Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Górska jesień
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ach znakomita relacja w dodatku tak mnie interesującego przejścia .Gratuluję Wam tym bardziej ,że było to może pierwszy raz takie samodzielne w trudnym terenie bez szlaku wyjście ,gdzie trzeba było zdać się na własną intuicję ,rozwagę ,ocenę własnych możliwości... .
A droga jak widać z opisu do łatwych nie należała.Również fakt ,że nie znając się wcześniej z bezpośrednich wędrówek na szlaku potrafiliście umiejętnie połączyć rozwagę ,swoje doświadczenie jest czymś znakomitym
Relacja bardzo działa na wyobraźnię .Chciałoby się już wskoczyć do samochodu i pomknąć tam Waszymi śladami...
PS .No i podziwiam Doktorka ,że zapewne mając w głowie zupełnie inne plany nagle tak Ad hoc zdecydował na pójście w nieznany trudny teren.
Ale KasiaA umie dobrze kusić i nie można się Jej oprzećSmile
Tatrzański urlop 20.09 - 25.09

Czwartek

Zakopane wita piękną pogodą. W Kuźnicach jesteśmy ok. 15.00. Razem z kumplem zasuwamy żółtym szlakiem przez Jaworzynkę. Dzisiejszy cel - Piątka, tam czekają na nas znajomi. W drodze na Gąsienicową mijamy dorodną łanię, która nie zwraca uwagi na turystów, pałaszując kolejną kępkę trawy.
Na Gąsienicowej jesteśmy około 17.00. Stojąca przy Betlejemce łopata do odgarniania śniegu zwiastuje nadchodzącą zimę. Szlak jest w miarę pusty, spotykamy jedynie schodzących turystów. Nad Zmarzłym Stawem dowiadujemy się, że faktycznie jest już częściowo zmarzły. Wraz z wysokością przybywa śniegu. Przy łańcuchach zakładamy raki i decydujemy się na podejście żlebem. Idzie się bardzo dobrze, śnieg jest przyjemnie zmrożony - to zasługa dość późnej pory. Na Zawracie stajemy o 19.30. Cieszymy się widokiem z przełęczy, zakładamy czołówki i ruszamy w dół. Szybko decydujemy się na zdjęcie raków, nie są już potrzebne, słońce po południowej stronie Zawratu zrobiło już swoje. Na niebie coraz więcej gwiazd. Biel śniegu w wyższych partiach jest bardzo intensywna dzięki świecącemu księżycowi. Co jakiś czas gasimy czołówki, żeby nacieszyć oczy.

Piątek
Pogoda nadal świetna. W czwórkę ruszamy w stronę Świnicy. Na Zawrat dochodzimy przez płaty mokrego śniegu. Jest tu już sporo turystów. Ruszamy na Świnicę. Szlak ma południową ekspozycję, nie mamy większych problemów ze śniegiem. Panorama ze szczytu piękna. Ośnieżone szczyty ładnie kontrastują z błękitem nieba. Po jakimś czasie zaczyna się robić tłoczno, ale wesoło.
Ze szczytu schodzimy przez Zawrat do schroniska w Pięciu Stawach.

Sobota
Pakujemy się, dzisiaj chcemy przejść przez Szpiglasową do Morskiego Oka. Przed tym jeszcze wybieramy się na Kozią Przełęcz. Podejście z Pustej Dolinki na Kozią jest trochę bardziej oblodzone niż wczorajsze podejście na Świnicę. Bez problemów docieramy na przełęcz. Zejście do Koziej Dolinki całe w śniegu, żleb wygląda zachęcająco, niestety nie będziemy tędy dzisiaj schodzić. Turystów brak, a ciekawią nas warunki na Orlej, wspinamy się szybko drabinką (nikt nie chce być przyłapany na chodzeniu pod prąd :P). Orla oczywiście jest zasypana śniegiem, widoczne jest oblodzenie szlaku. Turyści w dżinsach i sportowych butach bez mrugnięcia okiem zmierzają w stronę Kozich Czub. Gratulując im rozsądku schodzimy z przełęczy. Nie spiesząc się ruszamy w kierunku Szpiglasowej Przełęczy. Mamy sporo czasu, na Szpiglasowym Wierchu chcemy być tuż przed zachodem słońca. W kotle pod Szpiglasem, zauważamy samotną kozicę. Po kilku minutach na skąpanej jeszcze w słońcu skałce 6 następnych. Na śnieżnych zakosach wiodących w stronę łańcuchów spotykamy dwóch "turystów" w wielce odpowiednim obuwiu. Starszy z nich (ok. 50l.) informuje nas, że te nasz kijki do niczego nam się tam nie przydadzą, a siłę trzeba mieć tu! (pokazuje na przedramiona). Dodaje, że przydałyby się nam kolce. Odpowiadamy, że mamy raki, jednak nie satysfakcjonuje go to, mówi że nie żadne raki, tylko kolce! Rozweseleni ruszamy w górę. Stajemy na przełęczy, odruchowo patrzę w dół, a tam 4 kolejne kozice. :) Na Szpiglasowym Wierchu jesteśmy na czas - możemy podziwiać rozpoczynający się spektakl. Zachodzące słońce z całych sił stara się wynagrodzić nam dzisiejszy wysiłek i trzeba przyznać, że daje radę. Ruszamy w dół do Morskiego Oka.
Trochę poniżej przełęczy (chyba nikogo nie zaskoczę) spotykamy kozice. Małe stadko 9 sztuk. Nie czują się chyba zbyt pewnie w niknącym dziennym świetle, nie próbują uciekać, przesuwają się jedynie o kilka metrów. Cieszymy się ilością spotkanych kozic, z tęsknotą wspominam sierpniowe kozice z pod Krzyżnego.
Do schroniska docieramy po zmroku, w świetle czołówek.

Niedziela
Pogoda beznadziejna, ani jednej chmury. Jak wszystko dobrze pójdzie to za kilka godzin będziemy się smażyć na "dachu Polski". Ruszamy w dwóch, na szlaku dość spokojnie, niewielki ruch. Na początku szlaku powyżej Czarnego Stawu napotykamy tylko kilka oblodzonych miejsc. W mniej więcej 2/3 podejścia pod Bulę decydujemy się już na założenie raków, schodzimy ze szlaku i po śniegu zmierzamy w kierunku Rysy. Na początku żlebu dołączają do nas 2 osoby. Dość szybko zdobywamy wysokość. W ok. 2/3 długości Rysy, w miejscu, gdzie szlak idzie blisko żlebu, naszej wędrówce przygląda się siedzący na skalnej grzędzie gość w adidasach. Na pytanie czy nie boi się wchodzić w takich warunkach w adidasach, gość z dumą odpowiada "ha! ale ja już schodzę z RYSÓW!". Pozostawiamy go bez komentarza. Na szczycie tłum, po krótkiej sesji fotograficznej decydujemy, że przed powrotem do Moka, zejdziemy jeszcze do Chaty pod Rysami. Droga pod Vagę, jakże różna jest od tej po północnej, zacienionej stronie. Słowacki szlak pokryty jest dość głębokim, mokrym śniegiem, idealnym do krótkich zjazdów na butach. W Chacie pod Rysami, ciepła zupka i obowiązkowe fantastyczne grzane wino. Wracamy, jeszcze długa droga przed nami. Na Rysach tym razem pusto, nie ma nikogo oprócz nas. Parę zdjęć i schodzimy. Wybieramy zejście szlakiem. Widząc zasypane śniegiem łańcuchy, nie potrafię ogarnąć przerażającego ogromu bezmyślności niektórych, kompletnie nie przygotowanych turystów. Na szczęście szlak jest już pusty. Nad Czarny Staw docieramy już po zmroku.

Poniedziałek
Leniwe plażowanie nad Morskim Okiem, a co, należy się nam. :)
Popołudniu idziemy do Dolinki za Mnichem & okolic. Do schroniska wracamy tradycyjnie już po zmroku. Jutro już powrót do domu.

[attachment=5601][attachment=5600][attachment=5602][attachment=5603][attachment=5604][attachment=5605][attachment=5606]
Witam.
Przyjemnie w pracy poczytać taką relacyjkę z Waszej wyprawy,zdjęcia , że tak powiem
ładneRolleyes
Gratuluję.
A co głupoty ludzkiej- niema na nią lekarstwa, chyba tylko nauczka na własnej skórze.
Pozdrawiam.jacek
Ale super wyjazd i świetne zdjęcia. Te Mięgusze w tafli wody sie przeglądające i stawki mnichowe z rysami w tle no i znów Wysoka. Oj jak bym tam chciałam być. Mój ojciec był tego samego dnia co Ty na Szpigalsowej - nie w adidaskach Wink
Kolejny dzionek w pracy i kolejna świetna relacja. Big Grin

Paaulo - hmmm zdjęcia paluszki lizać ( porównanie mało adekwatne, ale akurat wciągam drugie śniadanko Toungue).
Udał się pobyt w Tatrach jak widać ze zdjęć i z relacji .Przyjemnie poczytać i powędrować myślami po szlakach.Mi się podoba szczególnie ta sceneria z Mięguszowickimi przyprószonymi śniegiem a niżej czytelne piekne kolory jesieni.
Z tymi butami to jednak trochę powinno być własnego rozsądku.Sam dysponuję tylko adidasami(No nie każdego stać na odpowiedni sprzęt i odzież górską ) ale w związku z tym rozpoczynam sezon gdy już prawie śniegu nie ma i kończę gdy się jeszcze następny nie pojawił .W tym roku raz szedłem po śniegu na Wrota Chałubińskiego w czerwcu i mogę powiedzieć ,że jest to bardzo niebezpieczne.Kosztowało mnie to bardzo dużo napięcia nerwowego i maksymalnego skupienia
Pozdrawiam
Ach jak szybko mija czas w pracy czytajc relacje z wyprawSmile
Serce się rwie na szlak a tu niestety zostało ogladac fotki i czytać relacjeSad
Cieszę się, że relacja i fotki się podobają.

spoko napisał(a):
Z tymi butami to jednak trochę powinno być własnego rozsądku.Sam dysponuję tylko adidasami(No nie każdego stać na odpowiedni sprzęt i odzież górską )

Spoko zgadzam się z Tobą. Rozsądek w górach ważniejszy jest od najlepszego i najdroższego sprzętu. Rozsądku nic nie zastąpi, w opisanych przeze mnie przykładach ewidentnie go brakowało.
Jak najbardziej rozumiem to, że ktoś idzie w góry w butach jakie ma, pod warunkiem, że wybierze odpowiednią dla siebie trasę.

paaulo napisał(a):
...
Spoko zgadzam się z Tobą. Rozsądek w górach ważniejszy jest od najlepszego i najdroższego sprzętu. Rozsądku nic nie zastąpi, w opisanych przeze mnie przykładach ewidentnie go brakowało.
Jak najbardziej rozumiem to, że ktoś idzie w góry w butach jakie ma, pod warunkiem, że wybierze odpowiednią dla siebie trasę.


Ciekawe czy jak Spoko wspinał się na Mnicha to była odpowiednia dla niego "trasa" Toungue bo nie znasz go i pewnie byś powiedział na pierwszy rzut oka że nie. Ja bym tak szybko wszystkich nie oceniał, ale mniejsza z tym, nie o to tu chodzi ...
Gratuluję udanej wyprawy Wink
pozdr.
p

O Mnichu czytałem, nie pisałem o Spoko.
Co do oceny - warunki na szlaku często robią to za nas.
pozdrawiam

paaulo napisał(a):
Jak najbardziej rozumiem to, że ktoś idzie w góry w butach jakie ma, pod warunkiem, że wybierze odpowiednią dla siebie trasę.

Zwalniam Cię od rozumienia innych.Każdy idzie z tym co ma zgodnie z własnymi marzeniami.Zatrzyma się tam , gdzie zechce.Buty, nie mają nic do rzeczy.
Mam dość. "Roxanne" The Police brzmi słodko-właśnie słucham.

paaulo napisał(a):
O Mnichu czytałem, nie pisałem o Spoko.
Co do oceny - warunki na szlaku często robią to za nas.
pozdrawiam



Nie chodziło mi o niego, to był tylko przykład. Nie każdy kto nie ma kasy (czyt. sprzętu) jest złym turystą i odwrotnie maksymalnie oszpejony nie jest najmądrzejszym facetem w górach, ważniejsze jest jak się zachowują (nie czytaj - gdzie idą).
Nie atakuje Cię Paaulo, tylko wyrażam swój pogląd, lubię czytać Twoje relacje, i po prostu zauważyłem, że bardzo zwracasz uwagę na innych.
Koniec offa bo mnie Admin zgani.
A ciekawe co byś powiedział na takich co wspinają się na żywca Wink - nierozsądni czy bez wyobraźni...
pozdr

Nie do końca się zgodzę z Tobą Doktorze. Oczywiście spotykając kogoś nie wiemy jakie ma kto umiejętności i po butach z reguły ciężko kogoś oceniać. Jednak jeśli ktoś właśnie przez nieodpowiedni ubiór (w tym buty) czy też sprzęt będzie zmuszony do wzywania GOPR-u czy też stworzy zagrożenie dla innych to już nie jest tylko i wyłącznie jego sprawa. Częściowo zgadzam się więc z Paaulo.

dr.Etker napisał(a):
Mam dość. "Roxanne" The Police brzmi słodko-właśnie słucham.


Wish You Were Here Pink Floyd chyba zaraz zacznę śpiewać Wink

Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Przekierowanie