To na mojej ulicy, Cieszyńska w CHORZOWIE
Pomiędzy drugą a czwartą latarnią po lewej stoi mój blok, jak szedłem i się odwróciłem za siebie to nie mogłem się opanować żeby nie sięgnąć po aparat, mało nie zdążyłem na autobus, takie trochę zboczenie ale pozytywne

A na Pilsko jeszcze wrócę

[
attachment=648]
Świetnie Fazik .Z miejskiego betonu wyrwałeś się.Kontaktu z przyrodą doświadczyłeś. Kondycję poprawiłeś Miłe wspomnienia pozostały .A gubić się jest ludzką rzeczą .Szlaki mają to dosiebie ,że czasem wyprowadzają nas na manowce .Ale to taka dodatkowa przygoda

ale kicha z sniegiem. na boraczej zero sniegu- ja 11.11 snieg mialem juz w rycerce, a czym wyzej tym bylo go wiecej. na rycerzowej bylo go juz po pas- ale byl bosc suchy wiec problemu nie bylo. nie byslalem ze to wszystko az tak stopnieje przez ten tydzien. a co do szlaku z tego co pamietam zielony z milowki na boracza byl dosc dobrze znakowany

tak bylo jeszcze jesienia zeszlego roku. a tutaj dla porownania fotki z 11.11
http://www.pascalius.piwko.pl/forum/INDEX1.HTM
a tak na marginesie moim zdaniem z lipowskiej jest jeden z piekniejszych widokow w calym zywieckim

Ten widok z lipowskiej jest najładniejszy, ale widzisz na 4. zdjęciu od lewej jaka zielona trawka? Aż się chce tam być

To specjalnie malowana na moje przybycie

kózki czuły kto bedzie szedł

no niestety. poszliśmy w te góry, ale ...
kolega przyjechał po mnie o 9. mieliśmy ruszyć do Cisnej i spokojnie sobie dojść na Okrąglik a potem na Smerek zachód słońca obejrzeć. następnie zejśc do Wetliny i przenocować by rano wócić do Cisnej gdzie u znajomego zostawiliśmy auto. a w rzeczywistości było tak:
owszem dojechaliśmy do Cisnej i ruszyliśmy na Okrąglik. zaczął padać deszcz, ale to nic. trochesię zdenerwowałem bo na meteo.pl się pomylili - miało być dość dobrze. kolega poślizgnął się na błocie i i upadł na nadgarstek ... prawdopodobnie poszło ścięgno. miał dziś pecha. wyszliśmy na okrąglik. nawet aparatu nie wyciągnąłem bo nie było co fotografować. ciągle padał mały, ale wkurzający deszczyk. wszystko by było ok gdyby nie to, że cały wieczór wczoraj sie podniecałem, bo miało być przejrzyście. koledzę łapa spuchłą - wracamy do Cisnej. znajomy z Cisnej zawiózł nas do Ustrzyk Górnych skąd pojechaliśmy autobusem do naszych domów. on do lutowisk, ja do Ustrzyk. Auto czeka do odebrania w Cisnej.i tyle. nie wiem czy wyprawa trwała 3 godziny nawet. było to drugie moje najgorsze wyjście w góry. pierwsze było tragedią, bo to ja skręciłem kostkę

ale to było 1000 lat temu.
Wyrazy współczucia Ustrik a koledze szczególnie.Ale tam jedno niepowodzenie to nie tragedia .Następnym razem będzie lepiej
Uuuuu. Takiej wyprawy to ja jeszcze nie czytałem.
Oby to była ostatnia tego typu Ustrik

Wczesnym rankiem wyruszamy na szlak.Jest pazdziernikowo-rześko i bezchmurne niebo.Powyżej kosodrzewiny dopadają nas silne podmuchy wiatru od pd-wsch,ale niebawem przesłania nas masyw Bystrej i stajemy na przełęczy Gaborowej.Podążamy dalej granią,następnie za niebieskimi znakami od Bystrego Karbu scieżką wyciętą w trawnikach upłazu stromo w stronę szczytu.Napotykamy pierwszych turystów.Mimo soboty i ładnej pogody.jest ich niewielu.Wysiłek podejścia w pełni rekompensują piękne i rozległe widoki ze szczytu Bystej.Jest nieco zimno.Sesja fotograficzna, i rozpoczynamy zejście ku dolinie Bystrej.(żółte znaki).W dole mienią się w jesiennym słonku Bystre Stawki.pośród miodowo-rdzawych hal górnego piętra doliny.Trasa sprawia wrażenie mało odwiedzanej.Wąska i dzika ścieżka sprowadza nas przy potoku w lasy reglowe niezniszczone przez Kalamitę z listopada 2004 r.Dziwi nas trochę mała frekwencja na szlaku.Spotkaliśmy może z pięciu turystów.Wrażenie ciszy i spokoju jest ogromne.Na śródleśnej polanie spotykamy kwitnące ziemowity.Cóż-idzie zima.Chyba nadmiar wrażeń powoduje że nie trafiamy na Drogę nad Łąkami,i trochę klucząc ścieżkami wśród zabudowy domków letniskowych docieramy do Podbańskiej. cdn.
no też mam taką nadzieję, ale mam też nadzieję że wszyscy wyciągniemy z tego morał: uważać jak się chodzi bo kolega nie dość, że se ścięgno naciągnął to ma pękniętą kość w śródręczu, czy sróddłoniu, jakoś tak. przykra sprawa. dobrze, że to nie moja dłoń, ale jemu to w szczególności trzeba współczuć. z drugiej strony za cholerę nie wiem jak se mógł to zrobić? to nie był poważny upadek z wysokości przecież. ćóż... z doświadczenia na wyciągu wiem, że różne rzeczy się zdarzają ... oj różne. chcecie usłyszeć mój najbardziej makabryczny przypadek? jest dość krwisty ostrzegam
kruca fuks, to Jasło to przeklęte jakieś dla mnie. aż strach...
fajne zdjęcia, podobają mi się. lubię jak na niebie są takie rozwiane delikatnie chmurki. wówczas uwydatniają ten spokój o którum piszesz

Krótka charakterystyka Podbańskiej:Niewielka osada pracowników leśnych Brak tu klimatów kurortowo-sanatoryjnych tak znanych choćby ze Szczyrbskiego Plesa czy Smokowców.Nie ma też gwaru i nastrojów Krupówek i okolic.Jest bym rzekł sielsko.Trochę słabo z bazą noclegową.Hotel Permon to obiekt typu Kasprowy(byłem na pifku)Baseny kryte,ceny zaporowe i tak jakoS nie tak.Natomiast jego skromniejszy brat Krivan oferuje noclegi po sezonie w miarę przystępnych cenach.W ramach doby hotelowej-śniadania typu szwedzki stół(to co lubię).Szlaki turystyczne w okolicach są długie ,piękne i odludne(Doliny :Cicha,Koprowa,Kamienista).Całą niedzielę poświęcamy na totalny odpoczynek.Zwiedzamy najbliższe okolice.Widok Krywania jest inspirujący.Oj będzie się działo. cdn
Też tak lubię, gdy na szlaku pusto

. Piękna trasa,piękne zdjęcia
