|
Pierwsze kroki w górach
|
| Autor |
Wiadomość |
rob
Rob
   
Postów: 207
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
witam
Ja zaczynałem w podstawówce-piata klasa. Ferie zimowe-beskidy(dokładnie Beskid Wyspowy, Gorce).Pamietam jak dzis gory wywarły na mnie ogromne wrazenie.Od Starego Sacza nie mogłem sie na nie napatrzec.Pochniałem te piekne widoki jak gabka. byłem gotów wybiec z autobusu i ruszyc w nie. Długo nie trzeba było czekac , na pierwszą wedrówke wybralismy sie na Turbacz. Trasa długa 12 godzinna ze Szczawy. A co tam razem z ojcem ("doswiadczeniem" dorównywał mi) postanowilismy wyruszyć skoro świt.Dotarlismy szczesliwie brodzac w sniegu,bez herbaty i kanapek(ostatnia porcje zjedlismy na Gorcu).Dramat sie rozegrał przy schodzeniu.Nie wiem dlaczego sie zdecydowalismy na to skoro za dwie godziny miało byc ciemno.W połowie drogi na Gorc dopadły nas ciemnosci.Słyszałem tylko odgłosy zwierzyny.Bez latarki, ale z zapalniczka ojca-który przy kazdym drzewie wypatrywał szlaku,po kilkunastu upadkach w snieg, głodni, przemarznieci dotarlismy do małej bacówki na Gorcu.Siła dostalismy sie do srodka,spladrowalismy ja w celu szukania zywnosci.Niestety był tylko cukier, nie wiem ile go zjadłem ale nawet był smaczny jsko potrawa głowna.Do ogrzania sie uzylismy ksiazek i zeszytów pozostawionych przez studentów.Do tej pory nie wiem czy spalilismy jakies wazne ich osobiste notatki.Tak wytrzymalismy do świtu, byłem przykryty jakims starym kocem, ale i tak przerazliwe zimno czułem wszedzie.rano doczłapalismy sie do domu a tam cała rodzina dała nam wykład. jak sie okazało dzwonili tez do schroniska.Taka sie zaczeło to obcowanie z górami.
Trwa nadal , ale juz nie daże taka sympatia Beskidów czy Gorców,choc sentyment pozostał.Wolę Taterki i to te WYSOKIE.
W górach jest wszystko co kocham...
|
|
| 10-01-2007 03:10 PM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Z przewodnikami to różnie bywa. Wszystko zalezy od jednego: jak traktują klientów. Jeżeli taki przewodnik widzi w nich pieniądze to d*** zbita po prostu. Jeśli prócz pieniędzy widzi w nich coś znacznie więcej to sprawa prosta. Nie chodziłem wiele z przewodnikiem ,ale tak mi się wydaje. myślę tez że szybko mozna rozpoznac, na którego trafiliśmy. Dobry przewodnik powinien mieć w sobie troche gawędziaża i poczucie pewnej misji, wtedy wszystko będzie ok.
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 10-01-2007 06:07 PM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
|
|
| 10-01-2007 11:02 PM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Świetne Pablo Ja niestety nie mam takich pamiątek
Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
|
|
| 11-01-2007 12:08 AM |
|
 |
KaRoLiNa :)
:)
    
Postów: 561
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
hehe...Pablo...superOwe te fotY
|
|
| 11-01-2007 12:16 AM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
ja to nie mam takich fotek ze swojego lasu niestety. tylko wspomnienia 
najfajniejsze takie stare zdjęcie jakie mam to ja przy fortepianie, ale to nie ta bajka
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 11-01-2007 04:19 PM |
|
 |
beskid_zywiecki1993

Postów: 7
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
No więc ja mieszkam w Bielsku-Białej, a moje pierwsze spotkania z górami to bielskie Błonia i godzinny szlak z Cygańskiego Lasu razem z babcią i to często, gdy miałem 4 lata. Potem to kolejka na Szyndzielnię i Skrzyczne, a sam pierwszy raz odbyłem wycieczkę z Dębowca na Klimczok i do Szczyrku w Beskidzie Śląskim, mając 12 lat.
|
|
| 14-01-2007 03:03 PM |
|
 |
Sówka

Postów: 6
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Witam wszystkich 
Bardzo fajnie się czyta o tych 'pierwszych razach' 
Ja jestem raczej początkująca, jeśli chodzi o 'zdobywanie szczytów'.
Pierwsze zetknięcie z górami, to obóz gdzieś pod koniec podstawówki w Gliczarowie Górnym. Pamiętam, ze wszędzie mieliśmy daleko (hi hi) i strasznie nas to wtedy wkurzało Ale wyprawę nad Morskie Oko zapamiętałam, jako niesamowite przeżycie. Oczarowało mnie swoim urokiem. Ktoś rzucił hasło "..może nad Czarny staw ? .." I poszliśmy. Pogoda była nieciekawa, bo właśnie zaczynało padać. Ale z duszą na ramieniu (przerażały mnie te 'stopnie' wielgachne) dotarłam nad Czarny Staw i aż mnie zatkało. Jak tam było pięknie !
Później w liceum wycieczka szkolna do Karpacza. To był koniec października i pamiętam, jak wjeżdżaliśmy wyciągiem krzesełkowym na Kopę (bodajże)...
Wysiedliśmy na górze i wszyscy mieliśmy brwi i rzęsy oszronione 
Tarzaliśmy się ze śmiechu, bo komicznie to wyglądało, a każda kolejna osoba wysiadająca z krzesełka miała taką zaskoczoną minę, że właściwie z czego my się tak śmiejemy
I następna wyprawa w góry, nieco mniejsze, ale według mnie przepiękne i niczym nie ustępujące Tatrom, Pieniny. To pierwsza wyprawa, na której złapałam bakcyla i ten 'klimat'.
Spływ Dunajcem, Sokolica, Trzy Korony, wszystko to zaliczyliśmy za jednym zamachem. trochę byłam zmęczona, bo jak na pierwszy raz niezła wycieczka, ale zachwycona !
Przepiękna Niedzica z Zamkiem i malowniczo położonym Czorsztynem. Marzenie ! Spacery na Słowację i droga do Czerwonego Klasztoru ... zimne piwko ... hmm rozmarzyłam się znów 
I tu juz mi wcale nie przeszkadzało, że 'wszędzie jest daleko'. 
Teraz wybieramy się w Góry Sowie, bo ciągnie nas do nich tajemnica ....
Ale i tak nie mogę się doczekać powrotu w Tatry. Tylko tego urlopu, kurka, tak mało ....ech ....
No nic, konczę, bo się strasznie rozpisałam. Ale te wspomnienia tak napędzają, ze chciałoby sie pisać i pisać ....
Pozdrawiam i życzę wielu wspaniałych wypraw i niesamowitych przeżyć.
Sówka.
|
|
| 02-04-2007 08:40 AM |
|
 |
Ewcia
   
Postów: 130
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Ja mieszkam sobie od urodzenia w centralnej Polsce i zupełnie nie wiem jak to się stało, ale od kiedy sięgam pamięcią zawsze chciałam chodzić po górach. Biegałam z dzieciakami po okolicznych pagórkah i udawałam że się wspinam. Prawdziwych gór doczekałam się dopiero w wakacje po czwartej klasie podstawówki. Pojechałam z rodziacami do Zakopca na caaaaałe 4 dni. Nie zapomne chyba nigdy poranka w pociągu kiedy to obudziłam się, wyszlam z przedziału na korytarz, spojrzałam przez okno i... co tu dużo mówić. Spełniało się moje marzenie. Wtedy te pierwsze moje łażenie po Tatrach to żelazne punkty czyli Gubałówka, Morskie Oko, Giewont, Jaskinia Mroźna. A za rok znów pięć dni w Tatrach i niezapomniany szlak do Doliny Pięciu Stawów. Pamiętam że dosłownie biegałam po górach nie czując zmęczenia. Biedni moi rodzice nie mogli za mną nadążyć. A potem ... potem bardzo długie lata tęsknoty. Dopiero po pierwszym roku studiów ujżałam moje ukochane Tatry na nowo. Pojechalam z koleżankami i zaraziłam jedną z nich tą miłością. Teraz obie z wypiekami na twarzy planujemy wakacyjne trasy. W te wakacje planuje wyjazd z moim chłopakiem i mam taką cichutką nadzieję że i on się zakocha...
I znów dopada mnie tęsknota ...
|
|
| 24-04-2007 09:18 PM |
|
 |
Aniap
   
Postów: 225
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Czytam posty i w każdym znajduję jakąś wspólną nutkę. A jak było ze mną? Moja mama pochodzi z miejscowości w pobliżu Szczyrku. Góry zobaczyłam więc wcześnie, pewnie w beciku, ale to co pamiętam to wyprawy na Górkę - kościólek w Szczyrku na trasie niebieskiego szlaku na Klimczok. Połączenie świętości miejsca, opowieści o dawnym cudzie i "drapaniu" się w górę o różnych porach roku na zawsze pozostawiło niezatarte wspomnienia. Myślę, że dla mnie było naturalne, że świat nie jest równy i czasem jest pod górkę, a czasem z górki. Uczestniczyłam w większości rajdów w Beskidy i to też było naturalne. A Tatry? Po klasie 5 pojechałam na obóz harcerski do "Małe Ciche Lichajówka". Bardziej byłam przejęta życiem obozowym niż miejscem, w którym byłam. Pamiętam jednak moje patrzenie wtedy na Tatry - jako coś dalekiego i nieosiągalnego. W czasie wycieczki do Moka zamiast obejść go naokoło, z koleżanką druhną ruszyłyśmy po widoczny ze szlaku śnieg. Gdy już miałyśmy ręce pełne śniegu (by innym pokazać swą zdobycz) z kosodrzewiny wyłonił się pracownik TPN z groźną miną i zamiarem ukarania. Widząc nasze przerażenie odstąpił od tego zamiaru, opowiedział o górach i przez lornetkę pokazał pasące się kozice i wspinających się po skałach ludzi! Dlatego też Tatry wydawały mi się tylko dostępne dla Taterników!
A tak zaczynała się niewinnie moja przygoda z górami!
Mając lat 18 (po 3 klasie liceum) z koleżanką samodzielnie wyruszyłyśmy na wędrówkę w Bieszczady. I to była niezapomniana wędrówka! Od Komańczy przez Dusztyń, Cisną, Połoniny po Ustrzyki Górne, Tarnicę, Halicz z Rozsypańcem i Wołosate z namiotem, "dmuchanymi" gumowymi materacami i konserwami w plecaku. I właśnie w Bieszczadach poczułam smak gór, wolności, odpowiedzialności, piękna i tego, co jest mi potrzebne, by móc odnajdować swoją ścieżkę życia.
A potem po 1 roku studiów Tatry z Bogusiem (OP, Świnica, Giewont ....) niepowtarzalny klimat schronisk - spanie na podłodze, korzystanie w schroniskach tylko z wrzątku, bo był za darmo, a wszystko inne nosiło się w plecaku. Długa przerwa od Tatr i powrót w nie z własnymi dziećmi.
|
|
| 25-04-2007 01:21 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Piękne są te Wasze opowieści o pierwszych kontaktach z górami,pierwszym zauroczeniu nimi-jest coś w tym z magii.Wcześniej opisałem "moją" pierwszą górę życia.Natomiast z Tatrami to było tak.Zima,luty,ciągłe opady śniegu,niewielka widoczność-wielka radość i wyobrażenia-bo samych gór w tej mgle niewidziałem-nawet z perspektywy Czarnego Stawu Gąsienicowego-gdzie dotarłem.Kopa Magury-patrząc ze Skupniów Upłazu-wydawała się szczytem skalistym i wielkim.Narty po raz pierwszy(drewniane Regle-jeszcze z takimi archaicznymi wiązaniami).Dawno,dawno temu...
|
|
| 25-04-2007 01:58 PM |
|
 |
Ataman
Zbanowani
Postów: 42
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Pierwsza klasa w liceum. Czarny pod rysami, Kościeliska. Tak typowo. Potem za długa przerwa.
Ale tak prawdę mówiąc to cały czas stawiam swe pierwsze kroki w górach.
Przy majestacie i mistyce gór jesteśmy jak drobny pyłek. I cały czas zaczynamy.
|
|
| 26-04-2007 08:34 AM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Przy majestacie i mistyce gór jesteśmy jak drobny pyłek. I cały czas zaczynamy.
Ładnie to ująłeś Ataman-powiedziałbym na sposób wskroś-uduchowiony.Gratuluję wrażliwości.(I wzniosę toast za to winkiem domowej produkcji z jabłek-tj.jabolkem).
|
|
| 27-04-2007 07:37 PM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
również myśle, że to dobra myśl, że każde wyjście w góry jest jakby tym pierwszym. Myślę że to się właśnie uwydatnia w naszych odczuciach kiedy już tam jesteśmy. bez względu na to czy byliśmy tam 20, czy 50 razy to zawsze jest ta iskra, to wrażenie i szczęście tak, jak za pierwszym razem.
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 30-04-2007 10:33 AM |
|
 |
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
    
Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Pierwsze kroki w górach
Mój pierwszy raz z górami:
Było to ze 20 lat temu, byłam młodą panienką.Razem z moją siostrą bliźniaczką (oszukujac naszych rodziców powiedziałyśmy ,że jedziemy na zorganizowany wypoczynek do Zakopanego) a pojechałyśmy ot tak nocnym pociągiem relacji W-wa Zakopane.Tłok był okrutny całą noc na stojąco na kotytrzu.W tym ścisku wyłoniło się całkiem miłe radosne towarzystwo ,poznałysmy jedna dziewczynę i chłopaka którzy właśnie nawiązywali znajomość.Spotkałysmy ich później w dolinie Chochołowskiej.
Już widoki z pociągu w pobliżu Zakopanego były cudowne,podniecajace a powietrze na peronie pamietam do dziś orzeźwiająco egzotyczne.
Pierwsze nasze kroki to oczywiście szukanie noclegu jeszcze jako niewprawionej w tym temacie - trafiło się w Bachledach (wiecie jak to daleko od centrum )
Potem było zwiedzanie Gubałówki, potem dolin: Kościeliskiej i Chochołowskiej ,która urzekła mnie tak bardzo ,że jest to moja najukochańsza dolina! Był czerwiec ,bardzo ciepło jak na tą porę roku.
Zakochałam się wtedy w górach.
Drugi raz góry:
Tylko na dwa dni.Było też pięknie - sierpień.
Moja miłość do gór pogłębiła się i utrwaliła bo tam poznałam mojego obecnego męża.
|
|
| 30-04-2007 11:21 PM |
|
 |
|
|