Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Moje Karkonosze
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
cd
Fajna wycieczka i super fotki a te samotne skały bardzo dobrze oddają piękny klimat Karkonoszy.

ps. ad ostatnie zdjęcie: Sylwek zawsze musisz w okolicy wejść tam gdzie się wyżej już nie da ? Big Grin

pozdrawiam
P.
Fajne są Twoje opowiadania karkonoskie-zawarty w nich entuzjazm do bycia w górach...
Karkonosze są pasmem górskim-mało mi znanym-zbyt mało.Twe relacje-Sylwester-uruchamiają wyobraźnię,narasta chęć bliższego poznania tych pięknych gór.
hmm ...
ad. pytania Pabla - staram się
ad. stwierdzenia Dr Etkera - zapraszam
Fajny opis fajnej wyprawy.A skałki ?-te niesamowite formy (ja dopatrzyłem się w nich zmagających sie gladiatorów ) mocno kuszą .Powiem szczerze chciałbym mieć taką w ogródku.Gratuluję Sylwestrze udanej wyprawy
Ekstra! Kolejna propozycja i zachęta na wędrowanie po Karkonoszach! A najfajniejsze jest to, że ten dział stał się świetnym przewodnikiem po tych górach pisanym i ilustrowanym Twoją ręką i serduchem! (ta radość z obcowania z naturą ho, ho! - to widać i czuć!)

Aniap napisał(a):
A najfajniejsze jest to, że ten dział stał się świetnym przewodnikiem po tych górach pisanym i ilustrowanym Twoją ręką i serduchem!


hmm - i jak tu nie napisać o Karkonoszach ...*
Pokazałem dziś z Małgosią kawałek Karkonoszy serdecznej znajomej z Gliwic, zaczęliśmy w Karpaczu na pętli Białego Jaru, przeszliśmy w kierunku wejścia do Karkonoskiego Parku Narodowego, a potem kamienistą i intensywnie pnącą się do góry Drogą Bronka Czecha w kierunku Polany Bronka Czecha, Polana pozbawiona śniegu-to już wiosna, wyłożona kamieniami droga jezdna sucha - najpierw od południa delikatnie opadając w miejsce gdzie uprzednio stało schronisko, a następnie podchodząc w stronę rozejścia szlaków ku Strzesze Akademickiej i Samotni. Wybraliśmy kierunek na Kocioł Małego Stawu i nieomal natychmiast weszliśmy na "normalny kamienisty" biegnący przy południowej ścianie kotła szlak. Na ścianach w żlebach tylko gdzieniegdzie jeszcze topniejący śnieg, ale sama ścieżka sucha i tylko miejscami przecinana stróżkami spływającej ze ścian wody. Przed nami, a potem i z prawa wyłonił się Mały Staw - niebieski, granatowy, błękitny - wielokolorowy w zależności od miejsca skąd na niego patrzyłem. Przy stawie obowiązkowy postój i czas na cieszenie oczu pięknem miejsca - chwila kiedy myśli ulatują w nierealny świat, a serce bije w rytnie fal kołyszących Stawem. Przechodząc wypiętrzonym i wijącym się nad dachem Samotni szlakiem biegnącym w kierunku Strzechy Akademickiej nie sposób nie zachwycić się pięknem kotła, stawu i schroniska - miejsce to jest tak harmonijnie, że zostaje w głowie na zawsze... Po kilku zakrętach szlak dobiega do Strzechy Akademickiej rozświetlonej południowym słońcem, krótki odpoczynek na wystawionych na zewnątrz ławkach, rzut oka na wystające znad wierzchołków drzew ściany niedawno opuszczonego kotła i dalszy marsz w stronę wypłaszczenia o nazwie Spalona Strażnica. Miejsce położone wysoko, bo nad kotłem, przedmuchiwane ciepłym nie zatrzymywanym naturalnymi przeszkodami wiatrem, z tego miejsca już grzbietem i śladem granicy szlak poprowadził na wschód w stronę Śląskiego Domu. Na szlaku ostatnie chyba w Karkonoszach bryły śniegu, szkoda mi tej topniejącej bieli - lecz taka kolej losu, że wiosna przychodzi po zimie i świeża zieleń zajmuje miejsce białego puchu. Równia pod Śnieżką poprowadziła nas między kosodrzewiną do malowanego na żółto Śląskiego Domu, tu zasiedliśmy, zjedliśmy  obiad z termosu, wypiliśmy wino z flaszy i do rozświetlonych słońcem oczu wkradły się niepokorne ogniki wesołości. Na Śnieżkę nie poszedłem zostawiając ją na niepogodny - pogodny dla mnie dzień i po odpoczynku /hehe/ czarnym szlakiem przez naturalny i złowieszczy historią Kocioł Białego Jaru przeszliśmy do Karpacza gdzie wycieczka się zakończyła. Statystyki nie będzie, nieważne liczby, liczy się błysk oczu i zwiewne myśli - pozdrawiam niepokornie i do następnego razu w Karkonoszach.
*w podziękowaniu za pozytywną energię dla Ani-p

cd.
Nie tylko dział -jest świetnym przewodnikiem-ale i Sylwester chętnie oprowadzający przyjaciół po Karkonoszach.
Śliczne te Twoje KarkonoszoneSmile
Ale kusisz tymi zdjęciami, ale wiem że czas mojego powrotu w karkonosze jest coraz bliższy, już obiecałam dzieciom że zobaczą Samotnię Big Grin
I świetnie, gratuluję wycieczki, chyba przywitanie wiosny , ja oczywiście czytałem z mapą w garści Smile ...mam nadzieje tam zawitać na przełomie tego i przyszłego roku...
Pozdrawiam serdecznie Wink

Cóż napisać ... znowu byłem na szlaku - znów skusiły mnie karkonoskie klimaty - zdziwiliście się? Wink Tym razem z Małgosią, Kornelem i Michałem obaj z karkonoskiego forum, postanowiliśmy nacieszyć oczy ostatnim karkonoskim śniegiem. Zaczęliśmy od Jagniątkowa gdzie stoi pałacyk po niemieckim nobliście Gerhardzie Hauptmannie, dzień zapowiadał się pięknie, było ciepło, słonecznie i obiecująco. Po sesji fotograficznej przy Domu Hauptmanna z wolna ruszyliśmy koralową ścieżką pnącą się ku południowi na główny grzbiet dość intensywnie -  najpierw lasem, a następnie skrajem Kotła Jagniątkowskiego. Tu jak zwykle trochę powłaziłem na mijane ostańce skalne, by dość niewidoczną ścieżką zejść ze szlaku w miejsce które nie dość, że urocze, to jeszcze stanowi wspaniały punkt widokowy zarówno na główny grzbiet porwany na tej wysokości kotłami lawinowymi, jak i w stronę północną na pokazane już wcześniej Smile Izery z wypiętrzonym Wysokim Kamieniem. Po dojściu na to uroczysko zaszalałem na ostańcach, nacieszyłem się chropowatością skał, powykładałem się w co wyższych miejscach, by po zjedzeniu obiadu do którego zaserwowano miarkę czerwonego wina ruszyć ze wszystkimi przez Rozdroże pod Śmielcem w stronę Czarnej Przełęczy. Jedynie na tym ostatnim odcinku - na północnym zboczu zachowało się kilka płatów śniegu, poza tym szlak podsuszony i przewiany, jedynie w obniżeniach wypełniony wodą. Na Czarnej Przełęczy podjęliśmy decyzję, co do dalszego celu wycieczki - padło na to, że szlak poprowadzi nas na wschód ku Czeskim i Śląskim Kamieniom. Jeszcze nim wyszliśmy z przełęczy Kornel odszukał i pokazał mi pomnik, którego nigdy nie widziałem, mimo, że stoi przy szlaku, a gdy zaczęliśmy podchodzić ku Czeskim Kamieniom ja znalazłem kolibę, o której istnieniu nie widziałem, obiecałem sobie, że wiecie, co... i ruszyłem jak to Palbo napisał poszukać sobie najwyższego w okolicy miejsca. Wlazłem oczywiście na jeden z ostańców, poprosiłem o sfotografowanie, później powtórzyłem to już razem z Kornelem na Śląskich Kamieniach, po czym chcąc nie chcąc musieliśmy rozpocząć zejście z głównego grzbietu by zejść do cywilizacji, lecz nim to się stało zawitaliśmy do Petrovej boudy na jedyne w swoim rodzaju wyśmienite piwo. Po uzupełnieniu odwodnionych organizmów złocistym trunkiem wróciliśmy na szlak i za czarnymi znakami biegnącymi lasem prawie idealnie na północ szybko, choć trochę zmarkotniali zeszliśmy do Jagniątkowa gdzie najpierw powitała nas leśniczówka tuż potem piękne noworyszowe/skie całosezonowe daczki. Od tego miejsca ulicą Agnieszkowską - fajna nazwa, już asfaltem doszliśmy do najbliższego przystanku i powróciliśmy do Cieplic gdzie zdrajca Kornel odłączył się od nas, więc jak te sieroty w trojkę tylko zasiedliśmy w jednym ogródku i przegadaliśmy jeszcze z godziną przy lokalu gdzie serwują pyszne lody i należytego smakiem Carlsberga. Umówiliśmy się jeszcze z Małgosią i Michałem na następną wspólną wycieczkę w najbliższą sobotę - tym razem Śnieżka przez Przesiekę, Polanę, Pielgrzymy z powrotem przez Loucni Boudę i Odrodzenie pożyczyliśmy sobie powodzenia w zwykło-tygodniowe- dni i rozstaliśmy się w klimacie Cieplickiej Wiosny pełnej imprez zdrojowych. Myślę, że Was nie zanudziłem, a jak intrygują Was opisywane przeze mnie Karkonosze - to po prostu przyjedźcie tu gdzie powietrze ma smak przygody.

Jasne że intrygują.......tylko ciężko sie wyrwać Sad. Świetny ten bałwanek machający łapka na pożegnanie resztek śniegu. No i wspaniałe odkrycie, taka koliba to zawsze sie może na coś przydać Wink Czy już dużo ludzi na szlakach i w schroniskach czy jeszcze pustki? Tak sobie myślę czy by nie drukować tych relacji i map tras którymi chodzisz, bo to gotowe propozycje wycieczek. Zamiast główkować nad mapą mozna iść a gotowca Toungue
cd.
Przekierowanie