Pablo, nie myślisz strategicznie. Kasia idzie z moimi kijami = mam u Niej plusa. A tak?

Sylwek - całą ryzę przyślij.
Widzę, że walka z OT w tym temacie to jak walka z wiatrakami, ale co tam.

Przy zakupie zastanawiałem się - rączka prosta czy profilowana (wygięta anatomicznie do przodu).
Wybrałem profilowaną i nie żałuję. Podobno zapewnia nadgarstkom bardziej naturalne ułożenie. Jest bardzo wygodna zarówno przy pieszej turystyce, jak i przy skitourach.
No i się bardzo dla mnie nadaje

Znalezione w sieci:
Przeprowadzone badania ergonomiczne wykazały, że używanie kijków odciąża kręgosłup o ~8kg/krok, co w przypadku tylko 1km marszruty daje ~13 ton.
Z tym odciążeniem to nie przypuszczałam że są to takie wartości. Robi wrażenie.
Co do rączki z korka. ja jednak odniosłam wrażenie, że lepiej chodzi mi się z plastykową, ta z korka gdy dłoń jest spocona, jak dla mnie staje się lepka. Na plastykowej nie miałam takiego dyskomfortu.
Co sadzicie o amortyzatorach w kijkach? Ja nigdy o nich nie myślałam. Schodząc w dół mocno obciążam kijki i nie chcę żeby coś się "usuwało" jeszcze, kolana są wystarczająco niestabilne.
Ale ci co mają amortyzator, chwalą go sobie, ze lepszy komfort dla przedramion. Czy ktoś z Was ma amortyzatory? Jak to oceniacie?
Kasiu - mówisz o anty-shockach, czy jeszcze o czymś innym?
Moje Fizany są wyposażone w to ustrojstwo i jestem całkiem zadowolona.

( z anty-shocka, z kijków troszkę mniej

)
Wydają się ciutkę bardziej "miękkie" i faktycznie coś jest w tej opinii, że dają lepszy komfort dla przedramion. Przy podejściach super, dobrze rozkłada się ciężar. Przy zejściach ja również dosyć mocno obciążam kijki, ale jakiegoś dyskomfortu nie odczuwam, nic nie ucieka.
Jestem za!
Następne kijki też kupię z anty-shockiem

Myślę,że to jest kwestia przyzwyczajenia i obycia się z myślą,że po naciśnięciu kija mamy jeszcze ten ruch związany z amortyzatorem. Ja osobiście używam kijów bez anty-shocka próbowałem również z amortyzacją. Moje kije są z rączką korkową i nie odczuwam większego dyskomfortu,może rzeczywiście po dłuższym czasie ręce trochę zaczynają się kleić do rękojeści ale mi zbytnio nigdy to nie przeszkadzało

Hella, ile Twoje Fizany wytrzymały już? Moje jakieś pół roku

I system blokujący nie działa. Niestety, zimy nie przetrzymały. Miałam tez z nimi problem ze składaniem się. Nawet mocno dokręcone, po niejakim czasie wykazywały asymetrie

Anti-shocka nie miałem okazji używać.
Z rączki korkowej jestem zadowolony. Nie wiem czy to kwestia materiału, czy kształtu rączki, ale moje obecne kije nie powodują bąbli na kciuku. We wcześniejszych zawsze po dłuższej wędrówce miałem pęcherz z boku kciuka.
Anti-shocka nie miałem okazji używać.
Z rączki korkowej jestem zadowolony. Nie wiem czy to kwestia materiału, czy kształtu rączki, ale moje obecne kije nie powodują bąbli na kciuku. We wcześniejszych zawsze po dłuższej wędrówce miałem pęcherz z boku kciuka.
Teraz nie masz bo mnie trzymasz za rękę
żebym się nie zgubiła 
No tak, szkoda by było, w końcu nosisz całe jedzenie.

Ok, no to cała prawda publicznie wyszła na jaw: chodzi tylko o jedzenie: dlatego czekasz na mnie na szlaku, dlatego mi kije pożyczasz... a ja sie łudziłam że to dla mojego towarzystwa...

Nie wyobrażam sobie chodzenia zimą bez kijków. Świetnie stabilizują i dają punkt podparcia (ale nie są żadnym zastępstwem dla czekana).
Obecnie kije są już na tyle popularne, że nie wzbudzają sensacji. Jeszcze parę lat temu częściej można było w lecie usłyszeć pytanie "a gdzie narty?".
Chociaż nadal różnych ludzi można spotkać, na widok rakiet można usłyszeć "patrz, płetwonurek".
