Cokolwiek tu napiszę to i tak nie będzie adekwatne do realu.Zdjęcia cudne ,cudne i jeszcze raz cudne.Jak ja lubię widoki z otaczającą zielenią a w tle białe masywy gór.Podobny widok u mnie w maju z okolic Magórki na Babią Górę tylko trochę skromniejszy. Proponuję zachować te zdjęcia na kwietniową kartkę kalendarza na 2008 r.Kiedyś pisałem ,że jeżeli ktos nigdy nie leciał samolotem a chciałby zobaczyć jak ten świat wygląda z góry ,To wystarczy wyjśc na Trzy Korony .Widok i wrażenie dokładnie takie same.A ta symboliczna sosna na Sokolicy to nie zmieniła sie nic od kilkunastu lat kiedy tam byłem.(Jak mi wtedy stanął tak mi stoi jej obraz w oczach moich.)Miałem zadać 1 pytanko ale zdjęcie z Trzech Koron już wyjaśniło mój problem. Mam w tym roku przejść szlakiem po słowackiej stronie Pienin wzdłuż Dunajca Przy czym bardzo mi zależało na przejsciu Z czerwonego Klasztoru do Sromowiec .No i widzę kładkę .A więc nie trzeba w bród

Pozdrawiam i życzę udanych następnych wypraw
debiut pierwsza klasa - gratulacje
ciesze sie że fotki sie podobają to jutro dodam jeszcze kilka . "Spoko" to jutro zobaczysz fotki bo robiłem wiecej zdjęć Tatr

I mi Michał bardzo podobał się opis i zdjęcia. Widać że pogoda i widoczność bardzo dopisały. Ja na Trzech Koronach byłem dwa razy jednak ani razu nie miałem rewelacyjnej pogody. Fajnie jest znowu sobie poprzypominać tamte strony. Może wreszcie wybiorę się kiedyś na ten spływ. Co prawda przełom Dunajca widzałem, ale jadąc rowerem ścieżką rowerową po słowackim brzegu Dunajca - też było piknie.
Bardzo ładna relacja... i wycieczka oczywiście, Tatry pięknie wyglądają z tej perspektywy... gratulacje

Ładnie napisane, udalo się nam w ten weekend wyrwać z szarości Betonu i przekazać innym trochę radości i pozytywnej energii z obcowania z górami. Pozdrawiam.
Przepraszam ale znowu muszę sie Wam pochwalić: wczoraj byłam na Rysach! Pierwsze zimowe wejście (moje

)
Jak ładwo się domyślić było rewelacyjnie.
Śniegu jeszcze duzo. Jego jakość... Hmm. Jeśli jest cień to całkiem nieźle. Ale przy zejściu żlebem, gdy słońce operowało przez kilka godzin, robi sie miękki, lepi sie do raków, nawet podkładki antyśnieżne nei pomagają. Południowe stoki narażone na osówy. Ciagle schodzą małe lawinki z południowych, południowo-wschodnicz stoków.
Grań juz bez śniegu właściwie, podobnie jak wierzchołek.
Wycieczke polecam, satysfakcja przynajmniej jak dla mnie olbrzymia.
Jak mi prześlą zdjecia, to zaraz sie Wam pochwale

Zapomnaiłam dodać, ze wyglądam strasznie: jak rak czerwona. Dawno mnie tak słońce nie załatwiło. Ale to nic, Rysy są tego warte!
Gratulacje KasiaA. Tylko pozazdrościć. Wolnego czasu też Ci zazdroszę.
Czekamy na relację.
Kasia .Ambitne te Twoje wyprawy .Czekam z niecierpliwościa na zdjecia
Zdjęcia będą jak je tylko Staszek przesle.
Wolny czas? A cóż to takiego? Nie mam wolnego czasu. Ale góry są warte wszystkiego. Wystarczy wolna niedziela: wyjechaliśmy o 4 rano, wróciliśmy przed 22. 14 godzin na szlaku. Nie ma możliwości wyrwać się na 2 dni więc wstaje się o 3.30 w niedziele i w góry. Po przygode. Większość z Was pewnie tak samo robi

sUPER KasiaA, tylko pozazdrościć i pogratulować, i tak z nienacka bez zapowiedzi pełen spontan, takie wyprawy bywają często najlepsze

Ciekawe czym nas zaskoczysz nastepnym razem?? Gerlach? czy może gdzies zupełnie indziej??
Pozdrawiam
P.
Bardzo podobnie robimy Kasiu

To i ja się przyznam że tak przedwczoraj zrobiliśmy z Majką

Wyjazd co prawda o 6.00 rano (no ale w planach Rysów nie było), powrót przed 22.00. Tatry, raczej niższe partie, maksymalnie do 1700 m w okolicach Doliny Pańszczycy, słońce, widoki, dodatkowe atrakcje... no ale o tym to już w relacji będzie. A relacja? Postaram się zrobić na jutro
PS. Gratulacje z okazji zimowego zdobycia Rysów.
To są zdjecia sprzed 2 tygodni ze Świnicy:
