Cudo te zdjęcia.
Ja też tak chce. Super wyprawa, zazdroszę wam. A pomyśleć, że byłem tak niedaleko. Wy skakaliście po górkach a ja po parkiecie.
Eee.Tak -rzeczywiście Danusiu.Widać nawet światełko na Kasprowym.
Super. Widać ze fajnie sie bawiliscie, fotki super.
Pozdrawiam

te zdjęcia są na prawdę fajne. swiatło i kształt.super, a to z napisdem na sniegu myślę, że bezprecedensowo będzie okładką natępnego kalendarza

Z tym Sławkowskim Szczytem to było tak.W sierpniu ubiegłego roku zajechaliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy.Po załatwieniu miejsca zakwaterowania(nie rezerwowaliśmy wcześniej-trafiło się sympatycznie i dość tanio jak na Tatrzańską Łomnicę),naszą przygodę górską rozpoczeliśmy od zwiedzania miejscowych atrakcji.Odwiedziliśmy m.inn ogród botaniczny TANAP(warto-na miejscu można kupić ciekawe roślinki do skalniaka),zjezdżalnię(moja małżonka była zadowolona-ja się bałem i nie skorzystałem),by zakończyć dzień poznawaniem miejscowych uroków gastronomicznych (polecam "Gazdowską Izbę" przy stacji,i borovicke w "Cafe Townson" nieopodal).Nazajutrz skoro świt ,postanowiłem zwiedzić Sławkowski Szczyt(2452m) niebieskim szlakiem dla rozruchu.Wczesnym kursem elektriczki dojechaliśmy do Starego Smokowca ,by następnie kolejką terenową wjechać na Hrebieniok.Z okien wagonika obserwowaliśmy niszczycielskie skutki wichury z lisopada 2004 r.Dalej magistralą (czerwone znaki) poprzez las ,lekko wznoszącą się ścieżką w kierunku Śląskiego Domu,aż do skrzyżowania ze szlakiem niebieskim ,ze Smokowca na Sławkowski Szczyt.Stromiej ,wśród nienaruszonego przez kalamitę drzewostanu regla górnego,do piętra kosodrzewiny.Ponad lasem otworzyły się widoki na zielono-żółte pola Spiszu,w oddali spostrzegliśmy pasma Kralowej Holi i Niżnich Tatr.Pogoda tego dnia była łaskawa,zachmurzenie umiarkowane,od czasu do czasu trochę słońca.Szlak na Sławkowski cieszy się zasłużoną opinią dość żmudnego i takim jest w rzeczywistości(ok 1200m podejścia w mało urozmaiconym terenie)W zakosy poprzez hektary kosodrzewiny dochodzimy do pierwszego punktu widokowego,tzw "Maksymilianki",gdzie naszym oczom ukazuje się widok na Pośrednią Grań,Kościoły i Rywociny,w dole Dolina Staroleśna.Wyżej wśród malejącej kosówki,ścieżka wkracza w strefę usypisk i romowisk skalnych bloków.Omijamy szczycik Królewskiego Nosa,by przejść na południowe stoki nieodległego już szczytu.W pewnym momencie obsewuję grupkę kozic,robię foto,z małą nadzieją na efekty,pasą się wśród zielonych upłazków trochę daleko jak na możliwości mojego aparatu.Podchodząc wyżej,zauważam jeszcze jedną.Niestety jest niefotogenicznie obrócona do mnie tyłem,i nie zwracając na mnie uwagi skubie sobie trawkę.Tym razem ja się na nią obrażam i nie robiąc zdjęcia,ruszam w stronę bliskiego wierzchołka.Na szczycie grupka ludzi skupiona wokół krzyża wyznaczającego najwyższy punkt,ale przede wszystkim piękne panoramy.Podziwiam grań Durny-Łomnica,gdzie w kilka dni pózniej przeżyjemy piękną przygodę.Z ciekawością spoglądam na grzbiet biegnący ku Staroleśnej.Piękny szczyt-może ją kiedyś odwiedzę.Na zachodzie olbrzymi gmach Gerlacha.Wdaję się w pogawędkę z rodakami.Okazuje się,że byli na Gerlachu w sierpniu ubiegłego roku,dokładnie dzięń po mnie-kto wie może się widzieliśmy w Śląskim Domu.Gratuluję im lampy w czasie szczytowania(tego dnia podążałem już szlakiem z Doliny Wielickiej do Popradzkiego Plesa-pogoda była wyśmienita).Pobyt na wierzchołku,wykorzystujemy na fotografowanie,podziwianie-jakieś picie(gorący dzień).Ach,zapamiętać jak najwięcej,unieść w doliny-czar chwil ze szczytów.Schodzimy.W samą porę,obserwuje na wysokości Szczyrbskiego Plesa,trochę chmur zwiastujących deszcz.Nie chcą nam psuć najwyrazniej dnia,bo miłosiernie stoją w miejscu,jakby czekając na nasze zejście na Hrebieniok.Mając trochę czasu,odwiedzamy jeszcze Bilikovą Chate ,by przy zasłużonym browarku,powspominać i pomarzyć o następnych górach i dolinach.
1.Gdzieś tam,w środku kadru-brązowa plamka-kozica.
2.Rumowisko skalne w drodze na szczyt.
3.Pod szczytem-w głębi Durny Szczyt i Łomnica.
4.Foto rodzinne z wierzchołka.
5.j.w.W tle Lodowy szczyt
6.j.w w głębi Gerlach i Staroleśny Szczyt
7.Poniżej Dolina Staroleśna,powyżej grań od Staroleśnego śzczytu po Mały Jaworowy Szczyt.
1.Taras resteuracyjny Bilikovej Chaty.Przy miłym piwku na zakończenie miłego dnia-Ania.
Dzięki za relację. Super wyprawa, już nie mogę się doczekać wakacji. Miło było poczytać.
fajna pogoda. mam nadzieję, że jak mi przyjdzie zawitać w Tatry to będe miał podobną

Ciekawa relacja a przedewszystkim piekna graniówka Durny-Łomnica .Taki jigsaw.(fot 3)
Ożyły wspomnienia.....byłam tam we wrześniu ubiegłego roku, ale widocznośc miałam trochę gorszą. Z góry obserwowałam drogę przebyta dzień wcześniej od Czerwonej ławki po Rohatkę, piękne przeżycie

Hmm cóż napisać - cieszę się z zainteresowania imprezą, cieszę się z ciepłych słów i okrągłych literek ... trochę się rozleniwiłem, ale coś w sprawie przecież napiszę.
Od ostatniego dnia poprzedniego zimowego pobytu w Tatrach wiedziałem kiedy ponownie wrócę tam na śnieg, nie byłem jedynie w stanie przewidzieć z kim TAM będę i czy obecność tych osób zostanie we mnie na dłużej.
Pierwsza ujawniła się Danusia /Lwica/ urocze, aczkolwiek mocno umocowane w rzeczywistości stworzenie, które dumne z przeszłości nadrabia to wszystko na co wcześniej nie miała czasu, pełen podziwu byłem dla ogromu energii drzemiącej w niezadużej postaci, w ciągłe zdziwienie wprawiał mnie widok tryskających z Jej oczu iskierek zadowolenia. Trudno to tak po prostu opisać, ale gdyby ktoś zmieszał energię, urok, ambicję, łatwość przyswajania niezbędnie prawidłowych odruchów, głód nowych góskich doznań i wszystko to zlokalizował na Śląsku - to po prostu wyjdzie Danusia z Gliwic - pełen szacunek Danusia.
Skrzyżowała mi się ścieżka /dobrze, że nie oręż/ z Fazikiem i Jadzią - najpierw Jadwiga /błysk schowany w pierzastej chmurze/ temperamentna osóbka, zapamiętam i miły dla ucha śląski akcent i kreskę kredki w mądrych oczach i zapał górskich realizacji drzemiący w cieniu i nieskończoność spojrzenia. Bardzo mile mnie zaskoczyła i sposobem bycia i werwą na zasypanych ścieżkach i śnieżnych polach, pozdrawiam Jadzia i do następnego razu - bo wierzę, że znów uda nam się coś wspólnie górsko zrealizować.
Fazik - Fazior /ogromne serce w ogromnej piersi/ cieszę się, że Go poznałem, wulkan pozytywnej energii, osoba roztaczająca wokół aurę stonowanego spokoju, nie udało nam się zrobić żadnej grani, a szkoda bo kilka razy rozglądałem się za kimś takim gdy sprawa była mniej bezpieczna - liczę Fazior, że nadrobisz to kiedyś, zapraszam kolejny raz -zapraszam na "prawdziwą jazdę".
O Fasmacu /Re/ z promiennym spojrzeniem i jego ładniutkiej żonie /miód i mleko/ nasłuchałem się jedynie z relacji Fazika,
o Pedro'sie /hmm, wszystkie drogi prowadzą do Ciebie/ poszeptała mi po kryjomu Jadzia /hehehe/
Spoka /puchacz/ nie spotkałem z powodu przedłużenia swojego pobytu w Gąsiennicowej /przepraszam Władysław/ jego głos budzi zaufanie
Olki i Roba /piękna i bestia?/ nie spotkałem choć gnałem do Betlejemki 5-go, jakiś osobnik z nowego kursu /palant/ krzyknął mi z pięterka, że nikogo ze starych tu już nie ma, poznałem za to Mirka /skorpion/ z Aleksandrowa Łódzkiego gościa z forum turystyka górska, fajne osóbki muszą mieszkać w tej Łodzi, bo to kolejny przypadek kiedy ktoś z tego Miasta okazuje się radośnie pozytywną postacią.
O Małgosi napiszę po prostu, że to moja żona /nagroda na którą nie zasłużyłem/ - ciągle mnie zadziwia - daj Boże tak cały czas ...
W sprawie imprezy napiszę, że to był naprawdę udany tydzień, a z bardziej ex. wyjść zrobiłem Małego Kościelca dzikim żlebem od Czarnego, Zawrat w zamieci i trochę graniówek w okolicy Wierchu pod Fajki /wszystko z Danusią/, Kasprowy w zadymie przez wszystkie wierzchołki do Przełęczy Świnickiej po śladach brodacza, który dzień wcześniej spadł w Kocioł Świnicy /z Małgosią/, Żółtą Turnię Upłązem z zejściem przez Łopatę przy idealnej pogodzie, Kozią Dolinkę /z Małgosią i Mirkiem/, podejście na Granat, skosy w Koziej i wariactwa ze zjazdami zakończone wiatrakiem w śniegu /sam!/
To nie jest relacja, to moje spojrzenie na to wszystko co dla mnie najważniejsze, a góry? Góry były - są i będą, będą i w Nas i w miejscach do których ciągnie nas to co w Nich najpiękniejsze, pozdrawiam górsko i do ... następnego razu / będę o Was pamiętał/.
Teraz zdjęcia:
Faktycznie ująłeś to bardzo "od siebie". Bardzo dziękuję za miłe słowa

. Piękne te zdjęcia .Pamiętam ten moment, to miejsce jak robiłeś tę trzecią fotkę

No i Gosia pięknie prezentuje sie na Zółtej ....ech szkoda, ze mnie z Wami tam nie było. Czy to przedostatnie zdjęcie zrobione jest na Granacie??
Sylwek, muszę przyznać że poza zmysłem, jakby to określić, literackim to i zmysł fotograficzny niesamowity. A i psychologia chyba nie jest Ci obca. Mam nadziej, że wypad na Babią wypali i będziemy się mogli spotkać.
Naprawdę super wyprawa. Mam nadzieję, że jeszcze coś dopiszesz.
pozdrawiam
Rozumiem ,że jest to wstęp do szerszej relacji ,krótki i zwięzły ale pobudzający wyobraźnię .Zdjęcia wspaniałe.Czekamy na jeszcze,jeszcze....No i gratuluję,że tak pięknie spędziliście ten czas .A do Suchej B -pewnie kiedyś droga poprowadzi .Przynajmniej na Babią G nie ma innej możliwości jak przez moje city
