Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Górska jesień
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
OOŻESZTY!!!! Zajefajne fotki!! Chyba się skuszę na wypad w Beskidy, Tatry mi finansowo odpadły ale jak widzę takie fotki to mnie skręca, coś muszę wykombinować, no super!!!!

Fazik i Jadzia napisał(a):
OOŻESZTY!!!!  


a zdjęcie nr 2 rewelacja
Smile

Ah ilez tych zdjec mozna zrobic i zawsze bez konca mozna ogladac PieknieSmile
@paaulo - bardzo ładne zdjęcia, trzecie zdjęcie super.
Pozdrawiam Smile

Szkoda, że nie podszedłeś bliżej tego drzewka tak by jego biel była bardziej na tle tego ciemnego nieba.
Eh, jak tak sobie patrzę na te Wasze zdjęcia to wiem że muszę już niedługo w góry Wink Innej opcji nie ma...
W dziale Tatry Wysokie kasumi zamieścił kilka zdjęć z naszej wycieczki.

Już w piątek w nocy przyjechaliśmy do Zdziaru. Pierwszy wieczór to integracja. Rozmawiamy sobie z kasumi co jutro można by było zrobić i po każdej propozycji On stwierdza: Chyba się jeszcze napiję...
Rano budzik dzwoni o 5.30, czas wstawać. Jedziemy do Tatrzańskiej Javoriny i wyruszamy na szlak. Cały czas pada snieg. Poczatkowo sięga zaledwie po kostki ale czym dalej szlakiem w las tym coraz wyzej. Szlak wogóle nie chodzony, prez cały dzień nie spotkaliśmy nikogo. Idziemy sobie w tej zimowej scenerii, w ciszy. Płatki śniegu rozbijają się o policzki. Mrozik szczypie w nos. Wychodzimy poza granice lasu. śnieg dochodzi już ponad połowe łydki, szybko osiąga kolana. Staram się odtworzyć którędy wiedzie szlak, o wcale nie jest takie łatwe. Naszym pierwotnym celem była Lodowa Przełecz, ale w tym śniegu i nieprzetartym szlaku kiepsko to widzimy. Ale chcemy dojsć chociaż do Zadniej Jaworowej Doliny, stanąć twarzą w twarz z Jaworowymi. Ponieważ ze skał i turni cały czas schodzą pyłowe lawinki, nie idziemy dołem tylko decydujemy się na trawersowanie zbocza po przeciwnej stronie Jaworowych. Chyba trochę na zapas bo lawinki nie dolatują do szlaku letniego, ale lepiej ostrożnie. Kto przecierał szlak zapadajac się powyżej kolan w kruchym terenie: płyty skalne, piargi, czasem kosówka, to wie jaka to fajna zabawa Wink. Gdy nadchodzi mgła decydujemy się na powrót. O 16 jesteśmy w tatrzańskiej Jaworinie a o 18 juz jemy pierogi z serem.
Kolejny dzień przynosi piękną pogodę. Decydujemy się na wycieczkę do Doliny Pięciu Stawów Spiskich. Widoki są wręcz niesamowite, jak z bajki więc idziemy wolno, ciagle coś sobie pokazując. Poniewaz rano zamarudziliśmy wię do Therinki docieramy dopiero około 13. Początkowo myśleleiśmy o CZerwonej ŁAwce ale juz wiemy ze jest za późno. Decydujemy się jednak na wejscie do Lodowej Dolinki. Kto był tam o tej porze roku to rozumie skąd moze pochodzić ta nazwa: tam jest po rostu lodowato Smile
Tam też kasumi odbywa swoje pierwsze podchody w rakach. Idzie mu rewelacyjnie tylko ciągle coś mu się rozwiązuje przy tych rakach. Okazuje się że nie można ich zawiazać we właściwy sposób bo troczki sa zbyt krótkie. Ale podchodzimy całkiem wysoko w stronę Czeronej Ławki. Kasumi przekonuje się również że raki fajnie trzymają na skale i mikście, prawda? Wink O 15 ogłszamy jednak odwrót. Schodzimy przez DPSS, juz w nocy docieramy na Hrebienok.
Bardzo sympatyczna wycieczka w chwalebnym otoczeniu jednych z najpiękniejszych szczytów tatrzańskich.
kasumi, dpisz coś od siebie, proszę Smile
I jeszcze raz Ci dziękuje za pomoc z tymi moimi kolanami Wink
Tego mi właśnie było potrzeba Smile Od razu mi się nastrój poprawił .Zdjęcia szczególnie z drugiego dnia fantastyczne.Normalniusio chociaż zimowe to mi się cieplej na sercu zrobiło.Gratuluję Wam tego wczesnozimowego wypadu Smile
Hmmm... rozmarzyłam się przy czytaniu Wink zapomniałam o wszystkim..
Super i GRATULACJE!
lubię zimowe szlaki, tęsknię za nimi, ale do soboty przecież wytrzymam, pozdrawiam
Kasia, kasumi fajną wycieczkę zapodaliście, coraz tęskniej za górami (tymi zimowymi), i mam nadzieję że się w końcu poznamy na szlaku. Kasumi ja też potrzebuję pomocy z kolanami... jeśli można Toungue
pozdrawiam Smile
p

ps. jak ten śnieg się utrzyma to trzeba będzie szybciej założyć wątek zimowy Wink

Sylwester napisał(a):
lubię zimowe szlaki, tęsknię za nimi, ale do soboty przecież wytrzymam, pozdrawiam


Sylwester, ponoć w Karkonoszach nieźle sypnęło Wink
Ahh niektórzy mają fajnie Rolleyes

KasiaA kolejna przyjemna relacja w twoim wydaniu. Szkoda, że taka krótka.

Cieszę się, że się fotki podobały.

Pablo napisał(a):
Kasumi ja też potrzebuję pomocy z kolanami... jeśli można
pozdrawiam

widzę,że szykuje mi się monopol kolanowy na tym forumSmileNie ma sprawy,jeśli tylko będę mógł pomóc..

Cóż mogę dopisać...Relacja Kasi jest krótka,ale treściwa.To był to dla mnie pierwszy prawdziwy zimowy wypad w góry,więc emocje towarzyszyły cały czasSmile Kwestie doboru tras oddałem całkowicie Kasi i nie zwiodłem się ani krztynęSmileNauczyłem się nowych górskich umiejętności jak właśnie chodzenie w rakach-Kasia miała zabawy po pachy-najpierw pierwszy krok i przysłowiowa gleba,potem co średnio 15 minut dopinanie pasków mocujących bądź składanie nie wiadomo dlaczego rozkładających się raków-traciliśmy na to dużo czasu,naprawdę dużo jeśli Kasia zdążyła zmarznąć.Co do skały...no trzymały się pięknie,zwłaszcza na miękkiej podeszwieSmileZakosztowałem też chodzenia z kijami,które w tym wypadku okazały się zbawieniem nie tyle dla stawów co dla tyłka!!!.TO wszystko dzięki sprzętowi pożyczonemu przez KasięSmileNajlepszym dowodem mojej satysfakcji niechaj będzie fakt,iż dzisiaj już rozglądałem się po okolicy za rakami i kilkoma innymi gadżetami.Noo i najważniejsze...Kasia zadbała również o kwestię żywieniową-o pierogach z serem i kokosem produkcji jej mamy myślałem już na długo wcześniej przed dotarciem do kresu podróży (skosztowałem dzień wcześniej,wiec wiedziałem o czym myślęSmile...oczywiście ruskie też były pyszne...ale na szlaku myślami byłem przy serowych.
Moimi trochę jeszcze nieudolnymi zmaganiami z urokami zimowych górskich wojaży udało mi się chyba Kasi sprawić wiele radości -momentami było naprawdę śmiesznie- jak np podczas przebierania skarpet i spodni na szlaku w śniegu po kolana i walką z grawitacją,aby nie dotknąć suchą stopą śnieguSmileZmoczony byłem ze względu na brak stuptutów (przynajmniej dokładnie wiem już po co są) i spodniami słabo odpornymi na wodę.Nie zgadniecie,ale Kasia miała ze sobą również spodnie,które pasowały na mnie-a jestem trochę większySmileSame niespodziankiSmile

kasumi,, bo mi po prostu wstyd, wszyscy już wiedzą dlaczego tak duuuży plecak noszę w góry. Wink
Fakt, śmiesznie było. I bardzo sympatycznie. A co najważniejsze, kasumi nie zrobił ani jednej dziurki w spodniach rakami. Dziękuje.

Tatry zimą mają nieodparty urok.

KasiaA napisał(a):
A co najważniejsze, kasumi nie zrobił ani jednej dziurki w spodniach rakami. Dziękuje.


No ba..jak schodziłem w dół to o niczym innym nie myślałem jak o tym,aby ich przypadkiem nie przedziurawićSmileTo był prawdziwy podwód skupienia...a nie ewentualny upadekSmile)

Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Przekierowanie