Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Integracja u Nowosądecczaków :-)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Kilka ujęć z naszego powrotu do domu. Chyba wszyscy rozpoznają krajobraz.

[attachment=27079]
[attachment=27080]
[attachment=27081]
[attachment=27082]
[attachment=27083]

Agnieszka napisał(a):
Teraz z niecierpliwością czekam na relację.


Moi drodzy - proszę o chwilkę cierpliwości.
Po powrocie z biby pojawiło się u mnie parę problemów natury technicznej - cóż złośliwość rzeczy martwych kwasny Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze, więc mogę zabrać się za dzieło.

Pedro napisał(a):
No drogie Ludziska - proszę o wgrywanie zdjęć na serwer Smile

Na moje zdjęcia musicie trochę poczekać. Robiłem wszystkie w formacie RAW (nie można ich obejrzeć po przepisaniu do komputera) i dlatego muszę je dopiero wywołać i obrobić, co zajmie mi parę godzin.
W weekend postaram się to zrobić. Smile innocent

Moje już są - choć bez szału.

Pis Hella, pisz! Czekamy Smile
Nie będę "taki" Wink i jedno z pierwszych już Wam mogę pokazać. Smile
[attachment=27084]
Moje się właśnie ładują.

Łukaszu, Stasiu a kiedy wasze będą??
Miło pooglądać wszystkie Wasze fotki- jest co wspominać. Widok z Niemcowej wylądował na pulpicie (mam nadzieję, że nie narusza praw autorskichWink
Hela, cieszę się, że już wszystko w porządku, spokojnego tworzenia życzę.

Stasiu napisał(a):
Dzięki angua. Co to za nazwa blink. Język mi się od tego plącze.

Raz się przyplątała i tak zostałaSmile Dla ułatwienia proponuję po imieniu- krótkie i proste, ale jako login zwykle nie dostępne.

W końcu i ja się zmobilizowałem i wrzuciłem kilka swoich fotek na serwer. Nie dużo tego, bo i nie było za bardzo z czego wybierać, a i powtarzać się z innymi nie było sensu.
Deszczowa piosenka Smile

Nasza decyzja o wyjeździe nie była do końca oczywista. Chęci były ogromne, ale okoliczności niezbyt sprzyjające. Jedną z nich była niemożliwość zapewnienia naszej psince opiekunów. Sad Jednak Sara jest dzielnym zwierzaczkiem, więc po konsultacji z Mallaidhem co do gościnności schronisk, ostatecznie wyjazdowi powiedzieliśmy TAK!
I nadszedł pochmurny piątek 9 października. Raniusieńko pakujemy manatki i w drogę. W trakcie podróży już wiemy, że na pewno na czas raczej nie dotrzemy. Ech, ci nasi kochani drogowcy... Wink
Utrzymując stały kontakt telefoniczny z dowództwem wyprawy meldujemy się w Rytrze około godziny 11. I już w komplecie, a więc: Gosia3ek, Mieciur, Mallaidh, Pedro, Przemo, Łukasz, Maciek, Nikko, Sara i ja ruszamy na podbój Popradzkiego Parku Krajobrazowego snując domysły, czym nas zaskoczą organizatorzy. Oj, gdybyśmy wiedzieli ? grzalibyśmy leniwe ciałka pod kocykami. giggle
Wyjście z Ryta, początek trasy upływa w szampańskim humorze. [attachment=27104] Do czasu, gdy na krótkim popasie [attachment=27105], przy błotnistym wznoszącym się uparcie w górę szlaku, widzimy tabliczkę, a na niej jakieś 10 km. trasy.
Łoj, a miało być łatwo, lekko i przyjemnie. Póki co jest baaaardzo przyjemnie. Rolleyes [attachment=27108]
Tuptamy pod górę, mijamy dorodny zakręt, na Polanie Wychody rozkoszujemy się widokami [attachment=27102] [attachment=27106] i zapachem Sary, która skorzystała z jakiegoś owczego SPA.
Mżawka i zimy wiatr nie pozwalają długo zatrzymać się na miejscu, więc pod dowództwem sądecczaków i Pedra kierujemy się ku obiadkowi na Przechybie [attachment=27109]. Nawiasem knujemy plan jak zniewolić Admina i wyłączyć mu "duracelki", bo zasuwa pod górę jak szalony!
Leśne ścieżki, prócz błota, oferują piękne jesienne widoki ? żółć traw, złoto i purpurę buków. Żałujemy, że aura poskąpiła nam słońca, bo możemy sobie wyobrazić jak niesamowicie wyglądają sądeckie pagórki skąpane w jesiennym słońcu.
Otuleni mgłą docieramy do Schroniska na Przechybie [attachment=27107]. To tu w pierwszych planach mieliśmy spędzić pierwszą noc, jednak z uwagi na najazd różnej maści rajdowiczów czeka nas dalsza droga. Wiedząc, że na Niemcowej nie możemy raczej liczyć na luksusy w postaci ciepłego posiłku, stadnie oblężamy bufet. I odpoczywamy. I jest milutko. [attachment=27103] [attachment=27110]
Już planujemy rozbić obozowisko, jednak Gosia3ek wygania nas w błoto i las. Za sobą, prócz całkiem ładnej miejscówki, zostawiamy cud techniki [attachment=27114], dzięki któremu m.in. nasi gospodarze mogą oglądać dobranocki. Toungue
Na Radziejową pierwsze wdrapują się dziewczyny. Za nami dzielnie podążają panowie. Przemo otrzymuje darmową sesję zdjęciową do KGP. Jako, że zdobywamy najwyższy punkt Beskidu Sądeckiego świętujemy to należycie [attachment=27111] [attachment=27112]
I znów w drogę [attachment=27113]. Najpierw z górki, potem pod górkę, aż dochodzimy do Przełęczy Żłobek (chyba Shy ). Nie dokończona wisienka ciąży naszej Modzinie strasznie, więc pomagamy dziewczynie pozbyć się zbędnych dekagramów. Pokrzepieni na ciele i duszy, otoczeni powolutku zapadającym zmierzchem rozpoczynamy ostatni odcinek trasy.
Ale lenistwo nasze nie zna granic. Zamiast wykopać czołówki z plecaków wolimy świecić oczkami jak koty. Tylko Mallaidh ułatwia sobie ? i nam życie, bo dzięki niemu omijamy parę kałuż.
Szczęśliwi i komplecie docieramy na miejsce.
[attachment=27115]
Miły gospodarz kwateruje nas z dwojgiem Mazowszan ( serdecznie pozdrawiamy ), których po jakimś czasie wciągamy do zabawy. [attachment=27116]
Zanim jednak zdrapujemy się na "wiśniową grań" [attachment=27117], panowie idą na prawo, panie na lewo ( a może odwrotnie?), posilamy się koedukacyjnie. A potem?
- śpiewy,
[attachment=27118] [attachment=27125]
- rozmowy
[attachment=27121] [attachment=27119] [attachment=27120] [attachment=27122] [attachment=27123]
- nocne poszukiwania Masklina i Angui ( okazuje się, że w nocy NAPRAWDĘ wszystkie koty są czarne, a drogi gdzieś znikają )
[attachment=27124]
- lulu

cdn...
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem o tym, co mnie ominęło i coraz bardziej żałuję, że nie dało rady wcześniej dotrzeć na miejsce. "Kto późno przychodzi, ten sam sobie szkodzi" - niestety!!! Noc spędzona w tak spartańskich warunkach i w tak doborowym towarzystwie, to dopiero musi być niezapomniane przeżycie. No nic mi po narzekaniach, było, minęło i już się nie wróci. Hella, czekam zatem na ciąg dalszy sądeckiej sagi.
Super. Smile
Czekam na ciąg dalszy.
Pierwszą myślą każdego bibowicza po otwarciu oczek jest - PIĆ!
W dodatku gdzieś w pobliżu Gosia3ka rechocze wściekła, telefoniczna żaba Devil, więc nie ma siły - opuszczamy powoli śpiwory i wynurzamy się na zewnątrz chatki.
Załapuję się z Maćkiem na cudowny wschód słońca. Mgły ścielą się nad Piwniczną, a cała okolica pogrążona jest w ciszy. Uwielbiam takie momenty. Dla takich chwil warto żyć. [attachment=27126] [attachment=27127] [attachment=27128]
Żal opuszczać to miejsce [attachment=27129], tym bardziej, że poranna aura daje namiastkę nadziei, że nie sprawdzą się prognozy pogody.
Do Piwnicznej wędrujemy żółtym szlakiem [attachment=27131] [attachment=27132] [attachment=27130], bo tam już niecierpliwią się Stasiu, Tomtur i Lapikus. W między czasie dowództwo rozważa opcje modyfikacji dzisiejszej trasy, gdyż dosyć późno wyjdziemy z Piwnicznej.
W końcu decydujemy się na bardzo skomplikowaną logistycznie akcję. giggle Za pomocą dwóch autek przerzucamy 18 osób i psa do Łomnicy. W kompanii brakuje nam niestety Maćka, który po otrzymaniu wiadomości z domu musi wracać. Sad [attachment=27133]
To pozwala nam zaoszczędzić nie tyle czas, ile siły na dalszą trasę.
A na trasie niestety towarzyszy nam najpierw mżawka, potem deszczyk, aż w końcu ulewa....kwasny


cdn (niebawem Toungue)...

lapikus napisał(a):
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem o tym, co mnie ominęło i coraz bardziej żałuję, że nie dało rady wcześniej dotrzeć na miejsce. "Kto późno przychodzi, ten sam sobie szkodzi" - niestety!!! Noc spędzona w tak spartańskich warunkach i w tak doborowym towarzystwie, to dopiero musi być niezapomniane przeżycie. No nic mi po narzekaniach, było, minęło i już się nie wróci. Hella, czekam zatem na ciąg dalszy sądeckiej sagi.


Lapikusie! Z ust mi wyjąłeś te słowa. Spanie na palandach w bacówce to jest coś. I ta atmosfera. Ja wiem, że to z mojego powodu Lapikus i Tomtur musieli odpuścić sobie piąteczne zgromadzenie. Shy
Z niecierpliwością czekam opis biby, gdzie ja już osobiście byłem.

Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34
Przekierowanie