
Przekierowanie