03-11-2006, 03:10 PM
03-11-2006, 03:13 PM
i dalej
03-11-2006, 03:15 PM
i znowu 

03-11-2006, 05:29 PM
Piękna relacja z wyprawy.Zawsze jak czytam takie relacje ,mam odczucie jakbym sam w takiej wyprawie uczestniczył.Oj napracowałeś się Ustrik ,żeby nam to wiernie przekazać.A zdjęcia ? Bardzo trafnie to ująłeś, po prostu cappucino (chyba ,że była zastosowana sepia
).Ale Ustrik ma wprawę do zdjęć
).Ale Ustrik ma wprawę do zdjęć13-11-2006, 07:53 PM
Witam
Pierwszy zimowy weekendzik w Tatrach już za mną
Ośnieżone góry przywitały bajkowym krajobrazem i piękną pogodą zachęcającą do długiej pieszej wycieczki
Razem z MałąMi wyruszyliśmy w sobotę rano (11.11.2006 r.) doliną Kościeliską do schroniska na Ornaku i dalej mocno zasypanym szlakiem na Iwanicką przełęcz. Z tego miejsca próbowaliśmy przetrzeć drogę na Ornak, większą część podejścia przebijałem się w miękkim ponad metrowy śniegu, który przed szczytem przeszedł szybko w lodoszreń z grubą polewą lodową - bez raków, kijków wejście było właściwie niemożliwe. W związku z tym, że na dwoje mieliśmy jedną parę raków wróciliśmy na przełęcz a później zeszliśmy do schroniska na Polanie Chochołowskiej.
Następnego dnia zdążyliśmy wejść jedynie na Grzesia, gdzie gorszą widoczność niż w dniu poprzednim rekompensowała niesamowita atmosfera, jaka panuje w górach podczas śnieżycy
A teraz kilka fotek z tego wyjazdu:
Pierwszy zimowy weekendzik w Tatrach już za mną

Ośnieżone góry przywitały bajkowym krajobrazem i piękną pogodą zachęcającą do długiej pieszej wycieczki
Razem z MałąMi wyruszyliśmy w sobotę rano (11.11.2006 r.) doliną Kościeliską do schroniska na Ornaku i dalej mocno zasypanym szlakiem na Iwanicką przełęcz. Z tego miejsca próbowaliśmy przetrzeć drogę na Ornak, większą część podejścia przebijałem się w miękkim ponad metrowy śniegu, który przed szczytem przeszedł szybko w lodoszreń z grubą polewą lodową - bez raków, kijków wejście było właściwie niemożliwe. W związku z tym, że na dwoje mieliśmy jedną parę raków wróciliśmy na przełęcz a później zeszliśmy do schroniska na Polanie Chochołowskiej.
Następnego dnia zdążyliśmy wejść jedynie na Grzesia, gdzie gorszą widoczność niż w dniu poprzednim rekompensowała niesamowita atmosfera, jaka panuje w górach podczas śnieżycy

A teraz kilka fotek z tego wyjazdu:
13-11-2006, 08:01 PM
I jeszcze kilka fotografii
13-11-2006, 08:04 PM
2
13-11-2006, 08:19 PM
Dobrze ,że się wam udała wyprawa.Zdjęcia ładnie wyszły.Myśłałem w niedzielę o Was siedząc w ciepłym pokoju gdy za oknem przechodziła gradowa burza.sądzę ,ze małaMI odreagowała to wcześniejsze spięcie w pracy.I ,ze wszystko wróciło do normy

13-11-2006, 08:37 PM
góry zimą są wspaniałe. takie surowe. coś wyjątkowego.
13-11-2006, 08:50 PM
Ładnie mieliście - takie puste Tatry, pzdr.
13-11-2006, 11:07 PM
Ale już pięknie zimowo sie zrobiło. Świetnie mieliście
16-11-2006, 01:10 PM
Tak pogodę mieliśmy przepiękną, no i te pustki na szlaku ahhh
Spoko dzięki za niedzielne myśli
Ja już o piątkowym zajściu prawie nie pamiętam, teraz w głowie mam te zimowe tatrzańskie widoki! W życiu nie widziałam czegoś piękniejszego (to mój pierwszy raz w ośnieżonych górach
) Pozdrawiam i miłego dzionka wszystkim życzę
Spoko dzięki za niedzielne myśli
Ja już o piątkowym zajściu prawie nie pamiętam, teraz w głowie mam te zimowe tatrzańskie widoki! W życiu nie widziałam czegoś piękniejszego (to mój pierwszy raz w ośnieżonych górach
) Pozdrawiam i miłego dzionka wszystkim życzę20-11-2006, 08:48 PM
No to czas najwyższy złożyć relację z wycieczki na... no nie na Pilsko, w rejon Pilska.
Z domu wyszedłem o 4:05, mgła, ale nie przejmuję się tym.
5:18 start z Katowic, pogoda w okolicy Milówki cudna, czyste niebo, piękne słońce, aż nie mogłem sie doczekać gór.
8:00 Milówka, szybkie zakupy w markecie "Milówka" w którym nie mogłem się zmieścić między regałami
i start na szlak, początek to droga asfaltowa ale miałem przyjemność zostać zaproszony do furmanki przez tubylca jadącego do lasu na zrywkę więc trochę zaoszczędziłem i butów i czasu.
Niestety według mnie dzisiejsza wycieczka to porażka. śniegu w partiach szczytowych po kolana, co prawda spodziewałem się śniegu ale ten był strasznie mokry i ciężki, zapadałem się za każdym krokiem, zamiast iść przed siebie to praktycznie cofałem się do tyłu, trasę według map zaplanowaną na 4 godziny zrobiłem z trudem w 5:20, Koszmar, oznakowanie szlaków fatalne, zabłądziłem zaraz po zejściu z asfaltu na szlak leśny w Milówce, zrywka tak pokiereszowała szlak i znaki na drzewach że pomimo chyba 30 minutowym poszukiwaniu właściwej drogi poszedłem źle i straciłem kolejne cenne minuty...
Wreszcie Hala Boracza, z mapowych 2H przez błądzenie zrobiło się 2,40H ale jestem, widoki nadal cudne, ale widać że się zaciąga powoli, do schroniska nawet nie wchodziłem, szkoda czasu więc dalej na czarny szlak na halę Redykalną i tu zaczęły się schody a raczej śnieg, na redykalnej już z 30 cm mokrej brei, szło się fatalnie, nogi w śniegu tańcowały jak szalone ale kijki zrobiły swoje.
O godzinie 13:00 jestem wreszcie przed schroniskiem na Hali Lipowskiej, fotka i dalej do Rysianki na posiłek (pierwszy ciepły tego dnia, rano tylko dwie drożdżówki i jogurt truskawkowy)
Z tąd do Pilska mam jeszcze 2:40 marszu, biorąc pod uwagę warunki to jeszcze z godzinkę trzeba doliczyć, wiem że nie zdążę tam dotrzeć za dnia, a czeka mnie jeszcze zejście do Korbielowa więc decyduję się na zejście do Złatniej Huty na PKS i powrót do domu
Trudna to była decyzja ale po wysłuchaniu rozmowy dwóch nieżle wyposarzonych turystów ze Stołycy którzy też byli mocno zaskoczeni warunkami i również mieli ochotę dziś być na Pilsku i nocować w schronisku na Miźiowej ale zdecydowali pozostać na Rysiance i na zajutrz rano iść na Pilsko, była to jedyna słuszna, niestety nie mogłem zostać na drugi dzień w górach, musiałem wracać do domu.
No cóż, tym razem się nie udało, przyjdzie tam pojechać raz jeszcze, w sumie było fajnie tym bardziej że udało mi się o Tatry wzrokiem zaczepić z Rysianki, widoczność się psuła coraz bardziej ale efekt był ciekawy.
Pozdrawiam.
[attachment=640][attachment=641][attachment=642]
[attachment=643][attachment=644][attachment=645][attachment=646]
Z domu wyszedłem o 4:05, mgła, ale nie przejmuję się tym.
5:18 start z Katowic, pogoda w okolicy Milówki cudna, czyste niebo, piękne słońce, aż nie mogłem sie doczekać gór.
8:00 Milówka, szybkie zakupy w markecie "Milówka" w którym nie mogłem się zmieścić między regałami
i start na szlak, początek to droga asfaltowa ale miałem przyjemność zostać zaproszony do furmanki przez tubylca jadącego do lasu na zrywkę więc trochę zaoszczędziłem i butów i czasu.Niestety według mnie dzisiejsza wycieczka to porażka. śniegu w partiach szczytowych po kolana, co prawda spodziewałem się śniegu ale ten był strasznie mokry i ciężki, zapadałem się za każdym krokiem, zamiast iść przed siebie to praktycznie cofałem się do tyłu, trasę według map zaplanowaną na 4 godziny zrobiłem z trudem w 5:20, Koszmar, oznakowanie szlaków fatalne, zabłądziłem zaraz po zejściu z asfaltu na szlak leśny w Milówce, zrywka tak pokiereszowała szlak i znaki na drzewach że pomimo chyba 30 minutowym poszukiwaniu właściwej drogi poszedłem źle i straciłem kolejne cenne minuty...
Wreszcie Hala Boracza, z mapowych 2H przez błądzenie zrobiło się 2,40H ale jestem, widoki nadal cudne, ale widać że się zaciąga powoli, do schroniska nawet nie wchodziłem, szkoda czasu więc dalej na czarny szlak na halę Redykalną i tu zaczęły się schody a raczej śnieg, na redykalnej już z 30 cm mokrej brei, szło się fatalnie, nogi w śniegu tańcowały jak szalone ale kijki zrobiły swoje.
O godzinie 13:00 jestem wreszcie przed schroniskiem na Hali Lipowskiej, fotka i dalej do Rysianki na posiłek (pierwszy ciepły tego dnia, rano tylko dwie drożdżówki i jogurt truskawkowy)
Z tąd do Pilska mam jeszcze 2:40 marszu, biorąc pod uwagę warunki to jeszcze z godzinkę trzeba doliczyć, wiem że nie zdążę tam dotrzeć za dnia, a czeka mnie jeszcze zejście do Korbielowa więc decyduję się na zejście do Złatniej Huty na PKS i powrót do domu

Trudna to była decyzja ale po wysłuchaniu rozmowy dwóch nieżle wyposarzonych turystów ze Stołycy którzy też byli mocno zaskoczeni warunkami i również mieli ochotę dziś być na Pilsku i nocować w schronisku na Miźiowej ale zdecydowali pozostać na Rysiance i na zajutrz rano iść na Pilsko, była to jedyna słuszna, niestety nie mogłem zostać na drugi dzień w górach, musiałem wracać do domu.
No cóż, tym razem się nie udało, przyjdzie tam pojechać raz jeszcze, w sumie było fajnie tym bardziej że udało mi się o Tatry wzrokiem zaczepić z Rysianki, widoczność się psuła coraz bardziej ale efekt był ciekawy.
Pozdrawiam.
[attachment=640][attachment=641][attachment=642]
[attachment=643][attachment=644][attachment=645][attachment=646]
20-11-2006, 09:40 PM
Napiszę krótko - gdzieś byłeś, coś zrobiłeś, więc OK bo i o to chodzi, ostatnie zdjęcie budzi u mnie tęsknotę, a za pierwsze /zabrałem je sobie/ masz u mnie kolejkę, pozdrawiam Fazik - piękne te katowickie klimaty, jak z Kuby Rozpruwacza, hehehe
20-11-2006, 10:14 PM
Fajne to pierwsze, super wyszło.
Wypad z tych lajtowych ,OK
Wypad z tych lajtowych ,OK