27-10-2007, 07:40 PM
27-10-2007, 07:50 PM
cd.
27-10-2007, 08:01 PM
Ładne te ostańce skalne w jesiennej mgle.a i pozostałe foty nastrojowe-przyjemnie się oglądało.
Ps
Zdjęcie siódme z postu 316-rewelka-muszę sobie kiedyś pstryknąć podobne-podpiszę "piwo krzepi":cool:
Ps
Zdjęcie siódme z postu 316-rewelka-muszę sobie kiedyś pstryknąć podobne-podpiszę "piwo krzepi":cool:
27-10-2007, 09:05 PM
Zdjęcia rewelacyjne .Skałki jak tajemnicze duchy wyłaniające się z mglistej otchłani.
Qurde Sylwester potrzebuję takiego siłacza do obłożenia jaskini skałami .A jak kiedy przyjdzie Ci na myśl aby odwiedzić mnie w Suchej to przywieź taką skałę ze sobą
Qurde Sylwester potrzebuję takiego siłacza do obłożenia jaskini skałami .A jak kiedy przyjdzie Ci na myśl aby odwiedzić mnie w Suchej to przywieź taką skałę ze sobą

27-10-2007, 10:59 PM
Piekny jesienny wypad.. mgly nadaja fantastycznego klimatu gorom i wszelkim formacjom skalnym.
Pozdrawiam cieplo karkonoskich ludzi z mgly
Pozdrawiam cieplo karkonoskich ludzi z mgly

28-10-2007, 10:49 AM
Dobrze spędzony czas w tajemniczym i urokliwym otoczeniu, dzięki za fajne foty...
pozdrawiam Was ciepło
p
pozdrawiam Was ciepło

p
28-10-2007, 12:06 PM
Fajnie tak mieć góry w zasięgu ręki.........no i chęci by je odwiedzać nawet we mgle
Pozdrawiam
Pozdrawiam29-10-2007, 08:11 AM
Oj fajnie, fajnie. 
A Karkonosze i mgły zawarły ze sobą jakieś tajemne przymierze.
Z moich dotychczasowych wędrówek część odbywała się w takiej scenerii.
Zdjęć niestety nie zamieszczę, bo nie miałam jeszcze cyfrówki, ale wspomnienia zostają...
Coż czas wracać do pracy, bo się rozmarzyłam...

A Karkonosze i mgły zawarły ze sobą jakieś tajemne przymierze.
Z moich dotychczasowych wędrówek część odbywała się w takiej scenerii.
Zdjęć niestety nie zamieszczę, bo nie miałam jeszcze cyfrówki, ale wspomnienia zostają...
Coż czas wracać do pracy, bo się rozmarzyłam...

30-10-2007, 05:21 AM
byłem w Karkonoszach raz. z pewnością jest to ciekawe miejsce naszego kraju do odwiedzenia, ale to obserwatorium... owszem potrzebne jest, ale psuje znacząco, wg. mnie przynajmniej, przyjemnośc wychodzenia.
30-10-2007, 07:30 AM
dzięki za dobre słowa, a w sobotę zobaczycie jeszcze inne Karkonosze /pokażę Wam karkonoskie bunkry z I wojny/
wasyl napisał(a):
byłem w Karkonoszach raz. z pewnością jest to ciekawe miejsce naszego kraju do odwiedzenia, ale to obserwatorium... owszem potrzebne jest, ale psuje znacząco, wg. mnie przynajmniej, przyjemnośc wychodzenia.
Na Śnieżce "od zawsze" stały jakieś obiekty, a "spodki" od 1974 r zdążyły się już wtopić w krajobraz i niejako stały się symbolem tej góry /jak krzyż dla Giewontu/
Poniżej link dotyczący tematu:
http://www.miastopodsniezka.pl/w-gorach-...orium-101/
pozdrawiam karkonosko.
30-10-2007, 10:44 AM
Sylwester napisał(a):
dzięki za dobre słowa, a w sobotę zobaczycie jeszcze inne Karkonosze /pokażę Wam karkonoskie bunkry z I wojny/
Słyszałem, że w Sudetach-Czechosłowacja przed II w.ś w obawie przed Niemcami-wybudowała nielichy pas fortyfikacji( coś a la Linia Maginota we Francji).Rejon Karkonoszy po obu stronach granicy-to nie tylko piękno przyrody , ale też wiele ciekawych obiektów historycznych.No to czekam na wzmiankowane zdjęcia.
pozdrawiam
01-11-2007, 07:47 PM
Dzień obudził się z uśmiechem promiennego słońca, nie było więc powodu by patrzeć na upływający czas, tym bardziej, że czas był akuratny by wyrwać się z duchoty 4 ścian …
Migiem dojechaliśmy do Karpacza, tu tradycyjnie przeszliśmy pod Karkonoski Park Narodowy i wtedy przyszło opamiętanie, „dokąd idziesz?” zawołało, „dokąd prowadzisz tą kobietę straceńcze?”, zadumałem się rozejrzałem, zobaczyłem jak cudowny dzień podarowała nam jesień i … skręciłem w lewo ku Orlinkowi. Niebawem weszliśmy w mniej atrakcyjną turystycznie, lecz tym bardziej kuszącą część Karkonoszy, nie niepokojeni obecnością innych zeszliśmy z leśnego duktu na szlak zielony, a później w prawo żółtym na „Betonowy Most”, dalej pustym rozszumiałym kaskadami Łomniczki i szelestem suchych liści szlakiem doszliśmy do schroniska „Łomniczka”. W Łomniczce mały popas, co nieco z rumowego termosu i twarzą ku południowemu słońcu pod ścianę, gdzie krzyż srebrny i litery ryte w miedzi - w miejsce, którego nie sposób w taki dzień jak dziś ominąć. Przy tabliczkach z imionami tych, którzy złączeni w jedno z górami pozostali w pamięci żyjących, chwila zadumy, płomyk lampki dla wspomnienia i dalszy marsz, tym razem ku schronisku u stóp Śnieżki. Na grzbiecie dzień rozpogodzony rozdawał hojnie i ciepło słoneczne i błękit niebieski, pozwolił nam odpocząć, trochę się rozleniwić i nim ostudził słońce poczekał, aż zejdziemy niżej. Nie pobyliśmy na grzbiecie tak długo jak chcieliśmy, bo czas tu za nami doczłapał i zaczął majstrować przy wskazówkach zegara zmniejszając nam ciągle długość pobytu w krainie listopadowej łagodności. Spod Śląskiego Domu zeszliśmy do Kotła Białego Jaru gdzie zapaliliśmy płomyczek tym 19, którzy 39 lat wcześniej stracili życie pod zdradziecką lawiną, przeszliśmy obok gościnnej Strzechy Akademickiej i zapomnieliśmy się na widok Samotni w Kotle Małego Stawu, ech życie, jak by się chciało zapomnieć o wszystkim i pozostać na zawsze w takich chwilach kiedy serce przenika czar tego co stworzyła natura, a ręka człowieka nie zeszpeciła piękna …
Marzenia, marzeniami, ale czas był by pójść dalej, więc wyszliśmy z bajkowego świata i niebieskim szlakiem przez Polanę doszliśmy na skraj Parku i oczywiście weszliśmy na cmentarz za Świątynią Wang, Napisy na nagrobkach nie pozwoliły mieć złudzeń, kto tu gospodarzył wcześniej, przysiedliśmy na chwilę, popatrzyliśmy na kamiennych świadków nieodległych czasów i w ostatnich promieniach mijającego dnia weszliśmy między żyjących by wrócić do siebie, powrócić domu.
Pozdrawiam, a teraz zdjęcia:
Migiem dojechaliśmy do Karpacza, tu tradycyjnie przeszliśmy pod Karkonoski Park Narodowy i wtedy przyszło opamiętanie, „dokąd idziesz?” zawołało, „dokąd prowadzisz tą kobietę straceńcze?”, zadumałem się rozejrzałem, zobaczyłem jak cudowny dzień podarowała nam jesień i … skręciłem w lewo ku Orlinkowi. Niebawem weszliśmy w mniej atrakcyjną turystycznie, lecz tym bardziej kuszącą część Karkonoszy, nie niepokojeni obecnością innych zeszliśmy z leśnego duktu na szlak zielony, a później w prawo żółtym na „Betonowy Most”, dalej pustym rozszumiałym kaskadami Łomniczki i szelestem suchych liści szlakiem doszliśmy do schroniska „Łomniczka”. W Łomniczce mały popas, co nieco z rumowego termosu i twarzą ku południowemu słońcu pod ścianę, gdzie krzyż srebrny i litery ryte w miedzi - w miejsce, którego nie sposób w taki dzień jak dziś ominąć. Przy tabliczkach z imionami tych, którzy złączeni w jedno z górami pozostali w pamięci żyjących, chwila zadumy, płomyk lampki dla wspomnienia i dalszy marsz, tym razem ku schronisku u stóp Śnieżki. Na grzbiecie dzień rozpogodzony rozdawał hojnie i ciepło słoneczne i błękit niebieski, pozwolił nam odpocząć, trochę się rozleniwić i nim ostudził słońce poczekał, aż zejdziemy niżej. Nie pobyliśmy na grzbiecie tak długo jak chcieliśmy, bo czas tu za nami doczłapał i zaczął majstrować przy wskazówkach zegara zmniejszając nam ciągle długość pobytu w krainie listopadowej łagodności. Spod Śląskiego Domu zeszliśmy do Kotła Białego Jaru gdzie zapaliliśmy płomyczek tym 19, którzy 39 lat wcześniej stracili życie pod zdradziecką lawiną, przeszliśmy obok gościnnej Strzechy Akademickiej i zapomnieliśmy się na widok Samotni w Kotle Małego Stawu, ech życie, jak by się chciało zapomnieć o wszystkim i pozostać na zawsze w takich chwilach kiedy serce przenika czar tego co stworzyła natura, a ręka człowieka nie zeszpeciła piękna …
Marzenia, marzeniami, ale czas był by pójść dalej, więc wyszliśmy z bajkowego świata i niebieskim szlakiem przez Polanę doszliśmy na skraj Parku i oczywiście weszliśmy na cmentarz za Świątynią Wang, Napisy na nagrobkach nie pozwoliły mieć złudzeń, kto tu gospodarzył wcześniej, przysiedliśmy na chwilę, popatrzyliśmy na kamiennych świadków nieodległych czasów i w ostatnich promieniach mijającego dnia weszliśmy między żyjących by wrócić do siebie, powrócić domu.
Pozdrawiam, a teraz zdjęcia:
01-11-2007, 07:54 PM
cd.
01-11-2007, 07:59 PM
cd.
01-11-2007, 08:10 PM
pieknie napisane.. zawsze lubie czytac Twoje literki, ale teraz to przeszedles sam siebie.. nawet zdjecia nie sa niezbedne.. (acz ladne
)
Pozdrawiam!
)Pozdrawiam!