relacja-krótka ale konkretna (poczułem suchość w gardle-niedawno w jesienny,gorący dzień wybrałem się na Krywań bez picia i troszkę Twe opowiadanie przypomniało mi tą przygodę).Pisz dalej o Swej górskiej przygodzie.Jeśli ma być straszniej-to ja tylko zacieram ręce i czekam.
pozdro


Czekamy więc na zdjęcionka.a tak na marginesie, my zawsze zyglądamy jak 'japońska turysta', ale za to potem ile radości ((:
Witam goraco wszystkich czytelników.
Słowo się rzekło i mimo że patrząc przez okno widzę ciemne szare chmury na zachodzie ,decyduję się na wyjazd .Szybko pakuję kanapki herbatkę, starą wysłużoną mapę do chlebaka i już mam wychodzić a żona pyta >jedziesz jednak na taką pogodę ? Myślałam żebyśmy pojechali w innym kierunku.(a inny kierunek to był do Jej brata który w przyszłym tygodniu ma imieniny.) No tak cały tydzień o tym myślała i za 5 minut przed moim wyjazdem powiedziała mi o tym .Rozbrajające.Pojechałem w kierunku Żywca. Mój plan był następujący .Radziechowy-Hala Magórka-Kopiec -Malinowska Skała i zejście do Twardorzeczki.
Koło Żywca wjechałem na obwodnicę - nowo otwartą drogę szybkiego ruchu która ma prowadzić do Zwardonia.Niestety jako że to droga szybkiego ruchu ( a może jeszcze nie zdążyli wybudować ) nie było zjazdu do miejscowości Radziechowy.Droga kończyła sie w Przybędzy.Troszeczke zawróciłem i pojechałem w głąb doliny Przybędzy.
Zaparkowałem samochód na ostatnim przystanku autobusowym i wyruszyłem w głąb doliny wąską asfaltową leśna drogą bez szlaku w kierunku Hali Magurki.
Dolinka bardzo wąska i urocza .Po lewej stronie płynie bystry potok tworząc liczne bystrza i szypoty.Równolegle do potoku biegnie droga a po prawej stronie domki letniskowe.Po pewnym czasie domki sie kończą a na poboczach zaczynają pojawiać się zwały ścietego drzewa.Potok coraz bardziej rwący i bystrzejszy .Ma duży spadek .Ale co ciekawego zauważyłem Do potoku wpadają bardzo liczne i wyraźne siklawy spływające ze stromych zboczy.Zupełnie tak jak nad Morskim Okiem .Nie widziałem takiej osobliwości nigdzie indziej poza Tatrami.
Wyżej kończy sie asfalt a zaczyna się błotnista leśna droga ,która wkrótce rozgałęzia się .Wybrałem drogę w prawo ,która biegnie bardziej stromo w górę a więc przypuszczalnie może być mniej błotnista.
Wkrótce i ta droga zaczyna sie rozgałęziać .Podjąłem decyzję .Idę prosto w górę na przełaj w kierunku Hali Magurki.
Decyzja nie była jednak zbyt dobra .Zbocze było średnio nachylone ale liczne wykroty ,połamane drzewa i śnieg znakomicie utrudniały posuwanie się w górę .Czasem zapadałem się w snieg w jakimś zagłę bieniu po pas.Oczywiscie w butach od razu pojawiła sie zimna chlupiąca woda a spodnie mokre do powyżej kolan.Po 200 m wyszedłem na jakiś boczny grzbiet.Chwilami nie było na nim śniegu a chwilami z ziemi sterczały głazy odziane w mech ,na to nakładały się powalone drzewa,pomiędzy nimi głęboki śnieg a w górze wiatr wygrywał swoją melodię .I tak było ok 500 m.Powoli zbliżam się do Hali .Snieg coraz większy .Znowu brnę po śniegu sięgającego powyżej kolan na odcinku 300m I tak sobie myślę Jaka szkoda ,że nie ma ze mną kogoś z forumowiczów .który mógłby sie zamienić z prowadzeniem .Ale nie było
.Dochodzę do szlaku niebieskiego na Hali Magurka.Niebo zanosi się coraz bardziej ciemnymi chmurami .wiatr sie wzmaga. w butach bardzo mokro i zimno .Zarządzam powrót.
Jeszcze po śniegu ale w dół więc idzie się znacznie lepiej.Spotykam chłopaka z dziewczyną ,którzy idą w górę. Zamieniamy parę zdań i ruszam dalej.Śnieg powoli kończy się a więc w butach robi sie nieco cieplej. W pewnym momencie strome mokre zejście .Poślizg i miękkie na szczęście lądowanie .Pojawiają się pierwsze chałupy..Jeszcze chwilkę i znajduję się na przełączce między wsią Radziechowy a Przybędza.Nad przełączką znajduje się piękna stożkowa góra Matyska(o której za chwilkę).Zjadam kanapkę popijam herbatkę i dzwonię do żony.Wiesz mówię będę w domu wcześniej to możemy pojechać do Twojego brata na imieniny.A żona odpowiada że idzie do kościoła na trzecią i nie może. Ja mówię ,że dzwonię po to aby mogła iść na wcześniejszą mszę .Ale żona mówi ,że pójdzie na trzecią i basta.Taki uparciuch z Niej .Ale mimo wszystko Ją cenię jako,że jest bardzo pracowita i dzięki temu mogę sobie pozwolić na jakieś wyjazdy.
Matyska To góra którą bardzo polecam dla osób przejeżdżających w pobliżu .Rozciąga się z niej wspaniały widok na całą kotline Żywiecką i otaczające ją góry.A poza tym na jej szczycie znajduje sie piękny z nierdzewnej stali błyszczący kilkumetrowy krzyż A przy drodze prowadzącej doń znajdują się bardzo oryginalne w kształcie > stacje Drogi Krzyżowej (jeszcze nie wszystkie ukończone).Spłaszczony wierzchołek szczytu wyłożony jest kamieniami i kostką .Wokół wielkie głazy granitowe.Krzyż podświetlony.A wokół kilka ławeczek na których można sobie usiąśc i zadumać nieco.Miejsce naprawdę warte zwiedzenia.Po zwiedzeniu Matyski jeszcze 15 minut do Samochodu i powrót do domciu
A oto link do strony o górze Matysce
http://www.golgotabeskidow.pl/
i zdjęcie krzyża z tej strony
[attachment=1889]
Pozdrawiam

. Ja przez ten koniec tygodnia nie miałąm tyle szczęścia
.Ja osobiście nie lubie takich miejsc w górach, wolę podziwiać przyrodę w jak najmniejszym stopniu skażoną obecnością człowieka. Aby chwalić Pana nie potrzeba przecież sterty żelastwa, bruku i betonu ułożonych w kształt symboli, zwłaszcza że nic lepiej niż przyroda nei oddaje wielkości i potęgi Stworzenia.


Zgadzam się z Danusią ,że najpiękniejsze to naturalne dzieło Stwórcy ale mnie osobiscie też podobają się wytwory rąk ludzkich a zwłaszcza jeżeli one są ładnie wkomponowane w krajobraz. Dlatego w Poście Ustrika Monumentalne góry opowiedziałem się za tą rzeżbą ,Podobają mi się różne rzeźby w skałach w Indiach (posągi Buddy)
A czy Danusia oglądałaś klasztory meteora w Grecji? Jakkolwiek Już same te góry są ładne to klasztory wybudowane na wierzchołkach skał przydają im jeszcze większego uroku.To samo z uroczym miejscem na półwyspie Atos w Grecji (niestety kobiety nie mają tam dostępu) Klasztory tamtejsze -budowle ludzkie -powodują ,że to miejsce wyglada jeszcze bardziej tajemniczo i uroczo.Co się tyczy samej Matyski to jest to góra tak trochę osobno położona tuż nad wioską Wierzchołek był goły i porosnięty trawą i chwastami Z punktu widzenia architektury krajobrazu prezentuje się teraz o niebo lepiej.Umieszczenie skał na szczycie przypomina jakby trochę krajobraz Tatrzański A całość nawiązuje trochę do Giewontu.I powiem szczerze ,że jak mam oglądać zbocze z wyciągiem narciarskim to o wiele bardziej podobało mi się to miejsce.A więc uważam na podanych przykładach ,ze człowiek może coś ładnego dołączyć do naturalnego krajobrazu .Tak też robię w ogródku wciąż dołączając elementy małej architektury ogrodowej. pzdr.
Poniżej wstawiam fotki z Benoszki (krzyż gigant, beton i stal
) oraz z polany pod Muraniem
p.s. a krzyż na Giewoncie też mi sie nie podoba

Zmienisz zdanie za jakieś 10 miesięcy gdy zaproszę Cię na zimowy Giewont. Gdy zobaczysz kratownice oblepione szadzią i kontrast bieli w odniesieniu do błękitu nieba, albo gdy zimna stal stanie Ci się przyjazną osłoną w lodowatym wietrze zimnych Tatr .... wtedy Danusia zmienisz zdanie co do Giewontu, bo to nie On sam, czy z kratownicą krzyża jest be, be jest wszechobecna stonka ludzka, tłum ignorantów i wrzawa gawiedzi, a zima to wszystko zmienia - pzdr.
Czy tego typu szadź jak na zdjęciach poniżej masz na mysli? 
To faktycznie dużo bardziej mnie denerwuje, ale we wrześniu przy niepewnej pogodzie też bywa pusto 
już marzę o tym by uścisnąć tę stal 