Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: rowerowe co nieco
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Bardzo przyjemne fotki, ja również czekam na kolejne wycieczki! Pozdrowienia dla UkrainySmile

paaulo napisał(a):
Lubię takie zdjęcia, zawsze coś ciekawego znajdziesz.

Agnieszka.S napisał(a):
Bardzo przyjemne fotki, ja również czekam na kolejne wycieczki! Pozdrowienia dla UkrainySmile


No, to zostawcie komentarz na Picasie, zeby Ukraina o was tez wiedziala! i dla mnie przyjemnosc Smile

Przenioslem by już bardziej nie śmiecić w temacie Wink

lapikus napisał(a):
... Rowerek też bardzo często uskuteczniam, ale tu już zdecydowanie wolę samotność. Mogę sobie spokojnie dobrać tempo do swoich potrzeb i obrać dowolny azymut, który i tak prowadzi zawsze w góry. Ulubione trasy to Przełęcze Salmopol i Kubalonka. Żadna z tych tras nie przekracza w obie strony 100 km, więc dla mnie w sam raz. Życzę Ci zatem, żeby pobyt w górach obfitował w mnogo atrakcji i niezapomnianych przeżyć.


w00t Lapikus, jesteś normalnie wyczynowcem, wycieczki rowerem po 100km w terenie górskim ok ja cieniutki jestem w tym temacie, nie lubię jeździć po ulicach i rower mam taki, że raczej bezdroża i to w wydaniu "bliskodomowym" dwadzieścia kilometrów na raz tak średnio.
A Salmopol i Kubalonka zawsze będą mi się kojarzyć z Rajdem Wisły Smile

BTW pisałeś - zaliczanie Tatr, yyyyyy... nie lubię tego słowa, myślę że jak wiekszość z nas nie kolekcjonuję szczytów, może dla tego nigdy nie byłem na Rysach... zawsze jakoś nie po drodze Wink
pozdr.
p.

Pablo!
Wyprzedziłeś moje myśli z tym przeniesieniem tematu, bo by nas Bober do sądu jeszcze podał. Mocno biję się w piersi za to niefortunne słowo, które w zamyśle miało oczywiście opatrzone zostać cudzysłowem - moje niedopatrzenie! Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem robienia z górskich wycieczek zawodów sportowych, czy wprowadzania jakiejkolwiek rywalizacji. Nie może być mowy o żadnym zaliczaniu poszczególnych szczytów i odfajkowywaniu tego faktu w kajeciku. To tyle względem wyjaśnienia, bo to przecież znów nie ten temat.

Ja dysponuję rowerem typowo trekkingowym ze średniej półki, zaopatrzonym na dodatek w opony szosowe. Dlatego pozostają mi asfalty i bardziej cywilizowane bezdroża. Jest to jednak mój całkowicie świadomy wybór, którego dokonałem po kilku, muszę przyznać, że nawet udanych, próbach zdobywania górskich szczytów za pomocą mojego wehikułu. Wtedy jeszcze stosowałem opony z górskim bieżnikiem. Ponieważ nie należę już do młodzików, a rowerem, w przeciwieństwie do górskich wędrówek, zainteresowałem się stosunkowo niedawno, dość mocno się męczyłem przy tak intensywnym wysiłku. Zdecydowałem zatem, że szlaki górskie będę pokonywał tradycyjną metodą, a rower przeniosłem na szosy, które jednak mają swój przebieg wśród górskiego krajobrazu. Z tym wyczynem to zdecydowanie przesadziłeś. Owszem, tego rodzaju dystanse są w zasięgu moich możliwości kondycyjnych, uwzględniając przy tym górzyste ukształtowanie terenu, ale rzadko je uskuteczniam ze względu na długi okres przychodzenia do siebie po takich maratonach. Najbardziej optymalny dla mnie dystans nie przekracza 60 km i to w typowo amatorskim tempie. Rower traktuję jako dopełnienie mojej górskiej pasji i nie planuję wielodniowych eskapad na dłuższych dystansach. W tej materii zdecydowanie wolę wędrówki z plecakiem i w odpowiednim towarzystwie. Więcej czasu zostaje na spokojną konwersację i podziwianie widoków.
Oooooo
Od blisko trzech lat nikt nie jeżdził na rowerze. blink
Dobrze zatem uczyniłem dosiadając bicykla na Mazurach. Trochę zdjęć z tras po tamtejszych leśnych i polnych dróżkach.
[attachment=45770][attachment=45769][attachment=45771][attachment=45772][attachment=45774][attachment=45775]
[attachment=45776][attachment=45773][attachment=45777]

[attachment=45778][attachment=45779][attachment=45780][attachment=45781][attachment=45782][attachment=45783][attachment=45784][attachment=45785][attachment=45786]

[attachment=45787][attachment=45788]
Innym razem wybrałem się głębiej w las celem rekonesansu przed planowanym spływem ciekiem wodnym z jeziora Warchały.Zaopatrzony w GPS i mapę papierową.
Na mapach był (również tej z GPS)-ale w rzeczywistości już nie.uhm
Natomiast napotkałem urocze śródleśne i małe jeziorko Płociczno.
[attachment=45789][attachment=45790][attachment=45791][attachment=45792][attachment=45793][attachment=45794]
Podążając dalej-ciekawe leśne bagienko porastające wełnianką drobnolistną.
[attachment=45795][attachment=45796][attachment=45797][attachment=45798][attachment=45799][attachment=45800][attachment=45801][attachment=45802][attachment=45803]

[attachment=45804][attachment=45805][attachment=45806]
I dalej kontynuując wycieczkę-całkiem dobrze utrzymaną drogą leśną-docieram do nie nazwanej strugi wodnej (i tu wszystko się zgadza na GPS i mapie)-której parametry dają nadzieję na jakąś przygodę kajakową w przyszłości. Ciek odprowadza wody do jeziora Sasek Mały).
[attachment=45808][attachment=45809][attachment=45810]
Jeszcze dalej docieram do mostu na rzece Sawica(miałem okazję spływać kajakiem kilkukrotnie) poniżej jeziora Sędańskiego.I tu mały szok blink.Mapa w GPS nie pokazuje w/w rzeczki-a to już spora woda.
[attachment=45811] [attachment=45812][attachment=45813]
Jeszcze krótkie spotkanie z przedstawicielami miejscowej fauny (żabki,pijawki)...
[attachment=45814][attachment=45815][attachment=45816]
No no , plany są super!: ) Ja także uwielbiam jeździć na swoim rozklekotanym rowerze Wink służy mi już od lat Wink wycieczki są niczego sobie, ale dzięki temu kondycja jest potem super Wink
O i znalazlem coś o kręcikorbachBig Grin
Odwiedziłem jedno z śląskich mórz ,morze rybnickieok[attachment=74537][attachment=74538][attachment=74539]
Tak zeby cóś zobaczyć to trzeba się nakręcićinnocent
No.. Ależ Cie poniosło Smile
Ja dzisiaj w Sopocie rowerem.. błoto wszędzie, drogi niektóre zniszczone.
Chciałem widok Wam pokazać na Gdańsk ale telefon nie daje rady z duzym kontrastem na odległość więc tylko las Toungue
Łysa Góra, jeździ się tam na nartach.
[attachment=74547]
To moja "dżungla" rowerowa Smile
[attachment=74585]
tu się czasem zatrzymuję wysłać smsa
uhm Paweł, nie wiedziałem, że masz wodny (raczej błotny) rower. Jak to przejeżdżasz? Aż strach z tego idzie. Jeszcze jaki aligator wyjdzie z tego bajora. Człowiek ogląda amerykańskie filmy i potem mu różne myśli po głowie chodzą. Scary
Z tymi nartami nie przeginaj. To chyba. żeby zjechać, to trzeba solidnie popychać się kijkami.

Pablo napisał(a):
Ja dzisiaj w Sopocie rowerem.. błoto wszędzie, drogi niektóre zniszczone.
Chciałem widok Wam pokazać na Gdańsk ale telefon nie daje rady z duzym kontrastem na odległość więc tylko las Toungue
Łysa Góra, jeździ się tam na nartach.


Oo, macie narty na polnocy innocent Czuje sie coraz bardziej zachecona Wink

Chyba narty wodne..
Big Grin
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
Przekierowanie