Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Moje Karkonosze
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Też chciałbym porozmawiać z Emmą od Sląskiego Domu do Strzechy, przez całą Równię...
Qrcze, nie ma to jak Smokiem i Smoczyca byc Wink Emma im nie straszna!
Alez Was ta wichura wyczochrala - na zdrowie! Smile
Wietrznie-snieznozmrozone te literki byly, dobrze, ze doszly cale i zdrowe do Strzechy Akademickiej Wink

Pozdrawiam serdecznie!

P.S.
zdjecie #7 z postu #452 - super! Na kartke swiateczna - rewelka! Big Grin
Foty niesamowite.Dzięki Wam, wiem ,że mamy zimę Rolleyes
Czarowna ta kraina Dziadka Mroza i Królewny Śnieżki.
Gratuluję przygody i Pozdrawiam.
Dzięki serdeczne Kochani za takie miłe pochwały, naprawdę bardzo dziękuję.
zmieniłem tytuł, bo te góry tak naprawdę nigdy nie były tylko moje, a po bibie tym bardziej niektórzy mogą zasadnie rościć sobie pretensje do tego co w temacie Smile
pozdrawiam karkonosko
Sylwester- to miłe i też trochę tak jest( nie ulega wątpliwości, że widoki-choćby niedzielny z Równi -na zjawiskową Śnieżkę- zagościły w sercach i umysłach na trwałe)-ale to Twoja zasługa.
Od czego by tu zacząć, hmm może od tego, że po całym tygodniu pracy przyszło mi jeszcze dyżurować przez pół soboty ograniczając i tak za krótki weekend. Po pracy powrót do domu, szybki obiad, pakowanie plecaka i podjęcie decyzji co do celu i charakteru imprezy.
Wcześniej chodził mi po głowie nocleg w turystycznym schronie na Mokrej Przełęczy, ale wyperswadowano mi to rodzinnie, wobec czego postanowiłem obrać kierunek na Szklarską Porębę i zanocować w Schronisku Pod Łabskim Szczytem, by z samego rana przejść skrajem czeskich kotłów do Vrbatovej Boudy.
Jak życie niejednokrotnie pokazało plany planami, a realizacja swoje, ale przejdźmy do konkretów.
Po wyjściu z domu była 17.00, dotarłem na przystanek PKS w oczekiwaniu na autobusik, ale tam ten cholerny autobusik zignorował mnie i nie zabrał z przystanku, trudno pomyślałem, poczekam na następny, po czym spojrzałem na rozkład i postanowiłem, że nie będę czekał 2 godzin, tylko co teraz robić pomyślałem i z tym pomysłem wsiadłem do autobusu jadącego do Sobieszowa.
W Sobieszowie, to dzielnica Jeleniej Góry, a nie Gdańska gdzie mieszka Agnieszka S. popatrzyłem na czyste niebo, ciepłe słońce , budzącą się wiosnę i zawinąłem się w kierunku zamku Chojnik, co tam, niech będzie przez Chojnik postanowiłem i pustym szlakiem [attachment=9825] ruszyłem w stronę ruin warowni wznoszącej się 627 mn.p.m. na górze o tej samej nazwie. Szlak był przyjazny, leniwy sobotnim popołudniem, pełen świergotu ptaków i światłocienia.
Po podejściu bliżej warowni otrzymałem nagrodę w postaci roztaczających się widoków na pogórze [attachment=9826] zwieńczone białymi śniegiem na grzbietach Karkonoszy, acha tam muszę dotrzeć, dnia mam z 2 godziny, odległość sporą, ale za to determinacji całą głowę stwierdziłem i bez wchodzenia na zamczysko skierowałem się zielonym szlakiem w stronę Kamiennego Mostku. Schodząc kamiennymi schodami co raz oglądałem się na rozświetloną zachodzącym słońcem ruinę, [attachment=9827] wrócę tu na pewno myślałem, bo są miejsca gdzie powroty ciągle mają smak pierwszego doznania.
Idąc tak beztrosko pustym szlakiem przechodziłem kolejne wzgórza, jeszcze to i następne i już zacznie się właściwe podejście kołatało mi się po głowie, a gdzie Ci śpieszno górołazie odpowiadała podświadomość, czy droga nie jest spełnieniem? drażniła. Tak też było, bo ja zasłuchany we własne myśli byłem po prostu na szlaku, znajdowałem się w miejscu z którego widać było i teraźniejszość i najbliższą przyszłość [attachment=9828] byłem u siebie.
Przez Zachełmie, kolejną podkarkonoską miejscowość przeszedłem do Przesieki, zmieniłem szlak z zielonego na niebieski i gdy znaki doprowadziły mnie do lasu dzień powiedział mi dobranoc, na co dobry wieczór odpowiedziałem i zapaliłem czołówkę, [attachment=9829] . Nocny las jest zawsze pełen tajemnic, gdy światło latarki prześlizguje się po kolumnach drzewnych pni, pajęczynach bezlistnych gałązek, gdy plamy śniegu bielą się w ciemności, a wiatr w koronach drzew cichutko zawodzi, lubię nocny las, lubię taki stan kiedy zmysły same się wyostrzają, a myśli kierują się tylko w stronę istotnych wtedy spraw.
Szedłem sobie tym lasem wsłuchany w chrupot zmarzłego śniegu pod butami i w dalekie echo krakowskiego biesiadnego spotkania, szedłem tak prawie półtorej godziny, aż od południa pomiędzy wszechobecną ciemnością skrystalizowała się poświata na Przełęczy Karkonoskiej, acha jestem w domu pomyślałem, uff odetchnąłem i wysłałem mmsa do Majki. Z przełęczy tylko krok mnie dzielił do schroniska Odrodzenie, gdzie zaprzyjaźnieni ajenci powiadomieni o moim przybyciu czekali w ciepłym i życzliwym świetle okien. Na przełęczy skorzystałem z odgarniętego przez braci Czechów śniegu [attachment=9830] , jeszcze tylko ostatnie podejście i już byłem na miejscu. W Odrodzeniu powitanie, dobre słowa, życzliwe spojrzenie i nim zdjąłem plecak już na ławie dymiła gorąca kolacja, cholera, szczęściarz ze mnie, dzięki Ci Panie Boże pomyślałem i zabrałem się za uzupełnianie energii.
Posiedzieliśmy tak do północy, w międzyczasie przybył nam do towarzystwa Jaś Wędrowniczek w metalowym ubranku, [attachment=9831] , było jak zwykle, czyli klimatycznie i bardzo bardzo miło
Rankiem obudziłem się, przez okno stwierdziłem, że przez przełęcz przewala się jakieś ogromne chmurzysko, a biel śniegu miesza się z bielą białego świata, uzupełnieniem był drobny śnieżek padający sobie jakby niby nic, witaj zimo powiedziałem przez zaparowane okno, żegnasz się ze mną, czy zostajesz na drugi rok? Odpowiedzi nie było, lecz przecież czas już na zmianę pory roku, wiedziałem, że to pożegnanie mojej przyjaciółki, pożegnałem ją dobrym słowem, obiecała wrócić za rok.
W schronisku śniadanie przy wspólnym stole z nowopoznanymi fascynatami gór, rozmowa o życiu i najbliższej przyszłości, po czym pożegnałem przyjazne miejsce i wróciłem [attachment=9832] na szlak, który zmienił mi porę roku [attachment=9833] i zaprowadził mnie do Przesieki skąd wróciłem do domu.
Przekazuję pozdrowienia
A mi sie jakoś nie udaje wybrać w góry ,a czytajac towoje relacje zdaję sobie sprawe ile mi ucieka w życiu miłych chwilermm
Nie będę się rozpisywał za mocno, powiem tylko ze ruszyłeś wspomnienia... piękne wspomnienia karkonoskiej zimy, cóż pozostało... tylko niecierpliwie czekać do następnego razu Smile
pozdr

Pablo napisał(a):
wspomnienia... piękne wspomnienia karkonoskiej zimy, cóż pozostało... tylko niecierpliwie czekać do następnego razu Smile

Dokładnie tak-Karkonosze z przedgórzem-miejsce piękne i zarazem tajemnicze....Niedawno zaczytywałem się- o sztolniach w Białym Jarze , szczelinie w rejonie Wlenia...- nie da się ukryć "podpaliłem" się nieco ...

Kolejna piękna relacja jakże żywo i wiernie przedstawiająca doznania na szlaku .
Przyjemnie się czytało i wędrowało wirtualnieSmile
Ale miło się z Tobą Sylwestrze wędrowało Smile
Dziękuję Smile
Sylwek......ta relacja.....

..........................

nioM........

bez komentarza.Jak zawsze ok ok ok ok
cieszę się, że się spodobało Cool / dzięki Wink
Czyżbyś wątpił że wspólne wędrowanie z Tobą po Karkonoszach, tych które nam pokazałeś, tych, o których nam piszesz mogłoby nam się nie podobać?!

Cóż za brak wiary uhm
Przekierowanie