Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (4): « Pierwsza [1] 2 3 4 Następna > Ostatnia »
Cholerne góry
Autor Wiadomość
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #1
Cholerne góry

Całe moje życie to góry, wciąż góry, mniejsze i większe, białe i zielone, dostępnie przyjazne i strzegące skalnymi bastionami swoich skarbów ... góry cholerne, co mnie do Was tam wabi, co mi za gościniec szykujecie i za co ja Was tak wariacko kocham ...
Z poprzedniego lata została mi w głowie obietnica powrotu w jeszcze większe Alpy, więc postanowiłem wrócić Tam z Małgosią korzystając z wiedzy i doświadczenia Jacka - górołaza i wspinacza z Jury.
Wyjechaliśmy z Jeleniej Góry i przez Zgorzelc-Gorlitz, a po wjechaniu do kraju Naszych bogatszych sąsiadów grzaliśmy autostradami byle jak najszybciej dojechać na miejsce. W międzyczasie gdzieś pomiędzy Norymbergą, a Stuttgartem krótki popas na sen, nadłożenie drogi z tytułu braku paszportów by ominąć Szwajcarię i wreszcie wjazd do Francji ...                    
W Chamonix /1.035 m npm/ parkowanie samochodu na jednej z mniej ruchliwych uliczek, przepakowanie gratów i biegiem do kolejki linowej gdzie okazało się, że z powodu burzy w górach problemem może być wjechanie do pośredniej stacji tj do Plan de I'Aiguille /2.317 m npm/, lecz dzięki przychylności losu i erudycji Jacka jako jedynym udało Nam się zabukować w uwiązanej na stalowych drutach czerwonej puszce kolejki ...                
Na Planie pompa jak cholera, a dodatkowo wietrzysko i zimno, hmm cóż było robić ... czekaliśmy tak z 2 godziny, po czym w akcie desperacji o 15.00 wyszliśmy z budynku kolejki w stronę Lac Bleu - jeziorka pod Igłami gdzie zamierzaliśmy rozbić namiot i ... wtedy właśnie przestało padać Smile Do 17.00 zdążyliśmy dojść na miejsce naszego bivacco, rozbić namiot, poprawić kamienną palisadę mającą Nas chronić przed zbyt silną nawałnicą /jakby co/ jako tako się ogarnąć, by o 17.00 ponownie powitać deszcz ...     który towarzyszył nam przez całą noc.
Pobudka o 5.30 śniadanie, pakowanie tego co niezbędne do plecaków, wyjście około 7.00, w planie wejście na L'M /2.844/ Przez kamienne osuwiska, płaty śniegu i lodowe jęzory zadaliśmy z Planu na przełęcz Cool de Blanc, pogoda nie rozpieszczała, było zimno, ale przynajmniej nie padało                                
Na przełęczy lodową rynną przy pomocy czekanów i raków, dodatkowo zaasekurowani liną weszliśmy pod ścianę, gdzie wspięliśmy się na sam szczyt L'M-a.        
cdn ...


25-06-2009 08:35 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: Cholerne góry

Hej fajne zdjęcie Gosi w namiocie (z tym garnuszkiem po lewej Wink ), fajne zdjęcie Was razem, i jak Gosia zadaje na dwa czekany na końcu kuluaru ok - bomba... czekamy na dalsze Smile

ps. pogoda Was nie rozpieszczała



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
25-06-2009 09:03 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #3
RE: Cholerne góry

W trakcie wspinaczki oddałem daninę dla Alp, co stało się z prozaicznego powodu, a raczej z powodu mojego parcia na to by za prosto nie było, otóż po dojściu do bardziej łatwiejszego miejsca zrobiliśmy sobie mały rest,     po czym Jacek zadał stosunkowo łatwym zacięciem jakie 6-7 metrów w górę, tam zaasekurował z góry Małgosię         , po czym ja jako trzeci zadałem po ścianie, ale cholera przecież nie zacięciem, bo by za łatwo mi było, więc ustawiłem się czołowo do jednej z bocznych ścian i dawaj zapinać,     wlazłem tak do wysokości półki na której stał asekurujący mnie Jacek i Małgosia, złapałem za 200-250 kg blok skalny stanowiący krawędź platformy i ... poleciałem z nim w dół, najpierw odbiłem się placami, a głównie tyłkiem od drugiej z bocznych ścian, potem zsunąłem po niej trochę, w międzyczasie dałem się wyprzedzić grawitacyjnemu wariatowi ożywionemu moim dotknięciem, po czym w odgłosach lądującego 100-150 metrów poniżej mnie bloku skalnego wyłapany przez Jacka pieprzłem czterema literami w platforemkę na której nieco wcześniej robiłem sobie z Małgosią zdjęcie. Po przyziemieniu mały szok i konsternacja, sprawdzanie sprawności systemów ... ale przeca lepsze takie lądowanie, niż dublowanie ożywionego skalnego wariata ... przez chwilę zastanawiałem się czy jestem cały, a gdy stwierdziłem, że generalnie niczego mi nie brak /hehehe/ zawarczałem smoczo na pożegnanie zostawionej na ścianie kawałka skóry z lewego pośladka ... i już grzecznie wlazłem zacięciem do czekających na mnie partnerów. Po dojściu do Jacka /dzięki bracie/ i Małgosi wspięliśmy się szybką trójką na wierzchołek L'M-a                
po czym pobywszy tam w otoczeniu wszechobecnych chmur zjechaliśmy ku podstawie góry,                     po czym już najnormalniej w śiecie, tzn. z buta po kamolach, kamyczkach, piargach i czasem skalnymi ścieżkami wróciliśmy przed 18.00 do naszego namiotu     /Małgosia pokazuje wierzchołek L'M z którego zeszliśmy/     gdzie jedząc spóźniony, ale przecież sasłużony obiad powitaliśmy pierwsze krople deszczu, a tuż później płatki śniegu, lecz nim to się stało Alpy na chwilę podniosły zasłonę z chmur i pokazały jak są piękne ...                
cdn ...


25-06-2009 09:21 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #4
RE: Cholerne góry

Dość oryginalną zostawiłeś pamiątkę...
Góry - wprawdzie nie z tej strony co zwykle - zabrały Twój skalp jako trofeum Wink


25-06-2009 09:39 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tomtur

*****


Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: Cholerne góry

Brawo Gosia ok Smoku wiedziałe że pare masz ale rzucac kamykami po 200kg uhmDobrze ze nic sie nie stało ,czekam na dalszy ciag relacjiSmile



"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
25-06-2009 09:53 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #6
RE: Cholerne góry

Sorki, że tak sie wtrącam bez czekania na koniec ale Big Grin ... czy na trzeciej od końca fotce to Aig. du Midi?... no raczej tak Wink



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
25-06-2009 09:54 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
ela.t
Ela
****


Postów: 125
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #7
RE: Cholerne góry

Wyprawa z przygodą... Dobrze, że blok skalny był na tyle miły, że wybrał inną drogę lotu niż Ty Smile
Zauważyłam również, że nie tylko ja jestem szczęśliwą posiadaczką forumowej damskiej koszulki w superowym kolorze.
Pozdrawiam.


25-06-2009 09:54 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #8
RE: Cholerne góry

Rankiem budzimy się przed 6.00 jest zimno, całą noc padał śnieg, wielokrotnie w nocy budziła mnie wiejba, ściany namiotu oblepione białą skorupą, ale nic to, przynajmniej jesteśmy jak w lodowym inkubatorze, na zewnątrz chyba z 10 cm śniegu,     ktoś wstaje jako pierwszy /chyba ja/ odpala palniki, gotowanie wody, jakieś śniadanie,         napędza nas świadomość, że dziś rest w Chamonix, a tam z 15 stopni cieplej, no i można będzie wreszcie wystawić twarze na słońce ...         surowa biel zaczyna ustępować zielonościom, aż wreszcie wchodzimy w bajkową krainę, gdzie wszystko co wokoło piękne jest i idealnie cudowne                                    
Po oddaniu wysokości i dojściu do Chamonix znów inaczej, cieplutko, słonecznie, trochę gwarno od uśmiechniętych ludzi, trochę europejsko i tylko to co białe nad dachami domów nie pozwalało zapomnieć gdzie jesteśmy i po co tu przyjechaliśmy ...                    
cdn


25-06-2009 10:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #9
RE: Cholerne góry

W trochę ponad dwie godziny od wyjścia z namiotu oddaliśmy blisko 1.200 m wysokości, zyskaliśmy z 15 stopni ciepła, lecz straciliśmy trochę grosza na pamiątki, uzupełnienie prowiantu, kartki należne tym którzy na nie czekają ... zrobiliśmy sobie rest jak cholera ... Jacek pożegnał nas czasowo, my za to z Małgosią cholerka szaleliśmy jak dzieciaki, bo i miejsce i pogoda i stan ducha, wszystko to sprzyjało by radośnie spędzić ten dzień ....
Trochę powłóczyliśmy się po mieście, pooglądaliśmy to co zwracało naszą uwagę, zjedliśmy oryginalne kloszardzkie śniadanie z bułek paryskich, pleśniowego sera i pomidorów zapijanych bordeaux 2007 - wierzcie, że było zarypiaście ...                                
po czym w porze obiadowej zabraliśmy się z cywilizowanego świata, by wspólnie z Jackiem wrócić do swojego namiotu         .
Na górze ciepło, bo słońce stopiło spadły śnieg, tylko skalne igły aiguille=igły lśniły zimnym blaskiem słońca odbitego os pokrywającego je lodu.
Po powrocie /prawie 4 godziny/ obiad, prace ręczne, znaczy: cerowanie, pranie, sprzątanie i takie tam ...     sprawy, aż do wieczora kiedy to poszliśmy grzecznie spać.
cdn ...


25-06-2009 11:22 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Achaja

****


Postów: 312
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #10
RE: Cholerne góry

Pajączko-smoku napisze krótko -rewelacyjny wypad :-) Gratuluję i podziwiam Waszą miłość do tych cudów natury, siłę i upór. Piękne, urzekające zdjęcia.Pozdrawiam cieplutko.

Ps: Mogę sobie jakieś ukraść na tapetę?



http://www.youtube.com/watch?v=tlwgo_tLOl0
25-06-2009 12:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #11
RE: Cholerne góry

Następnego dnia pobudka o 4.00 /budzikom śmierć/ chcieliśmy mieć trochę czasu dla siebie przed wjazdem pierwszego wagoniku z Plan de L'Aiguille na Aiguille du Midi, lecz okazało się, że na zewnętrz namiotu jest totalna kiszka, padał deszcz, chmury zadomowiły się na wysokości naszego namiotu, było zimno, a wilgotność sięgnęła szczytów dobrego smaku ... cóż było robić, żadne z nas już nie spało, więc po prostu zrobiliśmy sobie śniadanie, zjedliśmy go, a widząc, że w aurze nic się nie zmieniło po prostu zaszyliśmy się ponownie w śpiworkach ...
Ponowne budzenie po 9.00 na świecie jakby ładniej z tendencją: kto czeka ten się doczeka ... faktycznie w ciągu godziny pogoda się wyklarowała, lecz cóż z tego gdy za późno było, by jechać na Aiguille du Midi i planować zrobienie któregokolwiek z alpejskich szczytów ...
W ramach rekompensaty poszliśmy więc na morenę boczną lodowca leżącego u stóp Aiguille du Midi i tam zapoznawałem się wzrokowo z drogami wspinaczkowymi na Żandarmie i Grani Motyli ...                     /jeszcze tam wrócę/ po czym dopiero wieczorem wróciliśmy na miejsce biwakowania na spóźniony obiad,                     dzień w zamian za koszmarny poranek                     podarował nam przepiękny wieczór, a co i jak było zobaczcie sami             ...        
cdn ...


25-06-2009 12:57 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #12
RE: Cholerne góry

Jeszcze trochę życia obozowego przed głównym daniem ...                            

Rano pobudka o 4.00 nie wiem jak to się stało, lecz śniadanie i przygotowanie się do wymarszu zajęło nam brutalnie mało czasu, sądzę, że wszyscy byliśmy podekscytowani zaplanowanym atakiem na Białą Górę ...
W międzyczasie Małgosia podejmuje decyzję o tym, że dotrzyma nam towarzystwa jedynie do Aiguille du Midi /3.824/ po czym będzie na nas czekała w górnej stacji kolejki ... szkoda, choć przecież ja z Nią tam jeszcze wrócę, zaprowadzę ją na jeden ze szczytów Blanca.
Przed 5.30 jesteśmy już na pośredniej stacji kolejki i tu okazuje się, że z uwagi na to, że nie ma zainteresowanych wjazdem w Chamonix kolejka do Aiguille du Midi nie zostanie uruchomiona dla klientów, "cholerny świat" przeklinam, bo w międzyczasie wagonik po raz pierwszy jedzie do góry pusty /kontrolnie/, a po raz drugi z personelem ... lecz cóż zrobić, gdy Francuz się uprze ... Ostatecznie jedziemy do góry dopiero o 7.30, na górnej stacji kilka zdjęć, ubranie uprzęży, raków, zaasekurowanie się liną, czekany w ręce, papa dla Małgosi zaopatrzonej w prowiant i zapasik euro i dalej w kierunku przygody ... po wyjściu z tarasu wbijamy się na cieniusieńką powietrzną ostro schodzącą ku dołowi grańkę śnieżną, traumatyczne dość przeżycie, ale piękne ... po pokonaniu grańki kierujemy się przez lodowcowe pola obok Mont Blanc Tacul /4.248/ z zamiarem dojścia na Mt. Blanc, jest pogodnie, temperatura w okolicy zera, białość pod nogami twarda, bądź twardo śliska ... promienie słońca pięknie skrzą się w lodowych przestrzeniach, ludzi niewiele, bo przed nami z 3-4 zespoły, co z tyłu tego nie widziałem, choć raczej tłoku nie było ... Wysokość nie zrobiła mi kuku, choć na pewno miała /raczej się domyślam, niż wiem/ wpływ na wydolność mojego organizmu ... Napierając trekingowo mijamy szczeliny w lodowcu, naliczyłem trzy odsłonięte, ile kryło się pod warstwą śniegu po której stąpałem, tego nie wiem ... łącząca mnie z Jackiem lina i zawiązanych na niej kilka kluczek, oraz nasze zimowo-lodowe uzbrojenie stanowiło teraz o naszym bezpieczeństwie. Po wyjściu z górnej stacji na Aiguille du Midi najpierw ja przez godzinę prowadziłem, po czym Jacek jako "stary wyga, który wie i zna się" zmienił mnie odnajdując najlepszą dla Nas drogę na tym nieziemskim szlaku. Szliśmy tak sobie przez lodowcowe skosy pod ogromnymi bryłami seraków i krystalicznego skrajnego lodu wielopiętrowo wystającego zewsząd z pierzyny śniegu, czasami przebieg drogi pozwalał na normalne dwunożne poruszanie się w pozycji zarezerwowanej dla homo-góro-łazów, czasem umożliwiał podpieranie się czekanami, a czasem wręcz wymuszał przyjmowanie pozycji nieomal horyzontalnej, gdzie jedynie dziaby i kły raków zabezpieczały nas od zsunięcia się ku dalekim niżej leżącym łąkom rajskiego ogrodu ... W międzyczasie okazało się, że pomimo /nie moja ocena, choć jestem z niej jak najbardziej zadowolony/ pomimo dobrego tempa należny nam czas zaczął się kurczyć ... bo gdy znaleźliśmy się na wysokości Mt. Maudit jasnym stało się, że główny wierzchołek znajduje się od nas o co najmniej 2 godziny marszu, a zakładając, że zjedziemy ostatnim wagonikiem i razem z Małgosią nie byli byśmy w stanie bez biwakowania w jakiej śnieżnej jamie, lub tunelu górnej stacji kolejki wrócić do Niej o umówionym czasie. Z tego to powodu, oraz poniekąd z uwagi na coraz to bardziej odczuwalny dyskomfort spowodowany doznaną na L'M-ie kontuzją z cholerną złością i żalem jednocześnie odstąpiliśmy od ataku na najwyższy wierzchołek kierując się na drugi co do wysokości szczyt o nazwie Mont Maudit 4.365 m npm /moje dotychczasowe max/, lecz nim na Niego weszliśmy okazało się, że /nadane Mu miano należne Mu było gdyż Maudit znaczy tyle co: wyklęty, potępiony, przeklęty, cholerny, potępieniec/ aby dostać się na jego wierzchołek należy najnormalniej w świecie wspiąć się na Niego, wspiąć drapiąc skałę rakami, bądź wbijając się w lodowo śnieżne płaty okrywające skałę, chwytając palcami dające się schwycić występy skalne, bądź klinując dłonie w szczelinach ... Wspinanie wymagało asekuracji, więc założono kilka przelotów nim wydostaliśmy się na grań szczytową gdzie na wywianej z lodu granitowej skale zasiedliśmy jak królowie ciesząc się tym co dane nam zostało przez przychylny los. Na wierzchołku byliśmy prawie punktualnie o 12.00 i pomimo tego, że był w zasięgu wzroku i prawie w zasięgu ręki Mt. Blanc, który wyłaniał się z chmur, zrozumiałem, że tym razem nie ugości mnie On na swoim szczycie, bo dojście zajęło by jeszcze z 2 godziny, powrót co najmniej 4-5, więc nie zdążyli byśmy ani na ostatni wagon kolejki, ani do Małgosi, której nie chciałem zostawiać samej w zimnym namiocie czekającym na Nas na Planie. Po reście i pokrzepieniu się na wierzchołku Mt. Maudit wróciliśmy do górnej stacji na Aiguille du Midi skąd zjechaliśmy na Plan, by na ten czas zakończyć przygodę z Alpami.
W planie było jeszcze wspinanie w centrum wspinaczkowym w Chamonix i w Franken Jurze i nawet dotykałem francuskich granitów i niemieckiego wapienia, lecz niestety nie pozwoliła mi na to kontuzja, więc ... do następnego razu, bo przecież jeszcze Tam wrócę ...




Załączone pliki Miniatury
                                                   
25-06-2009 02:04 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #13
RE: Cholerne góry

cd zdjęć ...

Na koniec w ostatnim słowie dziękuję Małgosi, że taka kochana i Jackowi za profesjonalizm, no i wszystkim Tym którzy mi pomagali, oraz tym którzy mi dobrze mi życzyli w realizacji alpejskiej imprezy Wink.

ps. ciąg dalszy nastąpi, bo przecież życie wciąż trwa Toungue




Załączone pliki Miniatury
                                                                       
25-06-2009 02:12 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #14
RE: Cholerne góry

Pieknie ślicznie zajebiaszczo ok gratulujki... no kontuzje sie zdarzają, skończyło się szczęśliwie, piekne widoki, doznania, nowe doświadczenia Big Grin teraz odpoczywasz pewnie ...
może sierpień?? ja nie namawiam ale przydałbyś się Smile



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
25-06-2009 02:51 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mar.an

*****


Postów: 1,092
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #15
RE: Cholerne góry

Sylwek, Małgosia - piękniście!okBig Grin
Zdjęcia - marzenieRolleyes
No i wielkie dzięki za pocztówkę - dziś przyszłaHugBig Grin

Z tą d*** - to już od samego czytania coś se zrobił w cztery litery, moje mnie boląHuh .
A tak na poważnie - to musisz te góry tak dewastować????Wink

Zagoi się, a Alpy nie uciekną - w sierpniu sprawdzę, czy dalej tam stojąWink.

Pozdrowienia!



http://www.youtube.com/watch?v=syTcL8OIP7A

Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2009 03:34 PM przez mar.an.

25-06-2009 03:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: