Po jak zwykle to bywa dłużącej się zwłaszcza pod koniec zimie, pierwsze oznaki wiosennej aury skłaniają nas do aktywności turystycznej. I za tą oto przyczyną dnia 18 kwietnia parę minut po godzinie 9 rano autobus nas uwozi z Krakowa w stronę gór. W dalszych planach oczywiście Tatry , na rozgrzewkę zaś Gorce-szlakiem jeszcze nie zwiedzanym przez nas, mianowicie Z Przysłopu przez Kudłoń w stronę schroniska na Turbaczu. W rejonie Lubomierza otwierają się szersze widoki z okien autobusu na pasmo Gorców-mimo kwietniowej pory, widoczne wyżej zaśnieżenie w wyższych partiach , ale cóż to mamy stuptuty, nasze górskie buty są zaimpregnowane odpowiednio, małżonka wyposażona w teoretycznie nieprzemakalne Berghausy(z membraną Gore-tex)-powinno być dobrze... Parę minut po 11 bus nas wypluwa na Przełęczy Przysłop (nas i paru innych turystów-z tym, że inni mają w planach niebieski szlak na Gorc)
Pogoda taka sobie, chmurna i dżdżysta, toteż nie tracąc zbytnio czasu na podziwianie uroków przysiółka, ostro wbijamy się w szlak(żółte znaki) , stromą drogą mijająć ostatnie letniaki i śmietniska wzmiankowanej osady przy coraz szerszym w miarę nabywania wysokości widoku na grupę Mogielnicy i Ćwilina. Jeszcze z prawej i nieco poniżej kraniec wyciągu narciarskiego i możemy się rozkoszować czystym pięknem gór. Przy szałasie pasterskim nieco poniżej wierzchołka Jaworzynki(1026m) pierwszy postój na małe co nieco. Póki co śladowe ilości śniegu, prawdę powiedziawszy więcej pośniegowego błota, na odsłoniętych polanach-gdzie, niegdzie radują oczy krokusy-te o barwie liliowej i te rzadsze koloru białego. Mapa opisuje całość trasy z Przysłopia do schroniska na Turbaczu w czasie 4.30 h , mimo odrobinkę popołudniowej pory jesteśmy zatem spokojni. Po króciutkim odpoczynku dalej w górę przez szczyt Jaworzynki, by następnie obniżyć się na malowniczą polanę Jodamówkę, z kolejnymi szałasami i dobiegającym szlakiem (zn. zielone)z Doliny Kamienicy. Tu spotykamy jedynych tego dnia turystów na szlaku, podchodzących właśnie od potoku Kamienica.Oni w dół-trasą naszego podejścia, my w stronę Turbacza. Powyżej Jodamówki w trakcie podejścia na Gorc Troszacki (1135m) , w zacienionych buczynach regla dolnego-napotykamy ciągłą pokrywę śnieżną. Trasa jest nieprzetarta, sprawiająca wrażenie mało chodzonej. Śnieg zaś głęboki (taki do kolan miejscami),przepadający i bardzo, bardzo mokry. Szybko zakładamy ochraniacze-do tej pory wędrujące w plecaku i ufni w impregnacje naszych butów zagłębiamy się w to śnieżne królestwo. Dobrze wypatrujemy w tej sytuacji oznakowań szlaku na pniach drzew-one nam w panujących warunkach zapewniają poprawną orientacje na szlaku. Tempo marszu w zastanej sytuacji oczywiście spada, tym niemniej sprawnie podchodzimy na zalesiony szczyt Kudłonia (1274m), by uzyskaną wysokość następnie szybko wytracić w dość stromym zejściu w stronę Przełęczy Borek. W międzyczasie pogoda zaczyna kaprysić, a w zasadzie przypominać o tym, że to kwiecień (wiecie-kwiecień plecień co przeplata...).Z nad Beskidu Żywieckiego nadciąga ciemniejsza chmura ,pierwsza krótkotrwała burza wiosenna, trochę grzmi, trochę błyska- ale więcej dla efektu, niż rzeczywistego przestrachu. Dodatkowy bonus tej sytuacji to przelotny opad marznącej mżawki. Widoki ze szlaku na równoległe pasmo Jaworzyny Kamienieckiej po przeciwległej stronie Doliny Kamienicy (odchodzące z centrum masywu-tj.Turbacza) są oszołamiające, w chwilach gdy się przejaśnia. Niestety w miarę jak pułap chmur się obniża, widoczność stale się pogarsza. Na domiar złego moje buty, ukochane Scarpy- które przed laty zakupiłem ,wiele kilometrów szlaków górskich przeszedłem i darzę sentymentem-mają mój sentyment w poważaniu i mimo impregnacji, nabierają wody. Z przełęczy Borek, już stale w górę wzdłuż pobliskiego Kamienickiego Potoku, trawersując w głębokim lesie stoki Mostownicy, w głębokim lesie i głębokim podsiąkłym śniegu. Ponieważ trasę na tym odcinku przecinają liczne cieki wodne, uaktywnione wiosenną odwilżą ,wędrówka staje się jeszcze bardziej uciążliwa. Czasem w głębokich śladach ukazuje się woda, plecaki ze Wszystkim wbijają w ziemię, powoli zapada zmierzch. Jest mistycznie- czuję się niczym jaki partyzant gorczański albo inny bohater wojny ojczyźnianej .
Woda wesoło chlupoce w butkach- w zasadzie ogarnia mnie obojętność na tą drobną dolegliwość-równie dobrze mógłbym zasuwać środkiem potoku. Zatem krok za krokiem w stronę schronu, nie mam nawet chęci by utrwalać na aparacie fotograficznym rzeczywistości śnieżnej w trakcie zmiany stanu skupienia z ....galaretki na wodny.
Wobec potęgi natury na nic impregnacje, stuptuty czy inne bajery typu membrana Gore-tex w butach mojej małżonki. Wreszcie między drzewami otwiera się większa przestrzeń i oto jesteśmy na rozległej hali w centrum wielkiego rozrogu jakim masyw Turbacza wysyła w Gorce Swoje ramiona. Przez Czoło Turbacza(1259m) i wielką polanę zataczamy łuk w stronę nieodległego już schroniska. Widoki żadne, bo wieczorna mgła nas dopada a i wiatr korzysta z otwartej przestrzeni, ale szeroki ślad(kilkadziesiąt metrów) założony przez licznych narciarzy pewnie nas prowadzi do celu. Jeszcze lasek i już-o 19 jesteśmy na miejscu.
Gościnne schronisko na Turbaczu jest prawie puste, oprócz nas gości jeszcze ze czterech innych turystów. Przebieramy się z mokrych rzeczy, zasiadamy w jadalni. Barszczyk czerwony + bigos szybko stawiają na nogi. Teraz przydałby się jaki środek co by z pewnej perspektywy spojrzeć na dzisiejsze wrażenia górskiej. Pytam w bufecie- okazuje się, że browarka nie ma ....
Sięgam w czeluści plecaka i wydobywam zeń ciężkie, pełne chmielowego napoju-puszki...
Stara turystyczna prawda-jeszcze raz objawia się w całej pełni... W górach trzeba być przygotowanym na Wszystko...
voila
1.Polana z szałasem poniżej Jaworzynki
2-3.Polana Jodamówka
4.O ! wchodzimy w wiosenne śniegi
óżniej już mi się nie chciało focić
5.z wyjątkiem fotki tuż przed wyjściem na Halę Turbacz
6-9.Następnego dnia w trakcie zejścia do Nowego Targu trasą Turbacz-Kowaniec(zn.żółte)
Doktorze, świetnie się czytało
trase z Lubomierza - Przysłopu zrobiliśmy z Mieciurem, chyba w październiku ubiegłego roku - tylko my śmignęliśmy pętelkę (niebieskim wejście, żółtym zejście) ze szlifem do schroniska gratiś ale fajnie było, to było nasze pierwsze spotkanie z zimą (jedno z niewielu okazuje się )\
dzięki za relację
Doktorze- relacja miodzio... Gorce są boskie... hale z bacówkami mają niepowtarzalny urok...
Zapach barszczu i smak bigosu na Turbaczu, po takich doznaniach pogodowych, napewno na długo zapadnie Wam w pamięć! A piwko... cóż... trzeba zawsze gdzieś mieć schowane w kieszeni
PS. Miło wybrać się w Gorce, choć wirtualnie... dziękujemy za przyjemne literki...
Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-04-2008 07:58 PM przez paulina.
Gorce są boskie... hale z bacówkami mają niepowtarzalny urok...
PS. Miło wybrać się w Gorce,
Cieszę że się podobało Gorce zwłaszcza rejon ponad Ochotnicą obfituje w liczne bacówki i szałasy (juhasówki ? )-tak myślę sobie jak przyjemnie byłoby zorganizować w takiej scenerii spotkanie forumowe z małą watrą...
milo mi sie czytalo,tym bardziej z ogromnym zainteresowaniem bo nigdy nie bylam w Gorach i co roku planuje wypad.
dr.Etker napisał(a):
Woda wesoło chlupoce w butkach- w zasadzie ogarnia mnie obojętność na tą drobną dolegliwość-równie dobrze mógłbym zasuwać środkiem potoku.
Mam w tym tak ogromne doświadczenie, nie było pory roku zebym butow mokrych nie miala- z wyjatkiem upalnego lata,ale to sie zdazały wpadki do potoku
A zima impregnacja nic mi nie dała,chocbym wykapała te buty w impregniacie,po dobrych godzinach spedzonych w sniegu-za rowno swiezym jak i roztopionym i tak mialam wszystko w butach,co fakt- jak wpadlam po kolana w snieg bez stuptutów to "góra" mi sie nasypało
Dziekuje za relacje,tym bardziej ze Gorce bardzo mnie interesuja z racji ze sa jeszcze nie zdobyte przeze mnie
Moze jakies uwagi odnosnie Gorcow,albo szczegolne szlaki ? czekam na propozycje.
"Gdy maja Cię wieszać poproś o szklankę wody - nigdy nie wiadomo co się stanie, zanim przyniosą"
Cieszę że się podobało Gorce zwłaszcza rejon ponad Ochotnicą obfituje w liczne bacówki i szałasy (juhasówki ? )-tak myślę sobie jak przyjemnie byłoby zorganizować w takiej scenerii spotkanie forumowe z małą watrą...
To bardzo dobry pomysł Doktorze, jestem na duże TAK.
Trzeba będzie coś pomyśleć w tym temacie.
Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-04-2008 09:49 PM przez paulina.
Ja też jeszcze nigdy tam nie byłam.
Poza tym doktorze-zresztą cio ja tu dużo będę pisać....tak jak każdą Twoją relację tak i tą czytało się bardzo sympatycznie.Podobała mi się ta wirtualna/wiosenna wędrówka
dr.Etker napisał(a):
Na domiar złego moje buty,(...) mają mój sentyment w poważaniu.
dr.Etker napisał(a):
Woda wesoło chlupoce w butkach- w zasadzie ogarnia mnie obojętność na tą drobną dolegliwość-równie dobrze mógłbym zasuwać środkiem potoku.
to się nazywa optymistyczne podejście do sprawy
dr.Etker napisał(a):
Wobec potęgi natury na nic impregnacje, stuptuty czy inne bajery typu membrana Gore-tex....
Miło się czytało relację a zdjęcia jako żywo przypomniały mi wędrówkę tym szlakiem wiosną ubiegłego roku .Miałem jednak więcej szczęścia do pogody .Błękit nieba z białymi zefirkami .Śniegu tylko troszkę na podejściu na Kudłoń.Nie miałem aparatu więc z tym większą przyjemnością oglądam Wasze zdjęcia
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Doktorze, Ty ciągle kojarzysz mi się z zagadkami. I słusznie chyba bo i ta relacja była zagadkowa: z 18 kwietnia... wyprawa po nieznanym mi rejonie...
Bardzo miło było przeczytać
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
Snieska miejsca: Lubań napewno, Hala Długa koło Turbacza (schronu), sam Turbacz, Bulandowa Kapliczka... i wogóle Gorce fajne są
moje ulubione (po Sadeckim i Taterkach) górki
wszystko zalezy od tego na jak długo się wybierasz daj znac a jakas traske zaplanujemy
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2008 04:43 PM przez gosia3ek.
to ja moze napisze jeszcze raz- skoro mieliscie ta przyjemnosc bycia w Gorcach,to co byscie polecili ? miejsca? szlaki?
Polecałbym szlak opisany-Po noclegu na Turbaczu-oczywiście dalej na wschód( zn.czerwone) w stronę Lubania i Krościenka
Odwiedzenie szczytu Gorca( przy innej wycieczce)-z Przysłopa(zn.niebieskie) i dalej przez Jaworzynę Kamieniecką na Turbacz (zn.zielone) to miła alternatywa.
Doktorze świetna wycieczka i super relacja Ja tym żółtym szlakiem szedłem ale w odwrotnym kierunku. Wogóle z Przełęczy Przysłop na Turbacz można iść zółtym albo niebieskim szlakiem. Niebieski ma ten plus że aż do Przełęczy Borek nie czuje się wogóle podejscia, idzie się troche długo i przez las ale za to wogóle się nie zmęczysz. A co do tych przemakających butów to mamy opracowany system z Gosia3kiem - mianowicie impregnujemy buty specjalnym woskiem. Warunek jest jeden-buty które impregnujesz musisz mieć przeznaczone na "dojechanie" Chodzi o to że po woskowaniu buty wyglądają paskudnie i na trwałe zmieniają kolor. Za to nie zdażyło mi się żeby przemokły a nieraz się chodziło po błotku, mokrym śniegu deszczu itd. A co do forumowego spotkania w takiej scenerii jestem jak najbardziej na TAK Zwłaszcza, że mam w tamte rejony tylko godzinę drogi