30-08-2013, 09:17 PM
Ooo, fajna dyskusja się tutaj ciągnie. Panowie, Wy nie rozumiecie Annapury. On już we swej ksywce stara się Wam napowiedzieć, gdzie są jego teraźniejsze tereny manipulacyjne. My, chłopcy z piaskownicy, zawsze będziemy się obijać gdzieś w granicach dolnej półki zwanej Tatrami. On, siedzący głównie na walizkach, nie potrzebuje prognozy pogody, on wbija na oślep palec w globus i tam on wyrusza w dalszą przygodę. Czasami, kiedy się nudzi, to sobie z wyżyn popatrzy co robią Ci chodzący po kretowiskach. On nam sam powiedział, że też tak zaczynał. Dla niego "zdobywanie" (nie lubię tego słowa) gór to jak prowadzenie firmy, trzeba wciąż się piąć w górę i przynosić zysk. Panowie, uczcie się, mało jest ośmiotysięczników na świecie. 
Od dzisiaj jest naszym hasło: "Czy to w słońcu, czy w burzy, nasze serce górom służy".

Od dzisiaj jest naszym hasło: "Czy to w słońcu, czy w burzy, nasze serce górom służy".


Wysokich gór się boję.
Do wcześniejszej rezerwacji dają połowę miejsc a reszta na miejscu ale dopiero od 10.00. Jak się zajdzie po południu to się można zdziwić
By przedłużyć na następny nocleg trzeba czekać następnego dnia do 10.00 albo na szlak i się zdziwić po powrocie 