Marózka (dolny odcinek od pstrągarni w Swaderkach do pstrągarni w Kurkach)-8km. 25.06.2011.r
To bardzo urokliwa rzeczka.Kręta z dość szybkim nurtem(podpływ dolnym odcinkiem mało możliwy).Stosunkowo mało przeszkód w wodzie,przeważnie płytka z przyjemnym piaszczystym dnem.Po drodze wysokie brzegi porośnięte pięlknym lasem oraz dwa jeziorka: Pawlik oraz Święte.Minusy -to niewielka długość trasy i wspomniane przeszkody w postaci gospodarstw hodowli ryb.
Zdjęcia:
Aha...pewnym plusem było znalezienie w wodzie-eleganckiego wiosła kajakowego, zielonego obrusu na stolik brydżowy i trzech klapek.
Babant-przez jeziora Babant Wielki(jedno z głebszych w Polsce-65m) Babant Mały,Tejsowo do Babięt. c.a 17 km 17.07.2011.r
Wielce to urokliwa rzeczka, krajobraz b.zróżnicowany.Miejscami dość szybki nurt, wówczas przypomina nieco strugę górską.Trochę przeszkód w wodzie -typu powalone drzewa.Dość płytko, dno kamieniste lub piaszczyste(przyjemnie się chodzi w rzecce).Ruch turystyczny -zerowy(Spostrzeżenie własne na podstawie dwukrotnego spływu w opisanym rejonie).
Wg strony wuja Maryana-klasa uciążliwości u.5 http://wuja.republika.pl/babant.html
Trasa wiedzie przez zespół krajobrazowo-przyrodniczy "Rzeka Babant i jezioro Białe" : http://www.it.mragowo.pl/zespol-przyrodn...37,pl.html
I trochę zdjęć:
No tak, wszędzie na zdjęciach tylko Ty z wiosłem, kawałek kajaka, woda i drzewa. A kobiety przy wiosłowaniu nie widać. Przecież i takie zjawiska powinny się pojawiać na zdjęciach, żeby nie były szare i mdłe.
jejka tyle mam jeszcze do przeczytania na tym forum, nie wiem czy wszystko zdołam przejrzeć, nawet nie wiedziałam, że jest wodny temat a ja już tyle żeglowałam
"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
No tak, wszędzie na zdjęciach tylko Ty z wiosłem, kawałek kajaka, woda i drzewa. A kobiety przy wiosłowaniu nie widać. Przecież i takie zjawiska powinny się pojawiać na zdjęciach, żeby nie były szare i mdłe.
Stasiu
Dziewczyny nad wodami mazurskimi też się zdarzały i zdarzają. Choćby taka Łyna-zapodam Ci dwie klechdy ludowe na ten temat zaczerpnięte ze strony: http://www.jezioro.com.pl/rzeki/rzeka.html?id=34
"Z tym miejscem powiązane są legendy:
Pierwsza mówi o pięknej dziewczynie, imieniem Lana, która zakochała się w przystojnym młodzieńcu Dobrzynie. Nie dane jej jedna było go poślubić. Zrozpaczona nie mogła powstrzymać potoku łez. Spadały one na miękką ziemię, aż nagle ona sama podzieliła rozpacz dziewczyny ? rozlała źródłem rzekę tak piękną, Łynę.
Według drugiej zaś: Łyna była córką króla Tysiąca Jezior. W pewnej wsi żył Jaśko, sierota, który pięknie śpiewał. Łyna i Jaśko zakochali się i wkrótce zostali szczęśliwym małżeństwem. Pewnego dnia drzewo przywaliło Jaśka. Łyna postanowiła uratować męża kradnąc z ogrodu ojca życiodajny kwiat. Dziewczyna uratowała życie Jaśka, ale za swój czyn została ukarana. Ten, kto raz opuścił świat wody, nie miał prawa tam wrócić, a Łyna złamała tę zasadę. Król zamienił córkę w rzekę. Jaśko, który kochał Łynę nad życie, poprosił żeby i jego ukarać. Jaśko został zamieniony w wielką wierzbę płaczącą moczącą gałązki w nurcie rzeki. "
Widzę w Tobie Stasiu znaczny potencjał w temacie kajakarstwa.Wykazujesz zainteresowanie . Zatem dodam-że na tych ludniejszych kajakarsko rzekach typu Krutynia , też mi się czasem zdało-że postrzegam syreny wiosłujące w kajaku.... jednakże po przybliżeniu okazywało się -że dziewczyny były normalne -tyle że topless.
Jeśli chcesz pogłębić znajomość tematu i odnaleźć jaką nimfę wodną-zapraszam na Mazury.
tratina napisał(a):
jejka tyle mam jeszcze do przeczytania na tym forum, nie wiem czy wszystko zdołam przejrzeć, nawet nie wiedziałam, że jest wodny temat a ja już tyle żeglowałam
Zachęcam do pisania w temacie.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2011 04:34 PM przez dr.Etker.
(...)Widzę w Tobie Stasiu znaczny potencjał w temacie kajakarstwa.Wykazujesz zainteresowanie . Zatem dodam-że na tych ludniejszych kajakarsko rzekach typu Krutynia , też mi się czasem zdało-że postrzegam syreny wiosłujące w kajaku.... jednakże po przybliżeniu okazywało się -że dziewczyny były normalne -tyle że topless.
Jeśli chcesz pogłębić znajomość tematu i odnaleźć jaką nimfę wodną-zapraszam na Mazury.
(...)
Wiesz Doktorze, potencjału jest u mnie dużo i w innych sprawach . Zmieściło by się na 9 kocich żywotów, ale żywot jest taki, że 8 godzin pracujemy, 8 godzin śpimy i 8 godzin przeznaczamy na inne czynności. A te inne czynności są marginalnie otępione przez stan naszego potfela albo (nowocześniej) karty kredytowej. Co do poruszania się w wodnym świecie, to aktywnie w nieckach poruszanych wiosłem albo żaglem siedziałem w czasach studenckich i to rzecz jasna już sporo wody uciekło od tej pory. Rzecz jasna nigdy nie mów nigdy.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2011 06:20 PM przez Stasiu.
Pilica (Budy Michałowskie-Warka). 15 km-23.07.2011.r
W ramach poznawania rzek i rzeczek mazowieckich wybraliśmy się z przyjaciółmi na krótki spływ kajakowy rzeką Pilica.Prawdę pisząc był to akt rozpaczy dla pragnącego wrażeń turystycznych, ponieważ jak pamiętacie lipiec ubiegłego roku był wyjątkowo parszywy pogodowo.Liczne deszcze i burze, wezbrane potoki i rzeki.I tak było i w trakcie opisywanej imprezy. Z racji wysokiego stanu wód-płyneliśmy środkiem nurtu, deszcz w trakcie spływu zdarzył się, na szczęście opady wystąpiły w znośnych rozmiarach.Za mostem kolejowym trasy Warszawa -Radom w Warce, spływ zakończyliśmy(choć był zamysł przedłużenia imprezy do miejscowości Mniszew-c.a 18 kilometrów dalej).
I chyba dobrze się stało. W drodze powrotnej (jadąc autem do domu)dopadł nas zupełnie okazały front burzowy i płynięcie dalej w tych warunkach zostało by długo zapamiętane.
A tak-zaimprezowaliśmy sobie do wieczora -przy grillu w tą burzową sobotę.
Kilka zdjęć poniżej:
Sawica -z miejscowości Sędańsk do wsi Kucbork-20km. 1.10.2011.r
To była zapomniana impreza.Zaczęło się od tego, że kluczyki od chatki mazurowej zostały w domku i trzeba było się wracać.Później facet wypożyczający kajaki-zapomniał o wiosłach i ganiał po wsi celem zdobycia takowych. . Żabka trawna zapomniała się-jakimś cudem przepłynęła w moim gumowcu ze cztery kilometry-gdy zaniepokojony "żywym" butem-zorientowałem się w sytuacji i przywróciłem ją na łono natury.
Ale i tak było pięknie.
I fotorelacja:
-Kormorany pasące się na jeziorzę Sędańskim.
-Pomost nad jeziorem Sędańskim-stąd wyruszyliśmy.
-Pałka wodna -rozsiewająca się.
-Na jeziorze Sędańskim.Pogoda taka sobie.
-Kormorany na drzewie...
-....i w locie.
-bagienko pomiędzy j.Sędańskim a j.Sasek Mały.
-j.w.
-j.w.Kibelek kormoranów.
-j.w.Domek bobra.
-Sawica pomiędzy j.Sędańskim a j.Sasek Mały.
-j.w.Osoka aloesowa w rozsądnych ilościach.
-j.w. Krajobraz.
-j.w. Osoka aloesowa w nierozsądnych ilościach(zator).
-j.w.
-j.w.Płynie się po tym jak po trawniku.
-j.w.Na szczęście-to już koniec osoki.Witaj czysto wodo.
c.d.n
-Sawica przed wpływem na j.Sasek Mały.
-j.w Portret.
-wpływ na j.Sasek Mały.3km2 bardzo płytkiego akwenu(nieco ponad 3m. głębokości).
-j.w.
-j.w .Rój wędkarzy.
-j.w.
-Sasek Mały za nami.Wpływamy na odcinek leśny rzeki.
-j.w.
-j.w.
-j.w.
-Żabka w bucie,.
-Przedwieczorne klimaty rzeczne.
-Kucbork-meta spływu.Krówki wracają z łąk do obórki.
Klimatyczny spływ Doktorze I wszystko pięknie poza tym żabim intruzem-jedyna rzecz jakiej nie lubię w spływach to różnej maści:owady,gady,płazy(toleruję jedynie poza burtą kajaka)
Z ciekawości jeszcze spytam-ile w roku zaliczacie spływów?W sezonie jakaś regularność występuje?-sporo już relacji wodnych zamieściliście
Klimatyczny spływ Doktorze I wszystko pięknie poza tym żabim intruzem-jedyna rzecz jakiej nie lubię w spływach to różnej maści:owady,gady,płazy(toleruję jedynie poza burtą kajaka)
Z ciekawości jeszcze spytam-ile w roku zaliczacie spływów?W sezonie jakaś regularność występuje?-sporo już relacji wodnych zamieściliście
a)Mazury dziękują za uznanie. Był pierwszy dzień października-sobota i prawdę pisząc klimaty z piosenki Szczepanika towarzyszyły imprezie.Tyle, że na wodach zauważałem kormorany,czaple,perkozy.Jeszcze nie odleciały.
Nazajutrz w niedzielę przy pięknej pogodzie można było obserwować klucze dzikich gęsi lecące gdzieś na zimowisko z północnej Europy, zdarzały się żurawie ćwiczące loty zespołowe...
b)Żabą byłem sam mocno zdziwiony. Nie wiem jak się tam dostała. Oczywiście zanim zwróciłem jej wolność -wypowiedziałem trzy życzenia...
c)W roku siedem, osiem razy.Zaczynam czasem w połowie kwietnia, kończę w październiku.Raz -że bliski kontakt z przyrodą-od domu-dwie,trzy godziny jazdy autem.Czyli impreza weekendowa jest jak najbardziej możliwa.
Dwa-Mazury są baaardzo nastrojowe i piękne.
Trzy życzenia do żaby??? a ja zawsze myślałam,że te życzenia to spełnia tylko rybka o złotym kolorze no chyba,że bajki mi się pomyliły
Aaaaa to już sam nie wiem jak to jest z tymi stworzeniami wodnymi....
Wg. braci Grimm z żabami jest inaczej-ale to dobre raczej dla pań. http://szkolnystart.pl/pl/show/krol-zab-bracia-grimm
...dlatego zaimprowizowałem z tymi trzema życzeniami.
Zobaczymy czy się spełnią.