27-12-2008, 06:39 PM
27-12-2008, 06:44 PM
Fakt, aczkolwiek niewątpliwie przez najbliższe 3 miesiące pozostanie On stanowczo white 
pzdr. Doctore

pzdr. Doctore

27-12-2008, 06:50 PM
Słów brak, pięknie... Gratulacje 

27-12-2008, 09:50 PM
WOW! Przepiękne te Karkonosze zimą!
Gratulacje spędzonego czasu, no i zdjęć oczywiście!
Gratulacje spędzonego czasu, no i zdjęć oczywiście!

28-12-2008, 11:05 PM
Elegancko lukrowane na bieluśko Karkonosze 
Piękna świąteczna wycieczka, ładne foty.
ps. A Małgosi podobają się te retro patrzałki
będę musiał ją zapytać 

Piękna świąteczna wycieczka, ładne foty.
ps. A Małgosi podobają się te retro patrzałki
będę musiał ją zapytać 
29-12-2008, 08:17 AM
pewnie, że podobają
tym bardziej, że skuteczne
ps. a na rozmowę z Malgosią będziesz miał okazję w Tatrach po pierwszym tygodniu stycznia
tym bardziej, że skuteczneps. a na rozmowę z Malgosią będziesz miał okazję w Tatrach po pierwszym tygodniu stycznia
29-12-2008, 10:36 AM
Sylwestrze... w poście 600 nakby jakieś ptaszyska z bajki zaprosił Karkonosz do siebie... Dziękuję za te Karkonosze świąteczno-zimowe

29-12-2008, 10:47 AM
Sylwestrze,brak mi słów...Poprzednia wyprawa bardzo ciekawa a i opis bardzo interesujący. Druga z kolei rozłożyła mnie fotkami,ten zachód słońca jest genialny!
Gratuluje Ci tak spędzonego czasu i bliskości tak wspaniałych gór
Zima,tam wysoko, jest piękna
Gratuluje Ci tak spędzonego czasu i bliskości tak wspaniałych gór
Zima,tam wysoko, jest piękna

04-01-2009, 11:10 PM
Sylwester, twoja opowieść to jak dobra bajka na dobranoc. Rozmarzyłam się:-)
05-01-2009, 10:02 AM
Sylwku, świetne fotki i fajne wyprawy...
Karkonosze zimą przepiękne... Ehhhhhh... trzeba by mi było złazić tamte rejony
pozdrawiam i wielkie graty
Karkonosze zimą przepiękne... Ehhhhhh... trzeba by mi było złazić tamte rejony

pozdrawiam i wielkie graty

31-01-2009, 05:26 PM
Wróciłem z Tatr, wróciłem z Sokolików, wróciłem w Karkonosze ... a Karkonosze czekały jak zwykle cudowne, wspaniałe tym bardziej gdy puste od przypadkowych osób i obsypane bieluśkim śniegiem ...
Tydzień był pracowity, dobrnąłem jakoś do weekendu, lecz cóż z tego i jak się cieszyć z weekendu gdy w sobotę nocny dyżur, a więc żadna górska 2-dniówka nie wchodzi w rachubę, no chyba, żeby na wariata ruszyć przed siebie i niech się potem dzieje co chce ...
Coś dużo tych wielokropków, ale to takie niedopowiedziane myśli, które przecież nawet nie zwieńczone kropką mają sens
...
Rankiem pojechaliśmy /Małgosia, Aśka i ja/ do Karpacza, /tu spotkaliśmy się z Marcinem/ środek transportu pozostawiono w bardziej bezpiecznym miejscu i heja w śnieg.
W Karpaczu temperatura w okolicy zera, prawie bezwietrznie, biało, z nieba sypała się pierzasta wata, zapowiadała się całkiem przyjemna imprezka ...
Szlak poprowadził obok Kruczych Skał na Szeroki Most, i dalej na Budniki gdzie, o ile pamiętam byłem poprzednio oglądać spustoszenia po orkanie, czyli z 2 lata temu.
Dopóki szlak prowadził ozdobionymi tropami zwierząt leśnymi ścieżkami było spacerowo i prawie niedzielnie, bo pusto, cicho i lesiście, gdy jednak z zielonego zmienił się w żółty, zmienił się również z lajtowego w bardziej wymagający, bo pokrywa białego puchu nierzadko sięgała za kolana, a nachylenie stoku opadającego przecież z Kowarskiego Grzbietu nie pozwalało ani na moment zapomnieć, że jesteśmy w górach.
Brnęliśmy więc sobie przez ten śnieg w coraz bardziej dziewicze miejsca, leźliśmy torując biały puch i zakłócając dotychczas nieskalane piękno zimowego leśnego stoku, aż dobrnęliśmy do Skalnego Stołu wieńczącego Kowarski Grzbiet rozciągający się pomiędzy przełęczami Okraj i Sowią.
Na górze było znów bajecznie od zaklętych w zlodowaciały śnieg stworów, choć dzień skąpił słonecznego światła,ale już nie było tak sielankowo jak dotychczas, bo temperatura była o kilka stopni niższa, niż w Karpaczu, a na dodatek wilgotność i przenikliwy wiatr obniżyły ją /odczuwalną/ jeszcze bardziej ...
Ze Skalnego Stołu wzdłuż szlaku żółtego za równoległym śladem biegówek, które przeorały wszechobecną białość doszliśmy na Sowią Przełęcz, gdzie w schronie turystycznym zrobiliśmy sobie należny popas, po czym rozstaliśmy się z Marcinem, który gnał Głównym Szlakiem Sudeckim /czerwonym/ do Śląskiego Domu, a sami zeszliśmy szlakiem czarnym ku cywilizacji ...
Poniżej kilka wybranych zdjęć z odcinka od Sowiej przełęczy w stronę Kruczych Skał, tym razem nie są to lodowe twory, a polukrowane drzewa ...
Pozdrawiam.
Tydzień był pracowity, dobrnąłem jakoś do weekendu, lecz cóż z tego i jak się cieszyć z weekendu gdy w sobotę nocny dyżur, a więc żadna górska 2-dniówka nie wchodzi w rachubę, no chyba, żeby na wariata ruszyć przed siebie i niech się potem dzieje co chce ...
Coś dużo tych wielokropków, ale to takie niedopowiedziane myśli, które przecież nawet nie zwieńczone kropką mają sens
...Rankiem pojechaliśmy /Małgosia, Aśka i ja/ do Karpacza, /tu spotkaliśmy się z Marcinem/ środek transportu pozostawiono w bardziej bezpiecznym miejscu i heja w śnieg.
W Karpaczu temperatura w okolicy zera, prawie bezwietrznie, biało, z nieba sypała się pierzasta wata, zapowiadała się całkiem przyjemna imprezka ...
Szlak poprowadził obok Kruczych Skał na Szeroki Most, i dalej na Budniki gdzie, o ile pamiętam byłem poprzednio oglądać spustoszenia po orkanie, czyli z 2 lata temu.
Dopóki szlak prowadził ozdobionymi tropami zwierząt leśnymi ścieżkami było spacerowo i prawie niedzielnie, bo pusto, cicho i lesiście, gdy jednak z zielonego zmienił się w żółty, zmienił się również z lajtowego w bardziej wymagający, bo pokrywa białego puchu nierzadko sięgała za kolana, a nachylenie stoku opadającego przecież z Kowarskiego Grzbietu nie pozwalało ani na moment zapomnieć, że jesteśmy w górach.
Brnęliśmy więc sobie przez ten śnieg w coraz bardziej dziewicze miejsca, leźliśmy torując biały puch i zakłócając dotychczas nieskalane piękno zimowego leśnego stoku, aż dobrnęliśmy do Skalnego Stołu wieńczącego Kowarski Grzbiet rozciągający się pomiędzy przełęczami Okraj i Sowią.
Na górze było znów bajecznie od zaklętych w zlodowaciały śnieg stworów, choć dzień skąpił słonecznego światła,ale już nie było tak sielankowo jak dotychczas, bo temperatura była o kilka stopni niższa, niż w Karpaczu, a na dodatek wilgotność i przenikliwy wiatr obniżyły ją /odczuwalną/ jeszcze bardziej ...
Ze Skalnego Stołu wzdłuż szlaku żółtego za równoległym śladem biegówek, które przeorały wszechobecną białość doszliśmy na Sowią Przełęcz, gdzie w schronie turystycznym zrobiliśmy sobie należny popas, po czym rozstaliśmy się z Marcinem, który gnał Głównym Szlakiem Sudeckim /czerwonym/ do Śląskiego Domu, a sami zeszliśmy szlakiem czarnym ku cywilizacji ...
Poniżej kilka wybranych zdjęć z odcinka od Sowiej przełęczy w stronę Kruczych Skał, tym razem nie są to lodowe twory, a polukrowane drzewa ...
Pozdrawiam.
31-01-2009, 05:32 PM
No Sylwek teraz to mi tylko jedno na myśl przychodzi - ja chce JUŻ w góry! W zimowe góry dla uściślenia 

31-01-2009, 06:08 PM
Piękna ta karkonoska zima..Dzięki Sylwek za relację i fotki cieszące oko!
02-02-2009, 12:30 PM
Uwielbiam Karkonosze! To góry w jakich Los przewrotny skurczybyk, nas zepchnął ku sobie
Zima wygraża soplami! "Strzeżcie się..." wrzeszczy
Zima wygraża soplami! "Strzeżcie się..." wrzeszczy

02-02-2009, 09:07 PM
Sylwek, przyjemna wędrówka. Fajnie zimowe Twoje zdjęcia.