Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: ból kolan, kije trekkingowe
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Wymyśliłam że zrobię tak: podjadę o Decathlona i wybiorę jakieś składane kije-bo zabardzo nie wiem czym sie kierować. Do imprezy zostało jeszcze ok.4 tygodni to może wydobrzeje- a chyba nie będzie to taka forsowna trasa- Beskidy Jaworniki-42 km- najwyżej będę ostatnia-trudnoWink. Kolano póki co nie boli-a wczoraj przeszło 25 km ale u nas po lasach-po prostym. W środku jednak czuję że coś tam "chrupie" jak go zginam. Łykam glukozaminę z chondroityną, kwasy omega i wapno. Jak myślicie uda się?Smile
Słynna glukozamina - trzeba ja łykać przez 3 miesiące Wink i tak naprawdę to nie wiadomo czy kolano samo wraca do normy czy przy pomocy tego "super" leku. Może zainwestuj w jakiś stabilizator stawu??

Pablo napisał(a):
Może zainwestuj w jakiś stabilizator stawu??


Coś takie jak tu: http://www.perfect-sport.com.pl/p_ssk.htm

Da radę w tym biegać?

Tak cuś takiego, KasiaA sie zna na takim sprzęcie, musisz ją zapytać
Hej
Pisałem kilka stron wcześniej,że nie ma dowodów naukowych na działanie glukozaminy...lekarze ja przepisują,bo nie mają za bardzo alternatywy.Prawda jest taka,że uszkodzona chrząstka stawowa potrzebuje ok 300 lat na regenerację...Smile
Zakup stabilizatora uważam za nietrafiony pomysł....przed czym miałby chronić,skoro nie było urazu tylko ból kolan?....obciążenia na staw nie zmniejszy czyli bólu pewnie też nie zmniejszy....nie znamy celu jego zastosowania bo nie ma diagnozy...Więc byłby to zakup na oślep i po omacku. Jeśli szukasz nadal ortopedy mogę dać namiar na kogoś według mnie z czołówki tutaj na Śląsku w kwestii kolan...przyjmuje w Żorach,Katowicach i Sosnowcu....

kasumi napisał(a):
mogę dać namiar na kogoś według mnie z czołówki tutaj na Śląsku w kwestii kolan...przyjmuje w Żorach,Katowicach i Sosnowcu....


To poproszę Smile W tej chwili mnie nie boli, ale po następnej wyprawie....

A co sądzicie o preparacie o nazwie LitoZin ?

Wysłane na PWSmile
odnośnie stabilizatorow to tez jestem na NIE.
Z kolanem mam kłopoty od kiiilku dobrych lat i 3 razy zakończyło sie gipsem.. :/ Musialam zrezygnowac z wielu rzeczy -jak np. jazda konna czy siatka, co mnie boli do tej pory.
Chodzilam przez pewnien okres w stabilizatorze(prawie identyczny jak na zdjeciach z linku) i nie wspominam tego korzystnie. Nie było to dla mnie wygodne i denerwowało mnie to strasznie. Skora nie ma jak oddychac wiec czesto puchła, była podrażniona. Wcale wygodnie mi sie nie chodziło, o bieganiu juz nie było mowy. zgadzam sie, ze tabletki też tu nic nie dadza, przepisywano mi rozne specyfiki- z apteki lub domowej roboty i nic. Nie odczulam zadnej roznicy. Wkoncu jeden uprzejmy ortopeda mi powiedział, ze i tak to nic nie pomoze,bo trzeba zrobic zabieg, ale musze poczekac az moje kosci przestana rosnać. Teraz na zabieg juz moge isc, ale z racji braku czasu odpada, bo po zabiegu konieczna jest rehabilitacja.

kasumi napisał(a):
Wysłane na PWSmile


Dziękuję Smile

To zależy co w przeszłości się robiło, kiedyś się wspinało,jeżdziło po górach masowo, teraz kolanka trochę dają znać przy dłuższych trasach albo obciążeniu,na pewno doraźnie pomagają kije trekkingowe, może ograniczenie kawy,pifka, przyjęcie magnezu w postaci tabletki albo zimnego kakao Wink
Moje kolana też bolą, ale moim głównym problemem jest staw biodrowy Sad Nie wiem dlaczego, ale po dłuższym wysiłku, bieganiu czy też chodzeniu zaczyna tak strasznie boleć, że nie jestem w stanie iść dalej, a nawet stać opierając się na felernej nodzeSad W zeszłe wakacje przy podejściu na Karb od Czarnego nagle mnie złapało. Myślałam, że się popłaczę. Nie mogłam, ani do góry, ani na dół. Myślałam, że tam zostanę, albo będzie trzeba kogoś wzywać, żeby nie z stamtąd przytransportować na dół. Okropne uczucie. Taka bezsilność fizyczna. Posiedziałam jakieś półgodziny i na szczęście trochę przeszło. Dzięki pomocy mojego towarzysza, jakoś dokuśtykałam na dół.
Jestem właśnie po trekkingu Sad Czeskie Beskidy -Vielky Javornik, po drodze 7 mniejszych szczytów (Dlouhá,Krátká,Huštýn,Trojačka,Kamenárka,Tanečnice,M.Javorník)- dystans 44,2 km ( dołożyli 2 km). I jestem załamana. Już na 15 kilometrze, przy zejściu z Trojacky odezwała się kolano.Sad Szłam dalej. Ale o podbieganiu nie było mowy. Problemy miałam cały czas przy zejściach. Schodziłam jak paralityk, na sztywnych nogach, okrakiem, trochę bokiem. Chyba stawy biodrowe dostały przy tym trochę w kość. Cały ciężar spadł na nie bez amortyzacji kolan. Na 35 km, przy wejściu na Vlk. Javornik, okazało sie że również nie mogę normalnie wchodzić pod górę. Z tymi przeszywającymi bólami poszłam jednak dalej. Ukończyłam cały trekking. Pod koniec już nawet po płaskim kolano bolało. Przejście tego dystansu zajęło mi 8 godzin. Normalnie zrobiłabym to przynajmniej w 6,5 godz. a może i mniej. Jestem wkurzona. Normalnie trafia mnie szlag. Będę musiała chyba odpuścić Oravsky long Sad.

Dziś przy chodzeniu po płaskim nie boli.

Jutro umawiam się z lekarzem od Kasumi. Chyba przy okazji można by sprawdzić stawy biodrowe.
Te Dosia, Ty chodzisz w mojim regionie po Javornikach i wogóle mi o tym nie oznajmiłaś unsure? Nie wiem jak Ty, ale 44 km to już dosyć dużo i trzeba mieć na to natrenowane. Orawski Long - no nie wiem, nie wiem.
Jeśli masz Dosia takie problemy z kolanami to ja bym odpuścił na Twoim miejscu takie maratony. Szkoda sobie niszczyć zdrowie, a przecież ważne aby te kolana jeszcze nie raz Cię poniosły na górskie szczyty. Może po pewnym czasie wrócą one do normy, a póki co nie ma się co załamywać - 20 kilometrowe wycieczki też mogą dać Ci już sporo przeżyć, nie trzeba 40 Wink

Pedro napisał(a):
(...) 20 kilometrowe wycieczki też mogą dać Ci już sporo przeżyć, nie trzeba 40 Wink


Dosiu- Pedro dobrze Ci radzi... Smile Poza tym, podejdź do tego inaczej- 2 x 20 - to zawsze 40, a do tego dwa dni w górach... Wink Big Grin

Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20
Przekierowanie