14-06-2007, 08:33 PM
Marycha (dwa dni nad jeziorem Pomorze i w okolicach)
Po dwudniowym spływem Biebrzą zapragneliśmy pewnej odmiany od dotychczas oglądanych krajobrazów-narodził się zamysł wypadu na nieodległą rzekę-Marychę należącą do obszaru dopływowego rzeki Niemen. Sobotni ranek zastaje nas w drodze ku północnym skrajom Puszczy Augustowskiej.Za Augustowem w prawo przez bory sosnowo-świerkowe puszczy(wg. mnie najdorodniejsze sosny w kraju)-szosą Sejneńską, poprzez miejscowość Głęboki Bród(most na czarnej Hańczy) do skrzyżowania w Gibach. Po drodze jeszcze małe zakupy-kolejny dzień zapowiada się upalnie-zatem bez odpowiednich zapasów płynów ani rusz.Za Gibami w prawo i już jesteśmy w osadzie Kukle nad jeziorem Pomorze-gdzie korzystamy z gościny pola namiotowego miejscowego ośrodka wypoczynkowego(dość dobrze utrzymany obiekt).Po szybkim załatwieniu formalności związanych z pobytem-wypożyczamy kajak-trafia się nam wiekowy „szklak „o całkiem dobrych właściwościach(stabilny, zwrotny ,dobrze zachowujący się na fali) w wesołej kolorystyce(niebieski spód, żółta góra), jeszcze doposażamy naszą jednostkę w linę holowniczą(bo nigdy nie znane są sytuacje na rzece) i wypływamy na szerokie wody jeziora Pomorze. Charakterystyczny plusk wiosła o sfalowane wody jeziorne-cieszy ucho, oczy zajęte są podziwianiem miejscowego ptactwa wodnego-spotykamy perkoza, w dali całe stadko kormoranów zajętych zespołowym połowem. Mimo, że dysponuję dość dokładną mapą rejonu(1:25000)mijamy ukryty za trzcinami wypływ Marychy-zapuszczając się do malowniczej zatoczki za górą Dziedrawis .Miejsce jest piękne-ale to nie tu-zatem powracamy ,uważnie przepatrując brzeg, wpływamy za trzciny i rzeczywiście dostrzegamy Marychę-wygląda zachęcająca, ciekawe urozmaicone widoki na obie strony, bogactwo roślinności wodnej i to zarówno tej wodnej(m.inn grzybienie, grążele)jak i tej nabrzeżnej(paprotniki, mięta-jest jej tyle-że mam wrażenie że Marycha pachnie miętą)-nurt jest częściowo zarośnięty szuwarami,(oczerety, trzciny, pałki)w szeroko pojętym korycie rzecznym-główny ciek –dość wąski, meandruje od lewego brzegu do prawego i odwrotnie, pod wodą widać oprócz bogactwa flory wodnej, ławce ryb słodkowodnych. Woda sprawia wrażenie czystej-jest tak przejrzysta, że mimo znacznej głebokości miejscami-widać dokładnie cały ten świat podwodny. Rzeczka nie sprawia trudności na opisywanym odcinku-natury zwałkowej(brak zwalonych drzew w nurcie)-tym niemniej jest dość zarośnięta-przepłynięcie pod koniec lata-może być dużym wyzwaniem, każdy zakręt oferuje nowe widoki, często spotykane czaple siwe-stosunkowo płochliwe ptaki –podrywają się-majestatycznym lotem z tą pięknie i charakterystycznie wygiętą szyją-wykonują krąg nad kajakiem –by przysiąść w miejscu bardziej spokojnym. Marycha rozszerza się i staje się mniej zarośnięta w głównym nurcie-znak , że zbliżamy się do prawego dopływu, strumienia o nazwie Zelówka-wąskiego, ale spławnego dla kajaka, nim kierujemy się w stronę pobliskiego jeziora Zelwa i Wilkokuk(jeśli ktoś nie był ,a czytał „Pana Samochodzika i templariuszy-to są właśnie te miejsca, gdzie m.inn akcja powieści się dzieje)W nurcie strzałki wodne i sporo osoki aloesowatej .Jeszcze mijamy mostek we wsi Zelwa(przy mostku-sklep) i wpływamy na wody jeziora o tej samej nazwie,a właściwie na mocno zarośniętą, mulistą i płytką odnogę –jeziorko Seklis, trochę błądzimy, przy okazji omijając żeremię bobrowe na przybrzeżnych płyciznach, by przez wąski przesmyk dotrzeć nad właściwą Zelwę-tam na plaży-stajemy, małe co nieco, kontemplacja tego uroczego miejsca, kąpiel w jeziorze Nasza wyprawa za cel miała właśnie to jezioro-jestem pod wrażeniem przebytego odcinka Marychy-dzikość przyrody-wiosenne ukwieconej-bywa tak, że miejsca mało znane szerzej, mało odwiedzane ,jakby nie odkryte dla szerszego ogólu-są naprawdę piękne, czasem zdecydowanie bardziej urokliwe od tych znanych...i tak jest w przypadku Marychy-obiecuję sobie, że kiedyś znowu odwiedzę te miejsca, odwiedzę też dalszy bieg rzeki-śródleśny zmierzający w stronę nieodległej granicy. Jeszcze powrót tą samą drogą-tyle ,że tym razem pod prąd –dość leniwy na szczęście i wieczorne zajęcia, watra ,coś z patyka(kiełbasa i takie tam inne) i oczywiście jako deser-wyroby chmielowe.
Niedzielny poranek zastaje nas w drodze na ciek wodny tym razem dopływający do jeziora Pomorze- Kunisiankę.
Jest to równie malownicza rzeczka jak Marycha-zachwytom-nie ma końca. Szlak kajakowy-może nieodległy ale za to jaki piękny o trudnościach podobnych do opisywanego wcześniej odcinka Marychy, .Strugą pośród puszczy docieramy nad cudowne jeziorko Kunis ,o bardzo zróżnicowanych brzegach i sporej różnorodności w zasiedlającej ten akwen-florze. Połacie wody pokryte gęsto rozkwitłymi grzybieniami, grążelami-prawdziwa perła krajobrazu. Poszukujemy przez chwilę dopływającej od jeziora Iłgiełk-dalszej części rzeczki-na niegdysiejszych mapach z przed lat -Kunisianka była dostępna dla kajaków od miejscowości Berżniki.Za każdym razem gdy usiłujemy dopłynąć do brzegu w miejscu gdzie rzeka dopływa wg posiadanej mapy-natrafiamy na muliste płycizny –nie do przebycia dla naszego kajaka, próba wyjścia i holowania naszej łupiny-skończyła by się niechybnie zanurzeniem po pas w dość brzydko pachnącym namulisku-toteż rezygnujemy. Długo jednak pozostajemy na tym pięknym jeziorku-delektując się jego niezwykłym czarem.
Zachęcam forumowiczów do odwiedzania miejsc-może mniej znanych, mniej ludnych-a czasem po prostu bardziej wartych odwiedzenia –niż te znane.
Do zobaczenia-Marycha.
Po dwudniowym spływem Biebrzą zapragneliśmy pewnej odmiany od dotychczas oglądanych krajobrazów-narodził się zamysł wypadu na nieodległą rzekę-Marychę należącą do obszaru dopływowego rzeki Niemen. Sobotni ranek zastaje nas w drodze ku północnym skrajom Puszczy Augustowskiej.Za Augustowem w prawo przez bory sosnowo-świerkowe puszczy(wg. mnie najdorodniejsze sosny w kraju)-szosą Sejneńską, poprzez miejscowość Głęboki Bród(most na czarnej Hańczy) do skrzyżowania w Gibach. Po drodze jeszcze małe zakupy-kolejny dzień zapowiada się upalnie-zatem bez odpowiednich zapasów płynów ani rusz.Za Gibami w prawo i już jesteśmy w osadzie Kukle nad jeziorem Pomorze-gdzie korzystamy z gościny pola namiotowego miejscowego ośrodka wypoczynkowego(dość dobrze utrzymany obiekt).Po szybkim załatwieniu formalności związanych z pobytem-wypożyczamy kajak-trafia się nam wiekowy „szklak „o całkiem dobrych właściwościach(stabilny, zwrotny ,dobrze zachowujący się na fali) w wesołej kolorystyce(niebieski spód, żółta góra), jeszcze doposażamy naszą jednostkę w linę holowniczą(bo nigdy nie znane są sytuacje na rzece) i wypływamy na szerokie wody jeziora Pomorze. Charakterystyczny plusk wiosła o sfalowane wody jeziorne-cieszy ucho, oczy zajęte są podziwianiem miejscowego ptactwa wodnego-spotykamy perkoza, w dali całe stadko kormoranów zajętych zespołowym połowem. Mimo, że dysponuję dość dokładną mapą rejonu(1:25000)mijamy ukryty za trzcinami wypływ Marychy-zapuszczając się do malowniczej zatoczki za górą Dziedrawis .Miejsce jest piękne-ale to nie tu-zatem powracamy ,uważnie przepatrując brzeg, wpływamy za trzciny i rzeczywiście dostrzegamy Marychę-wygląda zachęcająca, ciekawe urozmaicone widoki na obie strony, bogactwo roślinności wodnej i to zarówno tej wodnej(m.inn grzybienie, grążele)jak i tej nabrzeżnej(paprotniki, mięta-jest jej tyle-że mam wrażenie że Marycha pachnie miętą)-nurt jest częściowo zarośnięty szuwarami,(oczerety, trzciny, pałki)w szeroko pojętym korycie rzecznym-główny ciek –dość wąski, meandruje od lewego brzegu do prawego i odwrotnie, pod wodą widać oprócz bogactwa flory wodnej, ławce ryb słodkowodnych. Woda sprawia wrażenie czystej-jest tak przejrzysta, że mimo znacznej głebokości miejscami-widać dokładnie cały ten świat podwodny. Rzeczka nie sprawia trudności na opisywanym odcinku-natury zwałkowej(brak zwalonych drzew w nurcie)-tym niemniej jest dość zarośnięta-przepłynięcie pod koniec lata-może być dużym wyzwaniem, każdy zakręt oferuje nowe widoki, często spotykane czaple siwe-stosunkowo płochliwe ptaki –podrywają się-majestatycznym lotem z tą pięknie i charakterystycznie wygiętą szyją-wykonują krąg nad kajakiem –by przysiąść w miejscu bardziej spokojnym. Marycha rozszerza się i staje się mniej zarośnięta w głównym nurcie-znak , że zbliżamy się do prawego dopływu, strumienia o nazwie Zelówka-wąskiego, ale spławnego dla kajaka, nim kierujemy się w stronę pobliskiego jeziora Zelwa i Wilkokuk(jeśli ktoś nie był ,a czytał „Pana Samochodzika i templariuszy-to są właśnie te miejsca, gdzie m.inn akcja powieści się dzieje)W nurcie strzałki wodne i sporo osoki aloesowatej .Jeszcze mijamy mostek we wsi Zelwa(przy mostku-sklep) i wpływamy na wody jeziora o tej samej nazwie,a właściwie na mocno zarośniętą, mulistą i płytką odnogę –jeziorko Seklis, trochę błądzimy, przy okazji omijając żeremię bobrowe na przybrzeżnych płyciznach, by przez wąski przesmyk dotrzeć nad właściwą Zelwę-tam na plaży-stajemy, małe co nieco, kontemplacja tego uroczego miejsca, kąpiel w jeziorze Nasza wyprawa za cel miała właśnie to jezioro-jestem pod wrażeniem przebytego odcinka Marychy-dzikość przyrody-wiosenne ukwieconej-bywa tak, że miejsca mało znane szerzej, mało odwiedzane ,jakby nie odkryte dla szerszego ogólu-są naprawdę piękne, czasem zdecydowanie bardziej urokliwe od tych znanych...i tak jest w przypadku Marychy-obiecuję sobie, że kiedyś znowu odwiedzę te miejsca, odwiedzę też dalszy bieg rzeki-śródleśny zmierzający w stronę nieodległej granicy. Jeszcze powrót tą samą drogą-tyle ,że tym razem pod prąd –dość leniwy na szczęście i wieczorne zajęcia, watra ,coś z patyka(kiełbasa i takie tam inne) i oczywiście jako deser-wyroby chmielowe.
Niedzielny poranek zastaje nas w drodze na ciek wodny tym razem dopływający do jeziora Pomorze- Kunisiankę.
Jest to równie malownicza rzeczka jak Marycha-zachwytom-nie ma końca. Szlak kajakowy-może nieodległy ale za to jaki piękny o trudnościach podobnych do opisywanego wcześniej odcinka Marychy, .Strugą pośród puszczy docieramy nad cudowne jeziorko Kunis ,o bardzo zróżnicowanych brzegach i sporej różnorodności w zasiedlającej ten akwen-florze. Połacie wody pokryte gęsto rozkwitłymi grzybieniami, grążelami-prawdziwa perła krajobrazu. Poszukujemy przez chwilę dopływającej od jeziora Iłgiełk-dalszej części rzeczki-na niegdysiejszych mapach z przed lat -Kunisianka była dostępna dla kajaków od miejscowości Berżniki.Za każdym razem gdy usiłujemy dopłynąć do brzegu w miejscu gdzie rzeka dopływa wg posiadanej mapy-natrafiamy na muliste płycizny –nie do przebycia dla naszego kajaka, próba wyjścia i holowania naszej łupiny-skończyła by się niechybnie zanurzeniem po pas w dość brzydko pachnącym namulisku-toteż rezygnujemy. Długo jednak pozostajemy na tym pięknym jeziorku-delektując się jego niezwykłym czarem.
Zachęcam forumowiczów do odwiedzania miejsc-może mniej znanych, mniej ludnych-a czasem po prostu bardziej wartych odwiedzenia –niż te znane.
Do zobaczenia-Marycha.
Marycha to moja miłość od pierwszego wejrzenia
