Maciek, myślisz że mogę przytoczyć?




a swoją drogą to biba jak zawsze udana

No i zakochałem się do "bieszczadzkich ballad" czy jak się te piosenki nazywają, które miał puszczone nasz kierowca podczas wywozu na Sibir. 
Aha, jeżeli ktoś wcześniej nie napisze relacji, to ja się tym zajmę dopiero po powrocie do domu i to jest dopiero w przyszłym tygodniu

Do następnej.

Dziękuję Stasiu, bardzo bałam się, że Bieszczady Was zniechęcą. Pogoda była wredna, na szczęście błoto było w ilości umiarkowanej. Nie zazdrościłam Wam Połoniny Wetlińskiej w sobotę, GOPR-owiec przedstawiając mi prognozę pogody powiedział jednoznacznie, że wszystkie grupy komercyjne nie mają prawa zjawić się w górach, chyba, że są dobrze przygotowane na zimowe niespodzianki. Wyobrażam sobie co tam działo się, gdy puścił mróz, błoto ze śniegiem i śnieg z błockiem. Musiało być niefajnie. Za to w niedzielę było fajnie, Połoninka cud miód i malina, tylko trochę błocka ale do tego jestem przyzwyczajona. Zazdrościłam Wam tego Bukowego Berda, tam musiało być pięknie.
hmmmm a były przynajmniej dwie w kozaczkach i adidasach, z czego jedna prowadzona przez GOPR-owca 
było
Dziękuję Stasiu, bardzo bałam się, że Bieszczady Was zniechęcą. Pogoda była wredna, na szczęście błoto było w ilości umiarkowanej. Nie zazdrościłam Wam Połoniny Wetlińskiej w sobotę, GOPR-owiec przedstawiając mi prognozę pogody powiedział jednoznacznie, że wszystkie grupy komercyjne nie mają prawa zjawić się w górach, chyba, że są dobrze przygotowane na zimowe niespodzianki. Wyobrażam sobie co tam działo się, gdy puścił mróz, błoto ze śniegiem i śnieg z błockiem. Musiało być niefajnie...
Wiesz Lucyna, mało nas znasz. My wręcz lubimy taką pogodę
Jednak przyznam, że mi nie przeszkadzają wredne warunki zimowe, ale już jako wygodniejszy podróżnik lubię ciepełko w schronisku przy takowych warunkach. Puchatek tego ciepełka nie miał, chociaż robiliśmy sami sobie ciepłą atmosferę.
I to mi trochę przeszkadzało.
Aha, Lucyna, wyluzuj. Zaczyna się u Ciebie przejawiać "deformacja profesjonalna".
"Grupy komercyjne" co za słone słowa.
Przedstawiam sobie, że jestem pajacykiem nakręcanym na kluczyk i wysłany na kopczyki. 
Jeszcze jedno. Proszę uprzejmie bibowiczów o wkładanie swych własnych myśli z tras typu: iwerszyk szewczyka, parówka Mallaidh, Mieciurowa herbatka i tym podobne. Niektóre z nich mogą być później wprawione do relacji. 

Dobrze prawisz. 
Dlatego komercyjnie byliśmy dobrze przygotowani.
[attachment=41308]
A zadbał o to nasz główny logistyk (na zdjęciu ten z zatroskanym wzrokiem). 
Dziękuję Uczestnikom Podróży za biegłość wykazaną w bieszczadzkiej turystyce i pozytywne nastawienie- w pokonywaniu tamtejszych ścian błota.
Chyba musiałeś się bardzo starać, że nasz zawsze na straży stojący i surowy admin udzielił Ci dar zmiłowania.
Ciekaw jestem jaką to będzie miało odezwę
Mam nadzieję, że powrót naszego marnotratnego syna będzie żywą wodą na nasze forum. Zagadkofile, trzeście się.
A zadbał o to nasz główny logistyk (na zdjęciu ten z zatroskanym wzrokiem).

(...)
DrE, kogo masz na myśli?
Gosię albo Szewczyka? 
: A zadbał o to nasz główny logistyk (na zdjęciu ten z zatroskanym wzrokiem).

(...)
DrE, kogo masz na myśli?
Gosię albo Szewczyka? 
Oooo zaraz reinkarnacja
Po co używać aż tak wielkich słów. 
Nazwijmy to urlopem dziekańskim. 
Stasiu-mistrzem ceremonii był niewątpliwie dysponent pięknego naczynka z Dolomitów. 