Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Moje Karkonosze
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Odwiedzi, odwiedzi, już moja w tym głowa by Agnieszkę przekonać do jak najczęstrzych odwiedzin... zgadzasz się Agnieszka /Toungue/ ?
Wszystkim serdecznie dziękuję za wszystkie te sympatyczne słowa w tym temacie. Pzdr.

Sylwester napisał(a):
Odwiedzi, odwiedzi, już moja w tym głowa by Agnieszkę przekonać do jak najczęstrzych odwiedzin... zgadzasz się Agnieszka /Toungue/ ?
Wszystkim serdecznie dziękuję za wszystkie te sympatyczne słowa w tym temacie. Pzdr.


Oczywiście,że się zgadzam, dla Ciebie wszystko SylwkuWinkNo i Paweł mnie tak ładnie zaprosił,że nie sposób odmówićSmile
Z tego co widzę tworzycie zgraną i sympatyczną drużynę,więc tym bardziej mam ochotę.
Pzdr

Takie też bywają moje Karkonosze ...
Karkonosze w takim wydaniu są równie piękneSmile
Ja Nowy Rok witałam w oknie z córką, która była zafascynowana kolorowymi fajerwerkami- w końcu widziała je pierwszy raz w życiuSmile Pozdrawiam
Witaj, dzięki za literki Agnieszko, na marcowej bibie też tak będziemy się bawić.

Małgorzata napisał(a):
Witaj, dzięki za literki Agnieszko, na marcowej bibie też tak będziemy się bawić.



Nie wątpię Małgosiu i tego Wam życzę, mam nadzieję,że pochwalicie sie zdjęciami z imprezkiWink Pzdr

Ciekawi jesteście co słychać w Karkonoszach .... ano w Karkonoszach zima na całego, śniegu oczywiście trochę mniej niż zazwyczaj, ale przecież to nie znaczy, że go tam nie ma ... jest - normalnie w świecie jest, leży, trochę sypie się z nieba, trochę zacina niesiony wiatrem, bieli się czysto, skrzy się jak padnie na niego błysk słońca, chrzęści pod nogami twardą skorupą - a przede wszystkim jest, bo w Karkonoszach jest zima, a więc jej mroźny oddech zamieniony w biały śnieg zawładnąwszy tą krainą, jest i czeka na Was, na tych wybranych którzy odwiedzą te góry w marcu Smile
Rano /budzikom śmierć/ otworzyłem powieki, rozerwałem je właściwie, bo organizm potrzebował snu i wcale nie chciało mi się wstawać, Małgosia popatrzyła na mnie znacząco, a po Jej prowokacyjnie pytającym "iii" siadłem i stopy dotknęły podłogi - ruszaj się pomyślałem, nie stać Cię dziś na lenistwo ...
Szybko spakowaliśmy co niezbędne nam będzie na szlaku, przygotowaliśmy prowiant na drogę, szybko zjedliśmy śniadanie i nim zegar wybił o ósmej już wyszliśmy z domu.
W planie nie było niczego szczególnego, ot "zwyczajny powrót w Karkonosze" powrót w góry, których ciągle mi mało ... Zaczęliśmy w Karpaczu w Białym Jarze, by przez Wang wejść do KPN-u, przy Wangu uśmiech i chwila refleksji na widok Łazarza, czyżby jakaś analogia ...
Bezpośrednio po wejściu do lasu diametralnie zmieniły się warunki, znikł lód zmieniając się w twardy ubity i okraszony półcentymetrowym puszkiem śnieg, wiatr rozszumiał korony pomalowanych na biało drzew, a codzienność podgórskiego miasteczka zastąpiła magia zimowego szlaku.
Nim doszliśmy na Polanę Bronka Czecha przestałem pamiętać o szaro burym świecie z Kotliny Jeleniogórskiej, bo czyż możliwym jest -myślałem, że tuż niedaleko na dole jest inny świat, niż ten którego zawsze po przekroczeniu magicznej granicy staję się cząstką, świat inni niż obsypany śniegiem, rozszumiały podlodowymi potokami, roztańczony wirującymi wiatrem płatkami śniegu ...
Szlak pusty, przetarty, ale pusty, było wspaniale, powietrze rześko obmyło nas z miejskiego splinu, pozwoliło szeroko otworzyć oczy, wzbudziło uśpioną trochę tęsknotę za zimowym szlakiem, nie pozwoliło poprzestać na "już", gdy "jeszcze" jest na wyciągnięcie ręki ...
Na Polanie krótki postój w turystycznym schronie, pozdrowienie od schodzącego z gór turysty i ruszyliśmy dalej w stronę Małego Stawu. Nie będę pisał o Samotnii, Samotnia nie potrzebuje pochwał, Ona trwa w majestacie skalnych ścian kotła, Ona czeka na każdego spragnionego Jej spokoju i magii, Ona była, jest i będzie pełna jak zawsze tajemiczego piękna ...
W schronisku siedliśmy przy wymalowanym zimnym pędzlem oknie, pokrzepiliśmy się herbatą, pozdrowiliśmy podobnych nam łazików, którzy weszli mroźnie obieleni lukrem styczniowego szlaku i ruszyliśmy ku sąsiedniej Strzesze Akademickiej. Po dojściu do schroniska przygotowaliśmy się na powitanie Królowej co przyszła w odwiedziny do Liczyrzepy, założyliśmy stuptuty, podopinaliśmy kurtki, zawiązaliśmy szczelnie kaptury i w okularach chroniących przed igiełkami gnanego wiatrem przewiewanego śniegu zanurzyliśmy się we wszechobecną powyżej Kotła Białego Jaru chmurę. Przed dojściem do Spalonej Strażnicy po raz pierwszy w życiu wszedłem na zimowy szlak skracający drogę na Równię pod Śnieżką, szlak ze zlodowaciałego śniegu z nawianymi zaspami prowadził ostro pod górę i wystawił nas na bezpośrednią wiejbę gnanych z południowego zachodu zimnych mas powietrza, temperatura spadła do -2/-3 stopni, wiatr trochę nas zganiał z obranego kierunku marszu, ale przecież każdy ma to na co zasłużył, a to akurat mnie jak najbardziej odpowiada ... Szarpani mroźnym powietrzem szliśmy sobie spokojnie w chmurze wypatrując cienia Królowej, lecz nie za wiele było widać, aż tu nagle gdy chmura trochę się rozstąpiła ukazała się nie cała, bo częściowo przysłonięta i z lekka rozmyta, lecz i tak dumna w swym majestacie Śnieżka. Z tego miejsca krok był tylko do Śląskiego Domu, tu znowu gościniec, bo ogrzewająca dłonie i wychłodzony organizm herbata i przyniesiony w termosie gorący posiłek. W schronisku trochę biurokracji, bo zrobiłem rezerwację na jedną z nocy "marcowej biby" /15/16, 2 pokoje, 8 i 9 osobowy, cena po 30 zł od łóżka bez pościeli/ pokrzepiliśmy się tym co dzielnie wtargaliśmy w plecakach i w akompaniamencie stukającego w okna kawałkami lodu wiatru zawróciliśmy do domu. Ze schroniska przez Kopę i dalej czarnym szlakiem w stronę Kotła Białego Jaru z modyfikacją dzięki której przecięliśmy kolano szlaku wychodząc pod trasę Grosika, obok dolnej stacji wyciągu krzesełkowego do Karpacza. W międzyczasie zmieniliśmy plany dotyczące zakończenia tego dnia, bo zamiast kolacji w Karpaczu postanowiliśmy wspólnie coś pysznego przygotować po powrocie do domu. Jak postanowiliśmy - tak zrobiliśmy, a teraz z wywianą z niepotrzebnych myśli głową siedząc w wybranym dla siebie moim miejscu na ziemi piszę Wam o tym co magią jest w tych górach.
Pozdrawiam.
cd.
Ależ miałeś wenę Sylwek, bardzo ładnie napisane, naprawdę Smile
Fajnie Śląski Dom wygląda w takich warunkach, wyłania się jak statek widmo, ładnie Was przewiało, a co ma Małgosia za znaczek na prawym ramieniu (szelka plecaka) ??
Podoba mi się Wasza droga powrotna prosto w dół przez las.
Gratuluję wypadu i ciesze się z pozytywnego załatwienia sprawy.
pozdr
Bardzo podoba mi się Twoje ostanie zdanie Sylwku,emanuje z niego wiele radościSmile
Pozdrawiam.
Świetnie napisane Sylwek. Cała opowieść, jak i poszczególne jej fragmenty, wszystko razem i jednocześnie każde zdanie z osobna pozwala na doznanie wrażenia zimowej pory roku. Tu na dole, pomimo właściwie panującego przedwiośnia nagle zapomina się o szarości codziennego dnia, przenosi się myślami w białe, śnieżne i mroźne przestrzenie, tam gdzie wiatr i śnieg dyktują swoje warunki... Dzięki za te chwile w górach, dla Ciebie rzeczywiste a dla nas wirtualne, pełne jednak odpowiedniego przekazu, urzeczywistniające się z każdym przeczytanym zdaniem... Tego mi trzeba było... fajnie że masz tam te Karkonosze Smile Pozdrawiam Smile

Sylwester napisał(a):
Nie będę pisał o Samotnii, Samotnia nie potrzebuje pochwał, Ona trwa w majestacie skalnych ścian kotła, Ona czeka na każdego spragnionego Jej spokoju i magii, Ona była, jest i będzie pełna jak zawsze tajemiczego piękna ...



Tak, to niezwykłe miejsce w Karkonoszach. Fajnie to ująłeś. Zresztą cała Twoja opowieść jest rewelacyjna i przypomina mi o mojej dawnej, zimowej wycieczce w tę okolicę. Ale było to kilkanaście lat temu. Aż wstyd się przyznać, że tak się zaniedbałem.

Na chwilę ten śnieg iskrzący się w słoncu zaślepił nieco mój wzrok, literki poukładane przez Ciebie Karkonoski Orle bardzo daleko mnie zabrały sprzed komputera, choć na chwilkę mogłem tam być z Wami, dzięki za to.
Pozdrawiam.
Smoku, zaraz wykorzystam te moje nietoperze skrzydelka i przyfrune tam... Co Ci bede slodzic, ze pieknie napisane (bo tak jest!), ze zdjecia super (bo to tez prawda!).. po prostu nie dziwie sie, ze TAM znalezliscie swoje miejsce na Ziemii (i to piekne miejsce na Ziemii) Smile
Dzieki za dzielenie sie tym miejsce w slowie i obrazieWink

Pozdrawiam goraco Małgosiu i Sylwestrze!! Smile
Wiele już powiedziano ,więc cóż ja mogę dodać.Dziękuję za ten piękny przekaz .Oj rozpisałeś się tym razem (Tak się zastanawiam ilu potencjalnych forumowiczów do uczestnictwa w Marcowej Bibie zamieni swój kolor na czerwonySmile po tej relacji)
Przekierowanie