Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Ostatnio przebyte wyprawy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

rob napisał(a):
Szkoda tylko ze Miegusz nie wypalil.Pogoda w tym roku nie była dla nas łaskawa.Pozdrawiam


Mięgusz nie zając Wink
Poczeka

"Mięgusz nie zając
Poczeka" - cześć a wiecie, że Mięgusz chodzi mi po głowie właśnie na październikowy powrót, kto wie ...kto wie :-P

Sylwester napisał(a):
150 metrów ściany, trasa lewi wrześniacy, 4 wyciągi, skala trudności do 4+, na ścianie 2godź.

Super,czworeczka pekla.Pozdrawiam

Niestety my juz jestesmy na Wyspach,takze o pazdzierniku nawet nie ma mowy.Pierwszy przyjazd grudzien-kurs zimowy w Betlejemce.

Sylwester napisał(a):
"Mięgusz nie zając
Poczeka" - cześć a wiecie, że Mięgusz chodzi mi po głowie właśnie na październikowy powrót, kto wie ...kto wie :-P


Fajnie...pazdziernik w gorach-zero ludzi,zazdroszcze
Któredy chcesz isc na MSW?

Niedlugo bede nasze relacje czekamy, tylko na zalozenie internetu aby powklejac foty.Relacje sa juz splodzone.Mam nadzieje ze niebawem sie ukaza.
a ja wreszcie mam chwilke żeby sie pochwalic, ze udało mi się w sobote przejść zaplanowaną trasę - mimo choroby i wypadku Smile Trasa niezbyt wymagająca, ot, ze Szczawnicy przez Bereśnik na Dzwonkówkę, dalej Przehyba, Radziejowa, Wielki Rogacz - i zejście czerwonym do Jaworek. Po drodze powygrzewałam troche stare nadwyrężone kości - i ućwelałam się niemiłosiernie, co zresztą jest juz tradycją Toungue
Pogoda i beskidzkie lasy niezbyt sprzyjały robieniu fotek, ale kilka się udało... no, w miarę, powiedzmy Smile
Gratulacje /nie znam słowa "ućwelać"- ale to chyba ubabrać-ubłocić, a może zmęczyć? hehe/, a Rogacza mogłaś w zagadki wrzucić, jest znaczny i rozpoznawalny, pozdrawiam S
No i witam po moim powrocie z Tatr Smile Ostatnie 8 dni spędziłem na chodzeniu z plecakiem po szlakach słowackich Tatr Wysokich i Zachodnich. Pogoda dopisała - jedynie w jeden dzień miałem parę godzin deszczu, no i w dwa dni wiał bardzo silny wiatr na górze.
Muszę jednak zaznaczyć, że z planu mojego pierwotnego nie wyszło zbyt wiele - no poza jednym punktem - że zaplanuje się wszystko dopiero na miejscu. Mówiłem że zacznę od Rohaczy, a tym czasem tak się jakosik stało że wogóle w paśmie Rohaczy nie byłem Smile
Byłem natomiast na Bystrym Przechodzie, Skrajnym Solisku, Sławkowskim Szczycie skąd zszedłem do Wielickiej Doliny, Łomnicy, Rakuskiej Czubie, w przepięknej Dolinie Kieżmarskiej i Białych Stawów, następnie przyszła kolej na Rysy i zachód słońca na najwyższym wierzchołku naszego kraju Smile po raz pierwszy nie było tam równocześnie obok mnie (i znajomego) naprawdę żadnej innej żywej duszy. Po zachodzie udaliśmy się na nocleg do Chaty pod Rysmi, a kolejny dzionek to zejście na dno Doliny Mięguszowieckiej skąd obok Hińczowych Stawów udaliśmy się szlakiem na Koprowy Wierch. Zejścia dokonaliśmy chyba najładniejszą z dolin podczas tego pobytu - Doliną Hlińską. Naprawdę niesamowite kolory jesieni w pobliżu Muru Hrubego zrobiły na mnie duże wrażenie. Ostatecznie wylądowaliśmy w Podbańskiej, skąd udaliśmy się na najwyższy wierzchołek Tatr Zachodnich - Bystrą, przemierzając wzdłuż doliny Kamienistą i Bystrą.
No ale ja się tu rozpisuje, a opisy i zdjęcia w najbliższych tygodniach trafią na strony Górskiego Świata o czym z pewnością dam Wam jakoś znać.
Tak więc trzymajcie się i życzę samych co najmniej tak samo udanych wyjazdów górskich jak ten mój ostatni. No i bezpiecznych bo to najważniejsze!
Pięknie Pedro - pozazdrościć Smile

Październikowy powrót w Tatry był dla mnie bardzo osobisty głównie za sprawą Małgosi - mojej żony, która zaczęła uczestniczyć w mniej wariackich moich planach. Cóż napisać ... obiecałem Jej pokazać jak wygląda mój górski świat, więc trochę się starałem ... Zaczęliśmy od Zachodnich od Kondratowej, Przelęczy i Kopy Kondrackiej, później Goryczkowa Czuba, Kasprowy i zejście do Murowańca - pogoda fenomenalna, ciepło, słonecznie, sucho, szlaki puste, prawie nierealna sytuacja. Kolejny dzień to OP od Skrajnego Granatu do Koziego Wierchu i zejście czarnym do Piątki, na grani od północy trochę zmarzniętego śniegu, miejscami lód, szlak nadal pusty, słońce i bezchmurne niebo. Trzeciego dnia przejście przez Szpiglasową Przełęcz z wejściem na Szpiglasowy do MOKa, opaliłem się trochę, ludzi jakby więcej, pojawili się turyści zwabieni aurą. Po kolejnej schroniskowej nocy kulminacja, czyli plan z Mięguszowiecką Przełęczą Pod Chłopkiem w roli głównej ... szlak puściutki, aż miło, słońce jakby mniej grzało, ale w zamian trochę zaczęło wiać, im wyżej tym mocniej, dla przeciwwagi temperatura spadała. Do Kazalnicy szlak w cieniu, kamienie głazowiska trochę mokre, w Bandziochu zimno od pozostałego z zimy śniegu, powyżej Kazalnicy zmarznięty szlak, zarówno śniegu, jak i zamarzniętej wody między kamieniami więcej, doszliśmy na Mięguszowiecką Przełęcz, ja jeszcze trochę wyżej ...ale właściwie to tylko ja sam, bo Małgosię zostawiłem na ostatnim skosie, bałem się o nią, trochę za bardzo niebezpiecznie było, by narażać i ją ...
Impreza udana - nie spodziewałem się tak przychylnej aury - góry jeszcze raz były dla mnie łaskawe, niech tak zostanie jak najdłużej, pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku

cd.
buuu Sad Sylwek Twoje miniaturki coś nie trybią Sad
w sensie że się nie wczytują? mi się wczytują
wczytuje je ale są maciupkie
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Przekierowanie