Deszczowa piosenka
Nasza decyzja o wyjeździe nie była do końca oczywista. Chęci były ogromne, ale okoliczności niezbyt sprzyjające. Jedną z nich była niemożliwość zapewnienia naszej psince opiekunów.

Jednak Sara jest dzielnym zwierzaczkiem, więc po konsultacji z Mallaidhem co do gościnności schronisk, ostatecznie wyjazdowi powiedzieliśmy TAK!
I nadszedł pochmurny piątek 9 października. Raniusieńko pakujemy manatki i w drogę. W trakcie podróży już wiemy, że na pewno na czas raczej nie dotrzemy. Ech, ci nasi kochani drogowcy...
Utrzymując stały kontakt telefoniczny z dowództwem wyprawy meldujemy się w Rytrze około godziny 11. I już w komplecie, a więc: Gosia3ek, Mieciur, Mallaidh, Pedro, Przemo, Łukasz, Maciek, Nikko, Sara i ja ruszamy na podbój Popradzkiego Parku Krajobrazowego snując domysły, czym nas zaskoczą organizatorzy. Oj, gdybyśmy wiedzieli ? grzalibyśmy leniwe ciałka pod kocykami.

Wyjście z Ryta, początek trasy upływa w szampańskim humorze. [
attachment=27104] Do czasu, gdy na krótkim popasie [
attachment=27105], przy błotnistym wznoszącym się uparcie w górę szlaku, widzimy tabliczkę, a na niej jakieś 10 km. trasy.
Łoj, a miało być łatwo, lekko i przyjemnie. Póki co jest baaaardzo przyjemnie.

[
attachment=27108]
Tuptamy pod górę, mijamy dorodny zakręt, na Polanie Wychody rozkoszujemy się widokami [
attachment=27102] [
attachment=27106] i zapachem Sary, która skorzystała z jakiegoś owczego SPA.
Mżawka i zimy wiatr nie pozwalają długo zatrzymać się na miejscu, więc pod dowództwem sądecczaków i Pedra kierujemy się ku obiadkowi na Przechybie [
attachment=27109]. Nawiasem knujemy plan jak zniewolić Admina i wyłączyć mu "duracelki", bo zasuwa pod górę jak szalony!
Leśne ścieżki, prócz błota, oferują piękne jesienne widoki ? żółć traw, złoto i purpurę buków. Żałujemy, że aura poskąpiła nam słońca, bo możemy sobie wyobrazić jak niesamowicie wyglądają sądeckie pagórki skąpane w jesiennym słońcu.
Otuleni mgłą docieramy do Schroniska na Przechybie [
attachment=27107]. To tu w pierwszych planach mieliśmy spędzić pierwszą noc, jednak z uwagi na najazd różnej maści rajdowiczów czeka nas dalsza droga. Wiedząc, że na Niemcowej nie możemy raczej liczyć na luksusy w postaci ciepłego posiłku, stadnie oblężamy bufet. I odpoczywamy. I jest milutko. [
attachment=27103] [
attachment=27110]