Dzięki za relację ze zdjeciami.W taką deszczową pogodę jak dziś -nie chce się nigdzie wychodzić .Więc w sam raz czas na przeglądanie galerii zdjęciowej.

Witam ! Udana jak widać wyprawa. Zdjęcia bardzo ciekawe a i pogoda chyba bez zarzutu i jak widać pustawo na szlaku. (Ja, koniec końców, zrezygnowałem ze Skrzycznego za to z córką przeszliśmy tzw 'Sokolą Perć": od Sokolicy po Trzy Korony. Pogoda taka sobie a turystów na szlaku jak na lekarstwo).
W ostatnim numerze "NPM" również cztery urokliwe fotki z Karkonoszy, w tym, tak jak u Ciebie, Szklarka. Pozdrawiam gorąco.
W Karkonoszach już zima, przyszła i nie odpuści, aż do wiosny. To pierwsze takie moje wyjście w śnieg po lecie - najpierw radość przywitania ulubionej pory roku, potem aklimatyzacja i przypominanie sobie sposobów zachowania w śniegu i zawierusze, a później - hmm, później to zapukałem do drzwi raju, a mówiąc bardziej pragmatycznie : prawie 6 godzin w mroźnym gnanym zawieją powietrzu, nie za zimno lecz na grani temperatura w zamieci do -7, śnieg puchowy, jeszcze nie związany z podłożem, trasa od Białego Jaru przez Kopę do Śląskiego Domu, powrót porzez Strzechę Akademicką starym torem saneczkowym do Karpacza. Na pierwszych zdjęciach kocioł Białego Jaru i zbocze z ludźmi z tego stoku w przeszłości zeszła lawina, następne to mój pean dla ulubionej pory roku. Pzdr. i zapraszam w Karkonosze
Pięknie Sylwek, Karkonosze, taka niewinna nazwa a jak tam pięknie, nie wiedziałem że tak fajnie tam u Ciebie za progiem domu, no trzeba się będzie wreszcie wybrać, szczególnie że znawcę terenu już znam!!
Umówmy termin i wyrwij się kiedyś na wekend, nie masz daleko, a zobaczysz jak tu pięknie i jak smakuje czerwone wytrawne w zaspie ...
Będę szczery i powiem ,że gdyby ten śnieżny puch miał ze 20 stopni plus tobym nic na zimę nie powiedział .Cóż ale nie wszyscy są morsami.Moim starym kościom taki mróz nie służy.Ale widoki o każdej porze są ciekawe Chociaż osobiście przepadam za jesiennymi.Pozdrawiam

Ps A czy Sylwester wiesz skąd ta nazwa Karkonosze?
spoko Spoko, oto odpowiedź:
Nazwa Karkonosze ma długi rodowód. Pierwsza nazwa gór pojawia się w II w. n.e. - grecki geograf Ptolemeusz, Karkonosze opisał na mapie Korkonotoi. Następnie używane były też nazwy: Montes Niviferi (Góry Śnieżne), Gigantei (Góry Olbrzymie), bądź w języku niemieckim Schneegebirge lub Riesengebirge. W polskich opisach podróżniczych z wieków VIII-XIX używana jest nazwa Karkonosze (K. Ujejski, 1847 r.) jak i Góry Olbrzymie (W. Pol, 1847 r.) . Prawdopodobnie nazwa wywodzi się z prastarego pierwiastka Kar, oznaczającego kamień lub górę.
Dzięki Sylwek za porcje pięknych zdjęć, to jak balsam dla stęsknionej duszy. Strasznie mnie ciągnei w te góry, codziennie przegladam przewodnik i w myślach układam trasy. Och zeby tylko udało mi sie choć raz tej zimy je znów zdeptać.
życze ci aby ten choć raz był jednym z tych niezapomnianych
karkonosze - muszę się tam wybrać. koniecznie!
NioM....brawo Sylwek

Czyli inauguracja sezonu śnieżno/zimowego należała do udanych
PS:Szkoda, że sprawa z kalendarzem jest już zamknięta bo ta ostatnia fota jest naprawdę super

Na listopad byłaby w sam raz...
Witam
Sylwek, ostatnia miniaturka w 49 poście - gdzie to jest?
Czy to między Wielkim Szyszakiem a Kotłami, czy w drodze na Śnieżkę za Strzechą, czy jeszcze gdzie indziej?
PS. Zmieniłem avatar, bo to kółeczko niepotrzebnie irytowało

to górny odcinek ze Spalonej Strażnicy w kierunku Strzechy, i choć jest tam spadek to wygląda "jak pod górę" - pzdr.
Pozdrawiam - wczoraj odwiedziłem Karkonosza w Jego królestwie. Okazało się, że trochę mnie osłabiło ostatnie choróbsko, ale mimo zrobiliśmy sobie małą przebieżkę z Przesieki na Przełęcz Karkonoską i niezawiele porozłaziliśmy się na górze - chciałem więcej i dalej, ale nie tym razem, bo i zmęczony po przepracowanej nocy i po rekonwalescencji pogrypowej, a i obecność znajomej i psa nie preferowała "normalnego" szlakowego wyjścia /bo obecność Gośki-Małgośki wręcz preciwnie, ale to żona i na dodatek moja-prywatnie/. W Kotlinie Karkonoskiej ciepławo i trochę za niskie ciśnienie, wyżej od poziomu regli świerze powietrze mile rozbudzało organizm. Od wysokości początku karłowacizy drzew temperatura odczuwalnie niższa, a wietrzyk zamienił się w normalne ziemnie prawie-przenikiliwe wietrzysko. Tuż przed przełęczą pozostały wytopione czapki śniegu, a na samej górze normalna karkonoska wygwizdawka. Chciałem wleźć choćby na Mały Szyszak, lecz tam już gołoborze, więc pies miałby ciężko ... - zrobie to sobie następnym razem, następnym razem już bez zwierzaka zrobię sobie normalnie podwójnyextr. i nadrobię zaległości. Na górze Liczyrzepa zrobił nam prezent i rozgonił chmurzyska, pokazało się łądniutkie niebo i przez chwilę słonko pokazało ciepłe oblicze /zwracam uwagę na zdjęcie 10 - to jedno z moich bardziej udanych w tym roku zdjęć/, zima jakby na troszkę odstąpiła, choć wszędzie w załomach i pod głazami pozostawiła swój biały ślad, wróci niebawem - niech wróci bo ma tu przecież swojego fana ... teraz zdjęcia i patrzcie jakie te Karkonosze piękne ...