17-05-2007, 08:02 PM
23-05-2007, 06:59 PM
Cały dystans 25 km przejechany w cięgu 1 godziny, 20 km przy średniej prędkości 25,8 km/h, prędkość max 46,7 km/h, całkowity wznios 153 m, poniżej trasa i profil, wie ktoś ile spaliłem kalorii?
23-05-2007, 08:32 PM
Ile kalorii to nie wiem ,ale prędkość wkrótce będzie konkurencją dla mojego fiata

23-05-2007, 09:40 PM
Sylwester napisał(a):
przy średniej prędkości 25,8 km/h, prędkość max 46,7 km/h
Trasa raczej płaska, chyba nie na góralu jechałeś, sądząc po cyferkach (za szybko), szosowy też raczej nie (byłoby szybciej), więc co?
23-05-2007, 09:48 PM
góral, a trasa nie aż tak płaska* bo coś się zsumowało na podany wznios
*przy edycji zakresów zoom /wysokości/ w gps-ie trasa będzie przypominała profilem Spokowe grafiki
*przy edycji zakresów zoom /wysokości/ w gps-ie trasa będzie przypominała profilem Spokowe grafiki
24-05-2007, 07:43 AM
No to szacunek. Na moim przy 40km/h nogi mi się urywają, tak szybko trzeba kręcić. Ale ja mam przełożenia bardziej na siłę, niż szybkość.
25-05-2007, 11:29 AM
Sylwek, co z tego że sporo kalorii spaliłes jak i tak niedługo nogawki Ci sie na udach rozejdą
. Teraz to już nikt Cie nie dogoni ani na rowerze ani na szlaku.
. Teraz to już nikt Cie nie dogoni ani na rowerze ani na szlaku.25-05-2007, 12:49 PM
Danusia napisał(a):
Sylwek, co z tego że sporo kalorii spaliłes jak i tak niedługo nogawki Ci sie na udach rozejdą
. Teraz to już nikt Cie nie dogoni ani na rowerze ani na szlaku.
. Teraz to już nikt Cie nie dogoni ani na rowerze ani na szlaku.
hmm - jak to powiedzieć, wiesz Danusia Tobie to i tak nie będę za bardzo uciekał 
25-05-2007, 06:33 PM
To może teraz ja dodam swoje conieco rowerowe a zarazem przestroge!!!
Gorący wieczór, trening rowerowy jak zawsze po pracy za plecami "oddech" zbliżającej sie gwałtownej burzy...... Pada decyzja o powrocie do domu i to biegusiem....
Powrót bardzo dobrze znana trasą, postanawiam zjechać stroma górką i tu niespodzianka....tuz za szczytem na drodze leży zwalone drzewo
I tu awaryjne hamowanie... przelot przez kierownice... lot szybowcowy 2 metry w powietrzu...... będąc jeszcze w powietrzu uderzam głowa centralnie w owe zwalone drzewo. Kask mimo że nie jakis "supermarketowy" (kupiony miesiąc temu za niecałe 400 zł) rozsypuje sie na 6 kawałków!!! Kilku do tej pory nie odnaleziono
Obrażenia:
Głowa - rozcięta na 10cm oraz kilka "małych" obtarć
ręka - sporej wielkości siniak
bark - j.w.
I tu moje ostrzeżenie....
Choc wybieramy sie tylko na chwilke na rower mimo wszystko zawsze miejmy kask na głowie!!!!!!
Gorący wieczór, trening rowerowy jak zawsze po pracy za plecami "oddech" zbliżającej sie gwałtownej burzy...... Pada decyzja o powrocie do domu i to biegusiem....
Powrót bardzo dobrze znana trasą, postanawiam zjechać stroma górką i tu niespodzianka....tuz za szczytem na drodze leży zwalone drzewo

I tu awaryjne hamowanie... przelot przez kierownice... lot szybowcowy 2 metry w powietrzu...... będąc jeszcze w powietrzu uderzam głowa centralnie w owe zwalone drzewo. Kask mimo że nie jakis "supermarketowy" (kupiony miesiąc temu za niecałe 400 zł) rozsypuje sie na 6 kawałków!!! Kilku do tej pory nie odnaleziono

Obrażenia:
Głowa - rozcięta na 10cm oraz kilka "małych" obtarć
ręka - sporej wielkości siniak
bark - j.w.
I tu moje ostrzeżenie....
Choc wybieramy sie tylko na chwilke na rower mimo wszystko zawsze miejmy kask na głowie!!!!!!
25-05-2007, 06:43 PM
ŻYJESZ!!!! To najważniejsze w tej chwili, nigdy nie możesz (świadczy o tym w/w przygoda) być pewny że zawsze jest tak samo. Zdrowiej chłopie, no i żeby Ci się w głowie nie poprzewracało negatywnie!!! ZDRÓWKA!!
25-05-2007, 06:47 PM
P.s. A co z drzewem??
Już nie trzeba drwala wzywać, wystarczy pozbierać polana do kominków?? 
Już nie trzeba drwala wzywać, wystarczy pozbierać polana do kominków?? 
25-05-2007, 06:56 PM
Oj Paweł -Chwała Bogu! I wracaj do zdrowia-jak najszybciej !
25-05-2007, 07:39 PM
noo ladnie... Bogu dzieki, ze Ci sie nic powazniejszego nie stalo!!!
kask - masakra O_O dobrze, ze byl na glowie....
3maj cie cieplo i zdrowka zycze!!
kask - masakra O_O dobrze, ze byl na glowie....
3maj cie cieplo i zdrowka zycze!!
25-05-2007, 10:32 PM
dobrze, że nic gorszego sięnie stało. Mój kuzyn ("Kowal" z Hoszowa k. ustrzyk, też jeździł sporo zawodowo - moze kojarzysz?) trenował w lesie i poleciał w drzewo. zakończyło to jego karierę - połamał się prawie cały. na szczęście się wykurował i jest obecnie zdrów, ale rower to dla niego już tylko relaksacyjnie.
03-06-2007, 05:08 PM
Po przeżyciach Pawła_biker aż mi dech zaparło (a ja nie mam kasku!)
Właśnie wróciłam z rowerowego co nieco.Ale bardzo spokojnego jak dla mnie.Spacerek rowerowy po okolicznych bezdrożach z moimi dwoma psami.Wyszalały się jak wściekłe, oczywiście znalazły -trupka krecika i musiały sie nim pobawić - no bo jak, żeby się marnował.
Pogoda pochmurna +15 C.
Ale po wczorajszych ulewnych deszczach wszysto co zielone wybujało,pnie się i wije, kwitnie ,pachne.Nawet suche kępki trawki pustynnej pięknie się rozrosły.
Pusto - ludzie siedzą w domach nie spotkałam nikogo choć niedziela.
Lubię jak jestem tylko -natura i ja.Psy mogły sobie biegać bez smyczy i kagańca.Spenetrowaliśmy pusty stary wiejski domek na pustkowiu.Cicho spokój,śpiew ptaków i chałaśliwy nie co ale miły dla zmysłów świergot przygotowujących się do szbru czereśni-SZPAKÓW formują się całe stadka pewne z tych wyklutych w tym roku.(u mnie na dachu chyba już drugi lęg).Stara zasypana studnia, kilka dużych kęp przekwitłego bzu,dzikie wino pełznące po domku.Smutny jest taki opuszczony dom.Myślę zawsze w takich miejsczch o ludziach którzy tu mieszkali o ich marzeniach i planach -czy się zrealizowali czy ...
Ach się oddaliłam od rzeczywistości, a własnie psy pogoniły za zającem.
I ja za nimi. Wpadły do lasku -dębowy zagajnik.Przywołałam je do porządku.I na polną drogę w kierunku domu.
Właśnie wróciłam z rowerowego co nieco.Ale bardzo spokojnego jak dla mnie.Spacerek rowerowy po okolicznych bezdrożach z moimi dwoma psami.Wyszalały się jak wściekłe, oczywiście znalazły -trupka krecika i musiały sie nim pobawić - no bo jak, żeby się marnował.
Pogoda pochmurna +15 C.
Ale po wczorajszych ulewnych deszczach wszysto co zielone wybujało,pnie się i wije, kwitnie ,pachne.Nawet suche kępki trawki pustynnej pięknie się rozrosły.
Pusto - ludzie siedzą w domach nie spotkałam nikogo choć niedziela.
Lubię jak jestem tylko -natura i ja.Psy mogły sobie biegać bez smyczy i kagańca.Spenetrowaliśmy pusty stary wiejski domek na pustkowiu.Cicho spokój,śpiew ptaków i chałaśliwy nie co ale miły dla zmysłów świergot przygotowujących się do szbru czereśni-SZPAKÓW formują się całe stadka pewne z tych wyklutych w tym roku.(u mnie na dachu chyba już drugi lęg).Stara zasypana studnia, kilka dużych kęp przekwitłego bzu,dzikie wino pełznące po domku.Smutny jest taki opuszczony dom.Myślę zawsze w takich miejsczch o ludziach którzy tu mieszkali o ich marzeniach i planach -czy się zrealizowali czy ...
Ach się oddaliłam od rzeczywistości, a własnie psy pogoniły za zającem.
I ja za nimi. Wpadły do lasku -dębowy zagajnik.Przywołałam je do porządku.I na polną drogę w kierunku domu.