18-02-2007, 03:21 PM
18-02-2007, 05:53 PM
Świetna relacja jak zawsze zresztą .Udana premiera 2007 roku.Wspaniałe te zdjęcia na Tatry z Polany Skalne .Gratuluję 

18-02-2007, 07:12 PM
Beskid Mały: Ścieszków Groń-Gibasów Wierch
Jak podawałem w planowanych wyprawach wybrałem się dziś w Beskid Mały.Taki mały to on wcale nie jest Madohora -922mnmp.
Ale po kolei.W piątek gdy już znałem prognozy pięknej pogody na sobotę i niedzielę ,wziąłem mapę do ręki i intensywnie szukam jakieś drogi ,szlaku którym jeszcze nie szedłem I znalazłem w Beskidzie Małym.Zdecydowałem się na niedzielę gdyż przewidywana temperatura miała być nieco wyższa.Niespodzianki z wyprawą zaczęły się już od samego rana.Wstałem wcześniej aby przygotować posiłek i herbatę na drogę .Potem do kościółka i zaraz prosto na bus jadący w kierunku Żywca
Zrobiłem herbatę nalałem do butelki plastikowej( w czasie ostatniego wypadu stłukł mi się termos normalnie wczasie jazdy samochodem.,takie słabe. Będę musiał kupić metalowy). Butelkę zawinąłem w gazetę dla lepszej izolacji i owinąłem w ręcznik.Przgotowawszy wszystko zjadłem śniadanie i już miałem wychodzić do kościoła ale jeszcze zaglądnąłem do chlebaka i co? Chlebak mokry a butelka po herbacie pusta.Wyłożyłem wszystko i poszedłem do kościoła a w miedzyczasie żona trochę podsuszyła rzeczy i przygotowała herbatę .Po kościele wpadłem do domu zabrałem rzeczy i na bus.Pojechałem do Gilowic.W Gilowicach zwiedziłem stary zabytkowy drewniany kościół(otwarty-niedziela) z 1574 roku Ołtarz z 1708 roku Dzwony z 1535 roku .Koło kościółka figurka Św Jadwigi postawiona w 1910 roku na pamiątkę 500 lecia zwycięstwa bitwy pod Grunwaldem.W gilowicach urodził się i tu został pochowany student UJ Stanisław Pyjas - jeden z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów na UJ -zamordowany bestialsko przez Służbę Bezpieczeństwa przed stanem Wojennym.W Gilowicach znajduje się zajazd "Pedro" gdzie można spoko(jnie) posilić się .Ja udałem się drogą asfaltową póżniej polną w kierunku Okrajnika za Łękawicą .Koło drogi widać oznaki wiosny -bazie. A nagle w górze zauważyłem dwa klucze ptaków niewątpliwie to powracające do nas na wiosnę.Z Okrajnika malownicza wąska droga asfaltowa prowadziła w zakosy do przysiółka -Łysina leżącego u stóp Ścieszków groń 779m.Jest to najwyższy szczyt lewego orograficznie ramienia opadającego od Madohory w kierunku Kotliny Żywieckiej.Przysiólek Łysina to mało powiedziane .Właściwie to przysiólek-city.Czego tu nie ma ? Ze 20 domów ,kilka letniskowych wiat i kilka nowych wil pałaców.Dumne skrzyżowanie wąskich asfaltowych ulic(bez świateł i zebry) nawiązujących do terenu.Jest więc ulica stokowa i łagodna i dolna i ku piwnicy. Sic!.Oprócz tego jest kapliczka i jak na taki przysiółek przystało >OSP i sklep
.Tutaj zaczyna się śnieg.Poszedłem grzbietem w kierunku Madohory .Najpierw bez szlaku a następnie kontynuowałem zielonym szlakiem.Na grzbiecie wiatr zimny szepce ze świerkami i nuci jakąś melodyjkę .Jest na pewno cieplej niż miał wczoraj Pedro na Mogielicy.Widoki wspaniałe jak na zimę.Błękitne niebo ,ciemna zieleń świerków,młode świerczki opatulone śniegiem,biel ciemna ,biel jasna ,biel zmieszana z zielenią -piękne.Śniegu na szlaku 20-30 cm ale szło siędosyć wygodnie ponieważ był jeszcze zmrożony po nocy i utrzymywał na powierzchni.Jedynie w miejscach otwartych mocno operujące słońce trochę go roztopiło.Ponieważ jednak nie ma róży bez kolców tak i nie mogła ta wyprawa być bez żadnego kolca .Pedro miał zimny wiatr a ja po dwóch godzinach mocno otarte nogi i bąble.A przede mną jeszcze przeszło 3 godz marszu .ale nic to ( wybiegając naprzód -teraz siedzę sobie wygodnie przed komputerem z zaplastrowanymi piętami i o nich nie myślę
)Zjadłem zimny posiłek z letnią herbatką i ruszyłem dalej .Szlak prowadził grzbietem lekko w górkę i w dół i tak na przemian .Po ok 2 godz. dotarłem do malutkiego przysiółka-Gibasy pod Gibasowym Wierchem 898m.Jest tu kilka starych drewnianych przeszło stuletnich chatek .W jednej z nich można znaleźć nocleg .wskazany jednak wcześniejszy telefon.Chyba ,że się ma szczęście kiedy właściciel jest na miejscu.Opuszczam Gibasy i kieruję się drogą w dół w kierunku Ślemienia na autobus.Scieżka początkowo po zmarzniętym śniegu ,potem po roztopionym i wreszcie przechodzi w błotnistą leśną drogę.Po pół godzinie wychodzę z lasu i już asfaltową drogą zmierzam do Ślemienia.Dotarłem do przystanku.Autobus dopiero za 1godz i 15 min.Czy czekać ? W butach mam mokro i zimno.I bolą mnie otarcia.Ale tak długo czekać w mokrych butach na pewno nie jest zdrowe.Zacisnąłem więc zęby i poszedłem jeszcze w kierunku góry Bąków 766m z drugiej strony Ślemienia .Po 35 minutach zawróciłem i 10 min przed odjazdem znalazłem się z powrotem na przystanku Skąd zadowolony wróciłem do domu na ciepły podgrzany obiadek
.
PS Była to pierwsza moja zimowa(po śniegu) wyprawa od 15 lat(w Kanadzie).Nie ukrywam ,że poczułem się zdopingowany przez nasze forumowiczki ,które w zimowej aurze przemierzają Tatry ,Gorce czy inne góry.Pozdrawiam Was
.
Jak podawałem w planowanych wyprawach wybrałem się dziś w Beskid Mały.Taki mały to on wcale nie jest Madohora -922mnmp.
Ale po kolei.W piątek gdy już znałem prognozy pięknej pogody na sobotę i niedzielę ,wziąłem mapę do ręki i intensywnie szukam jakieś drogi ,szlaku którym jeszcze nie szedłem I znalazłem w Beskidzie Małym.Zdecydowałem się na niedzielę gdyż przewidywana temperatura miała być nieco wyższa.Niespodzianki z wyprawą zaczęły się już od samego rana.Wstałem wcześniej aby przygotować posiłek i herbatę na drogę .Potem do kościółka i zaraz prosto na bus jadący w kierunku Żywca
Zrobiłem herbatę nalałem do butelki plastikowej( w czasie ostatniego wypadu stłukł mi się termos normalnie wczasie jazdy samochodem.,takie słabe. Będę musiał kupić metalowy). Butelkę zawinąłem w gazetę dla lepszej izolacji i owinąłem w ręcznik.Przgotowawszy wszystko zjadłem śniadanie i już miałem wychodzić do kościoła ale jeszcze zaglądnąłem do chlebaka i co? Chlebak mokry a butelka po herbacie pusta.Wyłożyłem wszystko i poszedłem do kościoła a w miedzyczasie żona trochę podsuszyła rzeczy i przygotowała herbatę .Po kościele wpadłem do domu zabrałem rzeczy i na bus.Pojechałem do Gilowic.W Gilowicach zwiedziłem stary zabytkowy drewniany kościół(otwarty-niedziela) z 1574 roku Ołtarz z 1708 roku Dzwony z 1535 roku .Koło kościółka figurka Św Jadwigi postawiona w 1910 roku na pamiątkę 500 lecia zwycięstwa bitwy pod Grunwaldem.W gilowicach urodził się i tu został pochowany student UJ Stanisław Pyjas - jeden z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów na UJ -zamordowany bestialsko przez Służbę Bezpieczeństwa przed stanem Wojennym.W Gilowicach znajduje się zajazd "Pedro" gdzie można spoko(jnie) posilić się .Ja udałem się drogą asfaltową póżniej polną w kierunku Okrajnika za Łękawicą .Koło drogi widać oznaki wiosny -bazie. A nagle w górze zauważyłem dwa klucze ptaków niewątpliwie to powracające do nas na wiosnę.Z Okrajnika malownicza wąska droga asfaltowa prowadziła w zakosy do przysiółka -Łysina leżącego u stóp Ścieszków groń 779m.Jest to najwyższy szczyt lewego orograficznie ramienia opadającego od Madohory w kierunku Kotliny Żywieckiej.Przysiólek Łysina to mało powiedziane .Właściwie to przysiólek-city.Czego tu nie ma ? Ze 20 domów ,kilka letniskowych wiat i kilka nowych wil pałaców.Dumne skrzyżowanie wąskich asfaltowych ulic(bez świateł i zebry) nawiązujących do terenu.Jest więc ulica stokowa i łagodna i dolna i ku piwnicy. Sic!.Oprócz tego jest kapliczka i jak na taki przysiółek przystało >OSP i sklep
.Tutaj zaczyna się śnieg.Poszedłem grzbietem w kierunku Madohory .Najpierw bez szlaku a następnie kontynuowałem zielonym szlakiem.Na grzbiecie wiatr zimny szepce ze świerkami i nuci jakąś melodyjkę .Jest na pewno cieplej niż miał wczoraj Pedro na Mogielicy.Widoki wspaniałe jak na zimę.Błękitne niebo ,ciemna zieleń świerków,młode świerczki opatulone śniegiem,biel ciemna ,biel jasna ,biel zmieszana z zielenią -piękne.Śniegu na szlaku 20-30 cm ale szło siędosyć wygodnie ponieważ był jeszcze zmrożony po nocy i utrzymywał na powierzchni.Jedynie w miejscach otwartych mocno operujące słońce trochę go roztopiło.Ponieważ jednak nie ma róży bez kolców tak i nie mogła ta wyprawa być bez żadnego kolca .Pedro miał zimny wiatr a ja po dwóch godzinach mocno otarte nogi i bąble.A przede mną jeszcze przeszło 3 godz marszu .ale nic to ( wybiegając naprzód -teraz siedzę sobie wygodnie przed komputerem z zaplastrowanymi piętami i o nich nie myślę
)Zjadłem zimny posiłek z letnią herbatką i ruszyłem dalej .Szlak prowadził grzbietem lekko w górkę i w dół i tak na przemian .Po ok 2 godz. dotarłem do malutkiego przysiółka-Gibasy pod Gibasowym Wierchem 898m.Jest tu kilka starych drewnianych przeszło stuletnich chatek .W jednej z nich można znaleźć nocleg .wskazany jednak wcześniejszy telefon.Chyba ,że się ma szczęście kiedy właściciel jest na miejscu.Opuszczam Gibasy i kieruję się drogą w dół w kierunku Ślemienia na autobus.Scieżka początkowo po zmarzniętym śniegu ,potem po roztopionym i wreszcie przechodzi w błotnistą leśną drogę.Po pół godzinie wychodzę z lasu i już asfaltową drogą zmierzam do Ślemienia.Dotarłem do przystanku.Autobus dopiero za 1godz i 15 min.Czy czekać ? W butach mam mokro i zimno.I bolą mnie otarcia.Ale tak długo czekać w mokrych butach na pewno nie jest zdrowe.Zacisnąłem więc zęby i poszedłem jeszcze w kierunku góry Bąków 766m z drugiej strony Ślemienia .Po 35 minutach zawróciłem i 10 min przed odjazdem znalazłem się z powrotem na przystanku Skąd zadowolony wróciłem do domu na ciepły podgrzany obiadek
.PS Była to pierwsza moja zimowa(po śniegu) wyprawa od 15 lat(w Kanadzie).Nie ukrywam ,że poczułem się zdopingowany przez nasze forumowiczki ,które w zimowej aurze przemierzają Tatry ,Gorce czy inne góry.Pozdrawiam Was
.18-02-2007, 07:40 PM
Madohora - Łamana Skała, Bąków - Czeretnik (u mnie ma 730m) jak ja lubię na mapie śledzić czyjąś wyprawę
Fajnie spędzona niedziela Spoko, tylko te buty.... koniecznie do wymiany.
ps. zazdroszczę Wam wszystkim co mogą na weekend wyjść w góry.
Fajnie spędzona niedziela Spoko, tylko te buty.... koniecznie do wymiany.ps. zazdroszczę Wam wszystkim co mogą na weekend wyjść w góry.
18-02-2007, 08:10 PM
Pablo napisał(a):
Madohora - Łamana Skała, Bąków - Czeretnik (u mnie ma 730m) jak ja lubię na mapie śledzić czyjąś wyprawę
Fajnie spędzona niedziela Spoko, tylko te buty.... koniecznie do wymiany.
ps. zazdroszczę Wam wszystkim co mogą na weekend wyjść w góry.
Fajnie spędzona niedziela Spoko, tylko te buty.... koniecznie do wymiany.ps. zazdroszczę Wam wszystkim co mogą na weekend wyjść w góry.
Z tymi szczytami mniej ważnymi to podawane wysokości są różne.Sądzę ,że twoje dane są aktualniejsze Ja mam starą mapę.A buty niewątpliwie jeżeli będę kontynuował tego typu wypady muszę poszukać jakieś wygodniejsze
18-02-2007, 09:52 PM
spoko napisał(a):
znajduje się zajazd "Pedro" gdzie można spoko(jnie) posilić się .
Heh...zajazd Pedro...dobre
Jak to napisał spoko:"Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać..." ....i....i właśnie spoko jest tego żywym przykładem i dowodem.Nawet jak
spoko napisał(a):
W butach mam mokro i zimno.I bolą mnie otarcia.Ale tak długo czekać w mokrych butach na pewno nie jest zdrowe.Zacisnąłem więc zęby i poszedłem jeszcze w kierunku góry Bąków...
to i tak coś silniejszego człeka pcha do przodu, dalej w góry
18-02-2007, 10:07 PM
No jakoś nie miałem okazji się pochwalić do tej pory zajazdem 

18-02-2007, 10:22 PM
Pedro...ale żeŚ normalniusio niebywale skromny heh
No z kim jak z kim ale z nami forumowiczami nie podzielić sieM informacją o takim zajeździe 
No i Tobie zapomniałam pogratulować wypadu w górki-boM nie przyuważyła
Miło się czytało i miło oglądało
No z kim jak z kim ale z nami forumowiczami nie podzielić sieM informacją o takim zajeździe 
No i Tobie zapomniałam pogratulować wypadu w górki-boM nie przyuważyła
Miło się czytało i miło oglądało
18-02-2007, 10:50 PM
Oj tam KaRoLiNa DiNa
Plan był się pochwalić, tylko Spoko mi go pokrzyżował ujawniając moją tajemnicę...
No teraz to ino pozostaje mi Was do "Pedra" zaprosić. Tylko musze do kuchni przedzwonić, żeby ... obiadki zaserwowali
Plan był się pochwalić, tylko Spoko mi go pokrzyżował ujawniając moją tajemnicę...No teraz to ino pozostaje mi Was do "Pedra" zaprosić. Tylko musze do kuchni przedzwonić, żeby ... obiadki zaserwowali

18-02-2007, 10:58 PM
Co to ma być? zmiana miejsca biby??? na Beskid Mały 

18-02-2007, 11:00 PM
heh...skoro szef zaprasza to grzechem by było odmówić hehe

19-02-2007, 01:01 PM
zwłaszcza, że stawia 

19-02-2007, 01:38 PM
Pablo ma rację, zmienić miejsca biby nie możemy, więc jednak wizyta w zajeździe jest nieaktualna 

19-02-2007, 02:45 PM
alez my sie dostosujemy tak, zeby nie kolidowalo z biba
- nie wypada nam odmawiac... 
(robic screenshoty, poki to na pismie jest - zanim Pedro wyedytuje posta
)

- nie wypada nam odmawiac... 
(robic screenshoty, poki to na pismie jest - zanim Pedro wyedytuje posta
)
19-02-2007, 03:19 PM
marycha napisał(a):
(robic screenshoty, poki to na pismie jest - zanim Pedro wyedytuje posta
)
)
I zdążyliście? 