Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Imprezy wodne
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
1-Klimaty rzeczne.
Okazuje się że najładniejsze i najciekawsze miejsca to "zwałki".Gratuluję pomysłu na aktywny wypoczynek i wielkie dzięki za pierwszą tego typu relację (ze spływu) na tym forum
pozdrawiam Dr Etker - grunt to robić to co daje satysfakcję ... Smile
Lipiec 2004 - spływ Sapiną 21 km.
Kruklanki - Jezioro Gołdopiwo - śluza Przerwanki - Jezioro Wilkus - Jezioro Pozezdrze - Sapina - Ogonki.
Bardzo fajnie się płynie, cisza spokój i piękno przyrody na terenach nie zniszczonych przez działalność człowieka. Polecam.

[attachment=3332][attachment=3333][attachment=3334][attachment=3335][attachment=3336][attachment=3337][attachment=3338]
Potwierdzam słowa Biosa-bardzo fajna i przyjemna trasa-bez większych trudności-jedna stała przenoska na śluzie w Przerwankach.(budka śluzowniczego-jest-ale obecności onego nie stwierdziłem).Trzeba trochę uważać na wiatr i fale na dużych jeziorach(Gołdopiwo,Stręgiel,Święcajty)-ale jeśli jest tylko odpowiednia pogoda-trasa nadaje się na np.rodzinny spływ kajakowy z dziećmi.Podanym powyżej szlakiem-można spłynąć w ciągu jednego dnia.PolecamSmile
Ja tam z kajakami za wiele nei miałąm do czynienia, a teraz marzy mi się spływ Czarną Hańczą na odcinku Wysoki Most-Rygol. czy ktoś wiem moze czy da radę w jeden dzień tą trase przepłynąć? Ewentualnie możemy ruszyć z Frącek.
Z Wysokiego Mostu(licząc od stanicy wodnej -dość zaniedbanej zresztą) do Rygola-jest do przepłynięcia około 34 km-jest to możliwe,z tym że spływ trzeba było by zacząć wcześnie rano9np.około godziny 7)-liczac się z płynięciem do późnego popołudnia ew.wieczoru.Jest to dość długi dystans dzienny -jak na kajak-ale na Czarnej Hańczy -możliwy do przepłynięcia(rzeczka -nie jest zbyt uciążliwa na tym odcinku)
Ze stanicy we Frąckach(w lepszym stanie-obiekt) do Rygola jest przykładowo 21 km-i jest to standartowy etap na spływie)
pozdrawiam
Wielkie dzięki Doktorku. Mnie bardziej kusi ten dłuższy dystans, ale zobacze co na to reszta ekipy Smile Oczywiście po powrocie opiszę jak było Big Grin
Biebrza (Sztabin-Dolistowo Stare-Ossowiec)

Zamysł zanurzenia wiosła w wodach Biebrzy narodził się wczesnowiosenną porą-kwiecień miesiąc ,gdy po zimie wody tworzą bezkresne zdawało się by rozlewiska, czas przelotów ptactwa wędrującego dalej na gniazdowiska gdzieś na dalekiej północy, całe hektary łąk pokryte migrującymi gęśmi zbożowymi, łatwiej wówczas o spotkanie z łosiem-królem nadbiebrzańskich bagien....
Niestety-nie było nam dane odwiedzić ten rejon wówczas. Co się odwlecze jednak to nieuciecze i pierwszy promień słoneczny w czwartek rozpoczynający długi week-zastał nas w drodze W miejscowości Mężenin (na trasie do Białegostoku) zjeżdżamy samochodzikiem w boczną drogę-przeskakujemy niebawem rzekę Narew -wjeżdżając do Królestwa bezkresnych przestrzeni, bagien i oczywiście przesympatycznych ptaszków zamieszkujących trzcinowiska-trzcinniaków. Droga ,którą się poruszamy zwana jest carską-stąd,że wybudowana przed I wojną światową jako integralna częśc rejonu umocnionego od Wizny(znanej z bohaterskiej obrony we wrześniu 1939r)poprzez Osssowiec (twierdza znana z walk w 1914/15 r) do Goniądza. System wybudowanych wówczas umocnień w kluczowych miejscach plus nieprzebyte bagna tworzyły znakomite pozycje obronne.
Zatrzymujemy się na chwilkę przy wieży widokowej przy Krynickiej Bieli. Widok na ogromny obszar Bagna Ławki jest urzekający. Na potwierdzenie ,że teren jest grząski wchodzimy w nie parę metrów-faktycznie –grunt ugina się...
W Dolistowie Starym, położonym mniej więcej w centrum rejonu pozostawiamy ałtko- by busem z wynajętym sprzętem pływającym w postaci dwuosobowego kajaka typu „szklak” przekroczyć w w/w miejscowości mostek drewniany nad Biebrzą-zwany przez okoliczną ludność mostem „donikąd”-kierując się dalej szutrówką wzdłuż rzeki w kierunku Sztabina Dojechawszy wyładunek sprzętu ,szybkie zakupy w miejscowym sklepie. Różnistych napojów i płynów energetyzujących nie może zabraknąć, tym bardziej, że zapowiada się idealnie bezchmurny, upalny dzień-a etap daleki-blisko 30 kilometrów do przepłynięcia rzeką przez krainę bezdrzewną-nie dającą cienia ,czy ochłody od palącego niemiłosiernie słońca.
Odbijamy od brzegu. Początkowy odcinek jest wąskim stosunkowo ciekiem wodnym, meandrującym wśród łąk. Płyniemy pośród wysokich trzcin-stąd dalszych widoków nie mamy zbytnio-za to oko cieszą rozkwitające tu i ówdzie kwiaty grążela żółtego, trafiają się tzw. lilie wodne –czyli właściwie grzybienie białe. Wysoko na błękitnym niebie obserwujemy kołujące nad nami-bociany-czasem w liczbie dziesięciu i więcej. Z trzcinowisk dolatują do nas przedziwne trele gniazdujących trzcinniaków i tak już śpiew tego ptaka będzie nam towarzyszył do końca rejsu.
Za kolejnym zakolem rzeki-napotykamy dwie tratwy mieszkalne-ostatnio spopularyzowany środek transportu i wypoczynku na tej rzece.Pływanie tratwą po Biebrzy jest możliwe nawet w rejonie Sztabina, mimo że rzeczka jeszcze wąska-stąd , że brak na Biebrzy przeszkód w postaci zwalonych czy przez wiatr czy przez bobry-drzew. Nie ma zwałki, bo wkoło nie ma drzew.Napędem tego rodzaju ustrojstwa są tzw.pychy-prędkość podróżna stosunkowo niewielka- do 5 kilometrów dziennie.Na wyposażeniu tratw, jest grill, tak że non stop coś się dymi-wygłada to tak, jakby się mijało parowiec. .Panie leżakują i opalają się, panowie wędkują i wlewają w siebie litry piwa.Za mieszkanie na tratwie służy szałas drewniany-specyficzny sposób wypoczynku-ja osobiście wolę kajak-zwrotny, szybki, może wszędzie wpłynąć, można pozwiedzać różne ciekawe zakamarki wodne.
Na jednej z tratw mijanych w drodze-okazuje się być zaokrętowany mój znajomy z pracy. Zgroza...praca doścignie człeka nawet na bagnach...
Po wymianie grzecznościowych zdań-ruszamy ostro z wiosła do przodu. Jeszcze daleka droga przed nami,a w napoje jesteśmy samowystarczalni.
Po dopłynięciu do śluzy i jazu w Dębowie-rzeka radykalnie zmienia swój charakter-wpadające wody kanału Augustowskiego i rzeki Netty-odwadniających znaczną część pojezierza augustowskiego-sprawiają ,że Biebrza staje się zdecydowanie szersza.Dla zainteresowanych podam ,że ewentualne śluzowanie kajaka na kanale to koszt 3.50 zł od sztuki.
Jeszcze parę kilometrów wodą i znacznie już szerszą i oglądamy po wielu godzinach w Dolistowie most”Doniką”.Niebawem dziób kajaka wbija się w nadbrzeżny piasek. Rozstawienie namiotu, kolacja, kąpu-kąpu w Biebrzy ,browarek na dobranoc i spanko.
Skoro świt-dalej w drogę. Dzisiejszy odcinek równie długi co wczorajszy. plecy bolą od oparcia, ramiona od wiosła i pełna żarówa na nieboskłonie .Pewnym urozmaiceniem są rybitwy białoskrzydłe pojawiające się coraz liczniej. Piękne to ptaki, śmiałym lotem i podniebnymi wyczynami przypominające jaskółki, tyle zę nieco większe .Mijamy urocze połączenie Biebrzy z wpadającą doń rzeką Jegrznią-wpływamy tam, tunele z oczeretu, zakola i zakątki z grążelami, grzybieniami. Na powrót do głównego nurtu Biebrzy, szerokiej już, z licznymi staro rzeczami, zakolami. Zwiększaną uwagę kierujemy na główny nurt rzeki, tak aby się nie pogubić. Mimo to w pewnym momencie wieże kościelne Goniądza-miasteczka na lewobrzeżnej wysoczyźnie, miast się przybliżać oddalają się-kolejny meander.W pewnej przed dziobem kajaka przepływa w iście sprinterskim stylu zaskroniec w poprzek rzeki-wspaniały pływak. Wreszcie dobijamy do portu przy karczmie Bartla w gospodzie. Karczma stylowo urządzona chata z wystrojem wewnątrz łowieckim. Nieopodal luksusowy zespół wypoczynkowy Wpierw udajemy się do miasta –celem uzupełnienia zapasów, później małe co nieco w Karczmie-muszę przyznać kuchnia znakomita. Po obiadku odbijamy, płynąc w stronę odległego o 10 kilometrów Ossowca, i znowu liczne trzcinowiska, szuwary, niezwykłe-choć czasem nieco monotonne piękno tej ziemi .Liczne obserwacje ornitologiczne-m.inn gęsi zbożowych niewielką kolonię-miast odlecieć na północ z tysiącami innych –wybrały życie rodzinne w ciepłym kraju-czyli w Polsce. Dobijamy do brzegu przystani pola biwakowego „Bóbr”w Ossowcu po dwóch dniach i blisko 60 kilometrach na wodzie. W oczekiwaniu na przyjazd busa-rozmawiamy z pracownikiem Biebrzańskiego Parku Narodowego o tutejszej przyrodzie i problematyce związanej z ochroną środowiska. Słońce chyląc się ku zachodowi już nie pali ostro, lecz delikatnie pieści skóre. Rozmyślam nad przebytą trasą-warto było.
Nazajutrz –wczesnym rankiem udamy się w dalszą podróż-by odkryć niezwykłe piękno rzeki Marychy-ale to już inna historia.
Wspaniale tak poobcować z naturą w jednym z najdzikszych zakątków Polski.Trasa zaiste długa.Trzydzieści kilometrów w niewygodnej i prawie niezmienianej pozycji na pewno dała w kość.Ładna relacja taka na odmianę do tych górskich.
Ale mam pytanko czy rzeczywiście te tratwy przepływają tylko 5km na dzień ? bo wydaje mi się ,że sam nurt rzeki chociaż powolny przemieści się więcej kilometrów w ciągu dnia a do tego dochodzi jeszcze pych
1.Tratwa mieszkalna na Biebrzy.
2.Śluza w Dębnie-ostatni tego typu obiekt na kanale Augustowskim-przy ujściu do Biebrzy.
3.Widok z wieży widokowej na Bagno Ławki.
4.Jaz wodny na rzece Netta (Dębno).
5.Uroki Biebrzy.
6.Tratwa.
7.Widok na rzekę.
1.Grzybień biały.
2.2-7.Klimaty Biebrzańskie.
1.Uroki rzeki.
2.Samotne drzewo na trzcinowisku.
3.Port przy Karczmie Bartla.
4.Od zewnątrz widok na w/w obiekt.
5.Przepływamy pod mostem drogowym w miejscowości Goniądz.

spoko napisał(a):
Ale mam pytanko czy rzeczywiście te tratwy przepływają  tylko 5km na dzień ? bo wydaje mi się ,że sam nurt rzeki chociaż powolny przemieści się więcej kilometrów w ciągu dnia a do tego dochodzi jeszcze pych

Biebrza sama w sobie ma nurt powolny,niewielki spadek.Prąd wody jest hamowany poprzez liczne rozlewiska,zakola ,meandry.W górnym odcinku jest na domiar wąska i trzeba się napracować pychami,aby nie osiąść na brzegu-zważywszy fakt-że załoga zazwyczaj ma podejście do tematu czysto relaksacyjne(grill,bro i inne te sprawyCool)-wcale nie zdziwiła mnie prędkość spływu-a informację czerpałem od człowieka wynajmującego tratwy.

To był naprawdę piękny rejs....gratuluję DoktorzeSmile


hehe....wesoło mi się zrobiło jak przeczytałam to zdanieBig Grin

dr.Etker napisał(a):
Na jednej z tratw mijanych w drodze-okazuje się być zaokrętowany mój znajomy z pracy. Zgroza...praca doścignie człeka nawet na bagnach...




dr.Etker napisał(a):
Nazajutrz –wczesnym rankiem udamy się w dalszą podróż-by odkryć niezwykłe piękno rzeki Marychy-ale to już inna historia.

.....na którą z niecierpliwością czekamy

Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
Przekierowanie