Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Moje Karkonosze
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Karkonosze 27.10.2007 Bażynowe Skały, a zamiast relacji wiersz z ostatniego zdjęcia ... Smile
cd.
Ładne te ostańce skalne w jesiennej mgle.a i pozostałe foty nastrojowe-przyjemnie się oglądało.
Ps
Zdjęcie siódme z postu 316-rewelka-muszę sobie kiedyś pstryknąć podobne-podpiszę "piwo krzepi":cool:
Zdjęcia rewelacyjne .Skałki jak tajemnicze duchy wyłaniające się z mglistej otchłani.
Qurde Sylwester potrzebuję takiego siłacza do obłożenia jaskini skałami .A jak kiedy przyjdzie Ci na myśl aby odwiedzić mnie w Suchej to przywieź taką skałę ze sobą Smile
Piekny jesienny wypad.. mgly nadaja fantastycznego klimatu gorom i wszelkim formacjom skalnym.
Pozdrawiam cieplo karkonoskich ludzi z mgly Wink
Dobrze spędzony czas w tajemniczym i urokliwym otoczeniu, dzięki za fajne foty...
pozdrawiam Was ciepło Smile
p
Fajnie tak mieć góry w zasięgu ręki.........no i chęci by je odwiedzać nawet we mgle Smile Pozdrawiam
Oj fajnie, fajnie. Big Grin
A Karkonosze i mgły zawarły ze sobą jakieś tajemne przymierze.
Z moich dotychczasowych wędrówek część odbywała się w takiej scenerii.
Zdjęć niestety nie zamieszczę, bo nie miałam jeszcze cyfrówki, ale wspomnienia zostają...

Coż czas wracać do pracy, bo się rozmarzyłam... Rolleyes
byłem w Karkonoszach raz. z pewnością jest to ciekawe miejsce naszego kraju do odwiedzenia, ale to obserwatorium... owszem potrzebne jest, ale psuje znacząco, wg. mnie przynajmniej, przyjemnośc wychodzenia.
dzięki za dobre słowa, a w sobotę zobaczycie jeszcze inne Karkonosze /pokażę Wam karkonoskie bunkry z I wojny/

wasyl napisał(a):
byłem w Karkonoszach raz. z pewnością jest to ciekawe miejsce naszego kraju do odwiedzenia, ale to obserwatorium... owszem potrzebne jest, ale psuje znacząco, wg. mnie przynajmniej, przyjemnośc wychodzenia.


Na Śnieżce "od zawsze" stały jakieś obiekty, a "spodki" od 1974 r zdążyły się już wtopić w krajobraz i  niejako stały się symbolem tej góry /jak krzyż dla Giewontu/
Poniżej link dotyczący tematu:
http://www.miastopodsniezka.pl/w-gorach-...orium-101/
pozdrawiam karkonosko.

Sylwester napisał(a):
dzięki za dobre słowa, a w sobotę zobaczycie jeszcze inne Karkonosze /pokażę Wam karkonoskie bunkry z I wojny/ Smile

Słyszałem, że w Sudetach-Czechosłowacja przed II w.ś w obawie przed Niemcami-wybudowała nielichy pas fortyfikacji( coś a la Linia Maginota we Francji).Rejon Karkonoszy po obu stronach granicy-to nie tylko piękno przyrody , ale też wiele ciekawych obiektów historycznych.No to czekam na wzmiankowane zdjęcia.
pozdrawiam

Dzień obudził się z uśmiechem promiennego słońca, nie było więc powodu by patrzeć na  upływający czas, tym bardziej, że czas był akuratny by wyrwać się z duchoty 4 ścian …
Migiem dojechaliśmy do Karpacza, tu tradycyjnie przeszliśmy pod Karkonoski Park Narodowy i wtedy przyszło opamiętanie, „dokąd idziesz?” zawołało, „dokąd prowadzisz tą kobietę straceńcze?”, zadumałem się rozejrzałem, zobaczyłem jak cudowny dzień podarowała nam jesień i … skręciłem w lewo ku Orlinkowi. Niebawem weszliśmy w mniej atrakcyjną turystycznie, lecz tym bardziej kuszącą część Karkonoszy, nie niepokojeni obecnością innych zeszliśmy z leśnego duktu na szlak zielony, a później w prawo żółtym  na „Betonowy Most”, dalej pustym rozszumiałym kaskadami Łomniczki i szelestem suchych liści szlakiem doszliśmy do schroniska „Łomniczka”.  W Łomniczce mały popas, co nieco z rumowego termosu i twarzą ku południowemu słońcu pod ścianę, gdzie krzyż srebrny i litery ryte w miedzi - w miejsce, którego nie sposób w taki dzień jak dziś ominąć. Przy tabliczkach z imionami tych, którzy złączeni w jedno z górami pozostali w pamięci żyjących, chwila zadumy, płomyk lampki dla wspomnienia i  dalszy marsz, tym razem ku schronisku u stóp Śnieżki. Na grzbiecie dzień rozpogodzony rozdawał hojnie i ciepło słoneczne i błękit niebieski, pozwolił nam odpocząć, trochę się rozleniwić i nim ostudził słońce poczekał, aż zejdziemy niżej. Nie pobyliśmy na grzbiecie tak długo jak chcieliśmy, bo czas tu za nami doczłapał i zaczął majstrować przy wskazówkach zegara zmniejszając nam ciągle długość pobytu w krainie listopadowej łagodności.  Spod Śląskiego Domu zeszliśmy do Kotła Białego Jaru gdzie zapaliliśmy płomyczek tym 19, którzy 39 lat wcześniej stracili życie pod zdradziecką lawiną, przeszliśmy obok gościnnej Strzechy Akademickiej i zapomnieliśmy się na widok Samotni w Kotle Małego Stawu, ech życie, jak by się chciało zapomnieć o wszystkim i pozostać na zawsze w takich chwilach kiedy serce przenika czar tego co stworzyła natura, a ręka człowieka nie zeszpeciła piękna …
Marzenia, marzeniami, ale czas był by pójść dalej, więc wyszliśmy z bajkowego świata i niebieskim szlakiem przez Polanę doszliśmy na skraj Parku i oczywiście weszliśmy na cmentarz za Świątynią Wang,  Napisy na nagrobkach nie pozwoliły mieć złudzeń, kto tu gospodarzył wcześniej, przysiedliśmy na chwilę, popatrzyliśmy na kamiennych świadków nieodległych czasów i w ostatnich promieniach mijającego dnia weszliśmy między żyjących by wrócić do siebie, powrócić domu.
Pozdrawiam, a teraz zdjęcia:
cd.
cd.
pieknie napisane.. zawsze lubie czytac Twoje literki, ale teraz to przeszedles sam siebie.. nawet zdjecia nie sa niezbedne.. (acz ladne Smile )
Pozdrawiam!
Przekierowanie