O tak, spoko, instruktor to nader potrzebna rzecz!
W zespole jest 3 kursantów, chodzimy w dwóch zespołach: 1 kursant z instruktorem, ten zespół prowadzi i taki adept sztuki wspinania idzie zawsze z instruktorem. Masz koniecznie do przeprowadzenia 3 prowadzenia. Dostajesz topo drogi i na początku kazdego wyciągu konsultujesz dalszą drogę, jakie stanowisko bedzie następne, jak prowadzic żyły liny. Po czym wychodzisz do prowadzenia wyciągu, dochodzisz na stanowisko, ściągasz instruktora i wysłuchujesz komentarzy co źle zrobiłeś: jakie przeloty były xle założone, co i gdzie źle w[ięte, w jakiej formacji wspinając się jakie błędy popełniałeś, dlaczego sie zmęczyłeś itd. Prowadzący drugiego zespołu wspina się zaraz po instruktorze i jego błędy mogą być korygowane od razu. Poza tym nie mysli juz nad przebiegiem drogi i ma wpięte ekspresy w przeloty.
Integracja nie tylko jest przy piwie. To również omówienie tego co było podczas dnia, wytknięcie poważnych błędów ale i zdanie kursantów: co ci odpowiadało a co nie, itd.
Taki kurs daje ci niesamowicie wiele wiedzy, masz możliwość rozwspinania się. Ni ejest nałką wspinania, raczej nauką obycia ze sprzętem, z zapewnieniem bezpieczeństwa: przez kilkanaście dni powtarzasz czynności uniemożliwiające ci zabicie siebie przez głupotę i niezabicie partnera: chocby po całym dniu wspinaczki jak już masz dość wszystkiego musisz jkeszcze bezpiecznie założyc 3 zjazdy. Przygotować wycof itd. Instruktor jest jakby z boku: nie powie ci co masz robić: patrzy, obserwuje. To ty samodzielnie podejmujesz decyzje czy np dobrze przepiałeś line i czy dobrze przygotowałeś stanowisko zjazdowe. Jeśli robisz coś źle to słyszysz: pomyśl! czasem opatrzone i ostrym komentarzem.
Wspaniała przygoda, moje gratulacje. KasiaA może zostaniesz forumowym instruktorem wspinaczki

?? Majka pewnie będzie Ci trochę zazdrościć, jest gdzieś w okolicy u nas ("pieskie szkolenie")
Będą jakieś foty??
pozdrawiam
p
Kasia A bardzo to wszystko pięknie opisałaś, przeczytałem z zainteresowaniem i przyjemnością, tekst I klasa - pozdrawiam
Spoko, dziękuje!

Ale mi frajdę zrobiłeś tymi zdjęciami! To właśnie ta droga.
A ja nadal nie mogę wrócić do rzeczywistości, dziś pierwszy dzień w pracy...
Za 2 tygodnie Słowacy zamykają szlaki...
Z tajemnych źródeł jest mi wiadomo, że coraz więcej osób na forum interesuje się wspinaczką. I bardzo dobrze, będą na wiosnę biby w dolinkach podkrakowskich

Witam wszystkich późnawą popołudniową porą .Ale na usprawiedliwienie mam to że nie spędziłem ten dzionek w zaciszu domowym ale aktywnie od rana w górkach.Zabrałem się jak zwykle z córką do Żarnówki a stamtąd hop na górki
Podjechałem do sławnego w Polsce Pcimia a stamtąd za czarnym szlakiem na Łysinę Z rana o ósmej troszkę mroźnie, troszkę wietrznie.,troszkę mgliście,troszkę ciemno w lesie.
Od schroniska Kudłacze czerwonym szlakiem na Lubomir Niedaleko Lubomira Ktoś przymocował na drzewie kawałek deski z wyrytym wierszem ,którego zapamiętany fragment (nieco zmodyfikowany do rymu) przytoczyłem w wątku czy zamykać i likwidować szlaki .Wydaje mi się ,że bardzo pasuje do tego wątku i daje wiele do myślenia
Na Lubomirze Nowy budynek Obserwatorium astronomicznego na miejscu tego z przed wojny i zniszczonego w czasie jej trwania.Budynek uroczyście otwarto 6 X 2007 r(kamień węgielny lipiec 2006).Brak jeszcze wyposażenia a szkoda bo myślałem że sobie jakieś górki na Marsie obejrzę Z Lubomira skierowałem się za szlakiem żółtym w kierunku Lubonia .Przy szlaku znowu mała figurka Św Bernarda- Patrona Alpinistów i napis fragment napisu ;który znajduje się na Hospicjum na przełęczy Berneńskiej W Alpach.
"Boże dziękujemy Ci ,że dałeś na św Bernarda patrona alpinistów i miłośników gór.Niech jego stawiennictwo zapewni nam bezpieczny powrót do domu i dobrą pogodę w górach"
Jakże wymowne -dodam od siebie
W godzinach okołopołudniowych zrobiło się cieplej i raźniej .Słońce wydobyło całą głębię kolorów jesiennych.
I tak powoli oglądając,rozmyślając zbliżałem się do Lubonia nie dochodząc do samej miejscowości skręciłem ze szlaku nieco wcześniej w prawo tak aby mieć bliżej do Pcimia asfaltem.
I byłoby wszystko bardzo piękne gdyby nie mały kundelek po drodze .Zezłoszczony zapewne ,że nie zwracam na jego szczekanie uwagi ,kłapnął mnie za łydkę zębami .Aż siniaki zostały
Pozdrawiam wszystkich
--------------------------------------------------------------------------------
a jaka to okolica gdzie byłeś? niestety nic mi nie mówią nazwy tych miejsc....i jeszcze jedno, czy ten pies nie miał właściciela? straszne
a jaka to okolica gdzie byłeś? niestety nic mi nie mówią nazwy tych miejsc....i jeszcze jedno, czy ten pies nie miał właściciela? straszne
Dziękuję Karo za współczucie
Takie kundle podwórzowe wolno biegające to dość powszechne po przysiółkach I na pewno właścicieli mają
Pcim To miejscowość dosyć dobrze znana z kawałów podobnie jak Wąchock.A leży na południe od Myślenic .Albo wg nich To Myślenice leżą koło Pcimia
Spoko, zazdroszczę Ci tych wyjazdów: takie nagłe, ciche ale wszystko jasne. Trochę znam tamte tereny z "poprzedniego życia" czyli z grzbietu końskiego. Kiedyś sporo jeździłam konno. Psy tez były, konie płoszyły, a jakże!
Witam serdecznie.
W niedzielę byliśmy na małej wycieczce na Groń Jana Pawła II, gdzie była Meta VII Rodzinnego Rajdu Górskiego, a o 12.00 Msza Św. na zakończenie sezonu turystycznego. Było trochę zimno,ale szło się bardzo fajnie co chwilę robiliśmy przerywnik na zbieranie grzybów. Żona znalazła dwa ogromne borowiki,które robiły furorę wśród spotkanych turystów. Dotarliśmy do Schroniska pod Groniem JP II, gdzie Działacze PTTK z Andrychowa organizatorzy Rajdu witali serdecznie wszystkich uczestników, a jeden z naszych borowików został przez Nich uwieczniony na zdjęciu. Impreza była dosyć ciekawa, były konkursy sprawnościowe dla dzieci, konkurs o Janie Pawle II oraz -o udzielanie pierwszej pomocy med. Największą jednak atrakcją był przyjazd Szwadronu Kawalerii ,”Ułanki i Ułanie” pięknie prezentowali się na swoich wierzchowcach. Dobrze, że są ludzie kultywujący tradycje polskiej Kawaleri.
Po posiłku i gorącej herbacie udaliśmy się do Kaplicy na Mszę Św.,Szwadron stał w szeregu za ogrodzeniem Kaplicy.
Atmosfera przebywania w Takich miejscach, mieniących się kolorami jesieni i wśród ludzi kochających góry jest naprawdę fantastyczna.
Pozdrawiam Wszystkich serdeczmie.
Bardzo ciekawa impreza Jack
Trochę jesieni ,trochę przyrody
Czas się zamienił na smak przygody
Tak dalej Jack gratuluję
Ułani i ułanki bardzo przystojni i z fasonem nie mówiąc o wierzchowcach

Hej
Tatry w śniegu

więc przygotowuję się już do zimowych wyjazdów
Jesień pozostała jedynie na zdjęciach takich jak te zrobione na początku września tego roku, gdy w deszczu podszedłem na Kościelec, a następnie już przy lepszej pogodzie (przynajmniej nie było wielkiej ulewy) przeszedłem wieczorem przez Świnicę do schroniska w dolinie Pięciu Stawów.
Ranem przemoczone rzeczy już trochę przeschły

i drugiego dnia był Szpiglasowy Wierch dalej ścieżką przy grani ku Wrotom Chałbińskiego skąd zszedłem przez dolinę Rybiego Potoku
[
attachment=6074][
attachment=6075][
attachment=6076][
attachment=6077]
[
attachment=6078][
attachment=6079][
attachment=6080]
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12