07-04-2008, 10:36 AM
12-04-2008, 06:43 PM
Pewnie nikogo nie zaskoczę, jak napiszę, że dziś znów byłem w Karkonoszach, a byłem, bo szkoda życia na siedzenia w domu...
Ranek obudził mnie kroplami deszczu bijącego o szyby, szkoda było wstawać od cieplutkiej żony, ale plecak spakowany czekał przed drzwiami, więc ... wstałem.
Autobus dowiózł mnie do Kowar, gdzie deszcz tymczasem zmieszał się ze śniegiem [attachment=9988], górna część Kowar świeciła pustkami i tylko symbole bardzo nieodległych czasów przypominały o przewrotności natury. [attachment=9989] W miarę zdobywania wysokości wiosna oddawała pola /tu uśmiech w stronę Krakowiaków/ zimniejszej porze roku. [attachment=9990]
Z Kowar Górnych szlak zaprowadził mnie na Przełęcz Okraj, [attachment=9994]lecz wcześniej wstąpiłem w odwiedziny do czekającej na ostatni pociąg zimy. [attachment=9991] Zima przepisowa, bo śnieg w zaspach, temperatura najwyżej 5 st C, trochę płatków z nieba i narastający szum wiejby w wyższych partiach grzbietu [attachment=9992] Z przełęczy pustym i /nie kopać/ zamkniętym szlakiem przez Kowarski Grzbiet od Czoła po Skalny Stół [attachment=9993] /przypominał mi Rozsypaniec - może faktycznie czas na powrót w Bieszczady/ wywietrzyłem się we wspomnianej wcześniej wiejbie, wyrzuciłem z głowy szarości narosłe przez cały tydzień codzienności i naładowałem się na następne dni ...
Na Sowiej Przełęczy odpocząłem, zjadłem trochę, trochę się napiłem, wspomniałem o Wojtku Belonie i Majstrze Biedzie i kierowany zmaterializowanym przeznaczeniem [attachment=9995] oddałem wysokość schodząc na szeroki Most gdzie uporządkowana już natura pokazała mi w nagrodę wiosenne kwiaty, [attachment=9996], ostatnie zdjęcie dedykuję Bogusi, relację natomiast tym wszystkim którzy zechcą ją przeczytać, pozdrawiam serdecznie.
Ranek obudził mnie kroplami deszczu bijącego o szyby, szkoda było wstawać od cieplutkiej żony, ale plecak spakowany czekał przed drzwiami, więc ... wstałem.
Autobus dowiózł mnie do Kowar, gdzie deszcz tymczasem zmieszał się ze śniegiem [attachment=9988], górna część Kowar świeciła pustkami i tylko symbole bardzo nieodległych czasów przypominały o przewrotności natury. [attachment=9989] W miarę zdobywania wysokości wiosna oddawała pola /tu uśmiech w stronę Krakowiaków/ zimniejszej porze roku. [attachment=9990]
Z Kowar Górnych szlak zaprowadził mnie na Przełęcz Okraj, [attachment=9994]lecz wcześniej wstąpiłem w odwiedziny do czekającej na ostatni pociąg zimy. [attachment=9991] Zima przepisowa, bo śnieg w zaspach, temperatura najwyżej 5 st C, trochę płatków z nieba i narastający szum wiejby w wyższych partiach grzbietu [attachment=9992] Z przełęczy pustym i /nie kopać/ zamkniętym szlakiem przez Kowarski Grzbiet od Czoła po Skalny Stół [attachment=9993] /przypominał mi Rozsypaniec - może faktycznie czas na powrót w Bieszczady/ wywietrzyłem się we wspomnianej wcześniej wiejbie, wyrzuciłem z głowy szarości narosłe przez cały tydzień codzienności i naładowałem się na następne dni ...
Na Sowiej Przełęczy odpocząłem, zjadłem trochę, trochę się napiłem, wspomniałem o Wojtku Belonie i Majstrze Biedzie i kierowany zmaterializowanym przeznaczeniem [attachment=9995] oddałem wysokość schodząc na szeroki Most gdzie uporządkowana już natura pokazała mi w nagrodę wiosenne kwiaty, [attachment=9996], ostatnie zdjęcie dedykuję Bogusi, relację natomiast tym wszystkim którzy zechcą ją przeczytać, pozdrawiam serdecznie.
12-04-2008, 07:05 PM
Sylwestrze, wspaniale!
Dobrze, że tak pozytywnie czas spędziłeś mimo mało atrakcyjnej pogody!
Aż mam wyrzuty sumienia, bo we mnie obudził się dziś zwierzak leniwiec
Ale dzięki Tobie, choć wieczorem odwiedziłam Karkonosze
, bardzo dziękuję za wycieczkę...

Dobrze, że tak pozytywnie czas spędziłeś mimo mało atrakcyjnej pogody!
Aż mam wyrzuty sumienia, bo we mnie obudził się dziś zwierzak leniwiec
Ale dzięki Tobie, choć wieczorem odwiedziłam Karkonosze
, bardzo dziękuję za wycieczkę...

12-04-2008, 07:14 PM
Sylwestrze, nawet ze śmiechu nie mogę się wysilić na komentarz


12-04-2008, 07:37 PM
Sylwester napisał(a):
... relację natomiast tym wszystkim którzy zechcą ją przeczytać, pozdrawiam serdecznie.
W imieniu tych, którzy CHCĄ czytać Twoje relacje - dziękuję bardzo.
I oczywiście chcemy więcej.
12-04-2008, 07:52 PM
Na ten wątek karkonoski zawsze można liczyć ,i ciągle coś nowego poznać.Gratuluję Sylwestrze zaparcia żeby w taką pogodę wstać z ciepłego łóżeczka i dotlenić się na górskich szlakach
.Miło się czytało i przeglądało.Pokrywa śnieżna schodzi tam chyba niżej niż u nas. Ja jutro wybieram się na Magurkę to zobaczę czy jeszcze zostało co śniegu na Babiej po tych ostatnich upałach
.Miło się czytało i przeglądało.Pokrywa śnieżna schodzi tam chyba niżej niż u nas. Ja jutro wybieram się na Magurkę to zobaczę czy jeszcze zostało co śniegu na Babiej po tych ostatnich upałach12-04-2008, 09:35 PM
Bardzo dziękuję Sylwku za możliwość przeczytania relacji i obejrzenie zdjęć, a także za osobiste przekazanie pozytywnej górskiej energii!
Na Ciebie to zawsze można liczyć
Na Ciebie to zawsze można liczyć
12-04-2008, 10:12 PM
Ja też należę do tych, co zechcieli przeczytać Twoją relację, bardzo, ale to bardzo mi się podobała, eeeh szkoda, że mnie tam nie było. Pozdrawiam.
12-04-2008, 10:18 PM
Powiało energią jak zawsze z Twoich opowieści, dzięki.
12-04-2008, 10:30 PM
Strasznie fajna relacja, a zdjęcia - zwłaszcza te deszczowe - wprost kapitalne, ale najbardziej spodobał mi się poniższy fragment Twojego tekstu
Sylwester napisał(a):
...szkoda było wstawać od cieplutkiej żony..., .
Pozdrawiam
!
12-04-2008, 10:52 PM
Gratuluję i zazdroszczę jak zwykle udanej wyprawy!
no i dziękuję Ci bardzo jeszcze raz za wszystkie urodzinowe niespodzianki

'cieplutkie' całuski dla Małgosi
papapki
no i dziękuję Ci bardzo jeszcze raz za wszystkie urodzinowe niespodzianki

'cieplutkie' całuski dla Małgosi

papapki
13-04-2008, 04:46 AM
Dzieki Sylwek za kolejną relację
Wiesz przecież, jak każdej kolejnej wyczekuję 
Ale teraz... uh, relacje przestają wystarczać, nogi świerzbią a Liczyrzepa woła... jeszcze tylko nieco ponad miesiąc!
Wiesz przecież, jak każdej kolejnej wyczekuję 
Ale teraz... uh, relacje przestają wystarczać, nogi świerzbią a Liczyrzepa woła... jeszcze tylko nieco ponad miesiąc!
13-04-2008, 04:56 PM
nie ma to jak porzadna ladowarka do akumulatorkow!
Pozdrawiam Karkonosze i Orly i Orlice z Przeleczy
Pozdrawiam Karkonosze i Orly i Orlice z Przeleczy

13-04-2008, 05:10 PM
Lorelei napisał(a):
...nogi świerzbią a Liczyrzepa woła... jeszcze tylko nieco ponad miesiąc!
Aleś się dziewczyno rozszalałaś! Kraków, Pieniny, potem będzie Kołobrzeg, Karkonosze.
Brawo!
A co planujesz Siostro Czarownico?
13-04-2008, 05:11 PM
karkonoskie ptactwo-latactwo odpozdrawia Cię, [attachment=10016]dziękuję serdecznie wszystkim za sympatię wyrażoną treścią zawartą w komentarzach do moich wycieczek