można też zaprosić Sylwka na wspólny szlak - dostaniesz upusty po znajomości i bonus jakiś specjalny ... hehehe
eeeeeee..........że też na to sama nie wpadłam

Jasne że intrygują.......tylko ciężko sie wyrwać

. Świetny ten bałwanek machający łapka na pożegnanie resztek śniegu. No i wspaniałe odkrycie, taka koliba to zawsze sie może na coś przydać

Czy już dużo ludzi na szlakach i w schroniskach czy jeszcze pustki? Tak sobie myślę czy by nie drukować tych relacji i map tras którymi chodzisz, bo to gotowe propozycje wycieczek. Zamiast główkować nad mapą mozna iść a gotowca

Czyli przewodnik, np. "Z Sylwestrem po Karkonoszach",
Sylwek masz znajowych w tym wydawnictwie kartograficznym, może będą chcieli wydac taki przewodnik
to jest myśl.
Proźba do Sylwka, daj ciut wieksze zdjęcia
ps. skądś znamy podobne bałwanki 
Tak sobie myślę czy by nie drukować tych relacji i map tras którymi chodzisz, bo to gotowe propozycje wycieczek. Zamiast główkować nad mapą mozna iść a gotowca

Świetna myśl! Chętnie skorzystam z wydrukowanych propozycji Sylwestra i innych forumowiczów, bo czasem lubię gotowce!
Początek jak zwykle gdy sprawa dotyczy Karkonoszy - w Cieplicach, Gośka była ze mną, Michał dołączył niebawem, zgodnie z planem najpierw przejazd do Przesieki, tu pierwszy oddech czarodziejskim powietrzem, pierwsze spojrzenie na południe i ... zaczęła się bajka. Dzień obudził się ciepły, bezchmurny i przyjazny, z wolna stawał się prawie letni i około 8.00 gdy dojechałem z Gośką i Michałem / admin z karkonoskiego forum - kolejny raz z nami na szlaku/ było już ciepło, niebo zapowiadało stabilizację, a mnie wprost nosiło po całotygodniowej orce. Najpierw szlakiem żółtym przeszliśmy koło potoku Podgórnej powyżej wodospadu, skierowaliśmy się leśnym szlakiem w kierunku Borowic, wokoło pusto, żadnych obcych ludzi, w lesie promiennie, promyki słońca tańczyły na młodych liściach, ptasie świergory miło wpadały w uszy, przyjemny ten szlak, tym bardziej, że nie wymagający. Przecięliśmy asfalt szosy z Borowic poniżej cmantarza jeńców wojennych zakatowanych przy budowie drogi Sudeckiej /znowu w planach stworzenie godnego miejsca pamięci dla poległych - może w końcu się uda/ i weszliśmy do Borowic. Borowice to letniskowa miejscowość, mieszkają tam dobrzy ludzie, jest kilka dobrych miejsc i do zabawy i odpoczynku - jeśli będziecie blisko polecam, fizykalnie sprawdziłem to co trzeba i naprawdę warto tam się trochę zapomnieć... Przez Borowice w kierunku zielonego szlaku, który zawiódł nas lewym brzegiem Jodłówki w kierunku Karpacza Górnego igdzie oczywiście przystanęliśmy na chwilę przy Świątyni Wang, by być w miejscu gdzie zatrzymała się przeszłość, a historia krzyczy z każdego kamienia. Z Wangu szybkia trasa na Polanę i natychmiast po drewnianych mostkach nad mokradłami w stronę Pielgrzymów - ostańców skalnych wystających nad lasem. Oczywiście poprzymierzałem się do ściany, powchodziłem nie za wysoko, lecz o zgrozo Gośka w tym czasie zrobiła swoje, bo okazało się, że jej też podoba się "dotykanie sercem granitu" i jedynie Michał nie zwariował gdyż normalnie jedynie obfotografował wszystko dookoła. Obiad zjedliśmy oczywiście na skale i trochę wysoko i ze smutkiem, bo żal odchodzić z takiego czarodziejskiego miejsca poszliśmy szlakiem zielonym dalej na południe tzn. w stronę Słonecznika stojącego na głównym karkonoskim grzbiecie niedleko od Smogornii. Szlak nieskomplikowany choć trochę stromy najpierw leśny, potem przez kosówkę, która w oczach karłowaciała im bliżej /wyżej/ byliśmy grzbietu. Przy Słoneczniku krótki odpoczynek, ja wlazłem oczywiście na czubek ostańca, porobiłem zdjęcia i poszliśmy dalej tym razem na skraj kotłów. Najpierw Wielkiego Stawu, gdzie kiedyś stało schronisko, które nie doczekało naszych czasów, a potem na skraj Kotła Małego Stawu gdzie w dole rozłożyła się czarodziejska Samotnia. Tu na górze pozostały ostatnie pamiątki po zimie, bo z nawisów ogromnych niedawno jeszcze grożących tragedią lawiny pozostały skąpe resztki bieląc się w zieleni traw i szarości granitów. Szlak piękny, pogoda wymarzona, towarzystwo przednie - lecz pora nam była wracać więc niechętnie obok Strzechy i dalej starym torem saneczkowym wróciliśmy do Karpacza, by potem przez zaprzyjaźniony lokal w Cieplickim Parku Norweskim dotrzeć do netu coby z wami wszystkimi podzielić się tym co zawracało nam sobotnio w głowach. Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia zdjęć:
Sylwester-bardzo piękna trasa na wiosenną wyprawę w Karkonosze-a i pogoda dopisała.Pozdrawiam
Ale uraczyłeś nas szybką/ładną relacją i niespotykanie dużą galerią, dziękujemy...
aż mi się nie chce teraz siedzieć w domu, idę na rower...
pozdrawiam
Relacja świetna jak każda poprzednia.Te skałki mają jednak coś magicznego w sobie ,że tak potrafią omamić uczucia .Bardzo ładnie komponuje sie ich surowość z łagodnością otaczającej zieleni .Lubię to.... .i nie tylko ja .Pozdrawiam .A jak dobrze pójdzie to za 2 lata zawitam w tamte strony
Zapraszam - zapraszam w Karkonosze w miejsce gdzie spełniają się marzenia, a powietrze ma zapach przygody.
Dziś z Gośką i Michałem zrobiliśmy wycieczkę po ostańcach skalnych, to nie wszystkie ostańce w Karkonoszach, bo by przejść po wszystkich to i z 3 dni było by za mało... Szlak prowadził głównie nieuczęszczanymi leśnymi ścieżkami, trochę na dziko między drzewami, trochę pustyyymi dróżkami. Miejsca w których byliśmy są bardzo żadko odwiedzane przez turystów, przypadkowych osób tu wcale nie ma, spotkaliśmy przez 7 godzin wycieczki tylko jedną grupę złożoną z 6 osób i nikogo więcej. Pogoda była łaskawa, ciepło, trochę orzeżwiającego deszczu, trochę delikatnych powiewów wiatru. Trochę ponaciągałem się na skałkach, trochę podrapałem w gęstych matecznikach. Wycieczka udana, kto wie, może to moje ostatnie wyjście na karkonoski szlak przed powrotem w Tatry, pozdrawiam, a poniżej zdjęcia:
1. tęcza widziana z podejścia Suchej Góry na tle zbocza poniżej Bażynowych Skał
2. ostańce na Suchej Górze
3. Mały Szyszak widziany z Suchej Góry
4. Ptasie Skały
5. Szwedzkie Skały
6. Uczestnicy w trakcie uzupełniania płynów
7. mapa ze śladem trasy
Bywa tak-że wycieczki po rejonach mało znanych,bez zgiełku spotykanego w rejonach bardziej rozreklamowanych -daje wiele satysfakcji.Gratuluję pomysłu i realizacji-pozdrawiam
Sylwek, super zdjecia! (i znow sie powtorze - piekne okolice..!!

)
pozdrawiam!
Wędrówki poza utartymi szlakami dostarczają nowych ciekawych wrażeń .A w dodatku w takim pięknym terenie gdzie spokój łagodnych barw zieleni znienacka "zakłócony" zostaje przez tu i ówdzie pojawiające się skałki,które same w sobie niosą tyle piękna i treści geologicznej,że patrząc na nie ma się wrażenie jakby czytało się skalną księgę .Proszę popatrzeć na te rysy poziome Ptasich Skał -to jak wersy księgi .Fajnie Sylwek .że takie nowe miejsca odkrywasz przed nami.
Ja sam często w wędrówkach chodzę poza utartymi szlakami (czasem .gdy nie ma słońca przydałby sie kompas).I można czasem odkryć różne ciekawe miejsca .