). Zaraz potem nakryła nas wychowawczyni ale uratowała potężna burza, przed którą uciekając musieliśmy śmigać szlakiem w dół. Złapała nas w połowie trasy i dalszą część pokonaliśmy dupozjazdem. Doznania mogę porównać jedynie do tyrolki na zbyt niski uczepionej linie 
Potem przerwa aż do roku 2004
Trzeba to opić.
też się tego wstydzę
nadrabiam jak mogę
Pewnie, nie można tego tak zostawić 
Najlepiej w Polsce mi było w okolicach Piwnicznej Zdrój. M.in dlatego, że sa tam swietne warunki zeby lazic i jezdzic na rowerze. A jak gory sa zbyt strome i trzeba sie ostro wspinac - to nie zajade zbyt daleko. Polecam wejscie na Radziejowa. Widok z wiezy obserwacyjnej jest bezcenny. Pamietam, że na pierwszy wpad sie bardzo zle ubrałem. Ech, czysta glupota. Jade w ten weekend polazic w okolice Żywca. Pogoda sie zalamuje, wiec wczoraj kupilem kurtke
na marginesie - W ... maja teraz wyprzedaż odziezy i obuwia trekingowego.
. Mieszkaliśmy na kwaterze pod Nosalem, więc moim pierwszym szczytem był Nosal. Wchodziłem wzdłuż wyciągu. Gdy wyszedłem na szczyt to szczęka mi opadła
. Gór się bałem, jak widziałem tych, co idą przez Skupniów Upłaz, to myślałem, że to sa tylko alpiniści...przeca tak wysoko
. Z Nosala na Nosalową Przeł. bałem się schodzić ze strachu przed niedźwiedziem. Jednak to był ten dzień, kiedy mnie "wzięło". Do dziś bardzo lubię Nosal i jest jednym z moich ulubionych szczytów.
. To był mój pierwszy wyjazd w góry.
To może opiszesz jedną ze swoich wycieczek ?
Może napiszę pokrótce o mojej pierwszej dłuższej wędrówce, bo to mam wyryte w pamięci do dziś i mam ogromny sentyment do tej przygody
Otóż byłem wtedy młodzikiem i byłem tamtejszego dnia akurat sam z mamą, szliśmy po raz kolejny z zamiarem dojścia na Morskie Oko, ale po drodze zobaczyliśmy znak na Dolinę Pięciu Stawów i kompletnie bez wiedzy jak daleko to będzie
skręciliśmy z drogi na Morskie Oko. To było coś niesamowitego, najpiękniejsze wspomnienia z górskich wędrówek, kiedy kompletnie nie spodziewając się co nas spotka odkrywaliśmy piękno tych okolic krok po kroku. Oczywiście zaczęło padać, pamiętam koło Siklawy ktoś musiał nam pomóc wejść bo było strasznie ślisko. Ale potem, te widoki.. Niesamowite. Później nie wracaliśmy tylko poszliśmy dalej i nigdy nie zapomnę szoku jaki przeżyłem, gdy zobaczyłem z której strony Morskiego Oka wyszliśmy! Tak jak mówię, to wszystko było oczami dziecka, nie wiedzieliśmy kompletnie nic gdzie skręcamy, gdzie dojdziemy, gdzie wyjdziemy, nasze początki w górskich podbojach, dlatego może tak bardzo utkwił mi w sercu ten dzień
A miała to być zwykła przechadzka.. Pozdrawiam

Poszliście do piątki na pałe, bez żadnego przygotowania i wiedzy o szlaku... Ale żyjesz i pewnie dalej chodzisz po górach ? Mam nadzieję że chociaż bardziej odpowiedzialnie niż wtedy


może to co napisałem, zabrzmiało jakoś agresywnie, ale nie to miałem w zamiarze.Po prostu zapamiętał pierwszą wizytę w górach dosyć hardkorowo i tyle

MontyPyton
takie wyprawy w nieznane są najpiękniejsze, tym bardziej jako dzieciak który niewiele jeszcze widział, fajnie, jeszcze fajniej że nie zniknąłeś po pierwszym poście, bądź z nami dłużej. Pozdrawiam.
ile mieliście lat gdy pierwszy raz ruszyliście w góry ? samodzielnie lub z kimś dorosłym? pozdrawiam