Od pewnego czasu chodziło za mną spotkanie się z wodą górską. Zamiar wprowadziłem w czyn w trakcie ostatniego pobytu w górach. Korzystając z nie najlepszych warunków na wędrówki piesze po Taterach i własnego środka lokomocji w postaci auta- odpalamy z rana motor -by z Bukowiny Tatrzańskiej poprzez malownicze wioski polskiego Spisza dotrzeć do Sromowiec Niżnich.
Tam dysponując wiedzą nabytą wcześniej w necie-przekraczamy most przyjaźni z Czerwonym Klasztorem-by w słowackiej firmie zajmującej się raftingiem na Dunajcu-wynająć za 24 EUR- kanoe("dmuchawca") z osprzętem(kamizelki, kaski, beczką na rzeczy).
Jeszcze ostatnie życzliwe uwagi (aby się dobrze bawić -trza sterować na bystrza i inne miejsca z pianą jak w pysznym bro

) i dajemy z wiosła...
Sam odcinek Dunajca jako taki nie jest specjalnie za trudny(bodaj WW I) i pierwotnie miałem nadzieję na jedynkowe kajaki -celem podwyższenia poziomu adrenaliny , ale nie spotkałem takowej oferty w necie...
Jest za to malowniczo i nieco już jesiennie na liściach Pienińskich lasów. A przy tym na tyle wcześnie, że rzekę mamy tylko dla siebie(pora na tyle wczesna, że większość klientów spływów tratwami flisackimi jest w trakcie śniadania).
Impreza trwa w naszym wykonaniu 1.5 h , w trakcie tego czasu usilnie poszukujemy wszelkich możliwie spienionych miejsc- nasz dmuchawiec bez trudu i w sposób zupełnie bezpieczny pokonuje wszelkie tego typu atrakcje. Zwykle jednak płyniemy po spokojnych wodach-podziwiamy wówczas widoki, pstrykamy fotki ,palimy lulki i takie tam...

A nawet spotykamy pierwszy spływ flisacki.
Przybijamy do brzegu w rejonie ujścia Leśnickiego Potoku u podnóża malowniczych skał Wylizanej-tam gdzie kończą spływy-słowackie flisy.
Tam już oczekuje przedstawiciel firmy-by odebrać nasze pływało-przesiadamy się na bicykle-by powrócić do Czerwonego Klasztoru- drogą Pienińską.
Mocnym akordem wodnego dzionka w górach jest obiadek w "Białym Domku" z piwkiem lanym za jedyne 4 PLN -w trakcie obserwujemy tratwy góralskie wypełnione po burty- majestatycznie płynące w całkiem niezłej ulewie.(Nas ta wątpliwa przyjemność ominęła - z ranka mieliśmy całkiem znośną pogodę)
Reasumując -na barową aurę w Tatrach -polecam gorąco indywidualny spływ Dunajcem połączony umiejętnie ze spływem Okocimskiego -pomaga !
1.Tak to czyni większość amatorów Dunajeckiej wody górskiej.
2.Pakowanko i przymiarki...
3....by dać z wiosła przed kładką Sromowce Niżnie-Czerwony Klasztor...
4... z widokiem na Trzy Korony.
5.Pierwszy wiraż -Ostra Skała i górująca ponad turnia Facimiecha.
6.Skały Grabczychy.
7.Patrząc wstecz-po prawej Ostra Skała.
8.j.w.
9.To czego szukamy-spieniona fala
