27.03.2011 - W karkonoskich przestrzeniach
Karkonosze zwane też Górami Olbrzymimi stały się celem mojego lutowego urlopu. Pomimo wielu przebytych górskich szlaków to pasmo ciągle tkwiło w mojej głowie jako pewnie najciekawsze z tych jeszcze nieodwiedzonych na terenie naszego kraju. Zarówno dwa lata temu i jak przed rokiem ciągle coś stawało mi na drodze aby się tam pojawić. 9 lutego 2011 po raz pierwszy ujrzałem je na żywo. Był to początek 5-dniowej wędrówki oscylującej wokół ich głównego grzbietu. Wędrówki którą z perspektywy czasu naprawdę warto było odbyć, aby choć w części poznać góry o całkowicie odmiennym charakterze niż wszelkie inne pasma zarówno w Polsce jak i w ogóle w tej części Europy.
|
|
30.01.2011 - Nowa relacja tatrzańska
Po nocnych rozmowach Polaków nie wstaliśmy wcześnie. Koniec końców na szlak wyszliśmy dopiero coś po 10-tej. Na początek sprawdzenie detektorów i w drogę ku górze. Pierwszy wzgórek to Grześ. O ile z okna schroniska udało się zrobić zdjęcie nawet wierzchołka Jarząbczego, o tyle na szlaku ogarnęła nas znów szarość. Gdzieś tam co prawda błękit chyba się pojawiał wyżej, ale później równie szybko znikał.
|
|
09.01.2011 - Nowa relacja beskidzka
Z racji korzystnych prognoz pogody na dzisiejszy dzień postanowiliśmy z Pedrem wybrać się w kopczyki. Po dłuższej dyskusji padło na Mogielicę. Wyjazd zaplanowany został na godzinę 4,a to dlatego, iż wpadł nam do głowy pomysł iż można by było się pokusić o wschód słońca oglądany z wysokości 1171 m n.p.m.
|
|
07.01.2011 - Nowa relacja tatrzańska
Tatry już z daleka świecą swoją bielą po ostatnich opadach śniegu. O 6.30 odbieram Tomka z Zakopanego i chwilę później zostawiamy autko na jeszcze dość pustym parkingu w Palenicy. Wszystko dzieje się w tegoroczne Święto Niepodległości, które postanowiłem spędzić możliwie atrakcyjnie, czyli po tatrzańsku.
|
|
19.10.2008 - Nowa relacja tatrzańska
Wychodząc z mieszkania popatrzyłem się do góry. Na niebie świeciło i błyszczało tysiące gwiazd. Bezchmurne niebo dawało wielką nadzieję na udany dzień, a ja z plecakiem kierowałem się na przystanek autobusowy. Niecałe trzy godziny później byłem już w Zakopanem.
|
|
05.10.2008 - Nowa relacja tatrzańska
Wrześniowa noc zastała nas w zakopiańskim Domu Turysty. Nas, czyli mnie i Dziencioła. Przed chwilą spotkaliśmy się na tutejszym dworcu, a jutro mieliśmy rozpocząć nową przygodę z Tatrami. Niepokoiły nas tylko prognozy pogody, a te bezlitośnie wszystkie i zgodnie przepowiadały deszcz, chmury i zimno. Mimo to nie zrezygnowaliśmy. To miał być tylko jeden dzień niepogody, ale i ten jeden dzień chcieliśmy wykorzystać. I tak też zrobiliśmy, a całość rozpoczęła się w słowackiej miejscowości Zdiar, skąd zagłębiliśmy się w góry spowite gęstymi chmurami.
|
|