I ja też dodam parę słów na temat kiji .Kupiłem najpierw żonie ,kiedys od niej pozyczyłem na chwile i bardzo mi przeszkadzał platały sie pod nogami,ale ostatecznie kupiłem sobie i po paru wycieczkach przekonałem sie na maksa ,że to dobry zakup.Wiem jedno teraz bez kiji nie wyobrażam sobie wycieczki górskiej ,odkładam je dopiero na jakis trudniejszych szlakach gdzie potrzebne sa już rece

Kijki to niesamowicie pomocna rzecz. Agnieszka zdecydowałaś się już na jakiś konkretny model?
Może Lorelei coś napisze w temacie...
Agata kupiłaś?? jakie kupiłaś i jak wrażenia ??

Kijki to niesamowicie pomocna rzecz. Agnieszka zdecydowałaś się już na jakiś konkretny model?
Za radą Dziencioła zdecydowałam się na kijki Masters Peak-cena mi odpowiada, no i kijki wydają się bardzo dobre, poza tym najważniejsze, że przez Łukasza sprawdzone
Myślę, że w przyszłym miesiącu będę już ich szczęśliwą posiadaczką! Niestety coraz bardziej wysiadają mi kolana (od dźwigania każdego dnia 11 kg Julki) i kijki będą bardzo pomocne.
Pozdrawiam!!!
... Niestety coraz bardziej wysiadają mi kolana (od dźwigania każdego dnia 11 kg Julki) i kijki będą bardzo pomocne.
Pozdrawiam!!!
Na dźwiganie Julki Ci kijki nie będą pomocne 
Może Lorelei coś napisze w temacie...
Agata kupiłaś?? jakie kupiłaś i jak wrażenia ??

Zdecydowałam się na kijeczki Kohla Alpen Pro. Jeszcze nie przetestowane, bo w sobotę ich nie brałam, ale najbardziej mi podpasowały jak się poprzymierzałam do kilku różnych modeli. Jak tylko przejdą chrzest bojowy to sie podziele wrażeniami 
...
Zdecydowałam się na kijeczki Kohla Alpen Pro. ...
To Ci z góry gratuluję wyboru 
Na dźwiganie Julki Ci kijki nie będą pomocne

Ty się tu nie śmiej ze mnie Stasiu, robi się prawie inwalidka ze mnie
Poza tym gdybym używała nosidła to myślę, że kijki również byłyby bardzo pomocne
Lorelei, będziesz zadowolona. Od lutego ostro katuję moje Alpen Top i jest bardzo ok.
Moje stare feel free w lutym wyzionęły ducha, ale służył długo i wiernie.

Witam

Jak juz pisałam w powitaniu, chodzę sobie po górach z psem. Ostatnio zafascynowały nas dogtrekkingi na terenie czeskich Beskidów i zaczęliśmy sobie tam jeździć. Takie dystanse midowe :40-45 km na czas. No i po ostatnim wypadzie pojawił się problem z kolanem. Jak się chodzi z ciągnącym psem po górach- widomo- fajnie pod górę bo ciągnie- natomist gorzej przy zejściach- bo też ciagnie i to z podwójną siłą

. Gdzieś przy 35 km odezwało mi sie kolano - okropne kłucie. Musiałam zwolnić i przez jakis czas schodzić powoli na prawie sztywnej nodze. Po prostym w porządku, pod górę w porządku - natomiast przy zejściach ból. Po trzech dniach smarowania maściami wydawało mi się że kolanie jakby w porządku. No i wybrałam się na spacer ok 8 km [po prostym terenie] i okazało się że kolano znów lekko boli. Nastęny górski dogtrekking mam za 4 tygodnie i teraz pytanie co zrobić?

Kupić kije? Jak radzicie? Nigdy ich nie miałam nawet w ręce? Czy bardzo opóźnią czas przejścia dystansu? Ale znów bez nich mogę w ogóle w połowie trasy wysiąść

Czy są jakieś składane kije - bo przy wejściach pod górę raczej nie będą mi potrzebne?
HELP ME!!!
Kije przydadzą ci się zarówno na podejściu, jak i zejściu.
Złożone kije trekkingowe przeważnie mają 60cm długości, z łatwością przytroczysz je do plecaka.
Jakie kije - wszystko zależy od tego jak często będziesz ich używać i od $.
Tak wszystko jasne tylko że... jak masz w tej chwili kontuzję to kije Ci nie pomogą, pomagają przed złapaniem kontuzji, jak najbardziej musisz je nabyć, ale przydała by się przerwa dla stawów i nieobciążanie ich za bardzo, lekarze mówią o trzech miesiącach

wiem ze to długo wiem...
kije napewno bym kupiła na Twoim miejscu, ale nie wydaje mi się, ażeby ich zakup rozwiązał wszystkie Twoje problemy z kolanami...
po pierwsze bym radziła się przebadac - czy w kolanie się nie dzieje coś poważnego...
Pablo ma rację - przynajmniej na jakiś czas musiałabyś sobie odpuścić długie i wyczerpujące trasy.
musisz się też zastanowic czy w przypadku "czasówek" w których się liczy każda minutka nie będzie Ci przeszkadzało ciągłe składanie i rozkładanie kijków. No i opracowac jakiś "cwany" system trzymania psa na smyczy i kijków jednocześnie

no, jak już wspominałam - mnie kijki bardzo pomogły w problemach ze ścięgnem.
Droga Dosiu. W przypadku dogtrekkingu, kijki Ci będą raczej przeszkadzały niż pomagały. Jeśli chodzisz na czas, to kijki przy schodzeniu w dół będą Cię hamowały. To jest właśnie negatywum za to, że kijki pomagają odciążyć kolana. W Twoim przypadku bym uważał. Dolegliwości mogą być długotrwałe albo ciągłe. Zwolnij.
No nie powiem żebyście mnie pocieszyli
Kurcze, a takie mam plany na sezon wiosenno-letnio-jesienny

. Jak tu odpuścić

. To niemożliwe....
Cholera- starość-nie radość

A możecie polecić jakiegoś ortopedę na Śląsku-przyjmującego prywatnie-bo do tych "z urzędu" czeka się miesiąc
opracowac jakiś "cwany" system trzymania psa na smyczy i kijków jednocześnie

O to póki co się nie martwię
Pies jest przypięty do mojego pasa canicrossowego linką z amortyzatorem-obie ręce mam wolne
-a że zimą biega w zaprzęgach, więc wie, że jak wkładam mu szelki to idzie do pracy, i pruje cały czas do przodu- na nic sie nie oglądając, nic nie wąchając, nie plącząc się pod nogami