25-06-2009, 08:35 AM
Całe moje życie to góry, wciąż góry, mniejsze i większe, białe i zielone, dostępnie przyjazne i strzegące skalnymi bastionami swoich skarbów ... góry cholerne, co mnie do Was tam wabi, co mi za gościniec szykujecie i za co ja Was tak wariacko kocham ...
Z poprzedniego lata została mi w głowie obietnica powrotu w jeszcze większe Alpy, więc postanowiłem wrócić Tam z Małgosią korzystając z wiedzy i doświadczenia Jacka - górołaza i wspinacza z Jury.
Wyjechaliśmy z Jeleniej Góry i przez Zgorzelc-Gorlitz, a po wjechaniu do kraju Naszych bogatszych sąsiadów grzaliśmy autostradami byle jak najszybciej dojechać na miejsce. W międzyczasie gdzieś pomiędzy Norymbergą, a Stuttgartem krótki popas na sen, nadłożenie drogi z tytułu braku paszportów by ominąć Szwajcarię i wreszcie wjazd do Francji ... [attachment=23260][attachment=23261][attachment=23262][attachment=23263][attachment=23264]
W Chamonix /1.035 m npm/ parkowanie samochodu na jednej z mniej ruchliwych uliczek, przepakowanie gratów i biegiem do kolejki linowej gdzie okazało się, że z powodu burzy w górach problemem może być wjechanie do pośredniej stacji tj do Plan de I'Aiguille /2.317 m npm/, lecz dzięki przychylności losu i erudycji Jacka jako jedynym udało Nam się zabukować w uwiązanej na stalowych drutach czerwonej puszce kolejki ... [attachment=23265][attachment=23266][attachment=23267][attachment=23268]
Na Planie pompa jak cholera, a dodatkowo wietrzysko i zimno, hmm cóż było robić ... czekaliśmy tak z 2 godziny, po czym w akcie desperacji o 15.00 wyszliśmy z budynku kolejki w stronę Lac Bleu - jeziorka pod Igłami gdzie zamierzaliśmy rozbić namiot i ... wtedy właśnie przestało padać
Do 17.00 zdążyliśmy dojść na miejsce naszego bivacco, rozbić namiot, poprawić kamienną palisadę mającą Nas chronić przed zbyt silną nawałnicą /jakby co/ jako tako się ogarnąć, by o 17.00 ponownie powitać deszcz ... [attachment=23269] który towarzyszył nam przez całą noc.
Pobudka o 5.30 śniadanie, pakowanie tego co niezbędne do plecaków, wyjście około 7.00, w planie wejście na L'M /2.844/ Przez kamienne osuwiska, płaty śniegu i lodowe jęzory zadaliśmy z Planu na przełęcz Cool de Blanc, pogoda nie rozpieszczała, było zimno, ale przynajmniej nie padało [attachment=23271][attachment=23272][attachment=23273][attachment=23274][attachment=23275][attachment=23276][attachment=23277][attachment=23278]
Na przełęczy lodową rynną przy pomocy czekanów i raków, dodatkowo zaasekurowani liną weszliśmy pod ścianę, gdzie wspięliśmy się na sam szczyt L'M-a. [attachment=23279][attachment=23280]
cdn ...
Z poprzedniego lata została mi w głowie obietnica powrotu w jeszcze większe Alpy, więc postanowiłem wrócić Tam z Małgosią korzystając z wiedzy i doświadczenia Jacka - górołaza i wspinacza z Jury.
Wyjechaliśmy z Jeleniej Góry i przez Zgorzelc-Gorlitz, a po wjechaniu do kraju Naszych bogatszych sąsiadów grzaliśmy autostradami byle jak najszybciej dojechać na miejsce. W międzyczasie gdzieś pomiędzy Norymbergą, a Stuttgartem krótki popas na sen, nadłożenie drogi z tytułu braku paszportów by ominąć Szwajcarię i wreszcie wjazd do Francji ... [attachment=23260][attachment=23261][attachment=23262][attachment=23263][attachment=23264]
W Chamonix /1.035 m npm/ parkowanie samochodu na jednej z mniej ruchliwych uliczek, przepakowanie gratów i biegiem do kolejki linowej gdzie okazało się, że z powodu burzy w górach problemem może być wjechanie do pośredniej stacji tj do Plan de I'Aiguille /2.317 m npm/, lecz dzięki przychylności losu i erudycji Jacka jako jedynym udało Nam się zabukować w uwiązanej na stalowych drutach czerwonej puszce kolejki ... [attachment=23265][attachment=23266][attachment=23267][attachment=23268]
Na Planie pompa jak cholera, a dodatkowo wietrzysko i zimno, hmm cóż było robić ... czekaliśmy tak z 2 godziny, po czym w akcie desperacji o 15.00 wyszliśmy z budynku kolejki w stronę Lac Bleu - jeziorka pod Igłami gdzie zamierzaliśmy rozbić namiot i ... wtedy właśnie przestało padać
Do 17.00 zdążyliśmy dojść na miejsce naszego bivacco, rozbić namiot, poprawić kamienną palisadę mającą Nas chronić przed zbyt silną nawałnicą /jakby co/ jako tako się ogarnąć, by o 17.00 ponownie powitać deszcz ... [attachment=23269] który towarzyszył nam przez całą noc.Pobudka o 5.30 śniadanie, pakowanie tego co niezbędne do plecaków, wyjście około 7.00, w planie wejście na L'M /2.844/ Przez kamienne osuwiska, płaty śniegu i lodowe jęzory zadaliśmy z Planu na przełęcz Cool de Blanc, pogoda nie rozpieszczała, było zimno, ale przynajmniej nie padało [attachment=23271][attachment=23272][attachment=23273][attachment=23274][attachment=23275][attachment=23276][attachment=23277][attachment=23278]
Na przełęczy lodową rynną przy pomocy czekanów i raków, dodatkowo zaasekurowani liną weszliśmy pod ścianę, gdzie wspięliśmy się na sam szczyt L'M-a. [attachment=23279][attachment=23280]
cdn ...
), fajne zdjęcie Was razem, i jak Gosia zadaje na dwa czekany na końcu kuluaru
- bomba... czekamy na dalsze
Dobrze ze nic sie nie stało ,czekam na dalszy ciag relacji
... czy na trzeciej od końca fotce to Aig. du Midi?... no raczej tak 


.