Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Imprezy wodne
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Marycha (dwa dni nad jeziorem Pomorze i w okolicach)


Po dwudniowym spływem Biebrzą zapragneliśmy pewnej odmiany od dotychczas oglądanych krajobrazów-narodził się zamysł wypadu na nieodległą rzekę-Marychę należącą do obszaru dopływowego rzeki Niemen. Sobotni ranek zastaje nas w drodze ku północnym skrajom Puszczy Augustowskiej.Za Augustowem w prawo przez bory sosnowo-świerkowe puszczy(wg. mnie najdorodniejsze sosny w kraju)-szosą Sejneńską, poprzez miejscowość Głęboki Bród(most na czarnej Hańczy) do skrzyżowania w Gibach. Po drodze jeszcze małe zakupy-kolejny dzień zapowiada się upalnie-zatem bez odpowiednich zapasów płynów ani rusz.Za Gibami w prawo i już jesteśmy w osadzie Kukle nad jeziorem Pomorze-gdzie korzystamy z gościny pola namiotowego miejscowego ośrodka wypoczynkowego(dość dobrze utrzymany obiekt).Po szybkim załatwieniu formalności związanych z pobytem-wypożyczamy kajak-trafia się nam wiekowy „szklak „o całkiem dobrych właściwościach(stabilny, zwrotny ,dobrze zachowujący się na fali) w wesołej kolorystyce(niebieski spód, żółta góra), jeszcze doposażamy naszą jednostkę w linę holowniczą(bo nigdy nie znane są sytuacje na rzece) i wypływamy na szerokie wody jeziora Pomorze. Charakterystyczny plusk wiosła o sfalowane wody jeziorne-cieszy ucho, oczy zajęte są podziwianiem miejscowego ptactwa wodnego-spotykamy perkoza, w dali całe stadko kormoranów zajętych zespołowym połowem. Mimo, że dysponuję dość dokładną mapą rejonu(1:25000)mijamy ukryty za trzcinami wypływ Marychy-zapuszczając się do malowniczej zatoczki za górą Dziedrawis .Miejsce jest piękne-ale to nie tu-zatem powracamy ,uważnie przepatrując brzeg, wpływamy za trzciny i rzeczywiście dostrzegamy Marychę-wygląda zachęcająca, ciekawe urozmaicone widoki na obie strony, bogactwo roślinności wodnej i to zarówno tej wodnej(m.inn grzybienie, grążele)jak i tej nabrzeżnej(paprotniki, mięta-jest jej tyle-że mam wrażenie że Marycha pachnie miętą)-nurt jest częściowo zarośnięty szuwarami,(oczerety, trzciny, pałki)w szeroko pojętym korycie rzecznym-główny ciek –dość wąski, meandruje od lewego brzegu do prawego i odwrotnie, pod wodą widać oprócz bogactwa flory wodnej, ławce ryb słodkowodnych. Woda sprawia wrażenie czystej-jest tak przejrzysta, że mimo znacznej głebokości miejscami-widać dokładnie cały ten świat podwodny. Rzeczka nie sprawia trudności na opisywanym odcinku-natury zwałkowej(brak zwalonych drzew w nurcie)-tym niemniej jest dość zarośnięta-przepłynięcie pod koniec lata-może być dużym wyzwaniem, każdy zakręt oferuje nowe widoki, często spotykane czaple siwe-stosunkowo płochliwe ptaki –podrywają się-majestatycznym lotem z tą pięknie i charakterystycznie wygiętą szyją-wykonują krąg nad kajakiem –by przysiąść w miejscu bardziej spokojnym. Marycha rozszerza się i staje się mniej zarośnięta w głównym nurcie-znak , że zbliżamy się do prawego dopływu, strumienia o nazwie Zelówka-wąskiego, ale spławnego dla kajaka, nim kierujemy się w stronę pobliskiego jeziora Zelwa i Wilkokuk(jeśli ktoś nie był ,a czytał „Pana Samochodzika i templariuszy-to są właśnie te miejsca, gdzie m.inn akcja powieści się dzieje)W nurcie strzałki wodne i sporo osoki aloesowatej .Jeszcze mijamy mostek we wsi Zelwa(przy mostku-sklep) i wpływamy na wody jeziora o tej samej nazwie,a właściwie na mocno zarośniętą, mulistą i płytką odnogę –jeziorko Seklis, trochę błądzimy, przy okazji omijając żeremię bobrowe na przybrzeżnych płyciznach, by przez wąski przesmyk dotrzeć nad właściwą Zelwę-tam na plaży-stajemy, małe co nieco, kontemplacja tego uroczego miejsca, kąpiel w jeziorze Nasza wyprawa za cel miała właśnie to jezioro-jestem pod wrażeniem przebytego odcinka Marychy-dzikość przyrody-wiosenne ukwieconej-bywa tak, że miejsca mało znane szerzej, mało odwiedzane ,jakby nie odkryte dla szerszego ogólu-są naprawdę piękne, czasem zdecydowanie bardziej urokliwe od tych znanych...i tak jest w przypadku Marychy-obiecuję sobie, że kiedyś znowu odwiedzę te miejsca, odwiedzę też dalszy bieg rzeki-śródleśny zmierzający w stronę nieodległej granicy. Jeszcze powrót tą samą drogą-tyle ,że tym razem pod prąd –dość leniwy na szczęście i wieczorne zajęcia, watra ,coś z patyka(kiełbasa i takie tam inne) i oczywiście jako deser-wyroby chmielowe.
Niedzielny poranek zastaje nas w drodze na ciek wodny tym razem dopływający do jeziora Pomorze- Kunisiankę.
Jest to równie malownicza rzeczka jak Marycha-zachwytom-nie ma końca. Szlak kajakowy-może nieodległy ale za to jaki piękny o trudnościach podobnych do opisywanego wcześniej odcinka Marychy, .Strugą pośród puszczy docieramy nad cudowne jeziorko Kunis ,o bardzo zróżnicowanych brzegach i sporej różnorodności w zasiedlającej ten akwen-florze. Połacie wody pokryte gęsto rozkwitłymi grzybieniami, grążelami-prawdziwa perła krajobrazu. Poszukujemy przez chwilę dopływającej od jeziora Iłgiełk-dalszej części rzeczki-na niegdysiejszych mapach z przed lat -Kunisianka była dostępna dla kajaków od miejscowości Berżniki.Za każdym razem gdy usiłujemy dopłynąć do brzegu w miejscu gdzie rzeka dopływa wg posiadanej mapy-natrafiamy na muliste płycizny –nie do przebycia dla naszego kajaka, próba wyjścia i holowania naszej łupiny-skończyła by się niechybnie zanurzeniem po pas w dość brzydko pachnącym namulisku-toteż rezygnujemy. Długo jednak pozostajemy na tym pięknym jeziorku-delektując się jego niezwykłym czarem.
Zachęcam forumowiczów do odwiedzania miejsc-może mniej znanych, mniej ludnych-a czasem po prostu bardziej wartych odwiedzenia –niż te znane.
Do zobaczenia-Marycha.
1.Most na rzece Marycha.
2.Nad brzegiem jeziora Pomorze-przygotowania do wypłynięcia.
3-5.J.Pomorze
6.Ukryty za przybrzeżnym trzcinowiskiem wypływ z jeziora -Marychy.
7.Już na rzece.
1.Grzybień biały.
2.Skrzyp błotny
3.Uroki Marychy.
4.Czasem pod naporem trzcin trzeba było szukać właściwszej drogi.
5.Mięta.
6.Uroki Marychy.
7.Wpływamy na Zielawkę.
1.Zielawka w rejonie mostku we wsi Zelwa.
2.Osoka aloesowata w wodach Zielawki.
3.Płynąc Zielawką.
4-6.Bagnista odnoga j.Zelwa-j.Seklis.
7.J.Zelwa
1Nad jeziorem Zelwa.
2 Miłe chwile przy wieczornej watrze.
3.Płynąc Kunisianką.
4.Jezioro Kunis.
5.Żeremie bobrowe.
Piękna wyprawa ładująca akumulatory.
Błękit wody ,soczysta zieleń trzcin,żólcień grążeli,biel grzybieni,zrywające się ptaki do lotu i te spokojnie pływające posród trzcin i oczeretów.spadające krople z uniesionego wiosła tworzą wspaniałą kompozycję,wspaniały klimat.Prześledziłem Waszą trasę na mapie Puszczy Augustowskiej 1:70.000 .Czytałem też wszystkie ksiązki Nienackiego w tym Pan samochodzik i templariusze.Już wtedy byłem myślami nad tymi uroczymi jeziorami.Dzisiaj niespodziewanie przybliżone po raz drugi.Szkoda ,że mi jednak daleko do obszaru pojezierzy.Ale nie można miec wszystkiego na raz .(bez gór bym się nie obszedł).Patrząc na mapę i na rzekę Marychę wydaje mi się ona bardzo atrakcyjna na odcinku granicznym (same meandry)
Dziękuję za relację i przybliżenie nam tego uroczego zakątka kraju.
Cóż mogę rzec SpokoSmileMarycha to moja miłość od pierwszego wejrzeniaRolleyes
Aha-jak słusznie zauważyłeś -na zdjęciu 3 z postu 35 widać w przybliżeniu , jak krople wody spływają z pióra wiosła i to jest fajneCool
Dla zachęty do aktywnego wypoczynku nad wodami seria zdjęć.
1.Podwodny świat(ukwiał słodkowodny na belce)-na rzece Kunisianka.
2.Żeremie bobrowe .
3-4.Uroki Kunisianki.
%.Jezioro Kunis
Krutynia  (Bieńki – Babięta i z powrotem)


Miał być to wyjazd weekendowy-po którym za wiele sobie, nie obiecywałem-ot takie , oderwanie od szarej codzienności  zwyczajnych dni w                 pracy...Pogoda była mało zachęcająca do bardziej aktywnych form wypoczynku – toteż po zakwaterowaniu w domku kempingowym ośrodka  w
Pieckach nad jeziorem Wągiel . Aura typowo barowa-z niską temperaturą ,porywistym wiatrem oraz lekkim kapuśniakiem zamieniającym się czasem w deszcz- wszystko to determinuje nasze plany ,co do popołudnia-wpierw impreza w Mrągowie z okazji odsłonięcia pomnika w parku miejskim(fontanna, a w niej nimfa z rybką –jako wierzchowcem-nawet ładne mi się to wydało ,choć może mój osąd był  mało krytyczny  ,z powodu imprezy koncertowo-piwnej w której wzieliśmy udział).Wieczorem z kolei podobny festyn-tyle , że w Pieckach -urozmaicony przejażdżką transporterem-amfibią(coś a la słynnych amerykańskich LTV”Aligator „ z operacji desantowych na Pacyfiku, w trakcie II w.ś).
Ponieważ dostaliśmy czapki polowe LWP ,przez chwilkę się poczułem –jak ktoś z załogi słynnego czołgu”102”.Trasa przejazdu-w terenie pagórkowatym-sprawiała ,że można było docenić sprawność tego typu pojazdów lądowo-wodnych i moc ich silników(tego typu sprzęt jest używany m.inn w razie powodzi-ropy spala niesamowite ilości)
Nazajutrz-skoro świt-w poszukiwaniu lepszej pogody udaliśmy się do Bieniek ,a tak naprawdę do tamtejszej Stanicy Wodnej ulokowanej w przeuroczym odludnym miejscu-nad jeziorem Białym .I rzeczywiście sprawy niebieskie uległy na tyle poprawie, że stał się możliwy spacer po pobliskim borze w poszukiwaniu grzybów, nade wszystko innych wrażeń , niż te codzienne  .I jedno i drugie zostały – odnalezione, w postaci kurek(znakomite jako dodatek do jajecznicy, i  miłych chwil w mazurskiej kniei sosnowo-świerkowej .Pod wieczór pole namiotowe SW Bieńki zapełniło się przybywającymi uczestnikami spływów kajakowych Krutynią , -co uczyniło to miejsce nieco bardziej gwarnym i imprezowym. Jeszcze wizyta na pomoście wychodzącym wśród trzcin w jezioro- spojrzenie na zachód nad jeziorem , jeszcze €łowione uchem nawoływania tęskne z pobliskiej koloni żurawi i  nocleg w wynajętym domku kempingowym.
Wczesną poranną porą(jak na obyczaje- spływowiczów, którzy do późna uczestniczą w rozmaitych balangach, i mają kłopoty ze wstaniem) wyruszamy na szlak wodny .Błękitne ,bezchmurne niebo i promienie wstającego słońca napełniają nas optymizmem- pierwszy pogodny dzień na Mazurach  po tygodniowym okresie niepogody. I tak będzie do końca dnia .Tym razem "szklak " niebiesko-białej barwy będzie naszym rydwanem do krainy marzeń.Przed nami, jeden z piękniejszych odcinków Krutyni  .Z SW Bieńki poprzez długie, urokliwe- jakby zagubione w lesie – jezioro Gant do SW Babięty. Wszystkiego 9 kilometrów-dla nas łącznie 18 , zważywszy późniejszy powrót w górę rzeki-pod prąd, dla nas to podwójna radość.
Spływ kajakowy Krutynią ,w całości to blisko 100kilometrowa impreza, połączona zwykle z 5-6 biwakami. .Rzeka z natura nietrudna- tak ,że kajakarstwo na niej może być praktykowane również przez rodziny z dziećmi, wiedzie przez bardzo urozmaicone pod względem krajobrazowym –teren .W drodze przepływa się przez blisko 20 jezior ,z których jedynie największe –j.Mokre ,może stanowić problem i zagrożenie przy wietrznej pogodzie .Zazwyczaj spływ zaczyna się w Sorkwitach  ,kończy w Kamieniu , nad j.Bełdany .Ktoś niegdyś powiedział (bodaj to był Karol Małłek- pisarz mazurski)-„kto nie widział Krutyni, ten nie widział Mazur” –przychylam się do tego stwierdzenia i gorąco zachęcam do odwiedzenia tej rzeki.
Zatem poprzez meandry Krutyni, piękny Gant- po drodze spotkania z miejscową fauną w postaci licznych czapli ,kormoranów ,perkozów, trafił się polujący nad wodą orzeł bielik –niezapomniany widok, dotarliśmy do położonej na wysokiej, zalesionej skarpie nadrzecznej stanicy w Babiętach. Godzinny odpoczynek plus obfite śniadanie w gospodzie tego ośrodka, uzupełnienie stosownych zapasów i powrót.Pierwsze kilometry , aż do ujścia rzeki Babant do Krutyni – nieco trudne. Trzeba napierać mocniej na wiosła- płyniemy  naprzeciw nurtu rzecznego.Po drodze mijają nas pierwsi tego dnia , napotkani turyści – nieco zdziwieni , że to tak można. Ano można , a wcześniejsze wypłynięcie na szlak –daje i inne korzyści , w postaci licznych spotkań z miejscową ornito –fauną, chwil pełnych ciszy i zadumy –nad pięknem mijanych miejsc.
Po minięciu zlewiska obu wyżej wspomnianych rzek-prąd wody, staje się słabszy. Mijaną rzeką Babant – miałem okazje kilka lat wstecz spłynąć-była to jedno dniowa impreza, niezapomniane wrażenia w jednym z piękniejszych miejsc – jakie dane nam było odwiedzić na nizinnych szlakach. Obecnie jest to teren niedostępny dla miłośników wiosła, na mocy decyzji konserwatora przyrody w Olsztynie. I znowóż j.Gant, powyżej poświęcamy więcej czasu na spenetrowanie uroczych staro rzeczy, nie często odwiedzanych zakątków Krutyni. Staram się uwiecznić  na fotkach , niektóre z miejsc ,drzew mających osobliwe formy-choć mam słabą nadzieję-że choć w niewielkim stopniu odda to piękno tego odcinka rzeki .Trzeba po prostu odwiedzić-do czego jeszcze raz zachęcam.
Kończąc mazurską przygodę –odwiedzamy przed zmierzchem-w drodze powrotnej , do domu-jezioro Śniardwy. Największy zbiornik wody w Polsce, pod względem obszaru. Widoki z Wysokiego Brzegu – zdają się bezkresne. Szum rozbijającej się o brzeg-fali ,zapach wody –wszystko to uwydatnia poczucie wielkiej wodnej przestrzeni.
Odjazdy  są zawsze nieco nostalgiczne-gdzieś tam kołaczą się nastroje z tekstów utworu Piotra Szczepanika-„Goniąc kormorany”....
A zatem do zobaczenia.
1.Działo się w Mrągowie.
2.Czar motoryzacji w Pieckach.
3.Sala resteuracyjno-recepcyjna w SW Bieńki.
4.Przy niebiesko znakowanym szlaku turystycznym(w rejonie SW Bieńki)
5.Mak polny.
6.Dziewanna.
7.Sam nie wiem co ?
1.Port SW Bieńki.
2.Warto być,warto żyć-zachód słońca nad jeziorem Białym.
3-4.Uroki Krutyni.
5-7.j.w.-jeziora Gant.
1.Cóż-i kto powiedział,że jałowiec pospolity-wymaga suchego środowiska ?
2-3.Wypływając z jeziora Gant-spojrzenie za siebie.
4-5.Śródleśny most.
6.W nadbrzeżnym trzcinowisku-Pałka szerokolistna.
7.Krutynia-w rejonie dopływu rzeki Babant.
1.Widok z rzeki,na położone na wysokiej skarpie-zabudowania SW Babięty.
2.Cumujemy w porcie SW Babięty.
3.Olsy i grądy nadrzeczne-przypominają nieco tropikalne lasy mangrowe.
4-6.Formy drzew -spotykane nad Krutynią.
7.Powrót na jezioro Białe.
1-2.Widoki o zachodzie słońca na mazurskie morze-jezioro Śniardwy.
i opis i zdjęcia siebie warte Smile zazdroszczę i gratuluję imprezy, pozdrowienia dla załogantki
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
Przekierowanie