30-03-2009, 10:51 PM
Tegoroczny sezon spływów rozpoczęty
Rozpoczęcie sezonu kajakowego rozłożyliśmy czasowo na dwa dni, przepływając odcinki dwóch rzek,w sobotę Stobrawy a w niedzielę Baryczy.Taki podział wziął się z różnego składu osobowego w poszczególnych dniach i ponoć trudności rzeki Stobrawy-nasłuchałam się o przeszkodach,zwalonych drzewach, przenoskach
co później okazało się tylko podpuchą ze strony kolegów;-),którzy dobrze wiedzieli czego można się spodziewać na tym odcinku,ja natomiast po tej rzece płynęłam pierwszy raz.Odcinek,który pokonywaliśmy okazał się bezproblemowy i łatwy do przepłynięcia.
Sobota to trasa Brzeg-Karłowice,w składzie dwóch kajaków.
Już jakiś tydzień przed spływem bacznie śledziłam pogodynki,ciągle słysząc inne prognozy
jednak nie straszna mi praktycznie żadna pogoda,więc nie przejmowałam się za bardzo kolejnymi, usłyszanymi rewelacjami-w końcu w marcu jak w garncu?
I tak w sobotę wyjeżdżaliśmy z Wrocławia w słonecznej pogodzie,stratowaliśmy przy małej mżawce by dalej płynąć przy sprzyjającej aurze i nieśmiało próbującym przebić się przez chmury słonku. Na rzece nie było niczego wymagającego,dlatego można było skupić się na tym co nas otaczało-całkowitym,niesamowitym spokoju
i czasami nawet dać ponieść się nurtowi, który powoli pchał nas do przodu.Osobiście jednak lubię rzeki,o zróżnicowanym stopniu trudności,gdzie trzeba przenieść kajak,ominąć jakąś drzewną przeszkodę, przepłynąć pod jakimiś gałęziami, by na jakimś dalszym odcinku móc sobie odpocząć i nacieszyć się widokami i ciszą. Nie ma jednak co narzekać, bo dzień zaliczyliśmy do bardzo udanych. Rzeka była przychylna, pogoda także, my w rewelacyjnych humorach, z niecierpliwością czekaliśmy na niedzielny spływ Baryczą.
Niedziela to trasa Milicz-Sułów-Jaz Niezgody ok. 20 km.
Tego dnia płyniemy w składzie pięciu kajaków. Pogoda także sprzyja , chociaż wieje silniejszy wiatr przez co wydaje się być chłodniej niż dnia poprzedniego ,a słońce nie chce nam się pokazać do końca, tylko igra z nami spoza chmur
.Ogólnie jednak jest dobrze, najważniejsze że nie pada.Niedzielny odcinek Baryczy podoba mi się znacznie bardziej niż sobotniej Stobrawy. Przez długi czas płyniemy z każdej strony otoczeni drzewami, których wyginające się nad wodą gałęzie,tworzą fajne miejsca do przepłynięcia pod nimi.Po drodze napotykamy przeszkodę w postaci zwalonej na całej szerokości rzeki kłody, pod którą nie można przepłynąć, jedyna opcja to przejście nad lub przeniesienie kajaka brzegiem. Odważni przechodzą nad przeszkodą
niestety ja nie mogę złapać równowagi w kajaku aby wstać i przejście nad kłodą nie wchodzi w grę. Zostaję odwieziona na brzeg i po drugiej stronie wskakuję ponownie na pokład
Na dalszej drodze nie pojawia się więcej przeszkód. Płyniemy w różnym tempie, jednak cały czas nie tracąc się z oczu. Dalej, wciąż będąc między Miliczem a Sułowem mijamy miejsce, gdzie kiedyś w planach była budowa zbiornika zaporowego,w związku z czym odcinek ten jest nieregulowany i niesamowicie ciekawy, tworzący meandry i starorzecza.W tych okolicach doskonale widoczne są ślady działalności bobrów
W tym miejscu robimy sobie przerwę na małe co nie co, schodząc na brzeg. Przerwa jest jednak krótka, bo siedzenie bez ruchu jest uciążliwe i szybko marzniemy. Dalsza droga prowadzi ku jazowi w Sułowie gdzie czeka nas przenoska.Odcinek za jazem pokonujemy dosyć szybko, nawet nie wiem kiedy dopływamy do końcówki naszego spływu czyli Tamy Geringa- inaczej jazu Niezgody -wszyscy jednak zgodni
co do tego, że spływ był ponownie bardzo udany
1)[attachment=20439] 2)[attachment=20440] 3)[attachment=20441]
4)[attachment=20442] 5)[attachment=20443] 6)[attachment=20444]
7)[attachment=20445] 8)[attachment=20446] 9)[attachment=20447]
10)[attachment=20449] 11)[attachment=20450] 12)[attachment=20452]
Zdjęcia:
1,2,3,10,9 mijane widoki po drodze.
4,5,6 załoga na wodzie:-)
7 widoczne ślady działalności bobrów

8 w czasie przerwy na brzegu
11 wysiadka z kajaka, w dalszej części wpadam do wody
12 mijane po drodze koniki,które próbowałam uchwycić na zdjęciach, ale jak widać miały mnie ... gdzieś...


Rozpoczęcie sezonu kajakowego rozłożyliśmy czasowo na dwa dni, przepływając odcinki dwóch rzek,w sobotę Stobrawy a w niedzielę Baryczy.Taki podział wziął się z różnego składu osobowego w poszczególnych dniach i ponoć trudności rzeki Stobrawy-nasłuchałam się o przeszkodach,zwalonych drzewach, przenoskach
co później okazało się tylko podpuchą ze strony kolegów;-),którzy dobrze wiedzieli czego można się spodziewać na tym odcinku,ja natomiast po tej rzece płynęłam pierwszy raz.Odcinek,który pokonywaliśmy okazał się bezproblemowy i łatwy do przepłynięcia. Sobota to trasa Brzeg-Karłowice,w składzie dwóch kajaków.
Już jakiś tydzień przed spływem bacznie śledziłam pogodynki,ciągle słysząc inne prognozy
jednak nie straszna mi praktycznie żadna pogoda,więc nie przejmowałam się za bardzo kolejnymi, usłyszanymi rewelacjami-w końcu w marcu jak w garncu?
I tak w sobotę wyjeżdżaliśmy z Wrocławia w słonecznej pogodzie,stratowaliśmy przy małej mżawce by dalej płynąć przy sprzyjającej aurze i nieśmiało próbującym przebić się przez chmury słonku. Na rzece nie było niczego wymagającego,dlatego można było skupić się na tym co nas otaczało-całkowitym,niesamowitym spokoju
i czasami nawet dać ponieść się nurtowi, który powoli pchał nas do przodu.Osobiście jednak lubię rzeki,o zróżnicowanym stopniu trudności,gdzie trzeba przenieść kajak,ominąć jakąś drzewną przeszkodę, przepłynąć pod jakimiś gałęziami, by na jakimś dalszym odcinku móc sobie odpocząć i nacieszyć się widokami i ciszą. Nie ma jednak co narzekać, bo dzień zaliczyliśmy do bardzo udanych. Rzeka była przychylna, pogoda także, my w rewelacyjnych humorach, z niecierpliwością czekaliśmy na niedzielny spływ Baryczą.Niedziela to trasa Milicz-Sułów-Jaz Niezgody ok. 20 km.
Tego dnia płyniemy w składzie pięciu kajaków. Pogoda także sprzyja , chociaż wieje silniejszy wiatr przez co wydaje się być chłodniej niż dnia poprzedniego ,a słońce nie chce nam się pokazać do końca, tylko igra z nami spoza chmur
.Ogólnie jednak jest dobrze, najważniejsze że nie pada.Niedzielny odcinek Baryczy podoba mi się znacznie bardziej niż sobotniej Stobrawy. Przez długi czas płyniemy z każdej strony otoczeni drzewami, których wyginające się nad wodą gałęzie,tworzą fajne miejsca do przepłynięcia pod nimi.Po drodze napotykamy przeszkodę w postaci zwalonej na całej szerokości rzeki kłody, pod którą nie można przepłynąć, jedyna opcja to przejście nad lub przeniesienie kajaka brzegiem. Odważni przechodzą nad przeszkodą
niestety ja nie mogę złapać równowagi w kajaku aby wstać i przejście nad kłodą nie wchodzi w grę. Zostaję odwieziona na brzeg i po drugiej stronie wskakuję ponownie na pokład
Na dalszej drodze nie pojawia się więcej przeszkód. Płyniemy w różnym tempie, jednak cały czas nie tracąc się z oczu. Dalej, wciąż będąc między Miliczem a Sułowem mijamy miejsce, gdzie kiedyś w planach była budowa zbiornika zaporowego,w związku z czym odcinek ten jest nieregulowany i niesamowicie ciekawy, tworzący meandry i starorzecza.W tych okolicach doskonale widoczne są ślady działalności bobrów
W tym miejscu robimy sobie przerwę na małe co nie co, schodząc na brzeg. Przerwa jest jednak krótka, bo siedzenie bez ruchu jest uciążliwe i szybko marzniemy. Dalsza droga prowadzi ku jazowi w Sułowie gdzie czeka nas przenoska.Odcinek za jazem pokonujemy dosyć szybko, nawet nie wiem kiedy dopływamy do końcówki naszego spływu czyli Tamy Geringa- inaczej jazu Niezgody -wszyscy jednak zgodni
co do tego, że spływ był ponownie bardzo udany
1)[attachment=20439] 2)[attachment=20440] 3)[attachment=20441]
4)[attachment=20442] 5)[attachment=20443] 6)[attachment=20444]
7)[attachment=20445] 8)[attachment=20446] 9)[attachment=20447]
10)[attachment=20449] 11)[attachment=20450] 12)[attachment=20452]
Zdjęcia:
1,2,3,10,9 mijane widoki po drodze.
4,5,6 załoga na wodzie:-)
7 widoczne ślady działalności bobrów


8 w czasie przerwy na brzegu
11 wysiadka z kajaka, w dalszej części wpadam do wody

12 mijane po drodze koniki,które próbowałam uchwycić na zdjęciach, ale jak widać miały mnie ... gdzieś...





-Pani kotek jest chora i trzeba pomóc
, albo jaki Hemingway
.... "Stary człowiek i może" ... ?