Wiesz mielismy raki w razie czego ale w niektorych miejscach jak przyszlo slonce to sie toto bloto topilo i ani wbic a sliskie jak cholera. Mielismy dobrze ze np w glebokim sniegu idac rano w gore dalo sie schodki wybic, gozej mieli idacy w poludnie bo shcodzacy w dol zdazyli te schodki rozjezdzic jak na nartach (kijki sie bardzo przydawaly), no i rozpuszczalo sie. W miejscach zacienionych lod sie trzymal.
Tak jak z ubierniem i rozbieraniem kurtki co kawalek czy czapki, raki tez trzeba by bylo raz zakladac raz sciagac, nie ma jednolitej warstwy. Przy obecnie kilku dniach slonca pewnie skurczyly sie warstewki sniegu choc w nocy bywa -2 wiec to co jest przymarza.Idac juz kolo jakiegos stawku lub leniwego potoczku przy pewnej wysokosci widac lodzik.
Do swojej relacji z Tatr Bielskich -post 14 dołączam kilka zdjąte
1 Widok ze zbocza znad przełęczy Zdiarskie sedlo ze zbocza po przeciwnej strony drogi w sytosunku do T Bielskich Zlewej fragmencik Bielskich a ten z prawej lekko zaśnieżony to Wołoszyn
2 ze szlaku na szeroką przełęcz -turnie Żlabina
3 Płaczliwa skała i Hawrań
4 Głupi(Hlupy)
5 widok z wyżniego Kopskiego sedla na turnie Tatr wysokich
[
attachment=5437][
attachment=5438][
attachment=5439][
attachment=5440][
attachment=5441]
Wuzu - nas też Tatry w części słowackiej nie rozpieszczały w zeszłym roku pogodą, ale to po to by do nich wrócić i wracać! Mają swój urok, a turystów nawet w sezonie mało - nieporównywalnie mniej niż w części polskiej! A zdjęcia pokazują, że nie było tak źle!
Spoko - miałeś dobrą pogodę i piękne widoki! Zachęca to do wędrówki Twoimi śladami!
Spoko -piękna wyprawa , a kolory na zdjęciach jak z bajki.
No Spoko, no i nawet Ci zdjęcia wyszły, czyli wyprawa w pełni udana

Nie wiem czy wiecie wracajac troszke do komercji ze na 3 Korony trza wjazd placic!!! Zrobili jakas rampe widokowa czy cos i normalnie kolejki stoja... Nie ma co do Szczawnicy czy Kroscienka jechac....
Bylem w szoku jak sie dowiedzialem.
Faktycznie jest Wuzu tak jak mówisz. Dodatkowo nie tylko na Trzy Korony trzeba płacić wjazd ale także i na Sokolicę (jeśli obydwa szczyty robi się w jeden dzień płaci się tylko na jednym z dwóch szczytów). Ten temat jest jednak już dość stary, gdyż od co najmniej ładnych paru lat takie opłaty w sezonie tam pobierają.
Bylem w 1997 jak byla powódz, nie moglismy wrocic ale wizja pozostania tam w wynajetym pokoiku byla mila.. gorzej jak braklo wydy i chleba
Wrocilem do tematu w tamte strony bo chcialem znow kiedys objechac... zobaczymy
Kolejny tatarzański weekend...
Miałam nie jechać. To postanowienie z czwartku. Zrobię pranie, zajmę się psami, odgruzuję dom. Ale przyszedł piatek... I jak to, nie spakuję plecaka? Coś nie tak. Decyzja zaczyna dojrzewać. O 14 zaczynam sie zastanawiac kogo by wyciągnąć, o 16 jestem zdecydowana sama jechać.
Nagle olśnienie: Forumowicze są w Tatrach. Dzwonie do Majki, niestety Oni już się rozjeżdżają... Pytam ją kto został w Zakopanem, pada na Doktora. Ale o tym spotkaniu On napisze, ja nie potrafię TAK pisać a nasza wspólna przygoda chyba jest warta opisania
SOBOTA
...
W niedzielę rano budze się w Zdiarze. Jestem trochę zła na siebie bo nie wziełam przewodnika Mistrza, nie pójdę na nową eksploatację. Ale przecież nie znam szlaków słowackich, należałoby to zmienić. Pogoda jest piękna, decyduję się więc na dokładniejsze pooglądanie Królowej Łomnicy i Pośredniej Grani. Czyli dolina Małej Zimnej Wody. Oczywiście podchodzę do Doliny Pięciu Stawów Spiskich. Nie ma to jak dobra herbata w słowackim schronisku w TAKIM otoczeniu. Przysiadaja się do mnie Słowacy, nie chcą uwierzyc ze idę sama... Częstują mnie Beherowką, oni idą na Lodowy. Po kolejnych rozmowach proponują żebym szła z nimi, odmawiam. Chcą schodzic przez Lodową Kope, mają szpej ale ja nie mam uprzęży. Niby jeden z nich zrezygnował i mogłabym wziać jego, ale jakoś tak nie mogę się przełamać aby iść z obcymi, zaufać im a na grani musiałabym.
Rozchodzimy się każdy w swoja stronę. Ja udaję się do Lodowej Dolinki, mogę oglądnąć dokładnie Żółtą Ściane, Żółty Szczyt i Oczywiście Pośrednią z innej strony. Bardzo szybko decyduję się że jeszcze dzisiaj to warto byłoby zobaczyć Hrot od południa. Gramolę się więc na Czerwoną Ławkę. Idzie kilka osób, nie zakłądam raków, nie jest źle. Z 3 łańcuchy pod śniegiem ale można przejść bez problemu. Z Priecnego Sedla piękny widok na Bradavice, również cel w moim kalendarzu

Spotykam kolejnych miłych Słowaków, opowiadaja mi o wypadkach w tym rejonie Tatr. Częstują czekoladą, siedzimy tak sobie w słońcu. Aż jeden z nich mówi: a twoich znajomych jakoś nie widać... Ale ja jestem bez znajomych. Jak to? Dziewczyna?
No, zauważył ze z facetem nie rozmawia!
Na Małym Lodowym wspinaja się 3 zespoły, 1 na Ostrym. Jaworowy z tej perspektywy jest kolosalny! Przytłacza swoją wielkościa i niedostepnością. Schodzę do Zbójnickiej Chaty na kapuśniak. Staram się wypatrzyć dorgę zejściową z PG ale przez te trawki wydaje się to abstrakcyjne, żleby są podcięte. A wiem ze ona tam jest. Muszę ja po prostu sprawdzić

Staroleśną Doliną schodzę do Hrebienoka i dalej do Smokovca. Niestety, trzeba wracać do Krakowa...
No tak ,musiałoby gór nie być ,żeby Kasia o nich nie myślała.A tak to nie może się bez nich obejść jak ryba bez wody.Strasznie się cieszę Kasiu ,że udało się Wam przejść Młynarza.("Moje dziecko" że się tak wyrażę ,jako ,że pierwszy na tym Forum o nim wspominałem już w ubiegłym roku i tak liczyłem ,że w tym roku tam pójdę .A tu niestety Siły wyższe nie pozwoliły mi tego zrealizować) Gratuluję również tej trasy niedzielnej i z ciekawością przeczytałem relację jako że mało znam Tatr po Słowackiej stronie.Pozdrawiam i jeszcze raz winszuję .
No Kasieńko, nareszcie na znakowanym szlaku, ale sercem w żlebach z głową pełną planów. Życzę Ci nadal realizacji planów w każdy weekend - a domek doczeka się kiedyś odgruzowania!
ZWERÓWKA - BRESTOWA-BANIKOWSKA PRZEŁĘCZ-ZWERÓWKA
Nosiło mnie już od kilku dni ,nie wiedziałem gdzie się wybrać w góry.Czytając posta o tym jak nasi bibowicze z Bieszczad przenieśli się w tatry Zachodnie tkneło mnie.pozostyał mi jeszcze do przejścia kolejny odcinek grani wokół doliny Rochackiej.
Wczewcu z Fazim i Ktomkiem przeszlismy od przeł. Zabrat do przeł.Banikowskiej został jeszcze odcinek Banikowska do Brestowej.
Pogoda zapowiadała się wspaniała ,więc padło na niedzielę wyjazd 3,00 rano do zwerówki mam 160 km . Na parkingu pod Zwerówka jestesmy o 6,15 powoli sie rozjaśnia ,widać grań Banówki pokrytej śniegiem zastanawiamy sie czy brac raki ,nie bierzemy.Patrzymy na niebo zapowiada sie piękny dzień ,ale na razie zimno czapki na głowe i ruszamy .Dochodzimy do wyciagu [dla narciarzy stok podobny do Golgoty w szczyrku tylko dłuższy i te widoki]szlakowskaz pokazuje 3 godz. na Brestowa .Strome podejście , ale im wyżej tym piekniej . Spieszę sie na szczyt a może zobaczę widok jaki dr.etker swego czasu zamieścił jako zagadke Chocza w chmurach. Brestowa bardzo widokowy szczyt Tatry wysokie jak na dloni z Lodowym w centrum , Babia wystaje z mgły nad orawskim ,panorama Małej Fatry , góry Choczańskie,Wielka Fatra ,Pilsko z beskidem zywieckim nic tylko tam siedzieć i podziwiać.Aprzed nami dalsza wspaniała wedrowka ,zBrestowej w dół do skrajnej salatynskiej przełęczy i zakosami lekko ośnierzonymi na Wielki Salatynski Wierch od strony salatynskiej doliny opadajacy pionowymi ścianami a od jałowieckiej wielka hala . po przejście kolejnej przeł,wchodzimy na Małego salatyna.Miedzy Spalona a Małym Salatynem dośc głęboko wcieta przeł. pod dzwonem lub zadnia salatyńska bardzo urozmaicona skalkami w dwóch miejscach łańcuszki.Spalona płaski szczyt z przepieknym widokiem i kolejna przeł. iwchodzimy na Pachola . Turyści którzy nas mijali mówili nam o szkaradnej ligawce i faktycznie szlak prowadzi od strony dol. głebokiej która o tej porze roku nie ma nasłoniecznienia i był lód który przy wchodzeni nie robił dużych utrudnień ale przy zchodzeni był problemem dla nie jednego turysty i robił sie korek .Dlatego uważam że śnieg w górach to raki w plecaku chodz by na 5 minut ale warto ubrać .Pachoł w przeciwieństwie innych szczytów któresmy przeszli dość skalisty ,i w dół do Banikowskiej przeł .Teraz czeka nas długie i mozolne zejśćie do Zwerówki ,podrodze oglądamy Rohadzką siklawe i o 17 jesteśmy przy aucie.Droga powrotna mijała nam przy widokach ,do żywca potem mordęga aby dojechać do Bielska .Bielsko zakorkowane więc dopiero przez Przeł .Salmopolską i Wisłe do domku 21.00 . Zracji że nie mam daleko mogę takie 1 dniowe wycieczki robić , ale muszę przyznac że nie jest to takie proste daja mi w kość ale takiego zmęczenia i wam życzę .
Pięknie Tomtur , przypominają mi się dobre czasy sam bym się wybrał. Do Wisły mam 80 km tylko jednak każdy wie jak wygląda "wiślanka" w dodatku nie ja prowadzę w domu auto

jak i na wyczyn nie zabieram za młodego jeszcze młodego

. W ten sposób mnie także nosi czasem...... Pięknie.......
Z ciekawością przeczytałem relację Z atrakcyjnego szlaku przez Skriniarky.Pogoda i widoczność zdecydowanie lepsza niż ja miałem na tym szlaku .Ja za to nie miałem śniegu ani oblodzeń .Nie wiem Czy zauważyliście ,że od przełęczy pod dzwonem w górę na Spaloną jest jakieś obejście łagodniejsze prawą stroną omijające skały.Ja dopiero zauważyłem taką ścieżkę z góry podczas wchodzenia na Pacholę.
Gratuluję wypadu .Lubię takie jednodniowe.Ale mam bliżej tylko 90km.
Byłeś z Żoną ?... . Pozdrowienia dla Małżonki ode mnie
Wycieczka na Babią Górę.
W sobotę zapadła decyzja, że w niedzielę 23.09 idziemy na Babią G., tym razem syn zdecydował, że wreszcie pokona swoje lęki i wejdzie na szczyt szlakiem żółtym, z którego w zeszłym roku zawróciliśmy.- Wszedł na dwie pierwsze klamry,wystraszył się i musieliśmy wrócić do Schroniska w Markowych Sz.i poszliśmy na Małą Babią bo na Diablaka brakowało sił.
Po wczesno porannej Mszy wyjeżdżamy w stronę Krowiarek,gdzie na parkingu jest już bardzo dużo samochodów, nic dziwnego tak pięknie zapowiadający się dzień wielu ludzi chce spędzić na wycieczkach. Płacimy za wstęp do Parku i szlakiem niebieskim-Płajem ruszamy do schroniska na Markowych Sz. Mamy chwile spokoju,ponieważ tym szlakiem wędruje tylko parę osób, więc marsz przebiega w ciszy i spokoju i można trochę posłuchać przyrody.Syn przeżywa pewne rozterki czy jednak w ostatniej chwili nie wystraszy się klamer. Razem z żoną podnosimy go na duchu ,Jego determinacja rośnie i jestem pewien, że da sobie radę. Po dotarciu do schroniska naszym oczom ukazuje się widok budowy nowego schroniska -obecnie schronisko znajduje się w byłej GOPR-ówce.
Robimy przerwę na śniadanie i krótki odpoczynek.
Ruszamy w drogę i mamy nadzieję, że na żółtym będzie mało ludzi. Szlakiem wędruje niewiele osób, w tym dwie rodziny z dziećmi w wieku podobnym do syna-jedno dziecko nawet mniejsze. Podejście lekko męczące-jak go pamiętam z dawnych lat, ale za to jest namiastką Tatrzańskich podejść, jesień odkrywa powoli swój urok i kolory. Powoli zbliżamy się do klamer i zerkając na syna już wiem, że tym razem pokona swój lęk,tym bardziej,że przed samą ścianką prowadzenie naszego korowodu przejęła jedna z rodzin,też z dzieckiem, które bardzo sprawnie weszło po klamrach. Zona poszła pierwsza później syn ,a ja ubezpieczając Go wchodziłem ostatni. Żonie bardzo spodobał się słynny gest Marcinkiewicza, w wykonaniu syna JEST, JEST,JEST. Babia Góra, na której byliśmy już wiele razy wreszcie pozwoliła synowi na wejście najtrudniejszym swoim szlakiem. Spełniło się nasze wspólne marzenie, a zarazem otwarcie do trudniejszych tras w Tatrach.
Dalsza wędrówka przebiegała już w spokojnej atmosferze.Przed szczytem przy szlaku żółtym przy małej kapliczce Matki Boskiej oddaliśmy pokłon i podziękowanie za udane podejście.
Po wejściu na szczyt zaskoczyła nas ilość turystów, którzy tu przywędrowali-takiej masy ludzi jeszcze tutaj nie widziałem. Przyszedł czas na zasłużony odpoczynek i podziwianie widoków.Tatry było widać w całej okazałości, choć lekko przymglone- pozdrawiam wszystkich, którzy po Nich wędrowali.
Siedzieć na szczycie i podziwić widoki można bu długo, więc ze smutkiem,ale z nadzieją, że może jeszcze raz w tym roku wrócimy tu, ruszamy w drogę powrotną. Zejście do Krowiarek niestety nie jest tak spokojne jak Nasze wejście, tłumy ludzi, zatory,gwar wszystko to wpływa na zanik ulotnego spotkania z przyrodą.
Droga w dół jest jak zawsze powrotem do codzienności-praca,szkoła, pozostaną tylko wspomnienia i nadzieja, że jeszcze będzie piękna jesień i góry,które czekają,aby je odwiedzić.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12