RE: Szpiglasowa przełęcz i stopień trudności innych łańcuchowych tras w Tatrach
Pablo napisał(a):
...
z coli najlepsza jest pałeczka okrężnicy
...
Mam taką zaprzyjaźnioną w sobie I Tobie też takiej życzę, a absolutnie nie tej nabytej z wodą ze strumienia. Dlatego radzę wodę pobierać zawsze powyżej schronisk i najlepiej jakby spadała gdzieś z góry
Pablo napisał(a):
A czy rozcieńczacie czymś alkohol na trasę ??
Krwią na dole?
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
RE: Szpiglasowa przełęcz i stopień trudności innych łańcuchowych tras w Tatrach
ja nie pijam kawy/herbaty tak więc siłą rzeczy cola to sprawdzony dostawca kofeiny..
no i wypada pamiętać że kwas fosforowy działa anty-biegunkowo..wot taka niedyskretna dolegliwość która zdażyła się zapewne każdemu, z reguły po zmianie otoczenia i flory bakteryjnej
Nie boję się gdy ciemno jest bo mam latarkę i dżi pi es ...
RE: Szpiglasowa przełęcz i stopień trudności innych łańcuchowych tras w Tatrach
grazbird napisał(a):
i wypada pamiętać że kwas fosforowy działa anty-biegunkowo..
Ogólnie odgazowana ciepła cola działa cuda na wszystkie problemy żołądkowe ( nie tylko biegunkę ). Sprawdzone nie jeden raz. Ostatnio w lipcu, po jakiejś pyszności z murowańcowego bufetu.
Pablo napisał(a):
A czy rozcieńczacie czymś alkohol na trasę ??
A po co? Sam się rozcieńczy w żołądku
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
RE: Szpiglasowa przełęcz i stopień trudności innych łańcuchowych tras w Tatrach
KasiaA napisał(a):
Która trasa bądź jej fragment (za znakowanych) sprawiają Wam największe trudności i dlaczego?
Nie byłem na samej OP, ledwie się o nią otarłem ale w trudnych warunkach atmosferycznych miałem np kłopoty przy zejściu z Zawratu do Gąsienicowej i przy podejściu na Krzyżne od DPSP.
Bez solidnego zapasu wody nie wybieram się na żadną wędrówkę
Mam do Was takie pytanie. W ostatni czwartek byłem na Czerwonej Ławce. Było to moje pierwsze przejście tym szlakiem i zaskoczyła mnie pewna rzecz...
Według opisów Nyki a także według zasłyszanych opinii nie miało być na nim specjalnych trudności pomijając ewentualnie samą końcówkę pod przełęczą. Wydaje mi się jednak (nie twierdzę że tak jest na pewno!), że obecnie istnieją dwa znakowane warianty wejścia na przełęcz:
- pierwszy podchodząc piargami a następnie wchodząc bez łańcuchów za znakami w dobrze urzeźbione płyty skalne z prawej strony żlebu - tym przeszedłem kawałek z ciekawości, jednak zawróciłem do plecaka który pozostawiłem niżej. Na odcinku kilkudziesięciu metrów który przeszedłem nie było nic trudniejszego.
- drugi, którym zresztą się udałem, ubezpieczony łańcuchami (mniej więcej od wysokości około 2150 m), jednak według mnie poprowadzony specjalnie sporo trudniejszą trasą - choć może tutaj też dodatkowo zaważył na mojej ocenie fakt, że niosłem ze sobą kilkunastokilogramowy plecak
Wiecie może jak to jest z tym szlakiem? Wiecie czy te łańcuchy które obecnie ciągną się na długim odcinku są nową sprawą, a dawniej szlak biegł innym wariantem? Jeśli są dwa warianty znakowane to w którym miejscu się one łączą?
Przy okazji - dzień wcześniej szliśmy odremontowanym częściowo szlakiem na Lodową Przełęcz (od Pięciu Stawów Spiskich). Sypki żleb został już w dużej mierze (a niedługo pewnie będzie w całości) zabezpieczony drewnianymi "progami", natomiast u samej góry być może będą zamontowane łańcuchy - te widzieliśmy wraz z kotwami na samej przełęczy (jeszcze nie zamontowane).
Wiecie może jak to jest z tym szlakiem? Wiecie czy te łańcuchy które obecnie ciągną się na długim odcinku są nową sprawą, a dawniej szlak biegł innym wariantem? Jeśli są dwa warianty znakowane to w którym miejscu się one łączą?
Idąc na Czerwoną Ławkę w 1992 roku, pamietam, że łańcuch już był.
Maćku ale teraz to tam jest ze 20 łańcuchów - z czego większość bardzo długich
Nie pamietam dobrze, ile było ich wówczas (nie liczyłem). Poza tym duża część szlaku i tak zasypana była jeszcze śniegiem. Samo podejście robiło świetne wrażenie i sprawiło mi wielką frajdę.
Poza tym duża część szlaku i tak zasypana była jeszcze śniegiem. Samo podejście robiło świetne wrażenie i sprawiło mi wielką frajdę.
Ano była chyba niedawno taka zagadka z Twojej strony, którą oczywiście rozwiązał Doktor
Frajda i owszem - tym bardziej że dzięki temu przejściu zrobiłem wreszcie turystyczną koronę Tatr
A pytam tylko dlatego, że po prostu trochę czego innego oczekiwałem, no i w pewnym miejscu szlak znakowany prowadził gdzie indziej a łańcuchy gdzie indziej.