I widoczki ze szczytu Pilska, jak zobaczyłem Tatry na podejściu to na szczyt się z żoną ścigałem, tzn. Ja chciałem jak najszybciej być na szczycie żeby zobaczyć je w pełnej krasie a żona myślała że się z nią ścigam, Ona wygrała, tak będzie lepiej

[
attachment=1003][
attachment=1004][
attachment=1005][
attachment=1006]
poezja to skonkretyzowanie ulotnych myśli, a literki to tylko wizualizacja okrągłych słów - pozdrawiam
Ale czyta się bajecznie

... Również Pozdrawiam.
Cholerka....Fazik...te zdjęcia z postu #93....normalniusio zatęskniło mi się za Taterkami...ojjjj.....zatęskniło

Najgorsze w tym jest to, że jestem bezradna...pozostaje mi jedynie/a może i aż popaCZeć...
Gratuluje udanej wyprawy

Dziękujemy

Oj Fazik,Długo to Pilsko za Tobą chodziło
Ale jak przyszło, wszystko odmieniło
Małżonka Twa miła -góry polubiła
Świat przed Wami stoi - kusi drodzy moi
Piękne fota i pogoda.A żona to pewnie całe forum górskie przeczytała wcześniej a Ty o tym nie wiedziałeś
Fajna wyprawa :-) Fazik zaproś małżonkę na forum

Pozdrawiam

Ale widoczki. Cieszę się że udało Ci się wreszcie wyrwać w górki i to jeszcze w TAKIE miejsce i w TAKIM towarzystwie. Widok na tatry to jak balsam na moją wytęskniona duszę

Pozdrawiam i życzę rychłego replay`a.
No super wyprawa Fazik. Fajne widoczki no i żona się zdecydowała. To chyba będzie ciąg dalszy wypraw w góry z żoną??
fajnie Fazik

ładne zdjęcia

ja tak samo jak widze śniego to tracę z 10 lat jak nic hehe

Dziękujemy wam, ja mam bardzo wielką nadzieję że ten wypad w górki razem z żoną nie był ostatni i będzie tego więcej i częściej, życzę tego sobie na święta i nowy Rock i na następne lata

Żona na forum jest obecna od początku razem ze mną, czyta forum na bierząco. Pozdrawiamy.
Moja Orla Perć
Orla Perć -Tatrzański magnes górołazów budzi ostatnio wiele emocji
A to za sprawą zapowiadanej likwidacji łańcuchów i zamianie szlaku na Ferratę ,który byłby dostępny z wynajętym przewodnikiem (wysokie koszty) lub dla sprawniejszych turystów ze sprzętem wspinaczkowym też koszty.Ja osobiście stawiam tym zakusom zdecydowane nie.Szlak ten ma taką historię w pisaną dzieje turystyki tatrzańskiej jak Giewont.Tatry nie mogą być tylko dla wybrańców z grubym portfelem.Są naszym wspólnym dobrem.Brońmy je przed decydentami szukającymi pieniędzy dla siebie .To hipokryci.Ręce precz od Orlej Perci.Nie można przyjąć ich rozumowania ,że to zmniejszy liczbę wypadków.Bo gdyby o wypadki im chodziło to powinni zamknąć wszystkie drogi w Polsce i wtedy nie zginęłoby 7000 ludzi rocznie.Nie można też mówić o nowych trendach w turystyce górskiej.Ponieważ np w Alpach nie są zamieniane szlaki na Ferraty tylko ferraty są budowane w nowych miejscach.
No właśnie Prosimy decydentów o wybudowanie takiej ferraty dla zaawansowanych wspinaczy w całkowicie w nowym miejscu.Niech te Tatry staną się jeszcze bardziej odwiedzane.Niech wywierają swój dobroczynny wpływ na zwiedzających.
A oto moje wrażenia przejścia Orlej Perci.
Po przeanalizowaniu mapy doszedłem do wniosku ,że aby przejść cały ten szlak + Świnica i wrócić do Zakopca muszę wyjechać na Kasprowy kolejką .Przyjechałem bardzo wcześnie rano do Zakopanego aby 1 kursem kolejki (bez czekania w kolejce) dostać się na Kasprowy.Na 1 kurs uzbierało się nas pełno.Była grupka która remontuje szlak i nieliczni turyści .Przesiadka na Myślenickich Turniach.Zbliżając się do szczytu Kasprowego kolejka stromo wchodzi na skały i ląduje na szczycie .Był to mój pierwszy i jedyny kurs tą kolejką .
Idąc granią główną nie widać tej skalistej ściany Kasprowego.Na szczycie zjadłem śniadanie i poszedłem w stronę Świnicy.Po drodze minąłem granicę między T.Zachodnimi a Wysokimi. Pierwsza mała przerwa na przełęczy pod Świnicą ,(która wydaje się potężna ponura i niebezpieczna.).Szlak wchodzi na górę jej prawą stroną .W czasie wchodzenia wzrok przyzwyczaja się do góry ,skała dosyć twarda liczne uchwyty.W końcówce trochę łańcuchów i jestem na szczycie.Widok dosyć panoramiczny.Na szczycie było już kilku turystów ,którzy zapewne weszli od schroniska Murowaniec.
Na szczycie zatrzymałem się na 10 minut i zacząlem schodzenie w stronę P.Zawrat.Na pierwszej przełączce pod Świnicą zauważyłem turystę idącego przede mną 50 m .poszedłem za nim Uszedłem 300 m i patrzę turysta się zatrzymuje.Doszedłem a on mówi "zgubiliśmy szlak" No rzeczywiście .Turysta poszedł granią lewą stroną prawie wierzchołkiem a ja nie zwracając uwagi poszedłem za nim.Rzeczywisty szlak prowadził prawą stroną 50 m niżej.
Turysta zawrócił Ja ostrożnie przeszedłem przez grań na drugą stronę do szlaku .zaoszczedziłem 600 m.Dalej bez przeszkód dotarłem do P.Zawrat.Tutaj znów mały tłumek turystów.Posuwając się dalej w stronę Koziego Wierchu napotykam na pierwszy łańcuch po lewej stronie bardzo eksponowanej ściany.I tutaj następuje klapa .Łańcuch zablokowany .Dwóch mężczyzn z wielkim trudem pró buje przepchać na drugą stronę młodego chłopaka ,który zesztywniał (lęk wysokości) i nie mógł się poruszać .trzymał się kurczowo Łańcucha .Bardzo przykry widok.Mam nadzieję ,że w końcu udało się im przejśc.W każdym razie zrobił się korek.Z jednej strony 10 osób z drugiej 10 oób.Co robić Jeden z turystów podjął próbę przejścia ponad łańcuhem.Gdy przeszedł bezpiecznie poszedłem ja zanim i kontynuowałem trasę.Reszta czekała.
Zbliżałem się do Przełęczy Koziej. Zaczęły się pojawiać postrzępione mgiełki ,które towarzyszyły mi już do końca
W sumie fajny widok bo raz przysłaniały taką turniczkę to znowu inną . Więc widok zmieniał się jak w kalejdoskopie.Przede mną pojawia się drabina i strome zejście na wąską Kozią przełęcz.Kozi Szczyt wydaje się potężny i niedostępny .Powoli krok za krokiem zdobywam wysokość .Jestem już na szczycie .Zaczynam odczuwać pewne zmęczenie ..Zjadłem następny posiłek i w dalszą drogę na Granaty.Zmęczenie narastało .Zaczynam się zastanawiać czy nie zejść ze Skrajnego granatu do Murowańca Dalej na trasie jużnie ma zejścia.Wachałem się chwilę ale pomyślałem ,że wspinać się drugi raz żeby przejść pozostałą część Orlej Perci to nie za bardzo będzie mi się chciało.Poszedłem dalej.Skały zrobiły się bardziej kruche .Trzeba bardzo uważać ,żeby nie pojechać na żwirku.W trudniejszych miejscach schodziłem przodem zwrócony do skały.
Wreszcie bardzo zmęczony dotarłem do przełęczy Krzyżne.I pewne wytchnienie i satysfakcja ,że pokonałem tę perć.Czekało mnie jeszcze długie zejście przez Dol Pańszczycy do Murowańca .Dolina ta jest prawie cała zasypana głazami .Znajduje się tutaj pośród głazów mały Czerwony Stawek.Idę dalej już prawie nie patrząc(ze zmęczenia) na uroki krajobrazu.Docieram do lasu i już nie daleko do schroniska.Padam na ławeczkę w schronisku.Kupuję cherbatkę i wyciągam ostatnie zapasy pożywienia.Pól godziny odpoczynku.Wstałem i poszedłem dalej wlokąc się niezwykle powoli do kuźnic .Skąd wróciłem na dworzec PKP i do domu.W sumie przejście od Kasprowego zajęło mi 12 godz.Na pewno taka trasa jest bardzo wyczerpująca .Turyści często robią ten szlak etapami.Ale po kilku dniach zmęczenie minęło a tylko piękne wspomnienia pozostały ,których nikt mi nie zabierze.
Piękna relacja Spoko.Masz kondycję(Ja osobiście zwiedzałem Orlą Perć-ale zawsze na raty-plus tego taki,że poznałem szlaki dojściowe).Co do wstępu jakim rozpocząłeś relację-mądre słowa-podpisuję się pod nimi .pozdr.
Zdecydowałem na cały szlak ponieważ przejścia szlakami z Gąsienicowej Do 5 Stawów miałem wcześniej wykonane.Jedynie przez Krzyżne nie przechodziłem wcześniej.A kondycję kiedyś miałem lepszą .Dzisiaj już nie to samo.Nie jestem co prawda outsiderem ale już mnie inni na szlaku wyprzedzają.Starość nie radość ,ale góry mają ten odmładzający eliksir.
Opisany szlak był najdłuższym i najcięższym fizycznie jaki zrobiłem
A miałem się kiedyś Cię Spoko zapytać. Należałeś może dawniej do jakiegoś klubu wspinaczkowego? Bo coś mi się chyba kiedyś obiło o uszy że się wspinałeś.