Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Imprezy wodne
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
1.W SW Jałowy Róg-można odetchnąć po trudach spływu(są domki kampingowe typu psie budki, bar gdzie można smacznie zjeść i ...podelektować się smakiem browarka-z czego skwapliwie korzystamy....Smile )
2....co niektórzy chyba zbyt skwapliwie....Cool za chwilkę kajak w tle...zostanie przy wsiadaniu utopiony , na szczęście jest płytko.Nieszczęsnym pomagam wydobyć kajak -zdarzenie kończy się salwami śmiechu i kolejnym piwkiem...Rolleyes
3.Czarna Hańcza przed miejscowością Rygol.(połączenie z Kanałem Augustowskim).
4.Zbliżamy się do śluzy "Sosnówek". Pan śluzowniczy(na fotce-na leżaku po lewej) ma baardzo czuwające zajęcie...Cool
5-6.Jak się zbierze wystarczająca ilość chętnych do prześluzowania, wrota otwierają się-wpływamy.W trakcie napełniania komory śluzy trochę buja-ale to dodatkowa atrakcja...Smile
7.Zbliżamy się do śluzy Mikaszówka-jak widać na zdjęciu frekwencja była spora...
Mam nadzieję że foty ociepliły nieco późnozimowe nastroje, zapraszam na imprezy wodneSmile
Znów na chwilę zimowa przerwa i ciepłe letnio jesienne kolory .Czarna Chańcza jest(ze słyszenia ) najpiekniejszą rzeką do spływu(Nie mogę potwierdzić albowiem nie sprawdzałemSad
Chociaż rzekę kilkakrotnie przekraczałem, przejeżdzałem podczas można to nazwać tygodniowych wczasów w okolicy Suwałk .,Łażąc na ile czas i siły mojej 10 letniej wtedy córki -pozwalały
A sam najbardziej spływałem na sprzęcie jeziora Szeląg mały i Szeląg wielki k Ostródy.

Miłe urozmaicenie przed kompem gdy za oknem szaleje śnieżna burza i szczypie ostry mrózSmile

spoko napisał(a):
Znów na chwilę zimowa przerwa i ciepłe letnio jesienne kolory .Czarna Chańcza jest(ze słyszenia ) najpiekniejszą rzeką do spływu(Nie mogę potwierdzić albowiem nie sprawdzałemSad
Miłe urozmaicenie przed kompem gdy za oknem szaleje śnieżna burza i szczypie ostry mrózSmile

Spoko-Czarna Hańcza czy Krutynia to malownicze i piękne trasy o umiarkowanym stopniu trudności-polecam w szczególności na zapoznanie się z urokami wiosłaSmileZapraszam Ciebie i rodzinę na urlopowe trasy kajakowe na Mazurach i SuwalszczyźnieSmile-jest to rodzaj turystyki dostępny dla Wszystkich- na wspomnianych rzekach.
Ps.
Śnieg i zadymka....przynajmniej masz konkretne zjawiska meteo Smile...a u mnie ni to zima ni wiosna....Sad
Pozdrawiam

Dziękuję doktorzeSmile .Pomyślę o tym choć będzie to zapewne możliwe nie wcześniej niż za kilka lat .( obydwie córki będą pracować więc będzie nieco łatwiej wspólnie ponieś koszty przejazdu)
Nie wiem czemu ale bardzo podobają mi się również takie wiosenne rozlewiska To nad ujściem Warty czy nad Biebrzą .Przy czystej wodzie widać trawiaste dno , a z wody sterczą wysepki czy zagajniki a czasem przez wode brodzą krowy nie mówiąc o dzikim ptactwie..Takie to wszystko sielankoweSmile
Widać Doktorze ze jestes stęskniony letnich kolorów Smile bliskie mi okolice i ładne fotki... a zimę odczarujemy po marcowym spotkaniu Big Grin
pozdr

Pablo napisał(a):
Widać Doktorze ze jestes stęskniony letnich kolorów Smile

To jest trochę tak,że wypad weekendowy na kajak, o ile się dobrze zorganizuje ,jest dla mnie możliwy-niecałe 3 h jazdy samochodem.Wyjazd jest opłacalny nawet w sobotę b.wczesnym porankiem-dlatego często korzystam z tej możliwości.Oczywiście preferuje góry, z tym ,że wówczas wyjazd kalkuluję na minimum 4 dniRolleyes
Obecnie jest to zazwyczaj poszukiwanie ciekawych miejsc z dala od ludzi, gwarnych szlaków wodnych z tramwajami "As-touru" czy "Flaminga"(biura organizujące spływy).Czasem się trafi prawdziwa perełkaSmile
Jak się kiedyś wypowiedział W.Cywiński:
"...Jedyne miejsce, oprócz Tatr,gdzie wyobrażam sobie życie, to nizinne lasy typu warmińsko-mazurskiego.Gdy czasami wkurzam na Zakopane, to staje mi przed oczami taka wiocha w niesamowitych lasach Pojezierza Olsztyńskiego...." (Cyt z "Góral z Wilna" )
Są tam miejsca pełne magii, a i uroczyska leśne, o pięknie dorównującym niektórym z Tatr.Miałem szczęście takie napotkać i liczę na...jeszcze.

Fajne klimaty to jeszcze okolica Gołdapia i Puszcza Romincka oraz Szeskie Wzgórza
witam mam propozycję dla braci wodnej i nie tylko
proponuję letnią bibę nad wodą na północy Polski okolice Skarszew pobyt w domkach 8 osobowych z kuchnią, łazienką ciepłą wodą, przy okazji spływ jednodniowy rzeką Wierzycą około 6 godzin 20 km, myślę że można by to jakoś wszystko zgrać w jakiś weekend, a może inaczej, czekam na komentarze i propozycje.
http://www.skarszewy.pl/index.php?option...&Itemid=62
Więc ja odpowiem jako pierwsza- bardzo fajny pomysł! Jeżeli termin będzie konkretnie ustalony, z chęcią pisałabym się na takie spotkanie i spływik Smile:)Smile Przez wakacje pewnie bedę zagladać do Torunia, zatem to blisko, no i obiecuję, że przywiozłabym ze sobą toruńskie pierniki Smile
Czekam na dalszy rozwój tego tematu, więc deklaruje się dziś na jakies 90%.

Rycho napisał(a):
witam mam propozycję dla braci wodnej i nie tylko
proponuję letnią bibę nad wodą na północy Polski  

Pomysł przedniSmile Spływ weekendowy w pięknej okolicyRolleyes
Jestem zaSmile

Rycho napisał(a):
witam mam propozycję dla braci wodnej i nie tylko
proponuję letnią bibę nad wodą na północy Polski  

Smakowita propozycja, a co z komarami?? Słyszałem że macie tam komary jak Bociany Toungue Fuj

witam! komary jak bociany, ale komary krew piją, a krwi w alkoholu nie wykryją Smile przemyślcie ewentualne daty i z częścią forumowiczów można będzie przedyskutować to na bibie pozdrawiam
Krutynia Warpuny-Sorkwity

Kolejny letni wypad w mazurskie strony- czerwcowe słońce wygania nas z domku na spotkanie przygody. Odwiedzamy stare i sprawdzone miejsce-urokliwie położoną nad jeziorem Białym Stanicę Wodną PTTK w Bieńkach. Nieraz gościliśmy w tym uroczym zakątku i wszystko by było w zasadzie Oki-gdyby nie pewna powtarzalność. W ciągu minionych lat w zasadzie opłynęliśmy wokół wszystkie wody-w dół i w górę Krutyni. Jest piękna ale ale chciało by się nowości ,pewnej odmiany...
Takie to myśli towarzyszą mi , w trakcie popołudniowego leniuchowania z browarkiem w dłoni. Chociaż- sięgam pamięcią do stron przewodnika kajakowego... jest ! Jest taki jeden-w zasadzie i w teorii pierwszy odcinek spływu kajakowego królowej mazurskich rzek-gdzie jeszcze nie nurzałem wiosła i za bardzo nie słyszałem- by kto inny to uczynił. Warpuny-jezioro Gielądzkie - Sorkwity, jedyne 10 kilometrów -ale za to nowego !
W odpowiedzi jakby na moje myśli, podjeżdża volkswagen transit z jednym , jedynym kajakiem na dachu i dwójką pasażerów w słusznym wieku. Forpoczta zapewne jakiegoś zorganizowanego spływu. Wyładowują plecaki , reszta zapewne niedługo nadpłynie. Starszy pan sprawia wrażenie-wymagającego natychmiastowej pomocy ! Widać że w trakcie integracji poprzedniego wieczoru-ostro przeholował ! Kierowca busa w tej sytuacji prosi mnie o pomoc przy ściągnięciu kajaka z dachu autka. Sprawnie ściągamy, nawiązuje się rozmowa-okazuje się że rozmawiam z synem właściciela firmy obsługującej spływy kajakowe z siedzibą we wsi Gieląd nad jeziorem Gielądzkim. Korzystam z okazji i umawiam się na następny poranek- dojedziemy własnym autkiem, zaparkujemy na posesji i dalej z kajaczkiem pan nas podrzuci do Warpun.
Jak postanowiliśmy-tak uczyniliśmy i pogodny , zapowiadający bezchmurny i upalny czerwcowy dzień zastał nas w drodze do Warpun-małej miejscowości nad brzegiem jeziora Warpuńskiego. Przy plaży wiejskiej wodujemy kajak-właściciel firmy kajakowej-udziela ostatnich porad- a to żebyśmy się zbytnio nie przerazili, a to dowiaduję się , że przeważnie nieliczni Niemcy są tacy akuratni-co by przepływać ten odcinek rzeczki i takie tam....
Odbijamy od brzegu. Samo jezioro Warpuńskie to akwen o powierzchni 49 ha , otoczony polami, pastwiskami. Płyniemy wzdłuż północnego i następnie zachodniego brzegu w nadziei na ujrzenie strugi-jaką Krutynia wpada do jeziora. Nic z tego totalne szlamowisko- nie pozwala na zbliżenie się w podejrzewanym miejscu do brzegu.Za to w późniejszej wędrówce napotykamy stado krówek wesoło się taplających w wodzie.
Poprzez przepust pod szosą-wpływamy wąską strugą(trochę kamieni w dnie) na kolejne jeziorko-Zyndackie. Samo jeziorko o powierzchni 37 ha sprawia wrażenie bardziej dzikiego w swojej naturze-szybko je przepływamy, pod koniec pośród kwitnących łanów grążela żółtego mijamy niewielką wysepkę z lewej. Struga wypływająca z jeziora wieńczy dzieło, jeszcze parę ruchów wiosłem i zmuszeni jesteśmy do przybicia do brzegu. Woda się kończy. Wyskakuje czym prędzej na brzeg przy miejscu w którym krówki korzystają z wody, trochę zdeptane raciczkami, patrzę pod nogi ...pijawki ! brrrr.... Za czymś co przypomina resztki jazu- miast rzeki- widzę klasyczny rów jakby melioracyjny , głęboko wcięty , co gorsza bez śladu wody przynajmniej na pierwszym widocznym odcinku?-słowem pełna załamka... O dziwo w głębokiej dali , pośród pastwisk dostrzegam wzgórze morenowe. Wiem , że rów musi się jakoś przełamywać przez morenę- co nie zmienia faktu, że będziemy musieli przeciągać kajak pod górę...w00t Przewodnik jasno określa naszą sytuacje-1300 m holowania kajaka po trawie. Jeszcze w przypływie szczerej rozpaczy próbuję posadzić jednostkę na pierwszej śladowej napotkanej wodzie i krocząc nurtem tak oto sobie ułatwić. W chwili kiedy przy wejściu w rowek zapadam się do kolan w śmierdzącym mule- pamiętawszy o pijawkach wyskakuję na brzeg szybciej od światła.
Montujemy linkę holowniczą do uchwytu na dziobie kajaka, plecaki na ramiona i heja...
Jakże się sprawdzają słowa wieszcza- Wpłynąłem na przestwór oceanu... Żar się leje z czerwcowego nieba, a my pośród traw, uprawiamy kajakarstwo stepowe. Jest trochę ciężko-ale to przecież element przygody . Pośród traw-pewnym urozmaiceniem są druty pastuchów elektrycznych, które sprawnie omijamy. Jeszcze przeprawa w dół i w górę przez wąwóz rowu i oto zdobywamy wzgórze morenowe- a z niego pokrzepiający widok- w dole połyskuje tafla jeziora Gielądzkiego. Szus kajakowy w dół, odnalezienie miejsca wśród pokrzyw, gdzie kajaczek można zwodować i możemy używać okrętu zgodnie z przeznaczeniem- tj. do pływania.
Mijamy miejscowość Botewo z zabudową typu letniskowego, niektóre domki wręcz nazwał bym okazałymi rezydencjami. Cóż -znak czasu. Później jezioro o rynnowym charakterze-mile zaskakuje , mniej więcej do połowy długości jest dzikie, pierwotne z ciekawą linią brzegową pośród lasu porastającego wschodnią stronę. Zdarzają się wysepki. Druga połowa zdecydowanie bardziej ucywilizowana, zwłaszcza zachodni brzeg z osadami Pustniki i Gieląd ( właściciel kajaka odetchnął z ulgą jak zoczył z chałupki swój kajak na wodzie-jak przyznał później)
Widok mostu kolejowego w Sorkwitach zwiastuje bliski koniec wycieczki. Wpływamy na strugę łączącą jeziora Gielądzkie z Lampackim, jeszcze tylko spojrzenie z wody na ciekawy pałacyk w Sorkwitach- zbudowany w popularnym na początku XIX w stylu neogotyckim( taki a la zameczek)i dobijamy do przystani Stanicy Wodnej PTTK w Sorkwitach. Z tego to miejsca startują wszystkie regularne spływy Krutynią- co w świetle doświadczeń z odcinka poprzedzającego chyba specjalnie nie dziwi Rolleyes
Telefonuję po odwózkę kajaczka- będzie za pół godzinki- jest zatem czas na pogłębioną złocistym napojem chwilę refleksji patrząc w dal ponad jeziorem Lampackim- Kolejny dzień w Mazurskich Stronach Cool
1.Nad wodą można się relaksować w ten sposób...(SW Bieńki nad j.Białym)
2.Ew tym sposobem (biwak-Wyspa Owcza-j.Białe)
3.Ew. sprawdzić "spławność" pierwszego nominalnie odcinka Krutyni-(J.Warpuńskie-spotkanie z grubą "zwierzyną" )
4.Koniec wody- odcinek lądowy "spływu".
5.Można i tak...

dr.Etker napisał(a):
Kolejny letni wypad w mazurskie strony- czerwcowe słońce wygania nas z domku na spotkanie przygody.


Skąd ja to znam? Dwa lata temu, w lipcu byłem tam.

Doktorze, ale sprawiłeś mi radochęBig Grin.
Muszę poszperać w moich zdjęciach, ale to jutro. Piękne są te okolice.

Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
Przekierowanie