Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011
Autor Wiadomość
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #1
Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Zdjęcia mojego kolegi z jego pirenejskiego trekkingu tak bardzo mnie kiedyś zauroczyły, że nie miałam żadnych wątpliwości, że jak tylko pojawią się okoliczności sprzyjające to pojadę w Pireneje. Plan udało się zrealizować w 2011 roku razem z moją koleżanką Kasią, która podobnie jak ja lubi się poszwendać po górach.
Ponieważ właściwie nic nie wiedziałam o Pirenejach zaczęłam od czytania na ich temat, żeby jakoś się do tego wyjazdu przygotować. Pomocny okazał się przewodnik ?Sklepu Podróżnika?. Opisy tras w nim zawarte określały ich stopień trudności oraz sugerowane wyposażenie. Ponieważ nie mamy doświadczenia wysokogórskiego a jednak chciałyśmy znaleźć się chociaż troszkę wyżej niż zwykle decydujemy że spróbujemy zdobyć Pico de Posets (3375 m n.p.m.) - oczywiście najłatwiejszą drogą przez Canal Fonda.
W górach chcemy oczywiście spędzić kilka dni i pochodzić po Masywie Posets. Trasy planujemy w oparciu o mapę: Editorial Alpina ?Posets Perdiguero Valles de Benasque, Estós y Chiastau? w skali 1:25000. Na mapie nie ma podanych czasów przejść ale do mapy jest dołączony mini przewodnik z dokładnym opisem szlaków w językach: hiszpańskim, angielskim i francuskim.
Ponieważ jedziemy tylko we dwie nasz kobiecy rozsądek bierze górę i decydujemy się na noclegi w schroniskach a nie namiocie. To zdecydowanie determinuje przebieg naszego trekkingu. Zabieramy jednak małe alumatki no i oczywiście śpiworki na wypadek gdyby przytrafił się jednak jakiś nieplanowany nocleg pod chmurką lub w cabanie czyli takiej pasterskiej szopie. Naszym punktem przesiadkowym w drodze w Pireneje jest Barcelona, postanawiamy więc spędzić także kilka dni w tym mieście.


Dzień 1: Wrocław - Barcelona

Długo wyczekiwany dzień wyjazdu w końcu nadchodzi. Sukcesem udaje się zakończyć pakowanie, które podlegało pewnym ograniczeniom ze względu wymogi samolotowe. Efektem są dwa plecaki ok. 40 litrów, które lecą jako bagaż podręczny oraz jedna wspólna walizka o maksymalnej dopuszczalnej wadze (chyba 15kg), która wędruje do luku bagażowego. Myślę, że jest to całkiem niezły wynik ja na dwie kobitki, które lecą w sumie na 10 dni i muszą zabrać rzeczy górskie no i oczywiście wszystkie babskie miejskie drobiazgi i gadżety, które mogą się przydać w zdobywaniu Barcelony Wink
A tak wyglądały Pireneje z lotu ptaku (tzn. samolotu)    
Z lotniska jedziemy do naszego hostelu, zostawiamy bagaże i idziemy podegustować co nieco łącząc to oczywiście z szybką nauką języka.
   

Dzień 2: Barcelona - Pireneje (Schronisko Estós)
Rano porzucamy miejską część bagażu w hostelowej przechowalni i zaczynamy przemieszczać się w kierunku gór Smile
Naszym celem jest miejscowość Benasque ? baza wypadowa w Pireneje, a dla nas początek trekkingu. Z Barcelony jedziemy tam autobusem z przesiadką w Barbastro. Podróż zajmuje ok. 4,5 godziny.
Na mapie wygląda to tak    
A nasze plany na przemieszczanie w Masywie Posets przedstawiają się następująco    
Wychodzimy z Benasque (1140 m n.p.m.) - różowa kropka na mapie - w kierunku Schroniska Estós (1895 m n.p.m.), szlakiem zaznaczonym przeze mnie na mapce różową linią.
Początek naszej drogi wygląda bardzo obiecująco    
Im dalej tym widoki robią się coraz piękniejsze    
Stąd też wysyłamy pierwsze i zarazem ostatnie smsy do cywilizacji bo jak się okazało w górach nie było zasięgu i przez 3 dni, dopóki nie dotarłyśmy pod Posets nie było z nami kontaktu.
Mijamy także 'krowy milka' z dzwonkami na szyi     które wywołują we mnie lekką obawę związaną z ewentualnym bliskim spotkaniem z hiszpańskim byczkiem. Stado jest na szczęście po drugiej stronie rzeki i raczej nas nie widzi. Pojedyncze sztuki, które spotykamy na swej drodze nie są agresywne. Patrzą na nas ale my staramy się je mijać obojętnie i na wszelki wypadek nie patrzeć im w oczy.
Po pewnym czasie docieramy do Cabany del Turmo    
   
Po ok. 5 godzinach marszu docieramy do naszego celu. Zaczynamy oczywiście od uzupełnienia płynów w pięknych okolicznościach przyrody siedząc na tarasie schroniska z którego roztaczają się takie widoki
           
W budynku schroniska nie ma łazienki i takie schodki trzeba pokonać aby dotrzeć do toalety i umywalek    
Prysznic natomiast to kamienna, surowa dobudówka zamykana drewnianymi drzwiami dostępna oczywiście z zewnątrz. Całkiem to sprytnie zostało pomyślane bo przez szczeliny między ścianą, drzwiami i daszkiem podczas kąpieli można było podziwiać górskie widoki. Ku naszemu zaskoczeniu była ciepła woda więc prysznic był prawdziwą przyjemnością. Jedynym mankamentem okazała się para wodna która skutecznie zasłaniała widoki. (niestety nie mam żadnego zdjęciaSad)
A tak wygląda schronisko w całej okazałości    
Wieczór spędziłyśmy zastanawiając się jak będzie wyglądała jutrzejsza droga na Pico Gias (3002 m n.p.m.), która prowadziła mniej więcej tak    
Te pionowe ściany wydawały nam się dość trudne do sforsowania...
cdn



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight

Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2012 11:04 PM przez fidelio.

16-12-2012 11:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Pięknie się zapowiada. Są mapki i linie tras wpisane w zdjęcia. ok



16-12-2012 11:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #3
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Dzień 3: Schronisko Estós (1895 m n.p.m.) - Pico Gias (3002 m n.p.m.) i z powrotem
Tego dnia mamy w planie wejście na Pico Gias (trasa pomarańczowa na mapce).
Według przewodnika na szczyt powinnyśmy dotrzeć w ok. 3,5 godziny. Wstajemy rano Jemy słodkie hiszpańskie śniadanko pozostawione dla nas w głównej sali przez opiekuna schroniska, który postanowił, że nie będzie wstawał tak wcześnie jak my.
Na początku droga jest łatwa a przebieg szlaku oczywisty i jednoznaczny. Szybko więc docieramy do miejsca gdzie wyrastają przed nami pionowe ściany na które patrzyłyśmy poprzedniego dnia siedząc na tarasie przed schroniskiem.
Wyglądało to tak    
Miałyśmy spory dylemat co dalej robić. Chodziłyśmy więc tam gdzie się dało z nadzieją, że pokaże się jakieś oznaczenie szlaku. Jakieś - to znaczy mały kopczyk ułożony z kilku kamieni. Chodzimy i napotykamy kolejne przeszkody np. takie        
Udaje nam się nawet pokonać kilkanaście centymetrów w górę !!! Smile. Robi się jednak zbyt niebezpiecznie. Skały są śliskie a my kompletnie nieprzygotowane do takiej drogi. Postanawiamy posiedzieć chwilę tam gdzie jakoś udało nam się wejść a potem wrócić do schroniska i jednak poszwendać się po niższych partiach. Ze "stanowiska", które udało nam się założyć mamy bardzo ładny widok    
Tym bardziej trudno nam wykonać krok w kierunku zejścia. Po jakimś czasie jednak wilgotne, zacienione skały robią swoje i ruszamy aby troszkę powygrzewać się na słońcu.
W ostatniej chwili Kasia zauważa mały kamienny kopczyk ułożony na kamieniu, który opływa wartko spływający z gór potok. Okazało się, że był to najprawdopodobniej jakiś ciek okresowy, który skutecznie nas zmylił. Przekraczamy go w najbardziej dogodnym miejscu i zadowolone idziemy dalej.    
Warto było bo dalej droga nie jest już trudna a widoki coraz piękniejsze        
Po pewnym czasie docieramy do jeziora Ibón de Gias Inferior (2538 m n.p.m.)    
Odpoczywamy tam chwilę, robimy zdjęcia i ruszamy dalej        
Nad nami niestety zaczynają zbierać się chmury. Gdy jednak zaczynamy słyszeć pomruki nieba zarządzamy odwrót        
Pico Gias tym razem nie chciał nas gościć.
W trybie przyspieszonym znalazłyśmy się na łączce tuż nad schroniskiem. Burza odeszła więc decydujemy się trochę tam posiedzieć. Po chwili jednak znowu nadciągają ciemne chmury     Schodzimy więc do schroniska.    
Tego dnia pojawiło się w schronisku więcej turystów. Ze względu na deszcz wszyscy siedzieliśmy w sali głównej. Gdy burza w końcu do nas dotarła wszyscy, pomimo ulewnego deszczu wyszli przed schronisko. Każdy znalazł sobie kawałek ściany, do której przylgnął aby zmieścić się pod okapem by jednak zmoknąć jak najmniej. Podziwialiśmy burzę.
To była moja pierwsza burza w górach i zrobiła na mnie piorunujące wrażenie Smile
Huk był niesamowity ? tego się nie da opisać.
Bardzo się cieszyłam że mogę sobie to widowisko podziwiać w schronisku. Na szlaku pewnie tak bardzo by mi się nie podobało.

Dzień 4: Okolice Schroniska Estós
Kolejny dzień traktujemy bardziej 'lajtowo'. Idziemy szlakiem GR11 (główny szlak pirenejski biegnący przez całe Pireneje od Morza Śródziemnego po Zatokę Biskajską) - trasa granatowa na mapce. Próbujemy też znaleźć szlak prowadzący na Pico Gias od drugiej strony. Niestety nie natrafiamy na żadne małe kamienne kopczyki, które sugerowałyby właściwą drogę. Przemieszczamy się w kierunku błękitnego nieba     A za plecami mamy     chmury nad Masywem Aneto. Po drodze mijamy różne twory natury     i ludzi    
Dziwny to widok bo w drodze na Gias nie spotkałyśmy nikogo. Główny szlak pirenejski okazał się dość popularną drogą. Ciągle przemieszczamy się w kierunku błękitu ale żeby nie było nudno tym razem po śniegu    
Gdy docieramy do przełęczy Puerto de Chistau (2577 m n.p.m.) coraz więcej chmur jest nad nami i znowu słychać jakby delikatne pomruki nieba gdzieś daleko.            
Pamiętając wczorajszą burzę decydujemy się na powrót tą samą drogą.         Robię więc kilka fotek ślicznych niebieskich kwiatków, którymi usiana jest łąka    
Moja beztroska troszkę zaskoczyła moją towarzyszkę. Kasia pozwala mi jednak dokończyć fotografowanie pirenejskiej roślinności jedynie w delikatny sposób okazując swoje zniecierpliwienie związane z wizją burzy na szlaku. Gdy jesteśmy już całkiem blisko schroniska nieoczekiwanie spotykamy mieszkańca gór    
Tym razem także Kasia wyjmuje swój aparat.
Prawdopodobieństwo burzy spadło więc udaje my się na dalsze szwendanie po okolicy. Przechodzimy na drugą stronę rzeki i poznajemy tamtejsze pochyłości terenu.
cdn



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight

Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2012 11:47 PM przez fidelio.

16-12-2012 11:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #4
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49821 goryczka śniegowa? Doctore?

Zaraz zabieram się za czytanie ok



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
16-12-2012 11:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Pablo napisał(a):
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49821 goryczka śniegowa? Doctore?

Możliwe.
Choć bardzo podobna jest wiosenna (gentiana verna). uhm
Na forum goryczek mają podobny dylemat. Rolleyes Big Grin
http://www.bio-forum.pl/messages/3280/102923.html

W każdym bądź razie Fidelio mi imponuje. Burza jej nie zmogła by się pochylić nad kwiatem z rodziny tych najpiękniejszych górskich. CoolRolleyes



16-12-2012 11:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #6
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Nie spodziewałam się panowie, że jesteście takimi znawcami (i w związku z tym chyba także wielbicielami) kwiatów ok
Były też różowe     Smile



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight

Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2012 12:12 AM przez fidelio.

17-12-2012 12:12 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #7
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

fidelio napisał(a):
Nie spodziewałam się panowie, że jesteście takimi znawcami (i w związku z tym chyba także wielbicielami) kwiatów ok
Były też różowe Smile

Nooo wieesz- kobiety są jak kwiaty. Trzeba się na nich choć trochę znać. Big Grin
To różowe - to rojnik.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rojnik_%28ro%C5%9Blina%29
Bardzo niewymagające-jak ktoś ma ambicję na kwiatki balkonowe- a nie ma czasu zajmować się nimi. Wink



17-12-2012 12:20 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #8
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Na kwiatach znam się mało, na kobietach jeszcze mniej Huh

Ale do rzeczy, po pierwsze ładne góry, po wtóre fajnie jest odkrywać nowe miejsca, tym bardziej, że zmusza Cię to do zagłębienia się w topografię terenu, mapa 1:25000 już z tych dokładniejszych, do tego szukanie kopczyków/szlaku, fana zabawa, mi by się podobało ok

A z Pirenejami nie jest tak podobnie jak np w Alpach, czerwiec najbardziej burzliwy i trzeba do godzin południowych opuścić szczyty?



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
17-12-2012 01:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #9
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

fidelio napisał(a):
Nie spodziewałam się panowie, że jesteście takimi znawcami (i w związku z tym chyba także wielbicielami) kwiatów ok
Były też różowe Smile

Wiesz Fidelio, znawcami to oni są tylko niektórymi kwiatami. giggle Głównie tymi, które się dają w jakimś stopniu macerować w alkoholu. Korzeń goryczki+borovička to istne dzie
o natury. Smile
Co do wyprawy, to jestem szczęśliwy, że koniecznie mogę poczytać sobie coś innego niż Karpaty z Taterami w czele albo Alpejkami. Mam tylko słowa uznania do tej Waszej wyprawy. Nie często kobieciny Waszego wieku zapuszczają się w Hiszpanii w Pireneje. Raczej pozostają na plażach Morza Śródziemnego. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
17-12-2012 04:49 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #10
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

ależ mi też się bardzo podoba szwendanie po nieznanym terenie z mapą w ręku Smile
Jeśli chodzi o burze, to rzeczywiście piszą, że od połowy czerwca do sierpnia pojawiają się bez ostrzeżenia i bywają gwałtowne.
Jednak ponoć pomimo wszystko czerwiec jest najprzyjemniejszym miesiącem w Pirenejach. Lipiec i sierpień bywa po prostu zbyt gorący. Wrzesień ponoć też jest ok.
Nam się jednak spieszyło na wakacje więc padło na czerwiec Smile



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight
17-12-2012 04:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #11
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Stasiu napisał(a):

fidelio napisał(a):
Nie spodziewałam się panowie, że jesteście takimi znawcami (i w związku z tym chyba także wielbicielami) kwiatów ok
Były też różowe Smile

Wiesz Fidelio, znawcami to oni są tylko niektórymi kwiatami. giggle Głównie tymi, które się dają w jakimś stopniu macerować w alkoholu. Korzeń goryczki+borovička to istne dzie
o natury. Smile
Co do wyprawy, to jestem szczęśliwy, że koniecznie mogę poczytać sobie coś innego niż Karpaty z Taterami w czele albo Alpejkami. Mam tylko słowa uznania do tej Waszej wyprawy. Nie często kobieciny Waszego wieku zapuszczają się w Hiszpanii w Pireneje. Raczej pozostają na plażach Morza Śródziemnego. ok


Ja tak coś czułam, że z tymi kwiatkami to musi być jakieś drugie dno ... giggle
Nie wiem tylko czy będą zadowoleni, że ich tak zdemaskowałeś na forum (?)
A jeśli chodzi o kobiety w Pirenejach, to rzeczywiście spotkałyśmy chyba tylko trzy, a na Posets to wędrowałyśmy z samymi mężczyznami.



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight
17-12-2012 05:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paulina
magurczanka ;)
*****


Postów: 1,678
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #12
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Burze czy nie burze, piękny czas trafiłyście, bo tak cudnie zielono w tych górkach było:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49786
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49787
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49811
, że aż mi się zielono przed oczami zrobiło blink Smile

Czekam na cd. Twej wspominkowej opowieści Fidelio, bo miło się czyta o miejscach, których człowiek sam nie odwiedził Smile



Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)

Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2012 07:38 PM przez paulina.

17-12-2012 07:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Tenshi

*****


Postów: 1,397
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2009
Status: Offline
Post: #13
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Fidelio, Ty oglądałaś zdjęcia kolegi, które Cię tak zauroczyły aby wybrać się w Pireneje. Natomiast ja, oglądając Twoje zdjęcia i czytając relację, jeszcze bardziej umacniam się w przekonaniu, że kiedyś i ja tam będę stąpać, tym bardziej że znajdują się tam trasy Camino. Bueno Cool


P.S.
Doktore, co do uprawy tego rojnika na balkonie, nie miałabym pewności uhm Smile


Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2012 10:05 PM przez Tenshi.

17-12-2012 09:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #14
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Czuję, że się nam forumowe społeczeństwo pod wpływem różnych relacji rozleci po świecie. Taki ten syndrom Edyty. Chyba zmienię zdanie co do pisania relacji o Taterach. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
17-12-2012 10:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #15
RE: Pireneje hiszpańskie - Masyw Posets - czerwiec 2011

Tenshi napisał(a):
Doktore, co do uprawy tego rojnika na balkonie, nie miałabym pewności uhm Smile

Eee.... dlaczego ?
Rojnik w doniczce sobie świetnie poradzi. Odporny na suszę, wymagań odnośnie jakości gleby w zasadzie brak. Wink
Zauważ-że w Tatrach często zajmuje miejsca -gdzie nawet trawa już nie chce rosnąć.Smile



17-12-2012 10:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: