Poczekamy, zobaczymy.

Co do skrzydełek, to wolę boki wieprzowe.

Oki,ja skrzydełka Ty boki.W razie czego posłużę za przewodnika.
Mirku, raczej będzie trzeba wymyśleć jaki program na sobotę, żeby się braterstwo nie nudziło. Przewodnika będzie trzeba w piątek a Ty dojdziesz dopiero w sobotę.

Mirku, raczej będzie trzeba wymyśleć jaki program na sobotę, żeby się braterstwo nie nudziło. Przewodnika będzie trzeba w piątek a Ty dojdziesz dopiero w sobotę.

Jak będzie pełny stół i gitara to nudno nie będzie.W razie czego pójdziemy na spontan.
No tak, ale trzeba się ruszać. Z szarpania drutów i przykładania do pieca jeszcze nikt porządnej energii nie wydał.

Cóż zawsze do Wisły czy Ustronia można wyskoczyć po serki bacy.

A może w planie wspólne gotowanie niedzielnego obiadku?

Co do serków, to przyniosą jedne takie perfumowane. W domu będę je musiał zamknąć do słoika, żeby nie pachniały w pociągu albo autobusie.

A co do niedzielnego obiadku, to ja pójdę na smażony ser do gospody.
Dla tych, co będą chcieli się sami borykać, to przedstawiam kawałek mapy:
[
attachment=42317]
Na Filipkę jest możliwych więcej wariantów:
Samochodem:
1. Drogą (oznaczoną fioletowo 6088) od Gródku (Hrádek) albo od Nydku (Nýdek). Jeżeli będzie bez śniegu, wtedy można aż ku chacie.
2. Przez Nydek do Kolybisk, tam parking i potem piechotą (1,5 km) zielonym szlakiem.
Piechotą:
1. Z Polski na graniczny grzbiet pod Stożek i potem:
a) żółtym nad osadę Zielone i dalej czerwonym szlakiem,
b) zielonym zejść na Kolybiska i potem zielonym na Filipkę
c) można jeszcze nieoznakowym skrótem między zielonym i żółtym
2. Dla chętnych można jeszcze oznakowanymi szlakami po czeskiej stronie.
Udanego planowania.

Co do serków, to przyniosą jedne takie perfumowane. W domu będę je musiał zamknąć do słoika, żeby nie pachniały w pociągu albo autobusie.

A co do niedzielnego obiadku, to ja pójdę na smażony ser do gospody.
Stasiu,serki Ołomunieckie mniam mniam.A na obiad idziemy razem.
(...) Stasiu,serki Ołomunieckie mniam mniam.A na obiad idziemy razem.

Będą Ołomunieckie, ale też Miękkie Zdrzejące.
Te lubię bardziej. Znasz? 
Qrcze,nie znam.Ale z chęcią spróbuję.Mocno woniejące?

Po prostu cuchną ,trzeba je trzymać w słoiku

Ale w smaku nie najgorsze

Po prostu cuchną ,trzeba je trzymać w słoiku

Ale w smaku nie najgorsze

Spróbować zawsze warto.
Ładne menu się szykuje;utopence,serki,pikantne skrzydełka,kiełbaski.Coś przegapiłem?
(...) Ale w smaku nie najgorsze

Jakie nie najgorsze
Mirek, nie słuchaj Tomasza. Ten ser w pyszczysku to prawdziwy rajski smak, ale tylko dla prawdziwych smakoszy sera śmierdzącego.
Aha, żeby nie były same śmierdzące, to dla odmiany zabiorę pleśniowy.
Gdyby mi ktoś zabrał kociołek (ciężki, bo żeliwny) z domu, to by i gulaszek był, ale to już chyba za dużo tego.
Dobra, wy tu pany o żarciu gadacie, a najpierw trzeba się przejść!
I potem też.
Więc gdzie pójdziemy?
