Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Moje Karkonosze
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
No to obstawiajmy, co miał Sylwester w piersiówce:

1. Pablo - napój regeneracyjny ( prosimy o sprecyzowanie Smile ),
2. Stasiu - miodula,
3. Agnieszka.S - herbata z rumem,
4. Hella - wiśniówka Toungue
Skończył się zima, poszła sobie i już jej w Karkonoszach nie ma ...
Szukałem jej w Czarcim dole, szukałem w ostatnich zasypanych śniegiem miejscach, w zacienionych niedostępnych ostępach, nie znalazłem jej bo już jej tu nie ma ...
Przez cały ten słoneczny dzień towarzyszył mi szum wody z potoków, wodospadu i progów wodnych, nawet rozmiękły śnieg chlupotał wodniście ...
Wywietrzyłem się w pięknych nieodkrytych komercyjnie miejscach, odpocząłem brnąc w przepadającej mokrej kaszy - nędznych resztkach zimy i z lekka opalony słońcem wróciłem do domu.
Relacji nie będzie, nie tym razem, tym razem tylko zdjęcia ... z dedykacją dla Lodowej Pani i dla Was oczywiście.
No trudno.Zdjęcia muszą wystarczyć za relację .Rzeczywiście te potoczki i wodospady urocze .I jest to chyba pora roku kiedy niosą najwięcej wody z topniejącego śniegu.Czyli Sylwester pełny relaks .
Dziękujemy za pozdróweczki...... a zima.....Sylwuś....z każdym dzionkiem coraz bliżej do niej.....hehgiggle Trzeba dać jej trośku odpocząćWink Niech sobie kobieta na mały urlopik pójdzieBig Grin A co!!giggle

Fajniusio tam maszSmile Śliczne fotkiSmile Dzię-ku-je-myHug
Witam
Gdzie to jest Sylwek? Chodzi o miniatury z 512 posta. Szczególnie piąta. Mam ją jako tło pulpitu.Smile
To Czarci dul, na południowy wschód od Przeł. karkonoskiej czyli pod Małym Szyszakiem z drugiej niż nasza strony

Sylwester napisał(a):
Relacji nie będzie, nie tym razem, tym razem tylko zdjęcia ... z dedykacją dla Lodowej Pani i dla Was oczywiście.

Ale te zdjęcia są takie fajne, że już nic nie musisz pisać.Smile ok
Dzięki za te fotki.

Super Sylwek-Poszukiwaczu ŚnieguWink
Trzecia i czwarta fota, baaaaajka. Gdzie to Sylwku? I oczywiście dzięksik za widoczki. Papatrzeć, pomarzyć i.... dopiero do lipca...
To dalej Czarci dul - bo tam wszystko czarcie Toungue pzdr. Jedynie to kamienisko na końcu to głazy południowego stoku Małego Szyszaka.
Normalka, bo wszystko przebiegło tak jak w prawie każdy wolny weekend ... rano gdy powieki słodko sklejone, w uszy wdarł mi się najpierw natarczywy, aczkolwiek swojski dźwięk budzika, czyli hejnał mariacki z telefonu - dowód sympatii dla Krakusów/cholera mam wolne, mógłbym pospać - pomyślałem/ ale do hejnału dołączyło wycie psa, którego sam osobiście nauczyłem by wzmacniał efekt budzenia, gdy przez chwilę jeszcze walczyłem z sennością, do żywych-obudzonych przywołał mnie łokieć co wwiercił mi się w bok, po czym usłyszałem wcale nie senny głos mojej żony, która zmysłowo zmotywowała mnie do działania mówiąc wprost w moje ucho: " wstawaj cholera, nie będę wszystkiego sama szykowała "
- cóż było robić, wstałem.
Dzień pokazał promienne oblicze, zapowiadał się pogodny, ciepły i słoneczny, jeszcze jeden dobry dzień ...
Tym razem wypadło na Kotły Lawinowe, miejsce do którego tęskni Anetta, Kotły po raz pierwszy pokazały się nam jeszcze z miasta [attachment=10507].
Trasę rozpoczęliśmy od Jagniątkowa, las cichy, rozświergotany, a jednak dostojny, szlak pusty, no może nie całkiem, [attachment=10508] bo przyglądały nam się jedne czujne oczy [attachment=10509]
Małgosia zachęcona Waszymi pochwałami dotyczącymi zdjęć trochę gimnastykowała się z aparatem [attachment=10510], ale widoki same przyciągały spojrzenie i nie pozwalały obojętnie przejść obok naturalnego piękna rozbudzonej wiosną natury.
W miarę wzrostu wysokości zmieniały się warunki na szlaku, a od 1100 m npm śnieg towarzyszył nam już stale [attachment=10511]
Obecność śniegu i pogodne niebo pozwoliły słońcu na rozświetlenie tego co było tematem dzisiejszej imprezy, bo i Kocioł Jagniątkowski [attachment=10512], jak i Wielki i Mały Śnieżny Kocioł [attachment=10513] lśnił srebrzyście tym mocniej i bliżej było nam do celu wycieczki.
W międzyczasie Małgosia powspominała nasze ostatnie odwiedziny w Izerach, [attachment=10514] jakże innych niż Karkonosze, a jednocześnie tak bardzo bliskich mimo, iż jeszcze nie do końca odkrytych ...
Szlak wędrówki, jak ścieżka życia, nie do końca przewidywalny jest, a często wręcz przekorny, bo gdy z Rozdroża pod Wielkim Szyszakiem doszliśmy do Wielkiego Śnieżnego Kotła oczom naszym pokazały
się nie tyle skrzące się lśnieżne pozostałości zimy, co przede wszystkim czarne skalne zręby granitowych ścian [attachment=10515] strzelające w niebo z lodowej oprawy ...
Piękne miejsce te Kotły, nie bywam tam za często, bo nie sposób porzucić na dłużej inne zaczarowane karkonoskie miejsca, lecz niewątpliwie to co siedzi w Kotłach [attachment=10516] zaklęte w zrębach ścian już dawno zawróciło mi w głowie.
Śnieg na szlaku trochę trudny, rozmiękczony, miejscami przepadający, nie zniechęciło nas to jednak do odwiedzin w tym zaczarowanym miejscu, Małgosia dzielnie fotografowała [attachment=10517] by podzielić się z wami tym co zostało nam dane, [attachment=10518], ja zaś po prostu czerpałem garściami z tego co było w zasięgu rąk [attachment=10519], [attachment=10520]...
Nic nie trwa wiecznie, więc pożegnaliśmy się z kaczkami i śnieżną ścieżką między kosówkami [attachment=10521], przez lodowe pola [attachment=10523], a potem przez dzikie mateczniki, których nazwy wszystko mówią: Gawry, Moreny przez splątaną w dzikim tańcu przyrodę, której zwiastunem było to zakręcone drzewo [attachment=10524] doszliśmy w szumie podskalnych strumieni na Wysoki Most, gdzie krok już tylko był do rzeczywistości codziennego dnia ... choć wiecie co, ten codzienny dzień dla mnie, no może nie tylko dla mnie [attachment=10525] jest przecież tylko zapowiedzią wciąż nowej przygody, przygody która ma na imię górski świat.
Co tu można napisać pod Twoją relacją Sylwku-super!Smile Pozdrowienia dla Ciebie i karkonoskiej małżonkiSmile
No fajnie tam masz ,a i pogoda was dzisiaj polubiła .
Pięknie Sylwester ! Opis i fotki z majówki górskiej rozgrzewają serce i duszę Smile
Przekierowanie