Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Ostatnio przebyte wyprawy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam nie potrafie jak inni forumowicze pięknie i obrazowo opisywać moich wycieczek ,ale co tam.Planowaliśmy z Bożeną że pojedziemy razem ale życie zawsze nas rozpieszcza i układa swoje plany. Stało się tak że w piątek o 19 zameldowałem się w Jastrzębiańce .Pogoda paskudna na chodzenie lało tak że, do Wnuka dotarłem mokry.Suszyłem się tam ze znajomymi bardzo skutecznie,  że o chodzeniu po górach na drugi dzień mogłem zapomnieć .Wiecie że oprócz tego że kocham poznawać góry pieszo to kolejną pasją są narty.W sobotę pogoda w kratkę śnieg deszcz góry zakitowane .Liczyłem na widoki , ale nic z tego wyjeżdziłem karnet i do ciepłego pokoju czytac książki.Rano wstałem i do okna, Giewont pięknie oświetlony marcowym słoneczkiem.Narty na ramie i na kużnice, a tam jak zwykle kolejka na 3 godz. ,więc dalej na goryczkową .Pięknie się szło śnieg ,las, słońce i perspektywa widoków ciągło mnie nie możliwie.Piękny dzień przeżyłem , takiego dnia w Tatrach wam wszystkim życzę.
Ijeszcze pare naprawdę trudno wybrać
No widać Tomtur po zdjęciach ,że pogoda się uśmiechnęła A góry obdarzyły Cię swoim wdziękiem
każdy dzień na nartach jest piękny Smile

Sucha Beskidzka -Jałowiec-Stryszawa


W góry w góry miły bracie –Tam przygoda czeka na cię

Po wczesnym obiadku wybrałem się więc w góry na poszukiwanie przygody, która jest częstą towarzyszką moich wyprawSmile. Wyruszyłem o godz 13.30 .W planie miałem start w Suchej B i dalej przez Magórkę w kierunku Jałowca a następnie zejście do górnej Stryszawy i powrót autobusem do domu. Zakładałem ,że w górę pójdę do godz 17.00,.oraz nie dalej niż zwarty śnieg na trasie ze względu na nieprzystosowane obuwie.
Wrzuciłem do chlebaka kanapki ,termos, mapę ,parasol i w drogę .Zrazu stromo do góry bez szlaku .Na zboczu nad Suchą -2 działki budowlane do sprzedaży(to informacja dla tych .którzy chcieliby zamienić swoje City na Suchą BSmile).Doszedłem do czerwonego szlaku ,którym już nieco łagodniej kontynuowałem drogę w stronę Magórki.Na drodze pojawił się ciągnik zawalidroga .Na który wieśniacy ładowali klocki drzewa, ale ponieważ przyczepa była już nieco przeładowana więc klocki wrzucane z jednej strony lądowały na ziemi z drugiej strony. Doszedłem do pierwszych domów przysiółka Zawoja Przysłop. Przysiółek malowniczo położony na przełęczy.Trasę tę wielokrotnie przemierzałem a jej nieco dokładniejszy opis można znaleźć w moim wcześniejszym poście177 http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...20&page=12Przysiólek posiada też własną szkołę podstawową oraz kościół w rejonie „ Za kamień” o którym pisałem we wcześniejszym poście


Tutaj zaczyna się dla mnie nowy odcinek którym nie szedłem od 20 lat. Z przełęczy szlak dosyć stromo wznosi. się na Kiczorę 905 m .Po 200m szlak czerwony skręca w lewo w dół do Zawoi a dalej w górę prowadzi szlak żółty. Góra Kiczora jest dla mnie osobliwa z tego powodu ,że znajduje się na niej bardzo dużo usypanych kopcy z kamieni .Właściwie to chyba najwięcej w całych Beskidach.. Skąd się te kopce wzięły? To rolnicy zbierali je ze swoich pól i wrzucali w jedne miejsca. Przez wiele lat powstawały pokaźnych rozmiarów pagórki. .Ktoś powiedział że to jedyny plon który rolnicy nie sieją a zbierająSmile. Dla zainteresowanych podam ,że te kamienie na polach zbierają się w związku z zamarzaniem i odmarzaniem gleby .Skała przykryta glebą kruszy się pod wpływem zamarzania a powstające kamienie, większe kawałki są „wyciskane” na wierzch. I tak co roku ( dla zainteresowanych procesami geologicznymi i geomorfologicznymi podaję lekturę..Książkiewicz-Geologia Dynamiczna oraz Klimaszewki-Geomorfologia) Kamienne kopce porośnięte czasem tarniną pośród której wyrasta dzika czereśnia stanowią bardzo ładny element krajobrazu. Wokół kopcy rośnie dziki jałowiec oraz żarnowiec .które jeszcze dodają splendoru otoczeniu .Dzisiaj nie ma tu już pól uprawnych tylko pastwiska z zarastającymi kopcami z kamieni. Z otwartych miejsc Kiczory rozciąga się niesamowicie piękny widok w kierunku Babiej Góry .(chyba najpiękniejszy jaki znam a przeszedłem wiele dróg po całym obszarze wokół Babiej góry również od strony Słowackiej.)Polecam to miejsce szczególnie dla tych którzy planują wybudować jakiś domek letniskowy lub wynieść się z miasta w okresie emerytalnymSmile .Widok stąd wspaniały,szczególnie na wiosnę gdy wokół zielono a tłem jest biała błyszcząca w słońcu kopuła Babiej góry....No i materiału budowlanego tutaj pod dostatkiem (kamienie i drzewoSmile).


Poniżej Kiczory powstaje właśnie kilka takich letniskowych domków. Poszedłem dalej i wkrótce doszedłem w okolice schroniska przy przełęczy Opaczne. Schronisko oddalone jest około 200 m od szlaku.Nie zbaczałem do niego ale chyba jest czynne gdyż prowadzi do niego świeżo malowany szlak w postaci kubka z napojem czerwonym?Smile. Z przełęczy zbiega zielony szlak w kierunku Stryszawy. Kontynuowałem trasę. Na szlaku zaczęły się pojawiać pierwsze płaty śniegu .Podchodząc w górę kierunku Jałowca śnieg na szlaku stawał się coraz bardziej zwarty i głębszy .Popatrzyłem na zegarek .Godz 17.00 .A więc śnieg i godzina nałożyły się na to aby zakończyć wędrówkę w górę i skierować się w dół w kierunku Stryszawy. Byłem gdzieś na wysokości nieco pow .1000m w połowie drogi między Opaczne a szczytem Jałowiec .Rozpocząłem zejście na wprost po stromym zboczu w kierunku Stryszawy .Gdzieś w połowie zbocza trafiłem na drogę którą kontynuowałem zejście wzdłuż potoku Roztoki.Po drodze jeszcze dwie małe przyjemne niespodzianki.Na potoku Roztoki wypatrzyłem piękny kilkumetrowy wodospad. W zasadzie słyszałem o tym wodospadzie ale nie wiedziałem gdzie on się znajduje .I tak przez przypadek trafiłem na niego. Druga z niespodzianek to mała łąka pełna rozkwitłych krokusów .Byłem zaskoczony ponieważ było to już w dole w pobliżu głównej drogi Stryszawy Roztok.. Dotarłem na przystanek autobusowy skąd za 15 min miałem autobus do Suchej B.

PS Szlak grzbietem pasma Jałowieckiego w kierunku Babiej Góry jest znacznie ciekawszy niż pasmem Policy.Znajduje się tutaj o wiele więcej otwartych widoków w kierunku Babiej. Wielu turystów wybierających się na Babią górę zaczyna start w Suchej B i przez Magórkę Kiczorę ,Jałowiec ,Małą Babią docierają do schroniska na Markowych Szczawinach ,skąd na drugi dzień podchodzą na Babią G. Jeżeli ktoś obawia się o długość trasy to może zatrzymać się w schronisku na przełęczy Opaczne i stąd dalej kontynuować trasę.
Miłego czytaniaSmile
Jak zwykle miło się czytało.Wiele ciekawych spostrzeżeń krajoznawczych odnośnie rejonów i szlaków górskich-mało mi znanych.Dzięki Spoko.
Twoje są beskidy, ale serce jest Ich
To jest moja pierwsza relacja z wyprawy wieć prosze abyście spojrzeli na nią przez palce, może kiedyś dojde do tego poziomu władania "klawiaturą" co niektórzy forumowicze aby bardziej rzetelnie przekazać relacje. Za wyrozumiałość dziękuje.

Przeglądając górski świat natrafiłam na relacje Pedra z wyprawy w Beskid Wyspowy z tąd też pomysł tej wypadu. Dużą zaletą dla mnie była niewielka odległość tych regionów od mojego miejsca zamieszkani – postanowiliśmy razem z dwoma Michałami, że pojedziemy na wycieczkę w najbliższą niedziele. Wiadomo jednak, że im więcej osób tym trudniej jest dograć termin Upłynęła jedna niedziela – i …….. i nic niestety jeden z uczestników miał zajęcia na uczelni Zdeterminowani uzgodniliśmy że wyjazd odbędzie się na pewno 25 marca oczywiście jeśli tylko pogoda dopisze. Wszystkie żywioły jednak sprzeciwiły się naszemu wyjazdowi. Do środy lało i wiało okrutnie, w czwartek jednak zaświeciło słoneczko - nastroje się poprawiły a wyjazd stawał się coraz bardziej realny.  Niestety tylko chwilowo. Piątek i sobota „żywioły zła” powróciły (czytaj deszcz i wiatr). Jeden z uczestników wyprawy „duży Michał” zwątpił w celowość całego wyjazdu. Jednak ja i drugi Michał wierzyliśmy że się uda, odprawiliśmy tańce i złożyli ofiarę aby słońce wróciło - i udało się bogowie gór nas wysłuchali.
O godzinie 9 wyruszamy z Jurkowa. Celem naszej wędrówki jest Mogielica (1171). Wyruszamy niebieskim szlakiem z parkingu przy restauracji „Mogielica”. Pogoda jest cudna słoneczko mocno przygrzewa aż chce się żyć. W nocy było mróz który ułatwił nam całą sprawę, nie musieliśmy brnąć po kolana w błocie. (Kałuże po ostatnich deszczach przybrały rozmiary małych stawów Big Grin). Szlak w większości biegnie przez las i nie jest szczególnie widokowy ale sama przyjemność z bycia na łonie natury wywołuje uśmiechy na naszych bladych po zimie twarzach. Zapomniałam wspomnieć, że od samego początku szlaku towarzyszą nam stacje drogi krzyżowej – jestem pełna podziwu dla ludzi którzy zdobywają ten szczyt w wielki piątek. Początkowo na szlaku pełno kałuży które przechodzą
w warstewkę śniegu. Śnieg staje się coraz głębszy jednocześnie zauważamy, że co najmniej 2 osoby przemierzały ten szlak zaopatrzone w kijki narciarskie. Od tej pory ślady towarzyszyły nam do samego szczytu. Po pewnym czasie wędrówki docieramy do Cyrli, podziwiamy widoki, pstrykamy zdjęcia i ruszamy w dalszą drogę. Od tego miejsca śniegu jest coraz więcej jednocześnie szlak zaczyna się piąć coraz ostrzej do góry a nam zaczyna towarzyszyć wiatr który już wcześniej słyszeliśmy nad naszymi głowami. Dochodzimy do miejsca gdzie śniegu jest już po kolana jednak ślady które pozostawili nasi poprzednicy w znaczny sposób ułatwiają nam drogę. Po 2h rozpoczynamy podejście na szczyt i tu okazuje się że deszcz który padał dzień wcześniej utworzył na powierzchni śniegu warstewkę lodu która w znaczny stopniu utrudnia nam wyjście. To był ciężki odcinek bardzo ślisko jednocześnie wiatr z całą zaciekłością chciał sprowadzić nas w dół- nie daliśmy się jednak. Po 2,5h dochodzimy do szczytu Mogielicy gdzie stoi krzyż zwiastujący nam osiągnięcie wierzchołka. Wiatr daje za wygrane a my odpoczywamy, wyciągamy termosy, kanapki i rozpoczynamy ucztę. Zadowoleni z siebie pstrykamy zdjęcia, kończymy posiłek
Zaczynami zejście żółtym i niebieskim szlakiem. Początkowo zejście jest dość strome stąd większość drogi pokonujemy wykonując dziwne figury akrobacyjne na śliskiej powierzchni zmrożonego śniegu. Po pewnym czasie osiągamy punkt widokowy, rozciąga się stąd piękna panorama na cały Beskid Wyspowy i zamgloną Babią Góre. Pstrykamy zdjęcia i ruszamy dalej bo na Polanie Stumorgowej wiatr nie daje nam spokojnie ustać. Docieramy do miejsca gdzie żółty i niebieski szlak rozdzielają się my wybieramy żółty szlak i rozpoczynamy ostre podejście na Mały Krzystanów. Żółty szlak pokrywa się z ścieżką rowerową- szczerze podziwiam osoby które osiągają ta góre wjeżdżając na rowerze. Po osiągnięciu wierzchołka szlak staje się łatwiejszy, jakbyśmy się wybrali na niedzielny spacer po lesie a nie wędrówkę po górach. Dochodzimy do wierzchołka Krzystanów, mijamy go zahaczamy o Polane Wały i schodzimy na zielony szlak. Po kilku minutach zejścia docieramy do ścieżki rowerowej której niestety nie ma zaznaczonej na naszej mapie
(aktualizacja mapy październik 2006 Compass). I tutaj nie mogąc odnaleźć oznaczenia zielonego szlaku zbaczamy na szlak rowerowy. Idąc na wyczucie docieramy do samotnej leśnej chatki i o dziwo spotykamy tam bardzo miła studentkę która upewnia nas że tą leśną ścieżką dojdziemy do Półrzeczki. Po drodze spoglądamy tylko za siebie aby jeszcze raz zobaczyć miejsca w których byliśmy. Po dojściu do Półrzeczki pokonujemy ok. 3km odcinek drogi asfaltowej, aby szczęśliwie dotrzeć do Jurkowa- naszego miejsca wyjścia Po tych kilku godzinach spędzonych na wędrówce obiecujemy sobie że tu jeszcze wrócimy aby bliżej poznać tą Beskidzką ziemie.

Zdjęcia zamieszcze nieco późniejSmile
Bardzo ładna relacja-przyjemnie się czytało.Czekam na zdjęcia.
Pozdrawiam.
Piękna relacja .witam w gronie zaawansowanych skrybów.
Cieszę się Aneczka, że moja relacja zainspirowała Was do tej wycieczki - tym bardziej że się udała. Beskid Wyspowy nie należy do gór wysokich, ale też ma swój klimat, a przede wszystkim ma bardzo niewielu turystów.
Nie będzie to może relacja ale poopowiadam co nieco o mojej rodzinnej miejscowości, czyli o Lipnicy Murowanej.

Jako, że wczoraj była Niedziela Palmowa to normalne, że najlepij spędzić to święto właśnie w Lipnicy. Lipnica Murowana leży w widłach rzeki Uszwicy i jej dopływu Potoku Górzańskiego, w malowniczej kotlinie otoczonej od południa wzgórzami Beskidu Wyspowego, a z pozostałych stron Pogórzem Wiśnickim.

„Piękna jest ta Lipnica, tu się czuje, że do nas mówią dawne wieki, że przemawia do nas przez te uliczki i kamienie bogata historia…”

                                                     Kardynał Stefan Wyszyński

Okolice Lipnicy są bogate pod względem turystycznym. Przepiękny Wiśnicko-Lipnicki Park Krajobrazowy jest bogaty w atrakcje turystyczne jak, np. ścieżka przyrodnicza "Kamienie Brodzinskiego", szlak Pogórzem Wiśnickim czy Róbieżami Pogórza Wiśnickiego. Najbardziej cennym zabytkiem Lipnicy jest przepiekny XV wieczny kościół św. Leonarda wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Naturalnego UNESCO.
Oczywiście Lipnica jest słynna z corocznych konkursów Palm, które odbywają się nieprzerwanie od 49 lat w każdą niedzielę Palmową.
Tak więc w tym roku zdecydowaliśmy z żoną odwiedzić Lipnicę i podziwiać te piękne palmy.
Piękna impreza z licznymi atrakcjami, m.in. stragany z miejscowymi wyrobami wędliniarskimi, wyroby ceramiczne i regionalne, koncerty, w tym koncert muzyki dawnej w kościele św. Leonarda na zabytkowych organach piszczałkowych z początku XVII. Ludzi mnóstwo ale warto było.
Rekord z zeszłego roku został pobity, największa palma ma 30m 68cm wysokości. Ciekawastką jest to, że palma nie może zostać postawiona przy pomocy urządzeń. Niestety nie zdążyłem i nie zobaczyłem jak się to odbywa (z lat dziecinnych niestety nie pamiętam), ale następnym razem to sprawdzę
cd zdjęć
Dzięki Fasmac za fotki - palmy faktycznie niezwykłe są u Was, robią wrażenie.

A ja natomiast podaję link do zdjęć i krótkiej relacji (jakoś nie miałem weny) z wczorajszego wypadu:

http://www.gorskiswiat.pl/innegory/dolin...owskie.php
Ehhh..... jaki ten świat jest mały Fasmac. Przypomniałes mi pewną wyprawę .Kilka lat temu Postanowiłem zwiedzić z dziećmi taką miejscowość Zalipie na północ od Tarnowa ,która jest znana z malowanych we wzorki domów ,studni stodół itp.Ale przez nieuwagę pomyliłem Zalipie z Lipnicą murowaną .Znalazłem więc lipnicę Murowaną na mapie wypatrzyłem obok Wiśnicz no i Bochnię i pojechaliśmy zwiedzać.Chodzimy po tej Lipnicy wzdłuż i wszerz a domów malowanych Niet(nie ma) Wreszcie zaczynam indagować mieszkańców a oni tylko oczy wybałuszają i nie wiedzą o co chodzi .Skończyliśmy zwiedzanie .Potem zwiedziliśmy jeszcze Wiśnicz i Bochnię i wróciliśmy do domu z takim lekkim niedosytem I dopiero w domu po przeglądnięciu jakiś książek okazało się Jaką gafę popełniłemSmile

A Palmy piękne i potężne pozdrawiam
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Przekierowanie