Ale dobrze sie czytało, musiałem zwrócić uwagę koledze w pracy żeby mi nie przeszkadzał

Dzięki Spoko, i jak Ci się uda to prosimy o foty

pozdrawiam
Jej spoko, czytało się bardzo miło!
tak pięknie wszystko opisałeś, że nie potrzeba żadnych zdjęć.
Widać było te powalające krajobrazy i kończące się nieraz szlaki,
kozice i w ogóle wszystko!
czuć było w twojej relacji, że przeżyłeś piękne i niezapomniane chwile
gratuluję doskonałego opisu i wspaniałej wycieczki
i KasiA również- fenomenalne są te Twoje wypady
już nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy

No i sie doczekałam relacji, dzięki Spoko

. Byłam pewna że pisząc o skoku w bok polazłes gdzies na placzliwą czy cos podobnego a tu prosze takie zaskoczenie

. Jak długo szedłeś na to plesko z tej no że tak powiem "chatki"

Czy to jest to miejsce gdzie jest wyraźna droga, zakaz łapania motyli bodajże a chatka ma ławki i stół?? Pamiętam jak podchodzilam w zesżłym roku na przełęcz Szeroka i myslałam że ze mnie ostatnie krople wyciśnie. Fakt że byłam zaraz po grypie jelitówce ale podejści echyba i tak jest męczące. Spoko polecam Ci następnym razem iść dalej do białych stawów i do Kieżmarskiej a potem na Jagnięcy. Jka spojrzysz z góry to całą trase masz jak na dłoni. Wspaniały widok

. Pozdrawiam i życze dalszego snucia planów no i oczywiści eich realizacji

Miło mi ,że podoba się Wam moja relacja . A odpowiadając Danusi Ta droga do chatki i dalej do pliesa jest trochę wyżej niż ta z zakazem łapania motyli.To koło ostatniego mostku po wyjściu z lasu gdzie szlak zaczyna się już wspinać na grzbiet.Jest tam wiata .A sama chatka była zamknięta ale koło niej były ławeczki i stół i drewno na ognisko.i tylko prominentów brakowało i dobrze
KasiaA zasługuje na jakąś odznakę dla najaktywniejszego forumowicza/czki

pewnie za dwa tygodnie dołoży nam coś z ostatniego wrześniowego weekendu.
Spoko - czekamy
Pablo ,dobry pomysł z tą odznaką Może administrator coś wykombinuje .Taką odznake przyznawać raz na rok najaktywniejszej forumowiczce w terenie Popieram ideę przyznania takiego medalu Kasi A
Ps Uchylę trochę rąbka tajemnicy i zdradzę ,że Kasia końcem września rozpoczyna kurs taternicki.Tak,że Pablo warto się wybrać pod wschodnią ścianę Mnicha.Dobrze napisałem Kasiu?
Tak, wiem, myślę ze uda nam sie spotkać, jak nie na szlaku to w Murowańcu, na pewno sie jakoś dogadamy

.
Chciałoby się zatrzymać te widoki na zdjęciach ale..... . Ale mam tę słabość ,że film w aparacie kończy mi się w połowie drogi.(tym razem było to na Kopskim sedlu.)Pozostaje mi tylko utrwalić te widoki w głowie..... .
Cudna wycieczka -widoki jak żywe zapisane w relacji
Kasiu i Spoko gratuluje wycieczek!
czytając Was, aż chce się chodzić

eeeeeh źle napisałam

bo po górach to mi sie zawsze chce chodzić

Spoko - pooglądałam mapę i mam zaznaczone ścieżki o których piszesz - dobrze wiedzieć o takim zakątku, tym bardziej, że tren jest mi już trochę znany. Pięknie opisałeś trasę!
Głosuję za przyznaniem KasiA odznaki! KasiuA Twoja aktywność jest zadziwiająca i ta nieoczekiwana zmiana miejsc Mnich - Lodowy, Sławkowski - Dolina Ciężka itd! Pięknie Kasiu - taka winna być młodość!
Jejeku, jejku!
Dzięki Wam - Spoko i KasiuA za cudne relacyjki.
Zaczynając dzień w pracy od paru minutek lekturki człowiek jakoś mniej tęskini... Chociaż w wyobraźni założy butki i Waszymi ścieżkami powędruje gdzieś przed siebie.
Ps. pozdrówcie miśki

Dajcie spokój, zawstydziłam się

Po prostu jak tylko mogę i nawet jak nie mogę to jadę w Tatry. A to, że odkrywam TAKIE zakątki to nie moja zasługa, tylko kumpla który mnie zachęca do odkrywania takich miejsc. A przede wszystkim doświadczania Bycia a Tatrach.
Mnich będzie w repertuarze z całą pewnością.

Oby tylko pogoda się wyklarowała...
Słowacja z braku miejsca w naszych górkach 15-16.09 wypadła wyśmienicie Może nie zrobiliśmy planu jednak liczy się ruszenie tyłków z miejsca zakorzenienia. Mieliśmy zacząć morderczy szlak (kilometraż) od Łysej Polany ale wiedząc że sobota zapowiada się w pierwszej części deszczowo, zmieniliśmy plany. Dodatkowo pchnął nas do przejazdu brak parkingu przed przejściem (do 1/2 h). Zaczęliśmy o świcie pod Smokowcem. Na szlakach naprawdę 10% ludzi w porównaniu do naszej strony. Zresztą do Zbójnickiej Chaty (obchodzi 100 lecie), gdzie suszyliśmy się godzinę po przejściu przez chmurę gradową, mało kogo spotkaliśmy. Nosiće robią wieeelkie wrażenie chłopy naprawdę mają krzepę. Po drodze na ścieżce z nieznanych przyczyn (deszcz, ruchomy głaz, nie wiem) na mijance walnąłem salto z ciężkim worem , który mi pomógł w nieszczęściu i mogliśmy dalej iść (guzior niewielki zaparłem się kijkami) . W takiej saunie pod pelerynami wypaliliśmy sie ostro tak że po dotarciu do Popradskiego Plesa mieliśmy dość. Nie udało się Grzebienia Polskiego w tych warunkach, Czerwonej Ławeczki o której kolega Igor opowiadał, ale jeszcze tam wrócimy. Następnego dnia po wyśmienitym wieczorze w schronisku, wstaliśmy tuż po świcie i w długą na Siodło Koprowe. Na szczyt wlazł w tym rozmazanym śniegu tylko Igor, kolegę na wysokości rozbolał ząb a po przeciwbólowcach dziwnie się chwilę czuł. Śnieg nie nadawał się ani na raki i nie wiem czy podziwiać ludzi którzy na sam szczyt się pchali czy nie. Poczuliśmy respekt no i trudno mamy zdjęcia Igora który jak mówił zatańczył parę razy i zmoczył pampers, ale jest niezłym "łojaczem" więc dał radę. Niektórzy jednak na sporej lodowej ekspozycji którą widziałem pokonywali z trudem, wydawało się że nie wiedzą że tego dnia te 20 minut z mapy nie jest takie proste, każdy jednak odpowiada za siebie. Dobrze że ciężkie rzeczy mieliśmy na dole. Spotkaliśmy świstaka i wracając na półeczce schwytało nam gęby słońce, odpoczęliśmy w ciszy - pięknie

Trzeba tam wiele jeszcze zrobić i jestem zachęcony. Obok ścieżką szli ludzie na Rysy ale dochodzili w większości tylko do Chaty pod Rysami, później śnieg, zresztą tego dnia ktoś nieostrożny był po naszej stronie był śmigłowcem ściągany, nie było sensu trzeba mieć szacunek do przyrody i siebie. Chatę było z naszej drogi pięknie widać.
Las na samym dole wygląda księżycowo, a raczej powinno się mówić to co z niego pozostało po nawałnicy. Słowacy są dobrze zorganizowani w kwestii turystyki, wszędzie można Elektryćką dojechać. Więcej możliwości i miejsca, spokój i wszędzie górki.
Byłeś, odpocząłeś to najważniejsze, myślę że i u nas przy takiej pogodzie jest mniej ludzi.
Gratuluję dobrze spędzonego czasu
ps. to mówisz że co, raków nie brać??
pozdrawiam
p
wuzu, gratuluję wypoczynku. Może w sobotę rano mijaliśmy się gdzieś w Smokovcu

Tatry po Słowackiej stronie są jakby inne pomimo ze te same. Bardzo tam lubię jeździć.
Pablo, wiesz ze jestem miłośniczką zimowego szpeju

Ja zabrałabym raki i dziabe. Zresztą zabrałam ją na Sławkowski. Idąc zawsze możesz napotkać płat snbiegu do przejścia i w rakach, a czasem tylko osekurując się dziabą możesz ją przejść po prostu bezpiecznie.
Wyżej śnieg jest zmrozony, raki działają

Poza tym niektóre modele mają takie podkładki zapobiegajace lepieniu się śniegu, całkiem nieźle to działa.