Pewnie już od sobotniego wieczora bede trzeźwiał...
Ooooooo !

Jak do tej pory wg.programu miało być tylko śpiewanie piosenek turystycznych-nikt nie wspomnał o piciu, tym bardziej aż takim..... 
Ps.
Zresztą na Filipce podobno susza....
A kto tu o piciu mówi? My tylko delektować się będziemy,
Doktorze, ja tam nie mam zamiaru się wstydzić i konspirować. Na pewno będę chciał spróbować czeskich browarków i nie raz zamoczę ryja

Doktorze, ja tam nie mam zamiaru się wstydzić i konspirować. Na pewno będę chciał spróbować czeskich browarków i nie raz zamoczę ryja

Właśnie,właśnie.
Tylko zastanawiam się w tym kontekście -czy oni tam są skłonni do przyjmowania euro czy PLN -bo tak szczerze nie bardzo mi się chce kupować korony....
A jeśli musiałbym.... to ile ?
A może krótkie info-co ile koron kosztuje w hospudce .
Kiedyś przyjmowali bo płaciłem,poczekajmy na odpowiedź Stasia.Ja tak korunki biorę gdyby zapasy w sklepie trzeba by uzupełnić.

A co do cen w hospódce to pyfffko kosztuje ok 30 koron,Kurs korony to 17,80 zeta za 100 koron.
Widzę, że sporo pytań się nasuwa. No to trzeba jakoś reagować.
Czy na chacie jest komputer z dostępem do internetu?

Panie Macieju, my tam jedzeimy odpocząć od takich technokratycznych urządzeń. Na chałupie nie ma nawet sygnału do komórki. Trzeba się trochę przejść na kopiec.
Dlatego to tam lubię. To jedna z ostoi, gdzie życie idzie innymi ścieżkami.
Doktorze, ja tam nie mam zamiaru się wstydzić i konspirować. Na pewno będę chciał spróbować czeskich browarków i nie raz zamoczę ryja

No Mieciur, na czasie, żebyś okosztował porządnego lanego piwka. Szkoda, że nie będziesz dłużej. To bym Cię oprowadził po ładnych gospódkach. 
Właśnie,właśnie.

Tylko zastanawiam się w tym kontekście -czy oni tam są skłonni do przyjmowania euro czy PLN -bo tak szczerze nie bardzo mi się chce kupować korony....

A jeśli musiałbym.... to ile ?
A może krótkie info-co ile koron kosztuje w hospudce .
Panie Andrzeju. Lepiej, kiedy jakie złotówki na koronki wymieni, bo w gospódce mają niewygodny kurz.
W gospodach raczej biorą miejscową walutę. Widzę, że będę musiał sporo koron zabrać i jeszcze jedną rolę zagrać - otworzyć kantor przyręczny. 
Aha, jeszcze zapomniałem. Proszę o zabranie sobie jakich pantofli albo bucików domowych, bo dywanów w chałupie nie ma i po delinach się boso źle chodzi.
Panie Andrzeju. Lepiej, kiedy jakie złotówki na koronki wymieni, bo w gospódce mają niewygodny kurz.

W gospodach raczej biorą miejscową walutę. Widzę, że będę musiał sporo koron zabrać i jeszcze jedną rolę zagrać - otworzyć kantor przyręczny.

Ok.Zakupię trochę koron - a i miło że chcesz ratować w razie co. 
(...)Ok.Zakupię trochę koron - a i miło że chcesz ratować w razie co.

No tak, ale co ja z tyle złotówkami
Potem muszę do Polski w kopczyki jeździć i swoje zaniedbywać. 
Stasiu, swoją drogą to może tak orientacyjnie mógłbyś podać ile koron kupić ? Tak żeby starczyło na noclegi w chacie i ew jakieś wizyty w gospodzie.
Jeżeli do listy się już nikt nie dopisze, to noclegi wyliczyłem tak:
- za piątek 75 Kč/os
- za sobotę 50 Kč/os
- za niedzielę 45 Kč/os
- ze poniedziałek nie trzeba nic, ponieważ ja to płacę
Do tego osoby, które będą spać w łóżeczku (nie wymigiwać się, musi się uzbierać od 11 osób) dodatkowych 50 Kč/od pościeli.
Tzn. osoba PIĄ-NIE w łóżku będzie płacić 220 Kč itp.
Co do piwka - w gospódkach 25 - 30 Kč. Na obiad trzeba liczyć około 100 Kč - 120 Kč. Zakąski do piwka 30 Kč. Jest jasne, że w chałupie jest kuchnia i można samemu coś wynieść i upatroszyć.
Za pitrasznie ja to już dziękuję,mam tego dość na co dzień.

Stasiu opracuj krótki niedzielny rajd po hospódkach.A propo waluty bierę tysiaka.Lepiej zeby zostało niż zbrakło.

W niedzielę może być schronisko na Stożku, gospoda w Kolibiskach i gospódka na Filipce.
Dzisiaj zrobiłem następny krok w stronę Filipki. Utopiłem utopence w słoiku.

. Mam nadzieję, że się udały. Potem już tylko domowej roboty zostanie mi żywa woda.

Domowej roboty
utopence mniam mniam.A co do żywej wody pamiętaj co obiecałeś.

I jeszcze jedno pytanie,Stasiu czy u pani Łabajovej jest już Cofola Bylinkova Extra?

:ok
Mirek, pierwszy raz o tym słyszę.

Kofola zawsze była kofola.

My to gospódki pójdziemy na piwko i nie na jakieś amerykańskie podróby.
