To zaproszenie dla Ciebie. Nastepne Rysy. Odmówisz?
He-he, po co pytasz jak wiesz - pewnie, że nie odmówię, ja już od dawna wiem, że w ostatnie chwile bytu na tym padole pod plecami będę miał skałę nie prześcieradło, no chyba, że pościel - i tu zagadka co poeta miał na myśli i o jaką/którą pościel chodzi?
Pozdrawiam wariacko i do skrzyżowania szlaków.
będę miał skałę nie prześcieradło, no chyba, że pościel - i tu zagadka co poeta miał na myśli i o jaką/którą pościel chodzi?
Też mi zagadka
ale na próżno tam Jaśka by główkę na nim ułożyć szukać 
I co tu mówić.
Dech w piersiach zapiera jak się czyta. Też bym tak chciał.
Zazdroszczę wam bardzo.
Mogę udać blondynkę? O jaką pościel chodzi?

Bo może źle myślę...
Sylwester, jakie ostatnie chwile na tym padole! Wejdziemy i zejdziemy i już.
Jeśli nic nie pokręciłam, to Kukuczka mówił: Panie nie pozwól mi zginąć w dolinach
Zginął na ścianie Lothse gdzie zaczęła się Jego przygoda z Himalajami...
Ale co my tutaj o jakimś ginięciu!
Sylwester, to kiedy chciałbyś mieć spotkanie z Rysami w białej szacie?
Kiedy ? - stanie się to dopiero po I tygodniu czerwca, wcześniej nie dam rady nigdzie dalej się ruszyć /niestety/ i choć jestem bardzo nienasycony tą zimą, to niestety nic nie poradzę ...
Ooo, to już śniegu nie będzie.
Chyba na Ciebie nie poczekam tylko wcześniej sama sprawdzę jak tam wygląda wszystko teraz. A później ewentualnie sprawdzimy czy nic w ciągu miesiaca-dwóch się nie zmieniło.
Mogę udać blondynkę? O jaką pościel chodzi?

Bo może źle myślę...
Pewnie o Pościel Jasińskiego-przełęcz na trasie Orlej Perci-dość kamieniste miejsce jak na spoczynek.
Fajny opis,równie ładne zdjęcia Kasiu-gratuluję przygody.
Piękne zdjęcia ,i fajna relacja pozazdrościc ,jak ja bym tak chciał .
Ładnie i przyjemnie, gratulacje.
KasiaA, dzieki za tatrzanski powiew

piekne foty, swietna wyprawa

Pozdrawiam!
Fajna relacja, bardzo podobały mi się zdjęcia, tylko nie potrafię ich otworzyć większych

(słaby ze mnie komputerowiec)
Pozdrawiam
p
Zdjęcia piękne a relacja to własciwie dzieło Gratuluję Wam Kasiu
PS spróbuj troszkę większe zdjęcia przesyłać przez image shack takie 600X480 byłyby w sam raz .Pozdro
[b]Pieniny- Trzy Korony 15.04.2007[/b]
No i udało się kolejna wyprawa doszła do skutku. Po zastanowieniach gdzie jechać padło na Pieniny dokładniej Trzy Korony.
Godzina 6.00 dzwoni budzik i gra jakaś melodyjka ale tak naprawdę już od dobrych 20 min się nie śpi tylko dosypia i zastanawia czy za oknem jest ładna pogoda czy w nocy nie padało.
Pierwsze zerknięcie za okno pogoda super nic tylko szybko się dopakować termos do plecaka kilka kanapek i możemy jechać . Spotykamy się wszyscy już spakowani przy samochodzie każdy widać zadowolony że końcu wyrwiemy się gdzieś na cały dzień z miasta i odwiedzimy Matkę Naturę. Od rodzinnej miejscowości do Pienińskiego Parku Narodowego jedziemy około 2 godzin co pewien czas tylko się odzywając gdyż każdy zastanawia się jak będzie .
O godzinie 12 dojeżdżamy do miejscowości o nazwie Kąty gdzie znajduje się spływy Dunajcem. Cała trojka czyli Ja , Aneczka i Michał nigdy nie płynęliśmy więc nie mamy nad czym się zastanawiać. Zajmujemy dogodne miejsca na tratwie numer 483 i zaczyna się.
Cały spływ traw około 2,5 godziny ale my prosimy od razu Flisaków aby wysadzili nas w Szczawnicy gdzie mamy zacząć podejście pod Sokolice i dalej na Trzy Korony no ale po kolej. Płynąc spływem człowiek czuje się bardzo mały gdy nagle wpływa między te góry nie wie na co się patrzyć gdzie kierować obiektyw aparatu gdyż jest tego taka masa w jednym momencie. Płynąc Dunajcem mijamy kolejno i podziwiamy piękne szczyty Ostrą Skałę (600) , Klejową (579) , Polane (558) i oczywiście wpływamy na stronę Słowacką gdzie widać innych tym razem Słowackich turystów również czekających na wolne łodzie aby płynąc nurtem Dunajca.
Co mi się najbardziej podoba w całym tym płynięciu to cisza gdy nagle na całej tratwie nikt się nie odzywa człowiek dosłownie słyszy swoje myśli i obijającą się wode .
W końcu dopływamy do naszego miejsca wysiadki dziękujemy Flisakom i powoli podchodzimy do góry . Kolejny przystanek Sokolica tam dopiero planujemy posiłek, ciepłą herbate i odpoczynek. Cześć drogi wiedzie przez las gdzie co pewien czas pojawiają się cudne widoki Tatry od strony Słowackiej. Podejście pod Sokolice jest dość strome ale każdy idzie swoim własnym tempem wiec po pewnym czasie docieramy na pierwszy przystanek Sokolica. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa wszędzie są barierki co nie przeszkadza aby się troszkę wychylić i zobaczyć na płynące łodzie. Tratwy na dole wydające się po prostu maleńkimi punktami na wodzie. Oczywiście widoki to podstawa są piękne (sami zobaczycie na fotkach). Widzimy wszystko jak na dłoni w tym oczywiście Trzy Korony .
No ale ruszamy dalej po drodze mijamy Czertezik (772) , Czerteź (774), oraz Białe Skały (749) cały czas kierujemy się niebieskim szlakiem powoli zbliżając się do Góry Zamkowej (779). Nie ukrywam że byłem pod wrażeniem gdy przeczytałem że stał tu kiedyś zamek jedyne co teraz po nim pozostało to ruiny. Po chwili odpoczynku kierujemy się na Ostry Wierch (851) gdy do niego docieramy wiemy że do Trzech Koron nie zostało więcej niż 30 min drogi i zobaczmy sam szczyt Okrąglice najwyższy punkt Pienin. Podejście mogę napisać jest dość strome i utrzymuje się prawie do ostatniego fragmentu przez co wszyscy cieszymy się na widok ławeczek i wiadomo chwili odpoczynku. Odpoczywamy jakieś 5 min łapiąc oddech i już do pokonania zostaje malutki odcinek po metalowych stopniach. Dokładnie o godzinie 16 stajemy na szczycie. Pogoda świetna a to co widzimy jest po prostu ahhhhhhh nie da się opisać słowami jedyne co przychodzi do głowy to Cudownie. Wszyscy oglądamy widoki i nawzajem wołamy siebie gdy zobaczymy coś ciekawego. Na wierzchołku spędzamy z 10 min gdyż już spora kolejka się utworzyła i nie chcemy innym odbierać radości widoku.
Jak to na każdej wyprawie nadchodzi chwila gdy trzeba wracać powoli do domu . Kierujemy się dalej niebieskim szlakiem aż do Przeł. Trzy Kopce (795) gdzie wchodzimy na czerwony szlak i po 45 min drodze docieramy do samochodu czekającego na nas na parkingu w Kątach spoglądamy na zegarek jest dokładnie godzina 18 wiec już za 2godz będziemy w domu. Wracamy cali szczęśliwi i zmęczeni oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Wyprawa Super.
Teraz pozostaną fotki i myśl o kolejnym wyjeździe.
[
attachment=2264]
Czytałem z zainteresowaniem-piękna relacja,fotki,pogoda a nade wszystko wspaniałe Pieniny-góry choć nie najwyższe-pełne osobliwych i jedynych w swoim rodzaju klimatów.Życzę równie udanych następnych wędrówek.